[Pałac] Sala tronowa
Autor Wiadomość
 Black Adam
Ten lepszy Shazam


Informacje
Imię i nazwisko: Teth-Adam
Pseudonim: Black Adam
Miasto: Kahndaq
Wiek: Ponad 3000
Frakcja: Villains
Multikonta: Vondell Saunders, Jean-Paul Valley
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-15, 17:20   [Pałac] Sala tronowa



[ Dodano: 2018-03-15, 17:44 ]
W sali tronowej Black Adama nigdy nie było tłoku. Władca Kahndaq nie zajmował się trywialnymi sprawami, uważał że byłoby to poniżej jego godności, poświęcać swoją cenną uwagę, którą mógł skierować ku bardziej palącym problemom. Problemom, które obejmowały swoimi szponami cały glob.
Ostatnimi czasy takim problemem stał się Darkseid. Nie minął nawet rok od bitwy z Apokolips, kiedy ich wojska rozpoczęły inwazję Ziemi. Od tamtej pory Black Adam praktycznie nie opuszczał swoich ziem, spędzając dnie i noce stając na czele Kahdaq-ckiej armii i prowadząc je do kolejnych bitew z zastępami najeźdźców. To tego dochodziła logistyka, musiał w taki sposób żonglować plutonami by zapewnić największe wzmocnienia w najbardziej newralgicznych punktach na granicy. Jak dotąd wojska Black Marvela nie ustąpiły nawet centymetra pola, za każdym razem odpowiadając na wyzwanie nieprzyjaciela druzgocącą ofensywą, w środku której, oczywiście szalał sam władca Kahndaq.
Wymagało to jednak skupienia od Black Adama, który nie miał siły ani cierpliwości do niepotrzebnych rozkojarzeń. W tak intensywne dni jak tamte, jego zazwyczaj wybuchowy temperament zdawał się grzmieć w całym pałacu.
- Nie obchodzi mi jak to zrobisz żołnierzu! Saperzy mają być na północnej granicy za 3 godziny! - dudniący głos rozgniewanego władcy, dochodzący z sali tronowej huczał po korytarzach.
Odcień twarzy generała, wahał się między purpurą a bielą. Z jednej strony czuł obrazę, że Black Adam zwraca się do niego w obecności jego podwładnych ale nie mógł nic z tym zrobić, bo jednocześnie czuł paraliżujący strach gdy patrzył w rozpalone oczy imperatora, którego twarz była wykrzywiona w pełnym furii grymasie.
- Ale... to 12 godzinna podróż. Wszystkie transporty powietrzne są rozlokowane w terenie... - zdążył z siebie wydukać zanim Teth-Adam stracił cierpliwość. Jego pięść z impetem rozbiła kamienny stół na dwie części, które osunęły się na posadzkę w obłokach pyłu. Zgromadzeni w pomieszczeniu oficerowie, doradcy i urzędnicy odskoczyli przestraszeni.
- Trzy. Godziny. - Black Adam wycedził przez zęby, obdarzając generała spojrzeniem, które dało mu wyraźnie do zrozumienia, że jeżeli zostanie na sali tronowej, to następną rzeczą, która zostanie rozpołowiona będzie jego głowa.
Z obliczem, na którym teraz zdecydowanie dominowała biel, generał wymaszerował z sali uprzednio salutując Black Adamowi drżącą ręką.
W sali panowała cisza, którą mącił tylko stukot oddalających się kroków generała i jego świty. Pozostali w pomieszczeniu zdjęci strachem nie odważyli się jej przerwać.
- Raport strat. - warknął Black Adam odwracając się w kierunku swojego tronu i przelewitował kilka centymetrów nad ziemią w jego kierunku.
--------------------

,,Now, monster. You are going to answer every question I ask. You are going to tell me where you came from. You are going to tell me who sent you. And then, almighty "Death" -- I am going to spend the rest of the night slowly ending your life."
 
 
 Circe 
niegodziwa bogini.


Informacje
Imię i nazwisko: alias Donna Milton.
Pseudonim: Kirke, Cir.
Wiek: magiczny.
Frakcja: atrakcyjny złodupiec.
Wysłany: 2018-03-15, 21:50   

W sali tronowej było niewiele osób. To już mogła zaobserwować Circe swoim wewnętrznym okiem. Pobłogosławiła zatem swojego żołnierza...
Na środku sali otworzył się niewielki portal bijący jasnym światłem, z którego wyłoniła się postać i dosyć ciemnym "umaszczeniu". Stała tam wyprostowana i przez chwilę rozejrzała się dookoła aby zaznajomić się z sytuacją, w której się znalazła. Była to jedna z najemniczek Circe. W tym wypadku wysłana aby przekazać wiadomość.




Pokłoniła się po czym klęknęła na jedno kolano. Nie unosiła przez moment głowy w geście uniżenia i okazania szacunku. Doskonale wiedziała z kim ma do czynienia.
- W imieniu Bogini Circe, Najwyższej Czarodziejki, Córki Wielkiego Hyperiona, Jednego z Filarów Wszechświata... Proszę o spotkanie i rozmowę. Naszemu światu zagraża wielkie niebezpieczeństwo i w związku z tym Królowa szuka sprzymierzeńców jednocześnie oferując swoją pomoc. - powiedziała z opuszczoną głową jednak po ostatnim zdaniu wstała z klęczek i spojrzała na króla. Czekała na jakąkolwiek reakcję z jego strony. Jeżeli ma dobry humor to może jej nie zabije i hybryda będzie mogła bezpiecznie powrócić na Aeaea. Póki co jednak zerkała na Black Adama. Circe będąc cwaną patrzyła też jej oczyma. Nigdy osobiście się nie stawiała przed obcymi.
 
 
 Black Adam
Ten lepszy Shazam


Informacje
Imię i nazwisko: Teth-Adam
Pseudonim: Black Adam
Miasto: Kahndaq
Wiek: Ponad 3000
Frakcja: Villains
Multikonta: Vondell Saunders, Jean-Paul Valley
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-16, 02:52   

- Ponosimy ciężkie straty na północnym froncie mój Panie. Wojska nieprzyjaciela przegrupowują się w nieznanym nam miejscu. - powiedział czarnoskóry mężczyzna ze złotym kolczykiem w uchu. Był dowódcą kompanii najemniczej, którą wynajął rząd Kahndaq w celu wzmocnienia swojej obrony. Byli w stanie wojny, a nawet Black Adam nie mógł być w dwóch miejscach jednocześnie.
Najemnik skinął głową na podejrzanego typa w czarnym płaszczu. Zwierzchnika Sił Wywiadowczych wojsk Czarnego Marvela. Teth-Adam powoli sunął w kierunku stopni prowadzących na podwyższenie na którym spoczywał tron.
- Zdjęcia satelitarne wyraźnie pokazują ruch sił w kierunku północnym. Wygląda na to, że wróg koncentruje swoje jednostki do finalnego uderzenia. - powiedział gdy Adam bezszelestnie osunął się na posadzkę przed siedziskiem.
Powoli odwrócił się do zgromadzonych i zasiadł na tronie. Jego oblicze wciąż wykrzywiał grymas złości, lecz już nie tak ognisty jak przed chwilą. Po oczach władcy widać było, że kalkulował.
Poczuł wtedy ruch energii magicznej. Odezwała się jego intuicja magiczna, która uprzedziła go o użyciu potężnej magii. Gdy zobaczył otwierający się portal na środku sali tronowej, wiedział że tylko jedna osoba była zdolna do takiego zaklęcia.
- Wyślijcie większość sił na północ. Resztę wojsk rozproszcie za granicami. Rozlokować resztę agentów, nawet tych w szkoleniu. Jeżeli to jakieś oszustwo, chcę o tym wiedzieć jak najwcześniej. - skończył nim portal skończył się formować.
- Wyjść. - warknął na zapatrzonych w tajemniczą postać, która właśnie pojawiła się w pomieszczeniu. Lód w głosie Black Adama zadziałał otrzeźwiająco, wszyscy obecni spuścili wzrok i czym prędzej opuścili salę. Drzwi za ich plecami zamknęły się, gdy kolano posłańca dotknęło posadzki.
Black Adam wwiercał się wzrokiem w najemniczkę, ciskając gromy z podwyższenia na którym spoczywał. Po słowach sługi Circe w sali zaległa grobowa cisza, mącona tylko przez ciche dyszenie władcy Kahndaq.
- Circe chce mojej pomocy. I wysyła do mnie chłopca na posyłki? - rozluźniona sylwetka Black Adama, zajmująca tron nie pasowała do tonu głosu, który zwiastował tornado.
- Czy ona naprawdę myśli, że mnie obchodzi jej księstewko? I ma czelność wołać MNIE na audiencję, kiedy to moje państwo jest OBLEGANE?!! - ostatnie słowo zadudniło w ścianach. Black Adam nagle dosłownie pojawił się naprzeciw najemniczki. Nie zdążyła nawet mrugnąć, zanim Czarny Marvel uderzył ją otwartą dłonią w policzek. Istota przeleciała kilkanaście metrów i z impetem wgniotła się w jeden z filarów podtrzymujących sklepienie.
Gdy upadła twarzą na posadzkę, władca Kahndaq nie dał jej nawet sekundy na otrząśnięcie się z szoku. Wymierzył jej kopniaka, który znowu posłał najemniczkę dalej metrów dalej, gdzie wylądowała na plecach. Podczas gdy próbowała podnieść się z ziemi, Black Adam lewitując ruszył w jej kierunku.
- Wiadomość dostarczona. Teraz mi powiedz. - wywarczał chwytając istotę za szyję, unosząc ją w powietrze.
- Czemu miałbym Ci pozwolić opuścić ten pokój? - żelazny uścisk na krtani najemniczki pozwalał na wydanie z siebie tylko kilku słów. Prawdopodobnie gdyby to miały być niewłaściwe słowa, byłyby ostatnimi w tym nic niewartym życiu najemniczki.
--------------------

,,Now, monster. You are going to answer every question I ask. You are going to tell me where you came from. You are going to tell me who sent you. And then, almighty "Death" -- I am going to spend the rest of the night slowly ending your life."
 
 
 Circe 
niegodziwa bogini.


Informacje
Imię i nazwisko: alias Donna Milton.
Pseudonim: Kirke, Cir.
Wiek: magiczny.
Frakcja: atrakcyjny złodupiec.
Wysłany: 2018-03-16, 17:55   

Pojawienie się ogromnej sylwetki tuż przed jej nosem nie mogło zwiastować niczego dobrego. Zamknęła tylko oczy po czym przeleciała kilkanaście metrów. Zamroczyło ją dość mocno więc kopniak nawet nie bolał tak bardzo. Dopiero gdy wróciła do zmysłów wisiała kilkanaście centymetrów nad ziemią. Duszona przez żelazny uścisk Black Adama szarpała nogami jednak bez skutku.
- Chyba... Nie chcesz... Kolejnego wroga? - wyszeptała z trudem łapiąc oddech. Circe doskonale wiedziała w jakim stanie jest państwo Adama. Wojna i nieustanne najazdy doprowadzały jego podwładnych do szaleństwa. Ludzie po prostu przestawali wierzyć w jego siłę.
- Posiadamy wojowników zdolnych gołymi rękoma rozrywać skały, latać z prędkością samolotów, biegać szybciej niż wyścigówka. W tej wojnie stoimy po tej samej stronie. Darkseid zagraża nam wszystkim. Jeśli więc kochasz swój lud i chcesz go chronić, przystaniesz na moją propozycję. - te słowa mógł usłyszeć w swej głowie. Głos brzmiał zupełnie inaczej niż owej najemniczki, którą właśnie trzymał. Ten był bardziej łagodny, melodyjny. Obijał się echem w głowie władcy. Oczywiście była to wiadomość telepatyczna ze strony Circe. Pomimo potęgi samego Shazama nadal mogła wykorzystywać swoje triki. Nie czuła obawy ani strachu. W końcu wysłała żołnierza w celu zawarcia przymierza. Nie miała nic do stracenia, poza wiszącą nad ziemią najemniczką.
 
 
 Black Adam
Ten lepszy Shazam


Informacje
Imię i nazwisko: Teth-Adam
Pseudonim: Black Adam
Miasto: Kahndaq
Wiek: Ponad 3000
Frakcja: Villains
Multikonta: Vondell Saunders, Jean-Paul Valley
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-16, 19:58   

Zmarszczki na twarzy Black Adama pogłębiły się wraz z uściskiem, który już nie dość że uniemożliwiał wydania z siebie innego dźwięku prócz charkotu, zaczął zwiastować rychłą śmierć przez uduszenie.
- Ha. Hahaha. - Czarny Marvel zaśmiał się krótko i gardłowo.
- TY chcesz być MOIM wrogiem? - zapytał lodowatym tonem. - Ty naprawdę myślisz, że Twoja śmierć zmieni cokolwiek? Jesteś śmieciem, zarówno dla mnie jak i dla Twojej Pani. - zbliżył swoją twarz na odległość kilku centymetrów do "pyska" bestiomorpha.
Uścisk na szyi najemniczki zaczął się powoli zaciskać, powodując chrupot kości, przepowiadający złamanie kręgów szyjnych. Zatrzymał się jednak, gdy w głowie władcy Kahndaq rozległ się głos czarnoksiężniczki.
- Circe. - warknął cicho. Ciało najemniczki nagle opadło z łoskotem na posadzkę. W milczeniu słuchał słów, rozbrzmiewających w jego umyśle. Mądrość Zehuti od razu powiedziała Adamowi, że choć może sprawić że usłyszy jej słowa, nie miała nad nim żadnej kontroli bądź wglądu w myśli Tetha.
- Wiem, że właśnie nie groziłaś Kahdnaq. - powiedział tonem, który wskazywał że wcale tego nie wiedział. - Naprawdę uważasz, że rzucanie gróźb pod moim adresem to dobry pomysł? - Czoło Adama nigdy nie biło pokłonów. Nigdy i nikomu. Black Adam doskonale zdawał sobie sprawę, że nie był jedynym władcą, który walczył o przetrwanie swojego narodu. Jednak Adama zwyczajnie to nie obchodziło. Nie miał zamiaru pomagać Circe. Napewno nie bezinteresownie.
Adam stanął na posadzce przy wcześniej rozłupanym stole. Skrzyżował przedramiona na piersi a wzrok wbił w kamienne odłamki.
- Nigdzie się nie ruszę, dopóki mojemu państwu zagraża niebezpieczeństwo. - rozpoczął, pozornie od banalnej obserwacji. Każdy żołnierz się liczył, a Adam zdawał sobie sprawę, że jego nieobecność na froncie poskutkuje dużymi stratami w szeregach Kahndaq-ckiej armii. Stratami, które mogą okazać się kluczowe w późniejszych fazach konfliktu.
- Nie ufam Ci Circe. Skąd mam wiedzieć, że to nie pułapka? Ze zwyczajnie nie chcesz wykorzystać okazji? A może zapominasz, że wszystkich którzy próbowali mnie oszukać, zawsze kończyli tak samo? Ze złamanym kręgosłupem. - mimo niechęci, którą odczuwał nawet wobec perspektywy współpracy z czarownicą, zdawał sobie sprawę że na tą chwilę był to jedyny potencjalny sojusznik. Bo kto inni mieliby go wspomóc? Liga Sprawiedliwych? Gdyby Black Adam miał dobry humor, może nawet by mruknął z rozbawienia. Oczywiście nigdy by do tego nie doszło, Czarny Marvel nie miewał dobrych dni.
- Słowa są wiatrem czarownico. Jeżeli chcesz bym wysłuchał Twojej propozycji, udzielisz wsparcia moim wojskom na północnej granicy. Gdy oblężenie zostanie odparte, przybędę do Twojego pałacu. - zawyrokował. Jego decyzja była ostateczna i finalna. Nie uchodziło wątpliwości, że oblężenie zostanie odparte przez Black Adama. Jednak żołnierze w czasach wojny byli na wagę złota a władca Kahndaq potrzebował demonstracji dobrej woli, by choć ryzykować pertraktacje z wiedźmą. Wszakże nie miała reputacji osoby godnej zaufania.
- By zademonstrować swoją dobrą wolę, wypuszczę Twojego najemnika żywego. Zadbaj by swoje Bestiomorphy miały bardziej wyparzoną gębę, bo następnym razem nie będę tak łaskawy.
--------------------

,,Now, monster. You are going to answer every question I ask. You are going to tell me where you came from. You are going to tell me who sent you. And then, almighty "Death" -- I am going to spend the rest of the night slowly ending your life."
 
 
 Circe 
niegodziwa bogini.


Informacje
Imię i nazwisko: alias Donna Milton.
Pseudonim: Kirke, Cir.
Wiek: magiczny.
Frakcja: atrakcyjny złodupiec.
Wysłany: 2018-03-16, 21:45   

Sytuacja wydawała się jasna. Pomoc za pomoc. Udowodnić że jest się wartym uwagi? Circe w zwracaniu na siebie uwagi była mistrzem. Jeżeli ktoś życzył sobie pokazu jej mocy to oczywiście dostał odpowiednie przedstawienie.
Na północnej granicy sporo się działo. Wojska okopane po obu stronach, ciągła wymiana ognia i przepychanie granic. Lud Kahdnaq dzielnie bronił się przed najeźdźcami. Niestety coraz większa ilość żołnierzy ginęła a morale na myśl o gniewie władcy spadały diametralnie.
W tym momencie na pomoc przybywała Circe. Black Adam mógł odbierać raporty o portalach otwieranych na niebie, skąd wylatywały stada hybryd ludzko-sokolich. Uzbrojone w karabiny, z idealnym zmysłem wzroku dzięki genom sokoła siały zniszczenie wśród zastępów wroga. Oczywiście zdarzało się, że kilku zostało zestrzelonych jednak Circe się tym nie przejmowała. Musiała udowodnić władcy tego kraju swoją wartość. Wiedziała również że pomoc w tej wojnie i sama wygrana wiele dla niego znaczy. Może i zachowuje się jak nadęty kołek ale w głębi serca nie pozwoli skrzywdzić swoich ludzi. Zapewne stanąłby w obronie najmniej znaczącego szarego zjadacza chleba gdyby zaszła taka potrzeba.
Dodatkowe portale otworzyły się w obozach wroga. Stamtąd wybiegły całe oddziały assasynów, mieszanek ludzi i różnego rodzaju zwierząt m. in.: gepardów, skorpionów, węży, niedźwiedzi. Najlepsi żołnierze Circe o największej skuteczności jeśli chodzi o zabijanie. Sianie spustoszenia i chaosu w ten sposób nawet podobało się Czarodziejce.
- Co Ty na to Włądco Kahdnaq? - zabrzmiał głos w jego głosie.
 
 
 Black Adam
Ten lepszy Shazam


Informacje
Imię i nazwisko: Teth-Adam
Pseudonim: Black Adam
Miasto: Kahndaq
Wiek: Ponad 3000
Frakcja: Villains
Multikonta: Vondell Saunders, Jean-Paul Valley
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-28, 13:22   

Black Adam stał przez chwilę w milczeniu nad zniszczonym stołem ze skrzyżowanymi przedramionami na piersi. W sali tronowej jedynym źródłem dźwięku było stękanie poobijanej najemniczki Circe, która z trudem próbowała się podnieść z posadzki. Niewątpliwie już zrozumiała, że jest tylko pionkiem w grze, którą prowadzili między sobą Black Adam i Circe.
Czarownica nic nie odpowiedziała na słowa Tetha. Najwyraźniej wolała przejść do czynów. Wyczuł, że na północnym froncie zaczęła działać ta sama magia, która przed chwilą przetransportowała bestiomorpha do jego pałacu. Czarny Marvel zasiadł na tronie. Po wciśnięciu przycisku na podłokietniku, w powietrzu pojawiły się hologramy. Transmisje wideo z hełmów Kahndaq-ckich żołnierzy, obraz z lotu ptaka z dronów krążących nad polem bitwy. Od ścian zaczęły się też odbijać głosy oficerów, raportujące sytuację na froncie.
Black Adam obserwował to wszystko w milczeniu. Jego wojska widząc nagłą zmianę w proporcjach siły, sprawnie przeszły do ofensywy, wspomagając oddziały bestiomorphów. Czołgi ruszyły do przodu, artyleria skupiła ogień na największych skupiskach wroga by nie atakować swoich nowych sprzymierzeńców.
Czarny Marvel widział, że sytuacja zmieniła się diametralnie i że kwestią godzin jest albo wycofanie się wojsk Apokolips bądź ich totalna anihilacja. Black Adam był zaskoczony ilością wojsk, jakie wysłała Circe. Nie spodziewał się takiego wsparcia, przecież Aeaea też była pod oblężeniem.
Wtedy też odezwała się czarownica. Adam potarł brodę kciukiem i spojrzał na najemniczkę, która w międzyczasie pozbierała się do kupy i stała teraz przed jego tronem.
- Możesz ją zabrać Circe. Gdy pozostałości wojska Darkseida opuszczą moje tereny ruszę na Aeaea-ę.
--------------------

,,Now, monster. You are going to answer every question I ask. You are going to tell me where you came from. You are going to tell me who sent you. And then, almighty "Death" -- I am going to spend the rest of the night slowly ending your life."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 8