Znalezionych wyników: 53
DC Universe Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Otoczenie
Omen

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 634

PostForum: Titans Tower   Wysłany: 2019-01-17, 11:01   Temat: Otoczenie
I ruszyli! Lilith spodziewała się, przewidywała, że wyścig dwójki speedsterów nie wróżył niczego dobrego, ale nie zdążyła nawet zaoponować. Bart prowadził. Może dlatego, że Wally dawał mu fory, a może dlatego, że Wally biegł z obciążeniem w postaci dziewczyny, ewentualnie dlatego, że Wally przymierał głodem. Jego brzuch wydawał non stop dźwięki, jakby chłopak co i rusz, na nowo przekraczał prędkość dźwięku. W końcu nie wytrzymał i jakieś dwieście kilometrów przed Blüdhaven zakręcił na samoobsługową stację po całe naręcze hot-dogów. Te niecałe pół sekundy nieuwagi starczyło, by stracili Barta z oczu. Przeklął. W myślach. Ale Lilith i tak usłyszała.
Po jakichś dwunastu sekundach, pięciu hot-dogach i po zniknięciu Dicka znaleźli się pod wieżą. Wieżę pamiętała. Odstawiona na ziemię zachwiała się lekko z powodu rany w udzie i nagłego powrotu do zwyczajnej prędkości. Wally wcisnął jej w ręce jedną z bułek z parówką, rzucił coś o tym, że niedługo wróci, błyskawicznie poprosił resztę, by się nią zaopiekowali, nawet podziękował, ale wszystkie te słowa zlały się w jeden, niesamowicie szybki bełkot na miarę pytania o kartę vitay i zbierane punkty przez kasjerki na stacjach Orlenu. Potem zniknął. Żółta smuga pomknęła po wodzie w stronę miasta, a po Kid Flashu pozostał tylko wzniecony kurz.
- Hej. Jestem Lilith - zaczęła niepewnie po dłuższej chwili niezręcznej ciszy. Mimowolnie musnęła telepatycznie umysły obecnych: dwie osoby podatne, jedna natychmiast odsunęła się poza jej zasięg i... robak. Nie chciała naruszać ich prywatności, ale skorzystała ze zmysłów. Spojrzała przez oczy Plagi i Logana, rozpoznała otoczenie, ale nie obecnych. Żadnego z nich. Nowi? Sporo się zmieniło przez te dwa lata.
- Członek Tytanów po... dłuższych wakacjach - wyjaśniła kontynuując - Miło was poznać - uniosła wstrzemięźliwie prawą dłoń na znak powitania. Była i wyglądała na skołowaną. Skontaktowała się z Wally'm, bo to o nim pamiętała najwięcej i miała nadzieję wyciągnąć z niego kilka zapomnianych wspomnień, ale jakoś nie starczyło na to czasu i teraz została rzucona na głęboką wodę nie mogąc sobie przypomnieć, jak się pływa.
Stała, jak słup soli, sztywno, z posiłkiem od Wally'ego w ręku, patrząc się pusto gdzieś ponad całą trójką, w przestrzeń. Ranę na udzie zasłaniał płaszcz, ale włosy po lewej stronie twarzy miała sklejone zaschniętą krwią z rozciętej skroni. Wyglądała głupio, żałośnie, doskonale to wiedziała, widziała siebie przecież aż dwoma parami oczu.
- Czy ktoś mógłby mnie zaprowadzić do pokoju medycznego? - zapytała starając się uśmiechnąć, jakby miała wszystko pod kontrolą. Nie chciała się przyznać, że nie pamiętała, na którym piętrze się takowy znajduje. Nie chciała się też przyznać, że nie widziała i szukając go samotnie najprawdopodobniej nie trafiłaby nawet do wejścia do wieży. Kiedyś będzie musiała o tym powiedzieć, oby jak najpóźniej.
  Temat: Partnerzy biznesowi
Omen

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 70

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2019-01-14, 20:00   Temat: Partnerzy biznesowi
18 września 2016 okolice Adenu


Wojna domowa w Jemenie toczyła się już dobry rok i już dobry rok zapewniała stałą dostawę obiektów doświadczalnych dla N.O.W.H.E.R.E. Kto doliczy się kilkudziesięciu, czy nawet setki młodych zaginionych ludzi o nadprzyrodzonych zdolnościach przy tysiącach ofiar konfliktu? Nikt. I to właśnie dlatego Bliski Wschód był aktualnie głównym źródłem towaru. Na nieszczęście nierzadko wadliwego. Łasi na kasę, opłacani przez organizację najemnicy lecieli ostatnio w bambuko i co druga dostawa do niczego się nie nadawała. Dzieciaki albo nie miały żadnych predyspozycji na wykształcenie metagenu, albo były ranne, wycieńczone i na skraju śmierci. Miarka się przebrała, gdy przed kilkoma tygodniami piątka, z szóstki najnowszych nabytków wykitowała na malarię. Harvest zdenerwowany niekompetencją odbierających zamówienia podwładnych zdecydował się wysłać tym razem kogoś bardziej kompetentnego, zaufanego i bardziej przenikliwego - Omen. Nie była szczególnie zadowolona z przymusowej wycieczki, miała w końcu masę zadań w Kolonii, a nikt jej nie płacił za nadgodziny. Jak się tak głębiej zastanowić, to w ogóle jej nie płacono, ale czego się nie robi dla Sprawy? Sprawy, w którą wierzy się swoim całym wypranym i przeprogramowanym umysłem!
Obklejony znakami czerwonego krzyża i czerwonego półksiężyca Black-Hawk wylądował zgrabnie w umówionym miejscu, na pustej, zniszczonej walkami i minami wylotówce z Adenu na północ od miasta. Nie ma lepszego sposobu na ukrycie się w strefie działań wojennych niż podszycie się pod oddziały pomocy humanitarnej. Owszem, niektórzy i tak będą strzelali, ale skoro aktualnie walki obejmowały głównie okolice portu, to tutaj było stosunkowo bezpiecznie. Okolica była piaskowa i płaska, jak okiem sięgnąć, więc nie nadająca się zbytnio do zasadzki, a dopiero jakieś trzy kilometry w stronę miasta majaczyły pojedyncze zabudowania, w tym zdezelowana stacja benzynowa. Rotory świszczały coraz słabiej, aż całkowicie się zatrzymały, drzwi kabiny pilota rozsunęły się z sykiem, a z wnętrza pojazdu wychynęła drobna, kobieca postać w obcisłych, czarnych spodniach z wszytymi weń ochraniaczami na kolanach, wysokich, bojowych butach, czerwonym topie i cienkiej, chroniącej od słońca i wiatru czarnej kurtce z podwiniętymi rękawami. Jej blond włosy o czerwonych końcówkach nie były spięte i okalały jej drobną, bladą twarz, dodatkowo na nosie miała nieprzenikliwie czarne, okrągłe okulary przeciwsłoneczne.
- Jeszcze dwadzieścia minut - rzuciła do dwójki towarzyszących jej wojskowych (przynajmniej tak wyglądali w pełnym uzbrojeniu, kamizelkach kuloodpornych, hełmach i z krótkimi karabinami w rękach), którzy właśnie wychynęli za nią z wnętrza pojazdu. Poza nimi widać było jeszcze tylko nieopuszczającego swojego miejsca pilota, ale kto wie, czy nikt jeszcze nie siedzi w środku. Dziewczyna oparła się o metalową maszynę korzystając z rzucanego przez nią cienia i bez słowa czekała. Pozornie bezczynnie. W rzeczywistości jednak skanowała okolicę w promieniu 50-60 kilometrów w poszukiwaniu ludzkich jaźni, w szczególności tych, które mogłyby należeć do jej partnerów biznesowych. Oby się nie spóźnili. Nie tolerowała spóźnień.
  Temat: Tytani - Pierwsze Kroki: Omen
Omen

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 148

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-12-26, 02:16   Temat: Tytani - Pierwsze Kroki: Omen
Klub, jak klub, temu tutaj daleko było od elitarnego, ale Wally nie wybrał też żadnej zapadniętej dziury. Akurat na kieszeń siedemnastolatków. Kolorowy neon nie pozostawiał żadnych wątpliwości, co znajdowało się w środku, do którego dostać się można było długim korytarzem o czerwonych ścianach i podłodze pokrytą karminową, wydeptaną wykładziną. Po drodze znajdowała się szatnia, a w niej łysy, szeroki szatniarz-bramkarz taksujący każdego, wchodzącego tępym, znudzonym wzrokiem i inkasujący dziesięć dolarów za wejście (aczkolwiek tylko od mężczyzn). Korytarz kończył się sześcioma, oświetlonymi różowymi, LEDowymi lampkami schodkami, po których wchodziło się do głównej sali wypełnionej stołami, stolikami, fotelami i kanapami w różnych konstelacjach. Po prawej znajdował się długi bar z imponującym asortymentem, po lewej schody prowadzące na balkon i do VIPowskich loży oraz pokoi, a na wprost, w samym centrum podwyższona scena z zamontowaną na niej rurą. Standard. Całe pomieszczenie było dosyć ciemne, a rozświetlały je jedynie pojedyncze reflektory w kolorach różu i fioletu skierowane głównie na scenę, na której właśnie skończył się taniec, a tancerka zbierała porzucone części garderoby. Pomiędzy stołami kręciło się w kusych strojach kilkanaście dziewczyn o różnych typach urody proponując gościom drinki i inne usługi, a gdzieniegdzie pod ścianami stali ochroniarze pilnujący, by klienci zbytnio nie narzucali się "kelnerkom".
Do klubu dało się też dostać inaczej, od tyłu, przez zdecydowanie krótszy, ciemniejszy i mniej ozdobny korytarzyk. Wejścia do personelu nie pilnował żaden szatniarz, bo żeby tędy wejść trzeba było mieć własne klucze. Lilith siedziała na zapleczu już od dobrych dwudziestu minut przygotowując się do występu. Spieszyła się. Właściciel tego przybytku nie lubił spóźnień, a ostatnio czepiał się jej nawet za najdrobniejsze uchybienie. Doskonale wiedziała, czego od niej chciał, nie potrzebowała do tego zdolności telepatycznych. Była jedną z niewielu dziewczyn, które nie skorzystały z propozycji szybkiego awansu i nie wiedzieć czemu akurat z jej odmową Ben nie potrafił się pogodzić. Mściwy dupek.
Przebrała się już z ulicznych ciuchów w te bardziej przewiewne, do pracy, a teraz siedziała przed wielkim, stylizowanym na te Hollywoodzkie lustrem okolonym mnóstwem żarówek i nakładała cienie do powiek. Jeszcze miała jakieś piętnaście minut zanim będzie musiała wyjść na scenę, a potem rach-ciach, będzie po wszystkim. Jak co dzień. No może nie całkiem, jak co dzień. Dziś była wyjątkowo podekscytowana. Spodziewała się specjalnych gości, a jeśli ją moce nie myliły ci właśnie wchodzili.
  Temat: Ulice
Omen

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 616

PostForum: Central City   Wysłany: 2018-12-14, 12:43   Temat: Ulice
W reakcji na wybuch Christiny i podniesiony głos Warblade'a również cofnęła się o krok niefortunnie obciążając postrzeloną nogę. Zachwiała się i syknęła z bólu z trudem utrzymując równowagę. Pochyliła się kładąc lewą dłoń na udzie i uciskając wciąż krwawiącą ranę. Więcej oddawała w ramach Dni Honorowego Krwiodawstwa niż do tej pory z niej wyciekło, mimo to robiło jej się słabo. Zapewne na samą myśl, że tutaj nie ma raczej co liczyć na tabliczkę czekolady po wszystkim.
- Noooo, tak - odpowiedziała trochę ciszej, jednak wciąż słyszalnie - Przecież ci powiedziałam - dodała kuląc się i znacznie malejąc w stosunku do nachylającego się nad nią Wally'ego. Jak cały czas gryzły ją wyrzuty sumienia, tak teraz odgryzły jej chyba rękę aż po sam łokieć. Heloł Lilith! Jak mogłaś być aż taką egoistką? Jak mogłaś się przez pół roku zajmować sobą i swoją amnezją, kiedy z Kolonii wyszły dziesiątki dzieciaków w nie lepszym stanie niż ty sama!? W stanie, do którego ich osobiście doprowadziłaś.
- Nie mogliście od tego zacząć? Nie odmówiłabym, nie musielibyście wyciągać ciężkich dział, nie byłoby zniszczonej witryny na dworcu, wraku na wylotówce i nie zranilibyście mi znajomego... - odparła z wyrzutem. Desperacja, desperacją, ale przydałoby się chociaż trochę kontrolować.
- Porwanie to nie najlepszy sposób na rozpoczęcie dialogu - stwierdziła, po czym kąśliwie mruknęła pod nosem, że - Za to też są ujemne punkty - Nie wnikała w metody wychowawcze Wally'ego, ale osobiście uważała system punktacji zachowań na plus i na minus za dosyć kontrowersyjny. Nawet jeśli dzieciak miał jakieś zaburzenia, na co wskazywało jego specyficzne zachowanie, to miała wrażenie, że takie ocenianie nie ma prawa być efektywne.
- Nikt stąd nie pójdzie dopóki ona nas nie naprawi - wtrąciła się Mina, stanowczo, aczkolwiek w dosyć dziecinny sposób. Jej ton przypominał należący do dzieciaka, który zostawi nie tylko ziemniaki, ale również mięso i surówkę niezależnie od zachęt i argumentów babci. Jeśli cała czwórka była chociażby w połowie tak zdesperowana, jak Warblade i tak zdecydowana, jak Mina, to zapowiadało się sporo, jeszcze nudniejszej dla Barta, zabawy na środku ulicy.
- To może potrwać - oznajmiła Lilith, jakby to nie było oczywiste. Nigdy nie odwalała fuszerki, nawet jako prawa ręka arcyzłola, a więc pranie mózgu w jej wykonaniu było również (jakkolwiek to brzmi) dobrą robotą. Niby wiedziała, jak się za to zabrać, ale wielki, zagmatwany węzeł wciąż pozostaje wielki i zagmatwany, nawet jeśli się wie, gdzie znajdują się obydwa końce nitki. Umysły tych, tutaj były właśnie takimi węzłami. Jakby tego było mało wciąż dzwoniło jej w głowie po niedawnym, bliskim spotkaniu z podłogą, a wierzcie lub nie, maltretowanie czerepu psychika wcale nie wzmacnia jego zdolności.
- I może być nieprzyjemne - wyrwało jej się zanim zdążyła się ugryźć w język. Brawo Lilith! Mistrzowsko wzbudzasz zaufanie w osobach, które już mają cię za wroga. Mimo wszystko była to prawda. Samo grzebanie w umyśle nie boli, jeśli grzebany nie stawia się grzebiącemu, ale... N.O.W.H.E.R.E. nie porywało i nie wcielało w swoje szeregi dzieci chcianych, kochanych, z dobrych, szczęśliwych domów, których zniknięcie byłoby szybko zauważone i postawiłoby na nogi całą, okoliczną policję, a może nawet służby specjalne.
Oby tylko potem nie żałowali dowiedzenia się, gdzie są ich rodziny.
  Temat: Pakt o nieagresji
Omen

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 322

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-11-06, 10:42   Temat: Pakt o nieagresji
Omen była prawdopodobnie jednym z reprezentantów grupy śmiertelników nie tylko uważających, że wiedzą lepiej i więcej, ale również zazwyczaj lepiej i więcej wiedzących. Nieczęsto spotykała istoty bardziej doświadczone i wyedukowane niż ona sama, więc rzeczywiście mogła się czasem wydawać nieco arogancka.
Zarówno podczas uprzedniej argumentacji, jak i teraz na myśl przychodziło jej co najmniej kilkanaście imperiów istniejących znacznie dłużej niż naście lat, ba, znacznie dłużej niż pojedyncze ludzkie życie. Enchantress niekoniecznie się myliła, istniały, istnieją i będą istnieć kruche organizacje, jednak zdaniem Lilith akurat N.O.W.H.E.R.E. się do nich nie zaliczało, ale nie miała zamiaru się spierać. Już zdążyła wystarczająco wiele razy urazić demona, aż dziwne, że jeszcze się w ogóle do niej uśmiechał.
- Owszem - przyznała się do natłoku wszelkich spraw ze skruchą - Pozostaje mi mieć szczerą nadzieję, że podczas naszego kolejnego spotkania będzie ich znacznie mniej i będę w stanie zaoferować znacznie więcej czasu - dodała, po czym również podziękowała skłaniając się samą głową. Stwierdziła, że próba podania ręki mogła wydawać się niezręczna, skoro Enchantress wciąż lewitowała bliżej sufitu niż podłogi.
- W sprawie tożsamości podarków, jak i planów dotyczących Batmana skontaktuję się w najbliższym czasie - zapewniła wycofując się w kierunku drzwi. Przybyła z nią czwórka podniosła się z kolan i bez słowa ruszyła jej śladem. W drodze powrotnej z pubu dziewczyna mimowolnie zastanawiała się nad samodzielnym myśleniem, kontrolowaną wolą i przynależnością własnego umysłu. Wciąż nie zauważała w swoim zachowaniu niczego podejrzanego, mimo to ogarniały ją jakieś dziwne, jej zdaniem całkowicie bezpodstawne wątpliwości.
Zaledwie kilka dni po spotkaniu w skrzynce pocztowej June poza wyciągiem z banku, reklamą ubezpieczenia na życie i ulotką okolicznej pizzerii znalazła się koperta z aktami zawierającymi dokładne dane całej czwórki prezentów. W dokumentach zostały wspomniane zarówno posiadane moce: telekineza pozwalająca na kontrolę podstawowych ziemskich żywiołów (geo, hydro, pyro, aero), dotychczasowe szkolenie, a także ich aktualne dane osobowe: miejsce zamieszkania, zwód itd. Dziewczyny zostały rozsiane po większych miastach Wielkiej Brytanii przyjmując niezbyt rzucające się w oczy role.
Niestety, Enchantress nie doczekała się już żadnych kolejnych listów.
  Temat: Ulice
Omen

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 616

PostForum: Central City   Wysłany: 2018-11-06, 09:52   Temat: Ulice
Twarde lądowanie na pewno było miększe niż upadek plackiem na asfalt, mimo to z klatki piersiowej zgniecionej dziewczyny wydobyło się stłumione stęknięcie. Znała umiejętności Miny, więc nie musiała się rozglądać cudzymi oczami, by zorientować się, gdzie zostali wysłani: w sam środek gówna, z którego już została praktycznie wyrwana. Mimo wszystko rozejrzała się wykorzystując wzrok każdej osoby, do której umysłu mogła sięgnąć i zobaczyła pełen skład klubu swoich antyfanów, osobliwą kopułę, a także niesamowicie szybkiego dzieciaka. Hm? Czy to? Niemożliwe! Przecież nie było mnie tylko dwa lata! Nie pamiętała wielu rzeczy, ale akurat tego, że przed jej zniknięciem Wally nie miał żadnych potomków była stuprocentowo pewna. Chociaż... cholera wie, jak szybko dorastają speedsterzy. I kim jest Artemis!? Te myśli rozbrzmiewały w jej głowie samoistnie. Uciszyła je. Wiedziała, że to nie czas na takie rozważania, a już na pewno nie czas na szukanie informacji o Artemis i pochodzeniu Barta w umyśle Wall'ego. To nie jego, a pozostałych powinna skanować, to pozostałym powinna się wdzierać do podświadomości, żeby odczytać coś więcej niż na przykład powierzchowną, pełną wątpliwości myśl, która wręcz natychmiast została wyartykułowana.
- O nie, nie, nie, nie ma takiej opcji! TO jest Kid Flash! Nie będę walczył z Kid Flashem - wyrwało się magicznemu kowbojowi: Jamesowi z wyraźną pretensją w głosie - My jesteśmy ci dobrzy, prawda? Ona powinna być tą złą. Nie stanę w szranki ze znanym bohaterem - zdecydowanie zaoponował, a światło jego kryształowej kuli wyraźnie straciło na intensywności. Pod wpływem dotyku Barta ściana nie stała sztywno, a nieznacznie zafalowała, niczym tafla wody, albo luźno naciągnięta płachta widocznie tracąc swój atrybut pozornej nienaruszalności.
- Spokój. Utrzymaj barierę - rzucił rozkazująco Warblade - Oczywiście, że jest tą złą. Prawdopodobnie namieszała chłopakowi w głowie. Potrafi takie rzeczy - stwierdził wciąż zostając przy swojej teorii sprzed dworca - Dzieciakowi, który uważa to wszystko za grę zapewne też, to nie jest normalne - w ogóle go nie obchodziło, że mogą istnieć inne powody, z których Wally zadaje sobie trud ratowania Omen, albo przez które Bart jest taki, jaki jest. Dyskusja ta wyraźnie wskazywała na to, jak bardzo niezgrany jest ich zespół. Nie tylko nie potrafili zachować wzajemnie swoich sekretnych tożsamości, co z resztą całkiem skutecznie powtórzył Bart, ale też nie umieli się zwyczajnie dogadać w kluczowych momentach, co z resztą całkiem skutecznie powtórzył Bart... Przynajmniej szanse były wyrównane.
Podciągnęła kolana pod brodę uwalniając się z uścisku Wally'ego i samodzielnie stanęła na ziemi opierając większość ciężaru ciała na zdrowej nodze.
- Nie ingeruję w umysły innych. Nie wprowadzam stałych zmian. Już od dłuższego czasu. Nikomu - stanowczo zaprzeczyła wymysłom Warblade'a. Na dworcu jego słowa wzbudzały w niej strach przed straceniem zaufania West'a, tutaj jedynie irytację. Nie będzie jakiś metalowy człowiek rozpowszechniał o niej pomówień w celu wymuszenia na innych agresji wobec bliskich jej osób.
- Czego wy w ogóle ode mnie chcecie? - zapytała. Całkiem konwencjonalnie. Z powierzchownych myśli Miny oraz Jamesa mogła jednie wywnioskować, że chcą ją złapać: nie pozwolić jej zbiec, ale nie jaki był tego wszystkiego ostateczny cel. Owszem, mogła się zagłębić w ich umysły, zapewne znalazłaby odpowiedź, ale jednocześnie zaczęłaby intensywnie świecić, a co za tym idzie cała jej poprzednia wypowiedź straciłaby na wiarygodności. Może, nawet jeśli nie będą skorzy do odpowiedzi, sprowokowana pytaniem, upragniona informacja wypłynie chociaż na wierzch ich świadomości. Dobrze byłoby sobie w końcu cokolwiek wyjaśnić.
  Temat: Pakt o nieagresji
Omen

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 322

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-18, 10:54   Temat: Pakt o nieagresji
Oczywiście, że była szczęśliwa mogąc mieć Enchantresss za sojusznika, cieszyła się, że w razie czego będzie miała u boku istotę zdolną zmieść całe zastępy wyszkolonych wojowników w mgnieniu oka. Była też zdecydowanie ukontentowana stosunkowo cywilizowanym i racjonalnym zachowaniem tej istoty. Nie zmieniało to faktu, że wciąż trochę ją przerażała. Nie mój? - pomyślała nie przypominając sobie żadnych przeszczepów. Może Enu żyła te tysiące lat, ale Lilith znała od zaledwie kilkudziesięciu minut i na pewno wiedziała o niej mniej, niż wzajemnie, czytająca w myślach telepatka o demonie. Wyciągane przez nią wnioski mogły być błędne, lub zwyczajnie pochopne. Z resztą, w ciągu tych tysięcy lat wyraźnie nie nauczyła się konceptu przestrzeni osobistej, więc i w innych dziedzinach mogła mieć braki.
- Być może - skomentowała ważność osobistych przyrzeczeń i bezosobowość organizacji - Zazwyczaj jednak przeżywają swoich założycieli niosąc ich wole, przekonania i dążąc do pierwotnych celów pomimo składania się z całkiem nowych ludzi, pochodzących z całkiem nowego pokolenia. Za jakieś sześćdziesiąt lat mogę być osobiście bezużyteczna, a N.O.W.H.E.R.E. przeżywać czasy swojej świetności - stwierdziła argumentując zalety układania się z organizacją, miast z pojedynczym, żyjącym w porównaniu do Enchantress zaledwie chwilę człowiekiem.
- Chyba nie mamy już nic więcej do omówienia, prawda? - zapytała dając Enchantress szansę na wtrącenie jeszcze jakichś uwag - Co się tyczy zaś prezentów. Będą Ci bezwzględnie posłuszne, są też w stanie same wyjaśnić, co potrafią. Mogę ewentualnie zaoferować przechowanie ich do momentu, aż będziesz gotowa je odebrać, lub zorganizowanie im publicznej tożsamości, pod którą pozostaną w ukryciu czekając na rozkazy - dodała na sam koniec. Nie bardzo wiedziała, czy demon ma jakiś schowek na użytecznych ludzi, albo chociaż June posiada dostatecznie dużo miejsca w mieszkaniu, by pomieścić czwórkę, nowych współlokatorów. Decyzja należała jednak do samej obdarowanej, w końcu kwartet był oficjalnie jej własnością.
  Temat: Pakt o nieagresji
Omen

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 322

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-16, 08:59   Temat: Pakt o nieagresji
Podejrzenie o możliwość zdrady ją uraziło. Nie jakoś szczególnie mocno, to była dosyć zwyczajna obawa potencjalnego, przyszłego sojusznika. Zupełnie inaczej miała się sprawa ze stwierdzeniem, że Omen nie myśli samodzielnie. W dziewczynie wręcz się zagotowało.
- Słucham!? Wypraszam sobie! Nie jestem pod kontrolą żadnej magii, czy innej doktryny. Należę do N.O.W.H.E.R.E. z własnej, nieprzymuszonej woli. Jestem wręcz współtwórczynią organizacji. Jedynymi w niej osobami bez własnej woli są szeregowe jednostki niedostatecznie oddane sprawie, którym osobiście tę wolę nagięłam. Nie posiadamy silniejszego psychika niż ja. Gdybym była pod czyjąkolwiek kontrolą wiedziałabym - starała się nie krzyczeć, aczkolwiek wydawała się być wyraźnie obruszona, a jej ton głosu nacechowany był irytacją. Jej psychiczny stan podkreśliło jeszcze mimowolne zmięcie zdjęcia leżącego do tej pory na stole. Tak Omen, na pewno byś wiedziała. Tak, jesteś najsilniejszym psychikiem, któremu tak wyprano mózg, że brak wspomnień z dzieciństwa, czy w ogóle sprzed członkostwa w N.O.W.H.E.R.E. nie wzbudzał w tobie żadnych podejrzeń.
- Twierdząc, że nie ma tu mnie miałam na myśli, że nie przybyłam tu reprezentować własnych racji. Celem tego spotkania jest sojusz pomiędzy Enchantress, a organizacją. Nie wydaje mi się by istniał powód, by układać się jeszcze osobiście - postanowiła wyjaśnić uznając, że stąd wynikło nieporozumienie. Była całkowicie pewna swoich słów i przekonań, a wypowiedź Enu pozornie nie miała na nią innego wpływu niż wywołanie złości, aczkolwiek, gdzieś głęboko w podświadomości zasiała ziarno niepewności. Chociaż może niekoniecznie ziarno, raczej zaorała glebę pod ziarenka nadchodzące w przyszłości.
- Hmmm, racja - odpowiedziała reagując na powracający wątek Batmana - Miałam wtedy zamiar powiedzieć, że pomimo braku mocy jest jedną z najbardziej decyzyjnych osób w Lidze, wręcz jej głównym strategiem, więc jego strata na pewno byłaby bardzo odczuwalna dla tego zbiorowiska bohaterów.
  Temat: Pakt o nieagresji
Omen

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 322

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-15, 18:23   Temat: Pakt o nieagresji
Sadystka z tej Enchantress. Czy wszystkie demony od czasu do czasu bierze ochota na znęcanie się nad biednymi, zwyczajnymi i słabymi ludźmi? Nic dziwnego, że biedni, zwyczajni i słabi ludzie się ich boją.
- Owszem - odparła na zadane pytanie. Nie będzie przecież lecieć w zaparte, skoro to aż tak oczywiste. Z resztą nie miała w ogóle zamiaru okłamywać swojej rozmówczyni. Wysłuchała monologu urozmaiconego przeróżnymi bodźcami umysłowo-węchowymi i nagłą usługą fryzjerską zaciskając zęby aż do bólu. Przeklinała w duchu fakt, że od niedługiego czasu nie jest w stanie kontrolować swoich zdolności przez co chłonie wszelkie, okoliczne myśli, jak gąbka. Te krwawe wdzierały jej się do mózgu wręcz przemocą. Zaciągnęła się wyciągiem z trupów, stanowczo zbyt głęboko, a więc gdy tylko Enu się od niej odsunęła zaczęła spazmatycznie kasłać.
- Strach jest naturalną reakcją na nieznane, niezrozumiałe, potężne i brutalne. Nie żyję nawet trzydzieści lat, a ostatnia wielka wojna zakończyła się ponad siedemdziesiąt lat temu. To normalne, że masakryczne wizje wzbudzają we mnie niepokój - stwierdziła, odrobinę ochrypłym głosem, gdy już minął jej atak - Z resztą pomiędzy strachem, a szacunkiem i respektem znajduje się dosyć płynna granica. Fakt, że się Ciebie obawiam nie musi być jednoznaczny z nieszczerością - wyjaśniła. Samego Harvest'a też się lękała, jak z resztą większość armii. Tak było zdecydowanie łatwiej utrzymać meta-żołnierzy w ryzach.
- Co zaś tyczy się... zdrady, w tym pomieszczeniu nie ma Omen-mnie, jest Omen-reprezentantka N.O.W.H.E.R.E. Niosę wolę Harvest'a, jestem jego wolą, a ona jest również moją własną. Nie mogę być nielojalna wobec własnych, wspólnych z celem organizacji i jej lidera przekonań. Jako jego prawa ręka i znający jego myśli telepata zapewniam, że Harvest nie zhańbiłby się niewiernością - nie miała zatem czego się obawiać w kontekście konsekwencji zdrady, aczkolwiek Enu wzbudzała w niej lęk na wielu innych płaszczyznach. Mimo przyznania się do telepatycznych zdolności postanowiła nie kończyć wypowiedzi dotyczącej Batmana, nawet jeśli wiedziała, że przerwanie jej akurat w tym momencie rozczarowało rozmówczynię. Może to zabrzmi dziecinnie, aczkolwiek uraziło ją posądzenie o możliwość zdrady i dokładnie z tego powodu nie miała zamiaru dodatkowo iść Enchantress na rękę.
- Bardzo nas to cieszy - odparła na zaakceptowanie sojuszu podnosząc się ze swojego miejsca - Jakieś dodatkowe pytania? Życzenia? - dodała na koniec. Być może Enchantress pragnęłaby jakiejś innej drogi komunikacji, niż dotychczasowa korespondencja, albo miała już w głowie dokładny plan eliminacji Batmana...
  Temat: Ulice
Omen

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 616

PostForum: Central City   Wysłany: 2018-10-13, 18:04   Temat: Ulice
Znów odzyskała przytomność będąc w ruchu, tym razem jednak nie na tyłach samochodu porywaczy. Głowę rozsadzał jej ból porównywalny do dziesięciokrotnego kaca po weekendowej imprezie z Royem. Jęknęła odzyskując kontakt z rzeczywistością. Otworzyła ślepe oczy, to prawe bardziej, to lewe, z powodu rozciętej skroni wciąż przymrużała.
- Wally - szepnęła i wyciągnęła dłoń w kierunku jego twarzy. Przejechała mu opuszkami palców po policzku - Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że nic ci nie jest - dodała kurczowo się w niego wtulając. Była pewna, że ucieczka nic nie zmieni. Że ta czwórka najpóźniej jutro znów będzie siedziała jej na ogonie. Teraz nie było to jednak jakoś szczególnie istotne. W tej chwili cieszyła się ze względnego bezpieczeństwa i faktu, że oddalają się od źródła zagrożenia. Oddalili się nawet wystarczająco, żeby przekroczyć granicę zasięgu mocy Warblade'a. Zimna, ciekła stal spłynęła z lewego uda Lilith na rękę niosącego ją chłopaka, a w ślad po niej z rany na nowo zaczęła się sączyć ciepła krew. Zamiast na kolację wolałaby od razu do łóżka. Odpocząć. Ze względu na ranę w nodze najlepsze by było chyba takie szpitalne.
Na nieszczęście naszych bohaterów w klubie antyfanów Lilith Clay znalazła się osóbka o mocach działających na większą odległość niż umiejętności Reno. Na całej szerokości Danny'ego w mgnieniu speedsterskiego oka rozwarł się portal, zaledwie kilkadziesiąt centymetrów przed nosem Wally'ego. Nie było czasu na wiele więcej niż na ćwierć przekleństwa i ewentualne wyhamowanie do połowy dotychczasowej prędkości nim brama pochłonęła obydwoje i zamknęła się za nimi dokładnie tak samo szybko, jak się pojawiła. Przez kilka, niesamowicie długich sekund znajdowali się w dziwnej przestrzeni/wymiarze wypełnionym w nieskończoność błękitną mgłą, bez rozróżnialnych kierunków, bez podłoża, bez grawitacji...
---
W tym czasie Reno musiał zmierzyć się z lawiną durnych, Bartowych pytań. W innej sytuacji może nawet posadziłby go sobie na kolanach i poopowiadał, że umie zmieniać dłonie nawet w widelce, ale teraz z rąk wymsknęła mu się zdobycz, na którą polował w pocie czoła pół dnia i jakoś nie miał humoru. Nieudolnie próbował chwycić znacznie szybszego od siebie dzieciaka, ale nawet, gdy ten pojawił się w okolicy jego własnego ramienia zabrakło mu refleksu, by chociażby musnąć Impulse'a. Z zabawy w kotka i myszkę wyrwał go głos towarzyszki.
- Mam ich! Warblade! Mam ich! Co teraz!? - krzyczała Mina tonem, w którym mieszała się duma i panika. Dziewczyna wciąż nie była mistrzem w używaniu swoich mocy, ale wiedziała jedno, w wymiarze pomiędzy wymiarami nie mogła przetrzymywać niczego, ani nikogo w nieskończoność. W tym samym momencie Christina w końcu uwolniła Reno od upierdliwego, małego speedstera chwytając go za nadgarstek i zatrzymując w miejscu.
- A ty? Kim jesteś, jak masz na imię i co tu robisz? - zapytała. Powstrzymanie biegnącego mężczyzny przekraczało możliwości drobnej dziewczyny, ale dzieciaka jakoś dała radę. Bez przeszkadzacza w okolicy Warblade znów mógł się na spokojnie zająć podejmowaniem decyzji.
- Wypuść ich tutaj - rzucił do niebieskowłosej, po czym zwrócił się do magicznego kowboja - James... - temu tylko zaświeciła w rękach magiczna kula i odparł - Tak, tak, wiem. Julozido!
Wokół całej piątki pojawiła się matowa, przezroczysta kopuła o promieniu pięciu metrów. Po kształcie można było wnioskować, że jest to faktycznie sfera, która ciągnie się dalej pod ziemią.
---
- Chyba kolacja będzie musiała poczekać - stwierdziła Lilith, a potem ich wypluło. Wyjściowy portal otworzył się dokładnie na sklepieniu kopuły, pięć metrów nad ziemią.
  Temat: Pakt o nieagresji
Omen

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 322

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-12, 23:42   Temat: Pakt o nieagresji
Tak, zdecydowanie byłoby najlepiej jakby się sami wyrżnęli, w ogóle najlepiej by było gdyby wszelkie problemy rozwiązywały się same. Niestety życie nie jest takie łatwe, a już szczególnie życie śmiertelnika, który nie wszystko może zwyczajnie przeczekać.
- Fizycznie najsłabszy z całej tej trójki na pierwszym planie jest zapewne Batman. Z tego, co wiem nie posiada żadnych nadprzyrodzonych mocy, aczkolwiek jest on... - przerwała swój monolog sztywniejąc, gdy Enchantress znów postanowiła naruszać jej przestrzeń osobistą. Czarny palec na policzku nie był taki zły, Harvest też czasem posuwał się w stosunku do niej za daleko, zdążyła się przyzwyczaić. Niepokój wzbudzały w niej natomiast wizje, które wdzierały się do jej umysłu za każdym razem, gdy Enu jej dotknęła. Wszystkie te demoniczne myśli, wszystkie te masakry, w których brała udział wydawały się tym razem jeszcze bardziej żywe i obrazowe niż poprzednio. Może to dlatego, że demon był fizycznie bliżej, może dlatego, że Omen otworzyła się na jego myśli, by wychwycić plany dotyczące Nowego Gotham, a może obydwa powody były prawdziwe.
Niewiele o tym myśląc, wręcz instynktownie, gwałtownie chwyciła za nadgarstek molestującej i odsunęła jej dłoń na jakieś dziesięć centymetrów od własnej twarzy. Enu wciąż nie mogła widzieć oczu Lilith, a ta druga nie mogła ich otworzyć, ale gdyby mogła biłaby właśnie rekordy w ich rozwarciu ze strachu. Dokładnie, ze strachu, przez który na ułamek sekundy straciła zimną krew i dopuściła się takiego afrontu.
Puściła dłoń rozmówczyni.
- Mamy wystarczająco zasobów, by było stać nas na prezenty w postaci kwartetu silnych wojowniczek bez odczuwalnego uszczerbku na sile całej armii - wycedziła przez zaciśnięte zęby. Wciąż miała przyspieszony, nierówny oddech, ale się uspokajała.
- Gdybyśmy mieli ruszyć przeciwko Lidze już jutro dalibyśmy sobie zapewne radę nawet samotnie. Nie obyłoby się to jednak bez kosztów z naszej strony, a właśnie o to chodzi, by zyskać jak najwięcej jak najmniej tracąc. Po to odbywa się ta rozmowa. Dla obopólnych korzyści - jej wypowiedź nie brzmiała dumnie, ani pyszałkowato, zaledwie stwierdzała fakty, no może odrobinę ostrzejszym tonem niż do tej pory - Nasza armia jest potężna, aczkolwiek drzemie w niej jeszcze większy potencjał. Wciąż jesteśmy na etapie szkolenia poszczególnych pułków. Na etapie idealnym do budowania więzi i sojuszy pod nadchodzące bitwy.
  Temat: Pakt o nieagresji
Omen

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 322

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-11, 01:42   Temat: Pakt o nieagresji
Prawdę mówiąc N.I.G.D.Z.I.E. nie było wiele lepszą nazwą od Ligi Sprawiedliwych, tym bardziej, że chyba nikt nie wiedział, co znaczy ten akronim i czy to w ogóle jest akronim. Postarała się zignorować niezamierzone, mentalne groźby przewidujące, co stałoby się z telepatką, gdyby postanowiła się wymigać z planu, albo co gorsza wykorzystać Enchantress. Zamiast analizować swobodny przepływ myśli rozmówczyni wyciągnęła zza podwiązki złożone na cztery zdjęcie. Taka była wada fikuśnych kreacji: brak kieszeni. Torebki nie chciała ze sobą brać, w razie czego ograniczałaby ruchy w walce.
- Zarówno siłą, jak i słabością każdej armii są jej generałowie - zaczęła, po czym odchrząknęła zauważając, że trochę za bardzo pozwoliła na siebie wpłynąć sposobowi myślenia Enu. Rozwinęła karteczkę, było to zdjęcie zeskanowane z jakiejś starej gazety. Położyła je przed lewitującą Enchantress na stole.
- To jest, uważamy, że eliminacja zaledwie kilku, pociągających za sznurki bohaterów może wzbudzić panikę niszczącą Ligę od środka. Ta dwójka - korzystając ze wzroku prawdopodobnie patrzącej na obrazek Enu wskazała na Wonder Woman oraz Batmana znajdujących się w jego centrum - jest aktualnie w stanie konfliktu. Gdyby jednemu się coś stało drugie zapewne zawahałoby się nim ruszyłoby z pomocą. Taki, nawet krótki moment niepewności, śladowy brak zaufania można by z powodzeniem wykorzystać.
Wspomniałam już, że Lilith nie starała się analizować przemyśleń rozmówczyni, nie znaczy to jednak, że je całkowicie ignorowała. Była tutaj żeby doprowadzić do sojuszu i zebrać kilka, cennych informacji: "Nowe Gotham"? Ciekawe.
  Temat: Pakt o nieagresji
Omen

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 322

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-08, 00:57   Temat: Pakt o nieagresji
- Z pewnością - odpowiedziała na stwierdzenie, że kiedyś, w przyszłości zdarzyć się może sytuacja, w której jednoosobowa działalność gospodarcza Enu i organizacja Harvest'a będą mogły sobie wzajemnie pomóc. Lilith była zadowolona z dotychczasowego przebiegu rozmowy, dała to nawet po sobie poznać. Wyraźnie się rozluźniła, nawet zdarzyło jej się raz, czy dwa razy uśmiechnąć, aczkolwiek z widoku samych ust ciężko było wywnioskować, czy był to szczery, czy raczej fałszywy uśmiech.
- Pochwaliłabym nawet cierpliwe podejście, gdyby nie fakt ludzkiego podobieństwa do hydry. Na miejscu jednej, czy to uciętej, czy odpadniętej ze starości głowy wyrosną kolejne. Miejsce jednego, starego bohatera zajmie kilku młodych. Jedynym rozwiązaniem jest ścinanie głów dostatecznie szybko - wyraziła swoją wątpliwość. Sama była wystarczająco śmiertelna, by nie musieć nawet rozważać planu przeczekania, aczkolwiek zdawała sobie sprawę z jego licznych wad i uznała za konieczne zauważenie chociaż jednej z nich na głos. Gdyby Enchantress pozostała przekonana, że cierpliwość bardziej jej się opłaca niż aktywne działania N.O.W.H.E.R.E. zapewne nie miałoby szans na jakąkolwiek pomoc tu i teraz.
- Nie będzie to zapewne zaskoczeniem, za największe zagrożenie dla naszych planów uważamy aktualnie Ligę Sprawiedliwych. To wielkie skupisko bohaterów, których niekoniecznie łatwo będzie całkowicie wyeliminować, aczkolwiek - ściszyła głos, by podkreślić wagę informacji, jakby właśnie przekazywała Enu najbardziej tajemny przepis na bułki z grzybami. Całkowicie niepotrzebnie, i tak nie mógł ich w tym pokoju nikt usłyszeć - wiemy, że znajdują się aktualnie w stanie wewnętrznego konfliktu. W takiej sytuacji celne uderzenia w czułe punkty mogłyby z powodzeniem zachwiać całą ligą.
  Temat: Pakt o nieagresji
Omen

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 322

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-03, 01:57   Temat: Pakt o nieagresji
Telepatycznie odczytując zdziwienie i zaskoczenie, jak i ukontentowanie rozmówczyni uśmiechnęła się nieznacznie. To był ten moment, w którym zdobywała punkty. Ba, to był ten moment, w którym chociaż na ułamek sekundy triumfowała.
- Owszem, potrafią. Przeszły bazowe szkolenie z walki bronią białą, palną oraz wręcz. Dodatkowo posiadają unikalne umiejętności. Są one prototypami stworzonymi w ramach badań nad aktywacją konkretnych metagenów - wyjaśniła nie brnąc w szczegóły mocy. Dla siebie zachowała również informację, że ta czwórka to jedyne z kilkudziesięciu królików doświadczalnych, które wspomniany eksperyment przeżyły.
- Niezmiernie nas to cieszy - powiedziała wracając do głównego tematu spotkania - Akurat przyszłość parających się magią nie jest powodem troski naszego lidera, a wiedząc, że znajdują, lub znajdować się oni będą pod protektoratem Enchantress dodatkowo nas uspokaja - stwierdziła nie brnąc dalej w plany Enu dotyczące wszelakich magów i istot magicznych. Czy ich zabije, czy zamknie w ZOO, czy zrobi z nich armię, czy chociażby otoczy opieką niczym swoje dzieci Harvest'a nie obchodziło. Wszystko było mu na rękę. Wiedział, że obcowanie z magią wymaga ogromnej wiedzy i niekoniecznie da się używać jej w tak prymitywny sposób, jak niektórych metagenów, które po prostu są.
- Jest jeszcze jedna sprawa, którą chcielibyśmy przedyskutować. Mianowicie: wszyscy ci, którzy są zbyt ograniczeni, by z nami dogadać, lub chociażby zrozumieć dalekosiężne cele i jak z nimi postępować... - to był zaledwie wstęp, aczkolwiek zrobiła po nim długą pauzę nie ciągnąc tematu. Nasłuchiwała myśli Enchantress. Była pewna, że nawet tak potężny demon ma jakąś aktywną opozycję. Dobrze by było, żeby chociaż część przeciwników się pokrywała. Zrzucenie takiej Ligi Sprawiedliwych, a przynajmniej jej części na barki demonicy znacznie ułatwiłoby N.O.W.H.E.R.E. dalsze działania.
  Temat: Pakt o nieagresji
Omen

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 322

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-09-29, 02:47   Temat: Pakt o nieagresji
Lilith powoli zaczynała mieć wrażenie, że jej towarzyszka rozmowy również potrafiła czytać w myślach. Tak trafnie odgadła pochlebny ton jej wypowiedzi, tak łatwo zauważyła, że czwórka dziewcząt z Kolonii jest posłusznymi marionetkami i tak szybko zorientowała się jak przejąć inicjatywę. Dziwne tylko, że w żaden sposób nie broniła dostępu do własnych oczu i powierzchownych rozważań, które wypływały z niej niczym ogłoszenia o opóźnionym pociągu z megafonu na dworcu.
- No własnie nie "nasz" świat - sprecyzowała - Nie jesteśmy tak zachłanni i zadufani w sobie, by uzurpować sobie władzę nad całym światem. Nas obchodzi głównie los metaludzi. Konsensusem miałby być podział wpływów tak, byśmy nie wchodzili sobie wzajemnie w drogę - pominęła chwilowo wizję świata idealnego. Na razie najważniejszym było ustalenie, czego i czy w ogóle czegoś Enchantress chciałaby od metaludzi. Ze swoich własnych źródeł wiedziała już wprawdzie, że Enu interesuje zupełnie inna grupa, aczkolwiek nie znała szczegółów i nie miała zamiaru wnikać głębiej w umysł rozmówczyni, by je poznać. Zachowujmy się jak cywilizowani ludzie (i demony), do tego służy w końcu rozmowa.
- One? Zapewniam, że one nie są w tej chwili w stanie nawet pojąć o czym rozmawiamy - wyjaśniła spokojnym głosem, potrząsnęła głową i uśmiechnęła się pobłażliwie. Pobłażliwość ta nie była jednak skierowana (broń borze bukowy!) w Enu, a jej powodem był naturalnie kwartet marionetkowych "ochroniarzy".
- Z resztą, one nie są strażą. To prezenty, dary od Harvest'a. Pragnęłam poinformować o tym w odpowiednim czasie, aczkolwiek, skoro temat został już poruszony - śledziła tor lewitacji Enchantress obracając sztywno osadzoną na szyi głowę - Wszystkie cztery należą do Ciebie, a więc możesz zadecydować o ich losie w dowolnym momencie - na kilka, krótkich sekund pokryło ją zielonkawe, luminescencyjne światło, a już po chwili cała czwórka skierowała się frontem ku Enchantress i padła na jedno kolano zmieniając swoją stałą formułkę na: - Chwała Bean Bhàsail
- Osobiście preferowałabym jednak poczekać z działaniami w stosunku do nich do momentu zakończenia rozmowy - zasugerowała, od razu jednak podniosła w obronnym geście obydwie dłonie, biorąc pod uwagę władczy ton, jakim została obdarzona - Aczkolwiek nie naciskam.
 
Strona 1 z 4
Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 15