Znalezionych wyników: 11
DC Universe Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Ulice
Martian Manhunter

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 547

PostForum: Coast City   Wysłany: 2019-08-21, 21:50   Temat: Ulice
Ujawnienie swojej prawdziwej postaci przyniosło spodziewany efekt: Asgardczyk przestał go lekceważyć. Dodatkowy sukces to jego decyzja, by nie atakować kosmity. Choć powód tej decyzji był jeszcze bardziej ironiczny niż ostrożność wobec silnego przeciwnika. J’onn spotkał już wielu mścicieli i antybohaterów, którzy obrali krwawą ścieżkę ku sprawiedliwości. Zazwyczaj gardzili oficjalnymi bohaterami i ich metodami. Tymczasem Magni wydawał się po prostu przekonany, że jego krucjata w żaden sposób nie koliduje z misją Ligi.
Marsjanin lustrował blondyna swoimi czerwonymi oczami. W tym przypadku określenie, że świdrował go na wylot nie byłoby dalekie od prawdy. Jego telepatia pozwalała mu usłyszeć co śmielsze myśli nadczłowieka. Głębiej nie musiał sięgać. Aspiracja Magniego, by współdziałać z Ligą była złudna i naiwna, ale z drugiej strony dawała nadzieję, że uda się go nawrócić na właściwą drogę.
Tolerancyjnie przemilczał fakt, że dopiero co się przedstawił i określanie go “zielonym czymś” było zbędne. Magni był bardzo impertynencki, ale J’onn przywykł już do takich osób, z niektórymi nawet współpracował.
- Po tej samej stronie? Jedynie pod względem przeciwników. - Skrzyżował ręce na piersi i kontynuował surowym tonem. - Nie walczysz w obronie ludzi. Nie szanujesz ich, co przed chwilą pokazałeś. Ale przede wszystkim, mordujesz z zimną krwią, masowo, a to najwyższy rodzaj zbrodni na tej planecie. Oznacza to, że jesteś przestępcą.
Zanim mu powie, że przyszedł zakończyć jego działalność, pozwoli mu skonfrontować się z punktem widzenia, którego prawdopodobnie nie brał wcześniej pod uwagę. Wolał ograniczyć walkę do minimum, ale uwzględniał, że może do niej dojść, jeśli nie uda mu się przemówić Asgardczykowi do rozsądku.
  Temat: Ulice
Martian Manhunter

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 547

PostForum: Coast City   Wysłany: 2019-08-14, 21:05   Temat: Ulice
Marsjanin liczył, że zdobędzie jakiś szacunek ze strony Magniego, jeśli pokaże mu, że będąc policjantem uzbrojonym zaledwie w pistolet, nie okazuje strachu przy olbrzymie, który właśnie przyzwał wielki miecz. Jednak Asgardczyk wciąż go lekceważył i swoją arogancją próbował go złamać. No, zwykły funkcjonariusz zapewne sikałby właśnie w spodnie, ale Jones stał twardo na nogach. Blondyn schował miecz, co sprawiło J’onnowi lekką ulgę. Nie gwarantowało to pokojowego przebiegu rozmowy, ale przynajmniej Magni nie przechodził od razu w ofensywę. Kiedy do niego podchodził powoli, dał mu kilka cennych sekund, by odpędzić przechodniów sprowadzając iluzję nieznośnego smrodu, przez który woleli obejść alejkę szerokim łukiem. Gdy zielonoskóry zabezpieczył już okolicę, skupił się na półbogu. Zadarł głowę, by móc mu spojrzeć w oczy.
- Wiem to od Ciebie - wyznał szczerze i bez skrupułów. Zaraz potem przekształcił się w postać, w której ciele spędzał najwięcej czasu. Z tym, że dodał sobie parę… paręnaście, no paredziesiąt centymetrów, żeby wzrostem dorównać rozmówcy. Mierzenie siły gabarytami było dosyć prymitywne, ale J’onn uznał, że w ten sposób zrobi na Asgardczyku większe wrażenie.
- Jestem Martian Manhunter i przysyła mnie Liga Sprawiedliwości. Przyglądam się twojej sprawie od kilku dni.
Był przygotowany, by się rozstąpić lub przefazować, w razie ataku spowodowanego szokiem blondyna. Jednocześnie rozmył iluzję śladów krwi na ubraniach i rękach Asgardczyka, które do tej pory miały uwiarygodnić rzeź w kartelu. To już nie było potrzebne.
  Temat: Ulice
Martian Manhunter

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 547

PostForum: Coast City   Wysłany: 2019-07-29, 23:10   Temat: Ulice
J’onn ani przez moment nie łudził się, że Asgardczyk dobrowolnie odda się w ręce władz. Ale opór mógł okazać na wiele różnych sposobów. Marsjanin wiedział już aż za dobrze, w jaki sposób blondyn traktuje przestępców. Tym razem chciał wybadać, jaki stosunek ma do stróżów prawa. Może przynajmniej morduje złoczyńców w dobrej wierze?
Nie wyglądało to obiecująco, gdy Magni sięgnął po magiczną broń. Pogardliwy uśmieszek i równie obraźliwy tytuł, jakim ochrzcił policjanta, też nie spodobały się zielonoskóremu. Jednak wciąż zachowywał kamienny wyraz twarzy, bo trzeba było czegoś znacznie więcej, by wyprowadzić go z równowagi. Starał się zrozumieć agresywne zachowanie wikinga. Być może zdemaskowanie było dla niego zbyt dezorientujące, a jego stres skutkował przemocą. J’onn nie mógł jeszcze dopuścić do walki, nie zdążył odpędzić okolicznych cywilów na bezpieczną odległość.
- To trafne pytanie. Jednak zanim ci na nie odpowiem, obaj odłóżmy broń - odparł. Niezależnie od tego, czy Asgardczyk przystał na tę sugestię, czy nie, Marsjanin schował pistolet do kabury, nie spuszczając wzroku z twarzy blondyna. Jednocześnie włożył więcej wysiłku, by z pomocą telepatii oczyścić ulicę z ludzi. Tak na wszelki wypadek.
  Temat: Ulice
Martian Manhunter

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 547

PostForum: Coast City   Wysłany: 2019-07-26, 18:45   Temat: Ulice
- Magni, synu Thora, zatrzymaj się! Jesteś aresztowany! - barczysty blondyn usłyszał za sobą stanowczy głos i dźwięk zdejmowanej blokady pistoletu. W niewielkiej odległości od niego stał ciemnoskóry policjant z bronią wymierzoną między łopatki Asgardczyka. Z jakiegoś powodu nie było żadnych gapiów. Przechodnie mijali mężczyzn szerokim łukiem, nie rzucając im nawet pojedynczego spojrzenia.
Mimo, że mundurowy nie miał żadnego wsparcia, jego jedyną bronią był zwyczajny pistolet służbowy i najwyraźniej był świadomy, z kim ma do czynienia, wyglądał na całkowicie poważnego i nieustępliwego. Ale kto by pomyślał, że to Marsjanin pod przykrywką?
Liga dosyć późno została powiadomiona o masowym mordercy, który brutalnie rozprawia się z drobnymi przestępcami. Władze z jakiegoś powodu na początku bagatelizowały sprawę. Może sądzili, że sami sobie poradzą z tym problemem, a może uznali, że póki ofiary są tylko po stronie półświatka, sprawa nie jest aż tak pilna. Jednak po kolejnej krwawej masakrze w Coast City wieści dotarły do Watchtower.
Choć było to miasto podlegające protekcji Hala Jordana, Zielona Latarnia miała też kawał kosmosu do pilnowania. Dlatego śledztwo przypadło J’onnowi. Choć też nie narzekał na brak innych zajęć. Niektóre miały wyższy priorytet niż szukanie antybohatera. Jednak, gdy tylko miał na to czas, składał kolejne poszlaki w całość. Doszedł między innymi do wniosku, że poszukiwany nie jest człowiekiem, ani nawet nie metaczłowiekiem. Dzięki swoim nadludzkim mocom i wiedzy kryminalnej był w stanie przewidzieć, gdzie odbędzie się kolejna większa rzeź.
Cała siedziba kartelu została ewakuowana pół godziny przed przybyciem Magniego. O ile ewakuacją można nazwać przeniesienie uśpionych i spętanych przestępców w bezpieczne miejsce. Marsjanin pobieżnie przejrzał ich umysły, by dobrze odwzorować rutynowy dzień w siedzibie handlarzy nielegalnego towaru. W międzyczasie wyłapywał kolejnych gangsterów, którzy przybywali do kryjówki. Gdy na miejscu zjawił się sam poszukiwany, J’onn wykreował w jego umyśle dosyć złożoną iluzję. Takie zazwyczaj miały swoje luki, ale Wiking był bardzo pewny siebie, a to ułatwiało przekonanie go, że bez najmniejszych problemów udało mu się zmiażdżyć każdego przeciwnika.
Celem tego przedstawienia było poznanie mordercy. Jakie podejście ma do swoich ofiar, w jaki sposób się z nimi rozprawia, jaka jest jego motywacja i nastawienie. Także dopiero w momencie zetknięcia z jaźnią blondyna mógł ustalić jego tożsamość. I nie była ona dla niego tak szokująca, jak pewnie byłaby dla większości Ziemian. Ot, istota z innego wymiaru, która dla rasy ludzkiej niegdyś miała rangę niemal boską, a dziś mityczną. Jednak nie był to też pierwszy lepszy Asgardczyk, a potomek jednego ze słynniejszych bożków.
Kiedy Magni opuścił budynek, J’onn podążył za nim, stopniowo wtapiając się w tłum. Przybrał postać swojego alter ego - Johna Jones’a i za pomocą telefonu powiadomił władze o pojmaniu dużej grupy członków tutejszego kartelu. Gdy Thorson zszedł w mniej zatłoczoną uliczkę, J’onn zmanipulował umysły pobliskich cywilów, by oddalili się od niego oraz ukrył obecność zarówno swoją jak i Asgardczyka. Wyciągnął broń, która nawet nie była naładowana.
- Podnieś ręce do góry i odwróć się powoli - powiedział spokojnie, gdy już zdobył atencję delikwenta.
  Temat: Kościół św. Cyryla i Metodego
Martian Manhunter

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 394

PostForum: New York   Wysłany: 2019-03-30, 20:19   Temat: Kościół św. Cyryla i Metodego
Miał pewne obawy co do tego, jak zostanie przyjęty i czy w ogóle zostanie przyjęty. Chrześcijanie nie zawsze byli tak wyrozumiali, jak nauczały ich własne pisma. Zresztą, w tym przypadku kapłan bezdyskusyjnie miał prawo wyprosić przybysza. Nie musiał wysłuchiwać i pomagać komuś, kto otwarcie przyznał, że nie wierzy w jego Boga. W końcu domyślnie to właśnie Stwórca był odbiorcą spowiedzi i to z jego łaski przychodziło przebaczenie i rozgrzeszenie.
J’onn nastawiał się jednak na szansę, że będzie mógł wytłumaczyć, po co tutaj przyszedł. Liczył na minimalne zainteresowanie swoją osobą. Był przygotowany na to, by wyjaśnić spowiednikowi, dlaczego to właśnie u niego postanowił zrzucić balast swojego sumienia. Jednak w razie odrzucenia nie planował namawiać księdza do współpracy. Może następnym razem trafi na bardziej odpowiedniego duchownego lub zrezygnuje z tego spontanicznego pomysłu i sam zmierzy się ze swoimi problemami.
Na szczęście młody ksiądz okazał się otwarty na osoby spoza kręgów jego religii wkraczające do domu bożego. Jego wiek w tym przypadku był zaletą. Może nie był zbyt doświadczony, ale też nie nasiąknął jeszcze zgorzkniałością i był na bieżąco z rozwojem społecznej tolerancji. Marsjanin starał się nie zaglądać w jego myśli, ale wyczuwał wyraźne zaintrygowanie ze strony spowiednika.
- Nie mam nic przeciwko temu - odparł spokojnie. - A wręcz nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej.
Nie był chrześcijaninem, ale miał sporą wiedzę dotyczącą ich religii i kultury. Na pewno nie można go nazwać ignorantem. Nie przyszedłby do kościoła oczekując, że uniknie jakichkolwiek wzmianek o Bogu. W końcu to na Jego istocie opierała się cała wiara i podlegające jej obrządki. Kapłan nie mógłby prawidłowo wykonywać swojego zawodu nie mieszając do tego swojego Stwórcy. To właśnie sfera duchowa przyciągnęła J’onna do katolickiej spowiedzi.
- Do tej pory nikt nie był w stanie ukoić moich wyrzutów sumienia całkowicie. Dlatego zdecydowałem spróbować spowiedzi. Może właśnie tutaj odnajdę spokój...
Przyjaciele, którzy próbowali go pocieszyć, zazwyczaj byli zbyt łagodni i nie do końca szczerzy. Często zapominali, że J’onn wie, co tak naprawdę myślą, ale mimo wszystko Marsjanin doceniał ich dobre chęci. Psychologowie i terapeuci nie raz przywiązywali większą wagę do tego, żeby zgadzała się ich pensja niż żeby pomóc pacjentowi.

Po opuszczeniu konfesjonału J'onn musiał przyznać, że poczuł lekką ulgę. Co prawda nie zrzucił całego ciężaru sumienia, jaki nosił na barkach, ale odczuł, że spowiedź miała na niego wpływ. Pozytywny wpływ.

/zt
  Temat: Kościół św. Cyryla i Metodego
Martian Manhunter

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 394

PostForum: New York   Wysłany: 2019-03-21, 21:13   Temat: Kościół św. Cyryla i Metodego
J’onn, niemal odkąd przybył na Ziemię, chciał jak najbardziej zaangażować się w jej życie i bezpieczeństwo jej mieszkańców. Setki lat spędził w samotności, ze świadomością, że zawiódł jako Manhunter i nie zdołał ocalić żadnego Marsjanina. Trafienie na inną planetę z rozwiniętymi mieszkańcami było dla niego jak druga szansa. Dlatego pomaganie ludziom z ukrycia, później pod maską detektywa, aż w końcu jako prawdziwy superbohater, było dla niego szansą na odkupienie win. Obiecał sobie, że nie dopuści, by jego nowe społeczeństwo spotkał podobny los, co Marsa.
Całe życie poświęcał ochronie ludzkości. Nawet jego życie prywatne obracało się głównie pośród innych bohaterów, którzy z czasem stali się jego jedynymi przyjaciółmi. Wspierał ich nie tylko w boju, ale też w chwilach słabości i niepewności. Był doradcą i terapeutą, do którego często odsyłano osoby z problemami i który zajmował się rozwiązywaniem wewnętrznych konfliktów. Ceniono jego empatię, która szła w parze z rozsądkiem. Darzono go dużym zaufaniem i wielu członków Ligi szukało w nim oparcia.
Tylko niewielu z nich zdawało sobie sprawę z tego, że Marsjanin też miał czasem gorsze dni i emocje, z którymi ciężko mu było sobie poradzić. Z tych wszystkich przyjaciół było tylko kilka osób, z którymi J’onn otwarcie podzieliłby się własnymi problemami i szukałby u nich wsparcia. Jednak oni zazwyczaj zajmowali się sprawami wyższej wagi. Bo czymże jest samopoczucie Manhuntera wobec pilnowania porządku na świecie? Nie przez odmowę, a przez własne poczucie wartości, J’onn nadawał swojemu samopoczuciu prawie najniższy priorytet i starał się nikomu nie zawracać głowy takimi błahostkami.
Ale zdarzały się takie dni, że coś nie dawało mu spokoju i musiał to z siebie wyrzucić. Choć zawsze starał się postępować tak, by osiągnąć najbardziej poprawny moralnie rezultat, zdarzało się, że nie miał czasu na podjęcie odpowiedniej decyzji. Innymi słowy, popełniał błędy, których później żałował. Wyrzuty sumienia były dla niego czymś okropnym, wręcz nieznośnym. Najgorsze były takie błędy, których nie można było naprawić. Jedynym rozwiązaniem było przyznanie się do nich i pogodzenie się z nimi.
Tak więc, gdy w Lidze Sprawiedliwych zebrały się burzowe chmury, rozdzierające ich wspólnotę na dwie frakcje, Marsjanin nie mógł szukać powiernika dla tajemnicy ciążącej mu na sumieniu pośród przyjaciół. Szybko natomiast wykoncypował, że mógłby spróbować skorzystać z usług chrześcijańskich kapłanów. Choć nie wierzył w ich boga, podobała mu się perspektywa tej anonimowości i jednocześnie intymności, jaka wiązała się z tradycyjną spowiedzią. Mógłby zrzucić z siebie ciężar winy i przy tym nie obciążać nim nikogo innego. To była znacznie lepsza opcja od zwykłego psychologa, o ile trafi się na odpowiedniego spowiednika.
Gdy tylko wpadł na ten pomysł, za pomocą telepatii poszukał najbliższej świątyni, która będzie mogła go ugościć jak najszybciej. Była to wczesna pora, ale Nowy Jork nigdy nie śpi, podobnie jak on, dlatego nie zajęło mu dużo czasu nim namierzył odpowiedni kościół. Kilka minut zajęło mu dotarcie na miejsce. Dyskretnie przybrał swoje domyślne ludzkie kształty i wcielił się w Johna Jonesa. Wokół zalegała cisza, a chłód porannego powietrza muskał jego skórę. Mężczyzna stanął przed drzwiami katedrami i myślami powędrował do jej wnętrza. Tam odnalazł kapłana, który odprawiał swój rutynowy rytuał. Nie zagłębiał się w jego myśli, wiedział tylko mniej więcej, czym aktualnie zajmuje się duchowny. Wiedział, że przybył trochę za wcześnie, dlatego postanowił poczekać, aż zjawią się parafianie.
Przepuścił parę osób, zanim sam wszedł do katedry. Niektórzy usiedli w ławach i zaczęli szeptać pierwsze modlitwy. Jedna staruszka właśnie wchodziła do konfesjonału. Kosmita powoli poszedł za nią. Odczuwał dziwny stres stojąc pod tą drewnianą budką. Przez przypadek wychwycił początek spowiedzi, ale natychmiast się odciął, karcąc samego siebie w myślach za tę nieostrożność i wścibstwo.
Po chwili usłyszał pukanie, a drzwi konfesjonału otworzyły się. Przyszła jego kolej. Wziął głęboki oddech i uklęknął w przyciemnionym pomieszczeniu.
- Bądź pochwalony, czcigodny kapłanie - odezwał się przyciszonym, acz głębokim głosem. - Nie wyznaję twojej religii, ale szanuję wartości, jakie są pielęgnowane przez jej wyznawców. Przyszedłem tu, bo szukam sposobu na zrzucenie ciężaru moich grzechów.
  Temat: Lista postaci nieaktywnych
Martian Manhunter

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1624

PostForum: Kompedium wiedzy   Wysłany: 2019-03-15, 23:46   Temat: Lista postaci nieaktywnych
MM musiał odetchnąć po roku niewoli, ale już niebawem wraca do gry ;)
  Temat: Poszukiwania do sesji
Martian Manhunter

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 1843

PostForum: Sprawy graczy   Wysłany: 2018-06-01, 17:27   Temat: Poszukiwania do sesji
W sumie nie wiem jeszcze, gdzie podziać żona, więc jestem otwarty na propozycje ;)

NIEAKTUALNE
  Temat: J'onn J'onzz
Martian Manhunter

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 274

PostForum: Relacje   Wysłany: 2018-06-01, 17:18   Temat: J'onn J'onzz


POZTYWNE:

NEUTRALNE:

NEGATYWNE:
  Temat: Podpisy pod regulaminem
Martian Manhunter

Odpowiedzi: 58
Wyświetleń: 5275

PostForum: Regulamin   Wysłany: 2018-05-31, 22:04   Temat: Podpisy pod regulaminem
Podpisuję
  Temat: Martian Manhunter
Martian Manhunter

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 352

PostForum: Zaakceptowane   Wysłany: 2018-05-31, 22:02   Temat: Martian Manhunter


Imię i nazwisko: J’onn J’onzz
Pseudonim: Martian Manhunter
Rasa: Marsjanin
Miasto: Ma'aleca'andra
Wiek: Ponad 1000 lat
Grupa: Heroes

Wygląd:
Jako zmiennokształtna istota może przybierać różnorodne formy. By ludziom było łatwiej go zaakceptować, ukrywa swoją prawdziwą sylwetkę - choć jest ona humanoidalna, jej proporcje i ostre rysy nie budzą zaufania. Dlatego też zazwyczaj ukazuje się w złagodzonej wersji, bliskiej stereotypowym wyobrażeniom o kosmitach.
Ma posturę dobrze zbudowanego mężczyzny o wzroście 1,86 m i wadze 81 kg. Najbardziej w oczy rzuca się jego zielony kolor skóry, w następnej kolejności jarzące się czerwone oczy o pełnym zabarwieniu. Jego głowa wyraźnie różni się od ludzkiej. Jest wydłużona z tyłu i spiczasto zakończona, co jest dobrze widoczne przez brak włosów (nie tylko na głowie, ale na całym ciele). Mięśnie brwi są mocno zarysowane, nadając mu stale surowy wyraz twarzy.
Jego strój w całości wykonany jest z marsjańskiego biopolimeru, który przybiera różne kształty, tekstury i kolory, w zależności od woli i potrzeb użytkownika. Charakterystycznym elementem jego kostiumu jest czerwony X oplatający cały korpus oraz niebieska peleryna z wysokim kołnierzem. Krój i wzory co jakiś czas są zmieniane - czasem J’onn zakrywa całe swoje ciało, innym razem świeci swoją zieloną klatą.
J’onn wykształcił też całkowicie ludzki wygląd, będący jego alter ego, znanym pod nazwiskiem John Jones. Jest to postać o ciemnej skórze i brązowych oczach. Głowa przybiera całkowicie ludzkie kształty i pojawiają się krótko ścięte włosy. Postura nie zmienia się względem jego najpopularniejszej formy. Wiek można ocenić na wczesną czterdziestkę.

Charakter:
Chłodny i opanowany - to pierwsze wrażenie jakie robi na nowopoznanych osobach. Nie jest zbyt ekspresyjną postacią, rzadko daje ujście emocjom. Przez większość czasu wykazuje stoicki spokój. Kieruje się głównie rozsądkiem, jednak nie raz już pokazał, jak wiele ma w sobie empatii. Całkowicie oddany jest swojej roli bohatera, jego życie prywatne nie jest zbyt ekspandowane. Ziemia jest jego nowym domem, a Justice League, choć tego nie okazuje, jest dla niego jak rodzina. Robi co może, by chronić planetę przed zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Jest skromną osobą i nie pokazuje swojej potęgi, dopóki nie jest to wskazane. Pośród Ligi często jest głosem rozsądku, zawsze starając się zachować obiektywizm. Kiedy innych ponoszą emocje, on zachowuje chłodny osąd. Ma subtelne poczucie humoru, które demaskuje jego prawdziwe oblicze. Kolejną jego cechą jest cierpliwość. Kiedy ma się tysiąc lat na karku, godzina przemija w ułamku sekundy. Cierpliwość wiąże się też z litością i wyrozumiałością. Zawsze można u niego liczyć na drugą, czy nawet trzecią szansę, jeśli tylko będą podstawy, by wierzyć, że ta szansa rzeczywiście zostanie wykorzystana. Ma silną wolę, która pozwoliła mu wyjść z szaleństwa po śmierci jego rodziny i niemal całej populacji planety.

Umiejętności:
Intelekt na poziomie geniusza - wysoko rozwinięte zdolności przewidywania i logiki. Bardzo szybko przyswaja wiedzę, a setki lat doświadczenia jakie ma za sobą, ani trochę nie uleciały z jego pamięci.
Zdolności śledcze - umiejętność ściśle związana z intelektem i poprzednim zawodem J’onna; Marsjanin ma mocno rozwinięty zmysł dedukcji i talent do tropienia.
Psychologia - przejrzał już tyle umysłów, że nawet bez telepatii jest w stanie zrozumieć, co kieruje daną osobą.
Walka wręcz na poziomie zaawansowanym - jego umiejętności fizyczne nie odstają od psychicznych.
Strategia - dobrze wie, jakie kroki podejmować, żeby zmaksymalizować szanse na sukces
Umiejętności przywódcze - jako rozsądny, empatyczny i jednocześnie wybitny taktyk, J’onn świetnie nadaje się na lidera, choć nigdy nie nalega na objęcie takiego stanowiska.

Moce:
Wszystkie nadprzyrodzone zdolności, którymi dysponuje J’onn pochodzą z jego fizjologii. Marsjanie byli wysoko rozwiniętą rasą, stosującą wysoko zaawansowaną biotechnologię, dzięki której już tysiące lat temu zmodyfikowali swoje organizmy do obecnej, potężnej formy. Ich siłę zawdzięcza całemu millenium doświadczenia i praktyki.
• Zmiennokształtność (elastyczność, rozciągliwość) - potrafi dowolnie zmieniać kształty, masę, kolory, twardość i rozmiary swojego ciała kontrolując molekuły. Perfekcyjnie kopiuje wygląd oraz głos innych, może też przekształcać swoje kończyny w bronie, czy wydłużać swoje ciało niczym Elongated Man. Maksymalne rozmiary, jakie potrafi osiągnąć to wysokość wieżowca, choć im większy się staje, tym więcej traci energii.
Niewidzialność - kolejna umiejętność Marsjanina to powodowanie, że komórki jego ciała nie odbijają światła, dzięki czemu staje się on niewidoczny gołym okiem. Jeśli dobrze się skoncentruje, może stać się też niewykrywalny przy użyciu podczerwieni, czy ultrafioletu.
• Fazowanie - jak gdyby niewidzialność nie wystarczyła, żeby się ukryć, MM może stać się też nietykalny, co pozwala mu przechodzić nawet przez grube mury.
• Nadludzka wytrzymałość - biomorficzna budowa ciała pozwala mu wchłaniać duże ilości energii kinetycznej, a dzięki zmiennokształtności może utwardzać swoje ciało do tego stopnia, że jest niemal tak twardy jak Superman. Jest odporny na wpływ niebezpiecznych środowisk (np. przestrzeń kosmiczna), a jego system odpornościowy chroni go przed wszelkimi ziemskimi chorobami i toksynami.
• Nadludzka siła - potrafi podnieść 100 ton bez wysiłku, a jeśli odpowiednio skupi molekuły swojego ciała i wesprze telekinezą, jest w stanie dorównać siłą Kryptończykowi.
• Nadludzka kondycja - może pracować w ekstremalnych warunkach przez długi czas i nie odczuwać zmęczenia.
• Nadludzka prędkość - zarówno w locie jak i w biegu J’onn może utrzymywać prędkość i wykazuje odruchy znacznie przewyższające możliwości większości meta-ludzi. Potrafi oblecieć całą Ziemię w kilkanaście sekund.
• Regeneracja - nie tylko znacznie szybciej leczy swoje rany, ale potrafi też odtworzyć odcięte kończyny, a nawet zregenerować się całkowicie, gdy zostanie z niego kawałek ciała (zdarzyło mu się już powrócić do życia, gdy została z niego tylko dłoń).
• Telekineza - poruszanie obiektami za pomocą siły umysłu. W tym przypadku udźwig J'onna jest podobny do opisanego przy nadludzkiej sile.
• Latanie - możliwe dzięki manipulowaniu polami magnetycznej energii otaczającymi jego ciało.
• Długowieczność
• Super-Oddech - za pomocą silnych płuc potrafi wytworzyć podmuch wiatru o sile dorównującej huraganowi.
• Nadnaturalne zmysły:
○ Super-Słuch - kiedy się skoncentruje, potrafi wychwycić nawet drgania niewykrywalne przez ludzkie ucho
○ Widzenie w ultrafiolecie i podczerwieni
○ Teleskopowy wzrok - widzenie obiektów z dużej odległości
○ Mikroskopowy wzrok - szczegółowe widzenie mikroskopijnych elementów
○ Laserowy wzrok - podobnie jak Kryptończycy potrafi razić promieniami laserowymi z oczu
• Telepatia - Martian Manhunter jest najsilniejszym telepatą na Ziemi i jednym z najsilniejszych we wszechświecie. Potrafi odczytać myśli niemal każdego. Jego telepatia ma bardzo duży zasięg. W kilka chwil może przeskanować umysły wszystkich osób na planecie. Będąc na Księżycu może skontaktować się z kimś na Ziemi. Telepatia oprócz czytania cudzych myśli przejawia się też jako:
○ Iluzja - oszukiwanie zmysłów. J’onn potrafi tworzyć realistyczne wizje, żeby zmylić przeciwnika.
○ Opętanie - umieszczenie swojej świadomości w ciele innej osoby i przejęcie nad nią władzy
○ Kontrola umysłu - pozwala narzucać własną wolę innym; niezbyt działa na szalone umysły
○ Czyszczenie pamięci - kasowanie wybranych wspomnień
○ łączność - tworzenie tymczasowej więzi między wieloma osobami, która pozwala całej grupie na telepatyczną komunikację.
○ Wyczuwanie myśli - kiedy inne zmysły zawodzą w wykrywaniu celu, Marsjanin może użyć telepatii, żeby wyczuć jego umysł.
○ Tłumaczenie języków - wystarczy, że J’onn zajrzy do obcojęzycznego umysłu, żeby móc rozumieć jego mowę i vice versa

Słabe strony:
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---



Broń: Brak.

Ekwipunek:
Nic konkretnego. Portfel, telefon, klucze do mieszkania.

Pojazd: Czarny Ford Mustang 1964

Historia:
Wieki temu na Marsie M'yrnn i Sha'sheen spłodzili dwóch synów - bliźniaków. Było to nietypowe dla ich rasy. Pierwszego nazwali J’onn J’onzz, co oznacza “światło dla światła”, a drugiego, który urodził się mutantem niezdolnym używać telepatii, nadano imię Ma'alefa'ak, czyli “Mrok w sercu”. J’onn zawsze był faworyzowany przez rodziców, a jego młodszy brat od urodzenia był czarną owcą rodziny. Nic dziwnego, że ten w końcu stał się potworem, za którego wszyscy od początku go mieli…
J’onn wyrósł na silnego, mądrego i prawego mężczyznę. Wśród rówieśników był najlepszy niemal w każdej dziedzinie. Był dumą rodziców. Został Manhunterem (oficerem tamtejszej policji), ożenił się, założył rodzinę. Miał wspaniałe życie, pełne miłości, przyjaciół i osób, które go podziwiały i szanowały. Trwało to wiele lat, choć z perspektywy czasu wydaje się ulotną chwilą.
Tymczasem Ma'alefa'ak pielęgnował swoją nienawiść do brata, rodziny i całej marsjańskiej rasy. W odwecie za krzywdy jakich doznał podczas całego swojego życia, wynalazł zaraźliwego wirusa, którego nazwano Klątwą H'ronmeera. Wirus rozprzestrzeniał się w zastraszającym tempie reagując na telepatyczną energię i przenosząc się na każdego, kto używał owej zdolności. Zaraza reagowała na wrodzony lęk Marsjan powodując tak intensywny psychosomatyczny ból, że ich ciała i umysły dosłownie płonęły.
J’onn desperacko usiłował powstrzymywać swoją żonę i córkę przed używaniem telepatii, jednak w końcu przyzwyczajenie do takiej formy komunikacji sprowadziło na nie zarazę. Manhunter mógł tylko bezradnie patrzeć, jak jego rodzina umiera w agonii. Od tego czasu błąkał się po opustoszałej planecie, niemal odchodząc od zmysłów.
Kilka wieków później pewien niedoszły naukowiec na Ziemi, dr. Saul Erdel, wynalazł nadajnik oparty na starożytnej marsjańskiej technologii. W poszukiwaniu kontaktu z pozaziemską cywilizacją, skierował nadajnika na Marsa i aktywował go. Promień przebił się przez czas i przestrzeń, ściągając J’onna z odległej przeszłości. Marsjanin stracił przytomność, gdy tylko znalazł się w laboratorium. Erdel się nim zaopiekował. Mentalny ból J’onna, który wciąż opłakiwał śmierć swojej planety, spowodował, że między kosmitą, a starcem wytworzyła się silna psychiczna więź. Dzięki niej obaj dowiedzieli się wiele o obcych dla siebie światach i stali się przyjaciółmi. Starzec podsunął pomysł, by Marsjanin został bohaterem. J’onnowi spodobała się ta myśl i przybrał imię “Martian Manhunter”.
Jednak kiedy przybrał ludzką formę, zaskoczony doktor zmarł z powodu zawału serca. Jego ostatnimi słowami były przeprosiny za ściągnięcie J’onna z rodzinnej planety i uwięzienie go na Ziemi. Ale Manhunter nie miał mu tego za złe. Po śmierci Erdela wstąpił w szeregi policji pod nową ludzką tożsamością, nazwaną John Jones. Przez kilka lat działał pod tą przykrywką, w tajemnicy używając swoich zdolności, żeby rozwiązywać zagadki i chronić mieszkańców jego nowej planety. Wkrótce jednak zaczął trafiać na coraz trudniejszych przeciwników, którym John Jones nie dałby rady. Zmuszony więc był ujawnić swoją zieloną postać i działać pod wcześniej wybranym pseudonimem “Martian Manhunter”. Wkrótce potem został jednym z najbardziej poważanych członków Justice League.

Informacje dodatkowe:
• Medytacja zastępuje mu sen
• Stworzył sobie ludzką tożsamość o nazwisku John Jones
• Uwielbia czekoladę

Wizerunek:
Biorąc pod uwagę, że J’onn może zmieniać wygląd kiedy tylko zechce, pewnie będę korzystał z różnych.

Under the Red Hood
 
Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 15