DC Universe
» Rozgrywka » Gotham City » Kryjówki » Red Hood safe house


Red Hood safe house
Autor Wiadomość
 Black Bat 


Informacje
Imię i nazwisko: Cassandra Cain-Wayne
Pseudonim: Black Bat
Miasto: Gotham
Wiek: 19
Grupa: Heroes
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-09-07, 21:51   

Pasma dymu przedzierały mrok panujący w pokoju. Cassandra wsłuchiwała się w każdy, pojedynczy oddech oraz to w jak powolny sposób pozbywał się dymu z płuc. Odwróciła wzrok by mieć okazję podziwiać jego profil. Z jednej strony oświetlony wątłym, latarnianym światłem a z drugiej? Same cienie. Nie musiała widzieć tęczówki, czy źrenicy oka by wiedzieć, że wcale na nią nie patrzył. Zastanawiał się. Myślał nad tym co powiedziała patrząc się gdzieś za okno. Lubiła, gdy był taki poważny. Lubiła, gdy nad czym się zastanawiał i nawet ten papieros jakoś tak nie wadził. W takich chwilach stawał się dla niej prawdziwy, bardziej przystępny, może nawet bardziej 'batmanowy' dlatego tak bardzo tęsknie wyglądała właśnie tej miny.
Nie chcąc przerywać chwili oparła brodę o oparcie kanapy tak by móc wpatrywać się ślepiami w to na co tak lubiła patrzeć. W ciszy starała się analizować to co widziała, ale również - jak to Cass - starała się zapanować nad otoczeniem. Niestety w otoczeniu nie miała zbyt wiele pola do popisu. Na ulicy względny spokój tak jakby wszyscy złoczyńcy wiedzieli czym grozi buszowanie po dzielnicy Red Hooda. Silnik samochodu zaburczał może z dwa razy, kot miauknął wdając się w bójkę z psem i kolejnym kotem, a poza tym... głucha cisza. Cisza, która w końcu została przerwana i bardzo dobrze, bo Bat już przymknęła oczy i już aniołki zabierały ją na senną chmurkę, by ukoić, zabrać od trudów dnia i wyśnić sobie coś miłego. Todd nie dał jej szansy udać się w podróż w nieznane. Wyprostowała kręgosłup uciekając brodą od oparcia, skupiając się już w pełni na osobie Jasona i to co usłyszała wprawiło ją w złudnie dobry nastrój. Złudnie, bo zaraz okazało się, że nic nie jest tak jak myślała. W pierwszym momencie, gdy przyznał, że odda jej wszystko co ma... cóż, może to głupie, ale miała ochotę wzbić się w powietrze i z radości skakać po łóżku z wyrzuconymi ku górze rękoma, ale rąbniecie o ziemię przyszło szybciej niż myślała. W odbijającym się od latarni świetle mógł dostrzec - jeżeli na nią spojrzał - rzednącą minę Cass. Obydwoje wiedzieli, że nie przyjdzie tu z Batmanem, bo... ummm. Miała swoje powody od których na samą myśl wgryzła się w dolną wargę. Przewróciła wzrokiem i pacnęła z powrotem na wznak na łóżko.
- To dobranoc - Rzuciła nie kryjąc swojego dogłębnego niezadowolenia z obrotu sprawy i z tego, że Todd jak zwykle musiał przycwaniakować. Nie chciało się już jej gadać, choć... wcale dużo nie powiedziała. Była ...uziemiona.
--------------------

 
 
 Red Hood 


Informacje
Imię i nazwisko: Jason Todd
Miasto: Gotham City
Wiek: 21 lat
Grupa: Anti-Heroes
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-09-08, 16:29   

Wielka, wręcz ogromna szkoda że Jason nie potrafił zajrzeć w myśli innych, albo chociaż tylko w myśli Cass. Na pewno to co miała w główce w tamtym momencie by się chłopakowi spodobało, chociaż niewątpliwie też byłby w nie małym szoku. To znaczy wiedział że inaczej go traktuje niż resztę i że coś do niego czuje, ale sam fakt iż myślała tak swobodnie o tym że lubiła go takiego było czymś wow. Prędzej by się spodziewał czegoś w stylu 'nawet go lubię - nie, Bat, nie możesz go lubić, nie możesz sobie zaśmiecać głowy pierdołami, myśl tylko o misji i symbolu, to jest Twoje życie, a nie jakieś niepotrzebne romansy', dokładnie czegoś takiego spodziewał się Todd. Jednak znając też temperament i charakter Jasona to niestety w takim 'Batmanowym' stanie nie bywałby zbyt często i Cass to doskonale wiedziała, dlatego teraz póki miała okazję to wpatrywała w taką wersję Jasona. Było też coś w tym prawdy że w dzielnicy Todda był względny spokój, gdyż na samym początku po powrocie do Gotham chłopak kilka razy zademonstrował rzezimieszkom z tych rejonów że zasady się zmieniają i nie będzie tolerował tego co się tu działo gdy jego nie było - oczywiście osoby na których Jay postanowił to zademonstrować dziś już gryzie ziemię, ale to nie jest chyba żadna niespodzianka. Wracając jednak już do teraźniejszości, a cisza i 'Batmanowanie' Jasona zostało przerwane i początkowo wyjątkowo wesoła mina na pięknej buzi Bat zaczęła powoli rzednąć - chociaż nawet jakby tego nie widział to wiedziałby że tak właśnie się dzieje. A po chwili usłyszał sfoszkowane 'dobranoc'. - Czyli co? Już skończyliśmy rozmawiać? - Powiedział odrobinę rozbawiony całą sytuacją Jay, a następnie wstał z okna i podszedł do kanapy, przycupając przy niej. Wtedy uśmiech z jego twarzy zniknął i ponownie na niej zawitała powaga. - Mała oboje wiemy co by się stało jakbym dał Ci te dane na słowo. Wiem że teraz wydaje Ci się że wszystko wiesz najlepiej i to ja jestem w błędzie ale tak nie jest. - Moralizator Jason Todd to nie jest częsta sytuacja, ale tego wieczoru chyba inna wersja by się raczej nie przyjęła. Chłopak nawet postanowił trochę na cios poniżej pasa, ale może on troszeczkę zmieni nastawienie Cass do całej tej sytuacji - choć znając ją i tak pewnie będzie naburmuszona ale może mniej i zacznie to akceptować. - Jesteś jego córką prawda? Uważasz go za największego bohatera jaki chodzi po tej planecie, prawda? - Tu nie było co czarować, tak właśnie Bruce'a widziała Cass. - To przypomnij sobie co mówił gdy ostatni raz wszyscy razem z nim się spotkaliśmy. "Jesteśmy rodziną, drużyną i gdy zajdzie taka potrzeba musimy współpracować. Nawet jeśli każde z nas będzie inaczej w głowie widziało tą współpracę." I to jest Cass właśnie ten moment. Ten w którym musimy podjąć współpracę. - Najbardziej paradoksalne było to że to wszystko mówił Jason, czyli ten który najbardziej ucieka od rodziny, który najmniej chce korzystać z jakiejkolwiek współpracy z nimi, ten który jest najbardziej w gorącej wodzie kąpany i często działający bez przemyślenia ładując się w wir akcji.
--------------------
„Really? You don't think I understand what it's like to be abandoned?
Forgotten? To be the Robin nobody trusts?”

 
 
 Black Bat 


Informacje
Imię i nazwisko: Cassandra Cain-Wayne
Pseudonim: Black Bat
Miasto: Gotham
Wiek: 19
Grupa: Heroes
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-09-29, 21:49   

No... tak. Dla niej to był koniec rozmowy i naprawdę nie potrafiła zrozumieć jego rozbawienia. Dawno się nie widzieli i prawie zapomniała o tym... dziwnym poczuciu humoru Jasona, na które nie zamierzała odpowiadać. I to nie tak, że czasami nie chciała, po prostu... po prostu nie wiedziała jak. Wolała przemilczeć, bo tego nauczyła się również od swojego ojca. Tak ... tak wiele się od niego nauczyła.
W tej całej beznadziejnej sytuacji liczyła na to, że jednak nie podejdzie, że pójdzie sobie w cholerę spać ...gdziekolwiek indziej i że będzie miała chwilę dla siebie. W samotności. Musiała to wszystko obmyślić, jeszcze raz poskładać do kupy, opracować plan i zastanowić się czy powinna tu zostać. Czy powinna zabrać tego cholernego laptopa i udać się do kogoś kto będzie w stanie przeszpiegować cały dysk w poszukiwaniu niezbędnych danych? Czy raczej działanie według zasad wrednego Todda było rozsądne? Miała wiele wątpliwości co do jego działań i sam fakt, że sięgała pomoc od takiego złośliwego dupka, narażając się zarazem na dziwne oraz niezrozumiałe komentarze sprawiało, że już czuła chęć... już ręką ją świerzbiła, żeby mu przywalić. Nie ufała mu. Na daną chwilę w jedyną rzecz jaką potrafiła uwierzyć były jej umiejętności.
Napięła mięśnie, gdy usłyszała jak przykucnął zaraz obok, za jej plecami. Uchyliła powieki i wpatrując się w oparcie kanapy słuchała. Ani drgnęła, a nuż pomyśli, że przysnęła, ale to nie oznaczało, że leżąc tyłem nie mogła stroić min, dlatego pierwsze co jego wymądrzanie skwitowała wywróceniem oczu. Gest godny krnąbrnej dziewczynki, który właśnie u takowej zaobserwowała podczas wizyty w parku. Sytuacja dość prozaiczna, ojciec nie pozwalał córce wdrapać się na sam czubek drzewa ze względu na jej bezpieczeństwo. Tak ciężko było wytłumaczyć dlaczego w podobnym wieku, czarnowłosa dziewczyna mogła patrzeć na nich z góry i oglądać świat w zupełnie innej perspektywy. Zazdrościła jej, a Cass? Cass siedząc na szczycie zazdrościła dziewczynce, że ktoś tak bardzo się o nią troszczy. To tak powinno wyglądać? Zadawała sobie takie właśnie pytanie. Już dawno myślami nie wracała do tej chwili. Teraz miała inne problemy, zresztą nie wymagała troski. Patrząc z perspektywy czasu teraz faktycznie 'wiedziała już lepiej' i próbowała odrzucić to co próbował jej przykazać, ale cholera. Znowu uderzył w tę strunę, która zawsze, ale to zawsze drgała jej w sercu, gdy wspominał o nim. O ojcu. Ich ojcu. I miał rację co do słów jakie padły i pamiętała je wyraźnie jak wszystkie lekcje jakie do nich wypowiedział.
Najwyraźniej coś zaczęło dochodzić, ponieważ powoli zaczęła siadać. Najpierw obróciła się przodem, na plecy, a potem zgięła nogi i usiadła opierając luźno ręce na kolanach. Przez chwile ...nad czymś się zastanawiała, a potem cicho westchnęła.
- Wszystko pięknie, ale... nie zrozum mnie źle... ale... to ty zawsze chcesz sam, zawsze odrzucasz naszą pomoc, zawsze wolisz wszystko robić po swojemu, odrzucając jego zasady, odrzucając wszystko co niesie za sobą ten symbol - Wbiła mu palec prosto w klatę dokładnie tam, gdzie nosił bat-naszywkę.
- Więc te słowa ... w twoich ustach... tak bardzo - Nie potrafiła ująć tego w sensowne zdania. Wychodziły jej braki, ale znowu była pełna emocji co nigdy nie pomagało.
- Tak bardzo nie. Powinieneś mi pozwolić działać samej tak jak ty to robisz - Dopiero w tym momencie spojrzała mu prosto w oczy z tą swoją dogłębną powagą.
--------------------

 
 
 Red Hood 


Informacje
Imię i nazwisko: Jason Todd
Miasto: Gotham City
Wiek: 21 lat
Grupa: Anti-Heroes
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-03, 20:00   

Było w tym dużo prawdy, czasami nawet Jason zauważał to że chciałaby mu się w jakiś sposób czy to odgryźć, czy to po prostu zrozumieć jego specyficzne poczucie humoru, ale nie potrafiła - wtedy czasem najzwyczajniej, tak po ludzku po prostu odpuszczał jej, przeważnie jednak było tak że tego nie robił, a Cass po prostu Batmanowo milczała patrząc na niego jak na głupka tymi swoimi dużymi bursztynowymi oczkami. Tak było i tym razem, tzn. w tym konkretnym przypadku nie gapiła się na niego bo była po prostu w jego stronę odwrócona tyłkiem, ale sam Jason nie zamierzał tym razem odpuszczać dlatego podszedł do młodej panny Wayne i kucnął przy niej. Była wkurzona, to nie podlegało wątpliwością. W jej główce też mógł pojawić się pomysł żeby faktycznie zabrać tego laptopa i się ulotnić ale nie zrobi tego bo wie doskonale że na laptopie nie ma wszystkich danych - że część jest w głowie samego Todda, a część pewnie jeszcze gdzieś indziej... gdzieś gdzie nie chce nawet wiedzieć. Co by nie mówić o Cass to na pewno nie można odmówić inteligencji i strategicznego myślenia, dlatego mimo wątpliwością jakie ma na pewno wybierze opcje która da jej największe korzyści. Smuteczek też że Jay nie mógł zobaczyć tego przesłodkiego przewracania oczami w wykonaniu Cassandry, choć dla niej to akurat dobrze bo jak to miał w zwyczaju na pewno by to skomentował co w sumie jeszcze bardziej wkurzyłoby Cass... i to na tyle że może w końcu by mu przywaliła, czego pragnęła niemalże od samego początku - i to nie była żadna tajemnica. Swoją drogą gdyby Jay znał genezę tego przewracania oczami w jej przypadku, pewnie złapałoby go to za serce bo co by nie mówić Todd takowe ma. Może nawet nie komentowałby tego za każdym razem? Wiadome że całkiem by się tego nie wyzbył, w końcu jest wrednym dupkiem i takim już pozostanie, ale czasem na pewno zdołałby się pohamować... tym bardziej że zna jej historię i gdy zdejmuje maskę tego dupka... gdy jest sam ze sobą i zdarzy mu się o tym myśleć, to naprawdę jej współczuje. On też nie miał łatwo, żaden z nich nie miało łatwo, z Waynem na czele, ale to właśnie Cass mu jest najbardziej szkoda. Bruce czy Dick stracili rodziców, on stracił ojca, a matka go oddała... ale to Cass była od najmłodszej szkolona na morderce, to do niej ojciec strzelał, to ją zabiła matka... więc mimo tego jaki często był to tak naprawdę jej współczuł najbardziej. Widać też było że słowa Jasona, a właściwie słowa Bruce'a które on zacytował zaczęły działać bo Cass zmieniła pozycję - już nie mówił do jej pleców. Ba, to ona zaczęła do niego mówić a nawet spojrzała mu w oczy. - Tak. Masz pełną rację. Jestem outsiderem. Przeważnie olewam Was i nie proszę o pomoc, nie współpracuje też z Wami... ale jednak teraz jestem. Jestem i proszę Cię o to żebyś skorzystała ze współpracy. Czy nie to właśnie nie daje Ci do myślenia? - Gdy tyknęła symbol nietoperza na jego klatce jakoś zrobiło mu się ciężko. Starał się tego nie pokazać ale wyjątkowo nie umiał tego ukryć. Słowa które powiedziała były jak najbardziej w punkt... ale nawet on w tych najbardziej kryzysowych sytuacjach potrafił się ogarnąć... a ta była jak najbardziej kryzysowa.
--------------------
„Really? You don't think I understand what it's like to be abandoned?
Forgotten? To be the Robin nobody trusts?”

 
 
 Black Bat 


Informacje
Imię i nazwisko: Cassandra Cain-Wayne
Pseudonim: Black Bat
Miasto: Gotham
Wiek: 19
Grupa: Heroes
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-10-10, 22:20   

Przywykła do tego, że każde z nich, a dokładnie miała na myśli każde dziecko Batmana, było na swój sposób specyficzne, aczkolwiek można by pokusić się o pewny podział na bardziej przystępnych i tych mniej przystępnych i choć sama należała wraz z Toddem do tej drugiej grupy, to ...cholera, nić porozumienia jaką nawiązała z młodszą częścią rodziny to bezsprzecznie Tim i Steph. Dick zwykle traktował ją protekcjonalnie z "dozą" nieufności, a Todd. Cóż. Nie potrafiła tego prostolinijnie zdiagnozować i w pewnym momencie przestała się starać. Znając jego przeszłość, wszak każde z nich miało luźny do tego dostęp, potrafiła mniej więcej zarysować z czego może wynikać jego zachowanie, ale czy chciała się nad tym zastanawiać? Raczej nie bardzo. Miała ważniejsze problemy na głowie, a skoro on nie chciał współpracować to nie zamierzała nic kręcić na siłę, tym bardziej, że Cass jak to Cass, również wolała sama, no chyba... chyba, że trzeba było coś przeczytać. Ten problem nie dotyczył teraźniejszości, ponieważ nadrobiła podstawowe braki, a na tamte czasy zerkała już tylko z odrobiną sentymentu. Uwielbiała natomiast wypady z ojcem i chyba najbardziej za tym tęskniła, czego zresztą nie potrafiła ukryć. Nigdy. Nawet gdyby bardzo chciała... o czym Jason bardzo dobrze wiedział, dlatego wiedział jak ją rozmiękczyć, ale w ich wypadku to broń obusieczna. Dla niego też był bardzo ważny, ale Cass jeszcze nie była na tyle perfidna by tego używać.
Siedząc teraz na przeciw Todda spodziewała się kolejnej lawiny drwin i komentarzy jaka jest głupia nie chcąc korzystać z jego pomocy, ale przecież dobrze wiedział, że każdy z nich często robił to dla dobra drugiej strony. Nieważne jaki typ dupka reprezentował Jason, Cassandra widziała w nim wiele dobra, z którym nie zamierzała się wychylać, a gdy zrobił to sam, jak na ironie nie potrafiła odnaleźć się w tej sytuacji, doszukując się tam jak zwykle podstępu.
- Właśnie to mi daje do myślenia. To mi daje najwięcej do myślenia - Wpatrywała się w jego ślepia odrobinę za długo.
- Zresztą nieważne - Wycofała się sięgając wzrokiem gdzieś za jego ramię.
- Muszę zrobić to co do mnie należy. W ten czy w inny sposób. Chcę również, żebyś trzymał się na uboczu. Masz więcej informacji niż ja? Świetnie. Podziel się. Masz jakiś plan? Super. Skonsultuj go ze mną. Co masz do Cain'a? I czemu go ścigasz? Chce mieć pewność, że nasze cele w żaden sposób się nie wykluczają - Przyjęła batsową postawę czyli konkrety obdarte z jakichkolwiek emocji, czyli oddaliła się o 10 tysięcy kilometrów.
--------------------

 
 
 Red Hood 


Informacje
Imię i nazwisko: Jason Todd
Miasto: Gotham City
Wiek: 21 lat
Grupa: Anti-Heroes
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-11, 14:21   

Nie dało się temu zaprzeczyć, to była najprawdziwsza prawda, ale właśnie dlatego też w pewnym sensie że obydwoje należeli do tej drugiej grupy sprawiło że Jay traktował Cass zupełnie inaczej i od zawsze ufał jej bardziej niż reszcie rodzeństwa. Problem w tym jest tylko taki że nigdy jej tego nie pokazywał, a wręcz robił tego odwrotność. Był dla niej cholernym dupkiem który bardzo często zwyczajnie z niej drwił - ale to jest cały Jason Todd, człowiek chaos z którym nic nigdy nie jest proste. Co do Bruce'a to też bardzo ich łączyło to jak go widzieli. Ba, widzą dalej. Bruce od zawsze dla niej i niego jest wzorem do naśladowania, tym największym kozakiem, niezłomnym, tym którego nie da się pokonać choćby nie wiadomo z jaką siłą się w niego uderzyło - jedynie różnią się tym że Cass nieszczególnie to ukrywa, a Jay? No Jay jak to Jay, głośno krzyczy że jest lepszy, że tak naprawdę go nie potrzebuje i w ogóle że jest dupkiem... czyli nic nowego. Ale teraz jednak była pewna nowość bo Todd w tej chwili dla niej nie zamierzał być palantem. Gdy się przed nią otworzył mogła dostrzec jego te najprawdziwsze, gdzieś głęboko skrywane pod arogancką maską, oblicze. - Nie Cass do cholery, właśnie że bardzo ważne! - Przerwał jej stanowczo. - To że ja tak robię to nie znaczy że Ty też masz tak robić. Ja jestem głupcem w przeciwieństwie do Ciebie. Dlatego wierzę że podejmiesz dobrą decyzję ale gdyby tak się miało nie stać mam te dane porozmieszczane w kilku miejscach, w tym też w głowie, a wiesz doskonale że jeśli nie będę chciał się nimi podzielić to co byś nie zrobiła nie zdradzę Ci ich. - Gdyby to była każda inna sytuacja, naprawdę mógłby jej te dane oddać bez większego problemu i się nie mieszać ale że chodzi tu o Caina nie mógł tego zrobić. Po prostu najzwyczajniej w świecie nie mógł. - Już Ci powiedziałem jak to będzie wyglądać i powiedziałem Ci co do niego mam. Nie zamierzam pozwolić popełnić Ci największego błędu w życiu. Czy się to Tobie podoba czy nie. A wierz mi że bez tych danych nie dorwiesz go więc jesteś skazana na współpracę ze mną albo Brucem. - I mogła sobie strzelać te swoje bat miny, grumpy miny czy cokolwiek innego. Mogła robić postawy, a nawet się z nim lać ale nie ma wyjścia, musi grać według jego reguł. - A teraz się prześpij bo jutro pójdziemy odebrać pierwszą część danych. Na pewno się ucieszysz.
--------------------
„Really? You don't think I understand what it's like to be abandoned?
Forgotten? To be the Robin nobody trusts?”

 
 
 Black Bat 


Informacje
Imię i nazwisko: Cassandra Cain-Wayne
Pseudonim: Black Bat
Miasto: Gotham
Wiek: 19
Grupa: Heroes
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-10-12, 12:08   

W pierwszym momencie chciała zagrozić mu torturami, w końcu to najlepszy sposób uzyskiwania informacji, w szczególności tych, które skrywał ludzki móżdżek. Jej mina mówiła, że zaraz mu opowie piękną bajkę na dobranoc wyliczając jakie dosadne metody uzyskiwania najskrytszych informacji nauczył ją David Cain i przetestował by wiedziała z jakim bólem muszą się borykać.. na własnej skórze. Co jak co, może nie gadała zbyt wiele, ale straszyć umiała, zresztą musiał o niej usłyszeć zanim w ogóle mieli okazję się poznać, gdy na mieście doszły go słuchy o jednej z brutalniejszych Batgirl, która pojawiła się na mieście. Chciała... ale w mig przypomniała sobie z kim... a właściwie z czym musiał się zmierzyć w przeszłości i nie pisnął ani słówka. W oczach Cass zyskał ogromny, niewypowiedziany respekt o czym teraz również nie zamierzała rozmawiać. To, że jej mina subtelnie złagodniała mogło dać do myślenia, ale nie znał Cass na tyle by aż tak daleko sięgnąć z wnioskami. Ba, mógł nawet pomyśleć, że słowa jakie padły przemówiły do tej zakutej makówki, więc niech ma chwile satysfakcji. Dziewczyna raczej poświęciła te kilka chwil ciszy, gdzie Todd mógł swobodnie rozłożyć się ze swoim zdaniem i wygłosić go w ten swój nonszalancki, acz dosadny sposób, a Cass? Zastanawiała się skąd ten dupek miał w sobie tak wiele silnej woli, skoro teraz z lojalnością wobec symbolu miał problem? Przecież wiedział na co się pisał, więc skąd ta złość? Póki co jeszcze nie potrafiła tego zrozumieć, a nie czuła się na tyle władna by zapytać. Nie był to jeszcze ten etap, zresztą mieli ze sobą pracować, a potem rozejść się w swoje strony. Bez żadnego emocjonalnego zagłębiania się w ich osobowość.
Gdy tak wygłaszał swoje ...racje, Cass zaczęła nawet rozważać pójście do Bruce'a. Przez dosłownie kilka sekund widziała tę scenę, gdy zajeżdża motocyklem pod posiadłość. Widziała siebie jak wspina się na ostatni stopień schodów, ale ...ale nawet błądząc w rozmysłach nie potrafiła zapukać. Czuła się winna zniknięcia, czuła, że musiała mu przynieść prawdziwi powód oraz to, że sprawa została zakończona. Chciała mu przynieść pewność, że teraz może w pełni skupić się na Gotham, na symbolu i na działaniu u boku Batmana. Chciała wejść, ale nie potrafiła tak... z pustymi rękoma.
- Fine - Zgodziła się, aczkolwiek musiała dodać swoje trzy grosze - Tylko nie mów, że mam tu podejmować jakąkolwiek decyzje, skoro sam za mnie ją podjąłeś. Bądźmy ze sobą fair, Todd - W mało przyjemny sposób warknęła.
- Jasne, dobranoc - Dodała jeszcze, bo z tym mogła się zgodzić. Spanie na ławkach w parku czy w opuszczonych domach dawało się mięśniom we znaki, więc skoro miała okazję skorzystać z łóżka to oj tak, zamierzała się dziś wyspać. Położyła się na wznak z podciągniętym śpiworem pod sam nosek. Nie minęło kilka minut i już cicho pochrapywała.
--------------------

 
 
 Red Hood 


Informacje
Imię i nazwisko: Jason Todd
Miasto: Gotham City
Wiek: 21 lat
Grupa: Anti-Heroes
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-12, 20:15   

Jason nie miał najmniejszych wątpliwości że Cass potrafi wyciągnąć informacje niemalże z każdego najróżniejszymi torturami, ba, potrafiłaby sprawiać tygodniami ból a jednak utrzymywałaby taką osobę przy życiu ale jak sama sobie przypomniała Jay, Jason Todd to jest gość którego żadne tortury i próby wyciągnięcia informacji by nie złamały - gdy Joker chciał poznać tożsamość Batmana, wtedy gdy go porwał i ostatecznie zabił, ale najpierw męczył dniami, nocami przez całe tygodnie to jedyne co usłyszał z ust chłopaka, to to żeby się pierdolił albo że jak się uwolni to go zajebie. I faktycznie Todd zauważył w pewnym momencie że jej wzrok złagodniał ale nie miał pojęcia czym jest to spowodowane i w sumie ostatnią rzeczą o jakiej by pomyślał było to że zyskał w jej oczach respekt. Może kiedyś mu Bat o tym powie, ale póki co faktycznie nie byli na takim etapie jeszcze. Jednak jeśli Cass myślała że po wszystkim się rozejdą... to cóż biedna bardzo mocno się zdziwi bo Jay ma nieco inny plan, no ale o tym troszeczkę później. Jason parsknął śmiechem gdy usłyszał odpowiedź Cass, zwłaszcza gdy powiedziała o podejmowaniu decyzji i wszedł jej w zdanie. - Ale ja jestem z Tobą fair, masz decyzje do podjęcia. Czy robisz to ze mną czy idziesz do Bruce'a. Jak widzisz są dwie opcje, a Ty jedną z nich możesz wybrać sama. - Powiedział, po czym się zaśmiał się jeszcze bardziej czym mocniej mógł ją zirytować. Oczywiście wiedział o co jej chodzi ale nie mógł sobie tego odmówić. No i nie minęło kilka chwil po czym Cass zasnęła. Jay przyznał sam przed sobą że wygląda naprawdę uroczo gdy śpi i nie jest taka anty na wszystko jak grumpy kot. Jason tej nocy bardzo długo nie mógł zasnąć więc wyciągnął czteropak piwa z lodówki, usiadł na oknie i zaczął pić, palić i wpatrywać się w padający deszcz aż zasnął dopiero ok. 7 rano. To jednak nie był problem, chłopak zdąży się wyspać bo i tak dopiero wieczorem wyruszą do miejsca które mają odwiedzić... i które tak bardzo ma się spodobać Bat. Nim jednak zasnął jego myśli zaczęły mocno krążyć koło tego czarnowłosego ślicznego dzikusa który już od dłuższego czasu spędza sen z powiek Jasona. Sam do końca nie wiedział w którym momencie urodziło się uczucie które obecnie do niej czuje ale nie miał wątpliwości że jest ono prawdziwe. Gdyby ktoś wcześniej mu powiedział że się zakocha to najpierw by tą osobę wyśmiał a potem dał jej w ryj za sianie herezji, ale dziś? Dziś inaczej do tego podchodził. A to że Cass różni się od większości dziewczyn - coś co pewnie dla niej samej jest przeszkodą, coś co pewnie sprawia że uważa iż nie nadaje się do związku, dla samego Jasona jest tak naprawdę ogromnym plusem. I dla niego wcale nie jest inna, jest wyjątkowa.

Zt x2.
--------------------
„Really? You don't think I understand what it's like to be abandoned?
Forgotten? To be the Robin nobody trusts?”

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu Strona 4 z 4 
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 8