I'm Joker's Daughter
Autor Wiadomość
 Duela Dent 


Informacje
Imię i nazwisko: Duela Dent
Pseudonim: Joker's Daughter/Catgirl/Harlequin/CQ
Miasto: Bludhaven/ Gotham
Wiek: 21
Frakcja: Titans
Multikonta: Rose Wilson; Lynx; Laira Omoto
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-04-10, 07:32   I'm Joker's Daughter

6 LAT TEMU


Korytarze wydawały się martwe, nikogo nie spotkali przez całą drogę, w sumie to wątpiła aby pozwolili więźniom od tak sobie spacerować po wnętrzu. Szare, nudne, przytłaczające ściany odbierały chęci do życia nawet Dueli... Wszystko jest takie niemrawe, czemu nie ma nigdzie czerwieni?! ściany wytapetowane i krwią ... Hm, spojrzała na ścianę przed nimi, wyobraziła ją sobie przyozdobioną karmazynem, szkarłatem... Czerwień jest czymś wiecznym, od dawien dawna nosili ją władcy, przelana krew ich wrogów nie pozwalała na żaden inny wybór, coś mistycznego, zakazanego, ulotnego jakby eterycznego, szkarłat elektryzował podniecał, budził zmysły. Karmazyn wzbudzał dzikie instynkty, to co pozostało w nas najgorsze.

Dwaj pielęgniarze szarpnęli dziewczyną wyrywając ją z zadumy. Wyobraźnia dziewczyny nie znała granic, pozwalała tym samym na wiele.
Tak nie wolno, przecież oni mają rodziny, nie możesz im życzyć śmierci, ich żony, matki, dzieci... Stracili by kogoś ważnego. Nie można tak ... Cicho! Tak Dent myśl o krwi, o jej metalicznym posmaku,
o tym upajającym zapachu
... Fuj krew brzydko pachnie, a nie czekaj nie pachnie! Zachichotała niewinnie, uwadze jej oczu nie umknęło nagłe spięcie się mężczyzn, bali się jej, ale przecież nie mieli powodu, prawda? Boją się ciebie, bo jesteś nieobliczalna!... Ale przecież jestem miła, pozwalam się grzecznie prowadzić, nawet nie próbuje z nimi rozmawiać... No przecież! Oni wiedzą gdzie jest tata prawda?! On musi być niedaleko!

Nastolatka zdecydowanie była osobliwa, nawet na tle innych "rezydentów", zielone włosy sięgały ramion. Duże tego samego koloru oczy miały w sobie błysk który napawał lękiem mężczyzn. Zielono włosa po raz kolejny zatopiła się w swoich myślach. Mogła siebie nazwać córką Gotham, była córką wszystkich ikon półświatka tego miasta oraz samego Batmana! Jednak on nie miał teraz znaczenia...
W Arkham byli mordercy, złodzieje, oszuści i moi ulubieńcy, artyści, wirtuozi zniszczenia, gangsterzy, jednak! Nie na każdego spłynęła ta łaska, ten kunszt, jest to wąskie grono, a wśród nich jest jeden niepodważalny król! Król który nigdy nie odda swojego tronu, Joker! Tak! Król i największy autorytet wśród tych śmieci! Gdzie on jest?! Dziewczyna jeszcze uważniej się rozglądała.

Miała za sobą noc w celi i rozmowę z psychiatrą... Duela mimo tego wszystkiego była cholernie dobrym detektywem, przypisywała to genom Batmana, bo komuż by innemu? Jednak prawda była trochę inna, nastolatka miewała przebłyski normalności, bywa w stanie prowadzić z kim dyskusję na temat greckiego filozofa i jego prac, jej "normalna strona posiadała smykałkę detektywistyczną, ale nie tylko... Przebłyski miewała rzadko, jednak łączyć sprawnie fakty potrafiła cały czas. Jej gadulstwo i tak nie szkodziło nikomu, w końcu kto by wierzył dziewczynie, która uważa się jednocześnie za córkę Jokera oraz Two Face'a?
Zbliżali się coraz bardziej do celu ich podróży, stołówki... Dziewczynę czekało śniadanie, później spacer, nie mogła się doczekać spotkania. Czuła że w środku ją wręcz skręcało. W końcu go spotkam, w końcu! Pamiętaj aby się przedstawić w sposób godny córki króla! ... Zanim Dent się zorientowała została wepchnięta przez duże dwuskrzydłowe drzwi do pomieszczenia, za nią wrota zamknęły się z trzaskiem. Zostawili ją na pożarcie lwą, aczkolwiek Duela nie miała dać zamiaru się zjeść. Zamiast tego przeszukiwała wzrokiem salę.
 
 
 Joker 
Why so serious?


Informacje
Pseudonim: Joker
Miasto: Gotham
Frakcja: Klauni!
Multikonta: Joe King
Wysłany: 2018-04-10, 21:35   

Stary zegar na popękanej ścianie zdawał się przebijać przez szumy panujące w pomieszczeniu. Skupiał jego uwagę. Arkham Asylum było martwe. Tik-tak.
Nie dlatego, że nikt tutaj nie mieszkał, bo mieszkał przecież i to licznie. Nie dlatego, że panowała tutaj grobowa cisza, bo było głośno i to bardzo. Było martwe, ponieważ szaleństwo zdawało się przesiąkać wszystko i wszystkich, którzy się tutaj znajdowali. Wyniszczało lekarzy, doprowadzało do obłędu strażników, zaślepiało pielęgniarki. Było jak smród dymu papierosowego wnikający trwale i nieodwracalnie we wszystko. ściany budynku, ludzi, sale. Szaleństwo było jak powietrze, wszyscy tutaj nim oddychali i wszyscy truli się nim, popadając w nie coraz głębiej, choć starali się to ukrywać.
Pęknięcia biegły po starym, poszarzałym tynku od zegara do samej podłogi niczym misternie upleciona pajęczyna. Arkham Asylum było ruiną. Tik-tak.
Był też Joker. W samym centrum Arkham, w samym centrum szaleństwa. Przebywał w oparach obłędu tak długo, że pozbycie się ich zapachu zdawało się niemożliwe, zatopił się w nie tak głęboko, jak nikt przedtem i prawdopodobnie nikt po nim nie zejdzie tak głęboko w odmęty psychozy. Był sercem Arkham i choć bez niego również unosiły się tu mordercze pokłady szaleństwa, to był nierozerwalnie związany z tym miejscem, a wszyscy czuli się jakby bardziej nieswojo, kiedy ponownie wracał do swojego królestwa.
Drzwiczki zegara otworzyły się i na zewnątrz wydostała się kukułka, lecz chyba tylko on zwrócił na to uwagę. Arkham Asylum było ślepe. Tik-tak.
Niektórzy myśleli, że dadzą sobie z tym radę. Wejdą do Arkham i wyjdą nieodmienieni, oprą się jego klątwie, ale byli głupcami, jeśli sądzili, że ich to nie dopadnie. Lepiej uciekać, zostawić to miejsce za sobą, zamiast naiwnie, z własnej woli zanurzać się we mgle obłędu. Równie dobrze mogliby sądzić, że zejdą w głębiny oceanu i dadzą radę oddychać pod wodą. Joker natomiast był rybą, ocean szaleństwa stał się jego naturalnym środowiskiem i nie potrafiłby żyć poza nim.
Kukułka wróciła na swoje miejsce. Jego talerz nadal był pełen, lecz nie wziął ani kęsa. Arkham Asylum było spragnione. Tik-tak.
Pochłaniał kolejne ofiary, dla nikogo nie miał litości. Ofiary Arkham nie cierpiały długo, bo troskliwe objęcia szaleństwa koiły ból, pozbawiały świadomości i nie wiedziałeś nawet, że jest ci źle. A potem było za późno, ponieważ Arkham zabierało wszystko, więc jeśli nie przystosowałeś się do nowego otoczenia, jeśli nie nauczyłeś się z nim żyć, wyrzucało cię. Złamanego i bezużytecznego na pewną śmierć. Joker potrafił żyć szaleństwem, więc Arkham za każdym razem przyjmowało go z powrotem.
Nie odwrócił wzroku od zegara, kiedy ona weszła do środka. Wydawał się zafascynowany tym, jak wskazówki podróżują po tarczy. Tik-tak.
Joker siedział przy stoliku z kilkoma innymi pacjentami, lecz ci zachowywali pewien dystans. Czuli, że podejście bliżej, może skończyć się dla nich źle, był w końcu nieprzewidywalny. Nie mogli wiedzieć, czy przypadkiem nie wbije za chwilę widelca w dłoń osoby siedzącej obok, a przecież był do tego zdolny. Choć i oni nie należeli do najbardziej obliczalnych, to gdzieś w środku część z nich nadal miała wątły instynkt przetrwania.
Uniform Jokera był powyciągany i poprzecierany w wielu miejscach, umazany jakąś czarną substancją, być może węglem. Zielone włosy poczochrane, nieczesane od wielu dni. Wyglądał jak wrak, lecz był najukochańszym dzieckiem Arkham, jego oczy nadal wypełniał ten niebezpieczny blask.
Tik-tak.
--------------------
 
 
 Duela Dent 


Informacje
Imię i nazwisko: Duela Dent
Pseudonim: Joker's Daughter/Catgirl/Harlequin/CQ
Miasto: Bludhaven/ Gotham
Wiek: 21
Frakcja: Titans
Multikonta: Rose Wilson; Lynx; Laira Omoto
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-04-11, 12:33   

Znalazła go! Widziała jak siedział w uniformie, starym, nadszarpnięty zębem czasu, w zupełnie innym niż była Duela. Jej strój ledwo zdarzył się wynieść, widziała ludzi... Bardzo dużo ludzi, jednak wszyscy byli smutni, jakby życie w Arkham zabrało im chęć do życia. Idioci, nie potrafią czerpać z tego co im daje Arkham! Tak zdecydowanie Lala miała rację! Dent odkąd tylko przekroczyła mury wchłonęła w siebie wszelkie oznaki chęci do życia, rozpierała ją energia. Skocznym krokiem skierowała się po tacę, kolejka nie była duża gdyż większość już skończyła konsumpcję lub ją kończyła, jednakże ten krótki czas oczekiwania pozwolił jej zanurzyć się w jej myślach.

Ciekawe jak zareaguje kiedy mu się przedstawię! Może przytuli mnie jak ojciec córkę? Albo zarzuci mi kłamstwo... Może także uznać to za żart i wyśmiać, jednak byłoby mi smutno. Może mój wygląd go przekona? Głupia! Nie masz makijażu, a bez niego jesteś nikim! Racja! Muszę załatwić swoje kosmetyki! Wtedy napewno zobaczy nasze podobieństwo, ale nie mogę mu się pokazać jako taka szkarada... Z drugiej strony nie wytrzymam bez podejścia do niego, co tu zrobić, co tu zrobić?

Pojęcie dziewczyny o jej brzydocie było błędne, spaczone... W rzeczywistości była bardzo ładna, delikatne rysy twarzy, bardzo dziewczęce, pełne wydatne usta, nie za duży, lekko zadarty nos i oczywiście duże, lśniące zielone oczy otoczone gęstymi rzęsami. Powód malowania się tak mocno był prosty! Chciała mieć białą skórę, ostrzejsze rysy, węższą twarz... Chciała jak najbardziej być jak jej ulubiony ojciec.

Po odebraniu tacy skierowała się do stolika gdzie siedział Joker, nie zważała na ludzi tam już siedzących, zajęła miejsce na przeciw artysty. Uklękła na ławce, po co ma siadać jak reszta skoro tak może się bardziej zbliżyć? Spojrzała na niego i wpatrywała się jak w obrazek. Był dla niej autorytetem, wzorcem według którego chciała się kształtować, mimo to była speszona w jakimś stopniu. Czuła się niegodna bez makijażu, bała się że ją odtrącić...

-Czemu się tak przyglądasz tato? Temu zegarowi? Spóźnia się o 3 min, nikt go dawno nie nakręcał, mechanizm chyba szwankuje...- Duela zrobiła to co umiała najlepiej, mówiła, nie było większej gaduły niż ona, uwielbiała być słuchana, aczkolwiek kiedy ktoś ją ignorował to jej to nie przeszkadzało. Zamilkła na chwilę czekając na reakcję Jokera. Wpatrywała się mu w oczy. Uspokój się! Mów do wirtuoza z należytym mu szacunkiem! Racja! Tata może się obrazić! I wtedy nici z przytulasa!
 
 
 Joker 
Why so serious?


Informacje
Pseudonim: Joker
Miasto: Gotham
Frakcja: Klauni!
Multikonta: Joe King
Wysłany: 2018-04-30, 12:16   

W pierwszej chwili, kiedy dziewczyna przed nim usiadła, nie zwracał na nią większej uwagi. Jego wzrok pusto podążał za wskazówkami zegara, sprawiał wciąż wrażenie całkowicie nieobecnego. Dopiero gdy padło pytanie, jego oczy niespodziewanie przesunęły się na Duellę, Joker utkwił w niej swoje przenikliwe spojrzenie, które zdawało się przecinać duszę jak ostrze noża, było w nim coś takiego, co od razu pokazywało szaleństwo mężczyzny. Niewielu umiało patrzeć w te oczy dłużej niż kilka sekund, ale być może właśnie Dent uda się tego dokonać.
Witaj, dziewczynko. — Mięśnie na jego twarzy napięły się w przerażającym większość uśmiechu. Blizny brzydziły ludzi, szczególnie gdy znajdowali się tak blisko niego, jak Duela w tej chwili. — Przyszłaś odwiedzić tatę? — Nie miało znaczenia, że nigdy wcześniej nie widział tej dziewczyny na oczy. A może i widział. Nie wiedział. Nie pamiętał. Nie musiał pamiętać. Kimże by musiała być, aby otrzymać ważne miejsce w jego pamięci?
Jego głos był zachrypnięty, wzrok nadal wbity wprost w jej oczy. Nie mrugał, po prostu patrzył na nią, jakby zastanawiał się nad podstępem mającym ją zniszczyć. Myśli Jokera były jednakże setki mil świetlnych stąd, nie skupiał się na niej. Nie skupiał się na niczym. Nie potrafił na dłużej złapać jednego wątku, wyciągnąć z niego wniosków, jego myśli były chaosem. Pędziły z zawrotną prędkością, przeplatały się między sobą, odwracały nawzajem jego uwagę, rozpraszały. Można było zwariować, ale czyż nie dotknęło go to już dawno?
Nie dbał o wygląd zewnętrzny dziewczyny wbrew jej przekonaniom. Gdyby pojawiła się przed nim w makijażu, potraktowałby ją zupełnie tak samo. Może nie zupełnie tak samo, ale znaczyłaby mniej więcej tyle samo. Oni wszyscy znaczyli tyle samo. Oprócz jednego, wyjątkowego — Batmana.
Sam Joker nie potrzebował makijażu, jego rany były trwałe, odbarwienia na twarzy, blizny, nigdy się z nimi nie rozstawał.
Ten zegar widział więcej, niż jesteś w stanie sobie wyobrazić.
--------------------
 
 
 Duela Dent 


Informacje
Imię i nazwisko: Duela Dent
Pseudonim: Joker's Daughter/Catgirl/Harlequin/CQ
Miasto: Bludhaven/ Gotham
Wiek: 21
Frakcja: Titans
Multikonta: Rose Wilson; Lynx; Laira Omoto
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-05-07, 19:48   

Pamiętaj nie zbłaźnij się! Bo stracisz możliwość nauki od mistrza!... Oj tak wiem wiem... Dziewczyna nic nie robiła sobie z siły spojrzenia, jej umysł już dawno podzielił się na wiele części gdzie każda inaczej odbierała to spojrzenie, wszystko blokowało się nawzajem nie pozostawiając nic poza zachwytem najsilniejszej schizofrenicznej świadomości. Tak zdecydowanie ona sprawiała że Duela ustawiła Jokera za swojego idola. Patrzyła nieprzerwanie w tą pustkę dalej się uśmiechając, oparła brodę na dłoniach, uważnie przyjrzała się każdej bliźnie. Sama chciałaby takie, ale ta niefajna część ją powstrzymuje.
-Jesteś tato jeszcze przystojniejszy niż sądziłam! Sama bym chciała takie blizny, ale mi zabrania... Poza tym nie mam tak cudownego uśmiechu jak ty, szkoda że wdałam się w mamę zamiast w ciebie... Ale spójrz jakie mam włosy, śliczne prawda?!- jej twarz była jak kalejdoskop, co chwila inna emocja się na niej pojawiała, od smutku, przez zawód, po nadzieję i radość. Dla Dueli było to zupełnie normalne, codzienność dla niej stanowiło popadanie ze skrajności w skrajność. Tym bardziej że skupiała się na spojrzeniu ojca, nieprzerwanie patrzyła mu w oczy nawet nie starając się kontrolować.
Widzisz to spojrzenie? Kiedyś też będziesz mogła tak patrzeć, potrzeba jednak dużo czasu i praktyki, a do tego potrzebujesz ojca. W końcu któż cię lepiej nie wyszkoli niż on?!... Racja!
-Zegar? Hmmm jestem młoda, a on ma z 30 lat, więc masz w pełni rację, ale ciekawe czy widział więcej niż ty?
 
 
 Joker 
Why so serious?


Informacje
Pseudonim: Joker
Miasto: Gotham
Frakcja: Klauni!
Multikonta: Joe King
Wysłany: 2018-05-22, 20:16   

Widział, że nie odwracała wzroku. Nie wyglądała nawet na taką, którą wzrusza patrzenie w te oczy. Przez jego głowę przemknęła myśl, że być może jest coś w tej dziewczynie, co można wykorzystać, rozwinąć jej potencjał i uczynić ją kolejnym narzędziem stworzonym do siania chaosu. Wydawała się… podatna, młoda z umysłem, który mógł uczynić jednym z najbardziej destrukcyjnych szaleńców na całym świecie. Niekontrolowanym nawet przez niego, czystym obłędem. Tak, ta dziewczyna mogła mieć potencjał.
Chciała blizn, mógł jej je zapewnić. Mógł sprawić, że uśmiech nigdy nie zejdzie z jej ust. Zacisnął palce na rączce widelca, to zdecydowanie nie było najlepsze narzędzie do tworzenia blizn, niewygodne. Wymagałoby czasu. Ale miał alternatywę. Przesunął językiem po wnętrzu swoich policzków, wyczuwając ostre fragmenty żarówki, którą rozgryzł zaledwie kilka godzin wcześniej. Kaleczyły go, ale nie zwracał na to nawet przez chwilę uwagi. Miał co do nich inne plany, ale te mogły poczekać. Był ciekawy, czy “córka” naprawdę marzy o wiecznym uśmiechu i nie zamierzał pytać jej o to dwa razy.
Są piękne, promyczku — powiedział, przybierając minę prawdziwie dumnego ojca. Podobała mu się ta gra, rozpraszała go, pozwalała znaleźć jakiś punkt zaczepienia. Nie wiedział, czy długo będzie wykazywać zainteresowanie tym, co ma mu do powiedzenia, ale upatrywał w niej szansy na ponowne utrudnienie życia pracownikom.
Duela weszła do Arkham i chciał dopilnować, żeby wyszła stąd jako jeszcze gorszy potwór.
Tu nie chodzi o wiek. Mógłby wisieć w pustym pokoju dziesiątki lat i nigdy nie byłby świadkiem tylu wydarzeń, co ten przez ledwie kilka miesięcy. — Przeniósł wzrok na zegar, zanosząc się śmiechem. — Ja nie spędzam czasu w pustych pokojach.
--------------------
 
 
 Duela Dent 


Informacje
Imię i nazwisko: Duela Dent
Pseudonim: Joker's Daughter/Catgirl/Harlequin/CQ
Miasto: Bludhaven/ Gotham
Wiek: 21
Frakcja: Titans
Multikonta: Rose Wilson; Lynx; Laira Omoto
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-06-11, 06:49   

Dumne spojrzenie Jokera wystarczyło by dziewczyna poczuła się szczęśliwa. Oto on, jej wzór, idol i najwspanialszy ojciec pochwalił jej włosy! Brawo! Zwrociłaś jego uwagę... Ciekawe na jak długo? Oj przestań zrzędzić! Psujesz mi chwile z tatą! Zresztą idź lepiej obserwować resztę i pilnuj aby nikt nie zakłócił mi z nim rozmowy... A od kiedy to ty wydajesz rozkazy?! Od momentu kiedy to mnie pochwalił, a nie ciebie! Widzisz tata kocha mnie bardziej! Zresztą... Trzymaj lepiej siły na spotkania z psycholog, podobno mamy dostać nowego, bo po ostatniej sesji Johnny się załamał...
Twarz zielonowłosej się zmieniała podobnie jak spojrzenie, aczkolwiek nie było to coś czym się przejmowała, już dawno przestała zwracać na to uwagę i stało się to czymś naturalnym dla niej. Moment kiedy przestała zażywać leki był przełomowy, wtedy obudziła się obecna przyjaciółka Dueli jej podświadomość miłująca Jokera. Mówiąc mama rzadko kiedy miała kogoś szczególnego na myśli... Pasowało jej że ojciec jest sam, mógłby wtedy poświęcać jej całą swoją uwagę, jednak aby być wzorową córką Dent starała by się cieszyć faktem że Joker uzupełni ich rodzinę o "matkę" Dueli.

-Tato Lala psuje naszą rozmowę! Cały czas narzeka i każe mi się zachowywać inaczej a niżeli chcę... Prawda że kochasz mnie bardziej od niej?- każde spojrzenie dziewczyny wyrażało bezgraniczne oddanie, zresztą nie tylko spojrzenie to pokazywało, także ogólna postawa dziewczyny. Ta zaś nie zauważyła nawet kiedy zaczęła obrażać w palcach łyżkę, tik typowy dla niej, nerwica podsycana innymi złożonymi chorobami. Przez biednego psychiatrę nie ułożyli jej jeszcze listy leków, a nawet jeśli to zrobią to są tysiące sposobów by nie łykać leków... Ba! Przy innych osobowościach silnych jak Lala one poprostu przejmowały wtedy władzę.
 
 
 Joker 
Why so serious?


Informacje
Pseudonim: Joker
Miasto: Gotham
Frakcja: Klauni!
Multikonta: Joe King
Wysłany: 2018-06-27, 19:58   

Oddech Jokera był płytki, chrapliwy, dobrze dało się go słyszeć. Wyszczerzył swoje pożółkłe miejscami zęby, gdzieniegdzie wyszczerbione, pokryte warstwą świeżej krwi i pokiwał głową ze zrozumieniem, słysząc słowa dziewczyny. Wbrew pozorom pod warstwą obłędu nadal kryła się inteligencja, piekielna bystrość, która tonęła pośród morza innych myśli, ale nadal tam była. Kto wie, czy to właśnie nie ponadprzeciętny intelekt nie przyczynił się do tego, że Joker stał się tym, kim był obecnie. Widział wszystkie jej choćby najmniejsze odchyły od normy, te kompulsywne odruchy, zmiany w wyrazie twarzy i choć zupełnie się z tym nie zdradzał, to gdzieś głęboko w środku dokładnie je przeanalizował. Rzecz w tym, że zniknęły w potoku innych myśli.
Lala! Zachowuj się, jak na godną córkę przystało i zostaw siostrę — strofował ją mężczyzna spokojnie. — Przyjdzie kolej także na ciebie, wtedy sobie porozmawiamy. — Pokręcił głową, po czym wyciągnął rękę, aby dotknąć twarzy Dueli. Jego dłonie były szorstkie, poorane bliznami, niektóre zadrapania świeższe, paznokcie połamane. Nosiły ślady drapania o mury więzienia, walki, zbierania kawałków szkła. — Taaak, blizny zdecydowanie pasowałyby do twojej ślicznej twarzy — powiedział z czymś na kształt rozmarzenia. Miał już swoją wizję i zamierzał niedługo ją spełnić, za wszelką cenę.
Oddech mężczyzny pachniał krwią, która spływała po jego gardle, oblepiała zęby. Przejechał językiem po wnętrzu ust, zlizując część cieczy jak rekin czający się na swoją ofiarę.
--------------------
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8