Kryjówka Bane'a
Autor Wiadomość
 Bane 
I was born in the darkness


Informacje
Imię i nazwisko: Nieznane
Pseudonim: Bane
Miasto: Gotham City
Wiek: 38 lat
Grupa: Villains
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-26, 21:24   Kryjówka Bane'a



Stary tartak znajduje się w malowniczym górskim terenie, został on odrestaurowany i dodano do jego stolarnię, firma znajdowała się około 50 km od Gotham i Blüdhaven, często było wysłane meble i inne zlecenia, dzięki których firma jest znana z solidności niemieckiej, wielu mieszkańców wsi pracuje w tej firmie. Jak i ludzi Bane’a. Tartak jest umiejscowiony niedaleko lasu na obrzeżach miasteczka, przy bramie znajduje się parking z samochodami oraz składy drewna, które są tak ułożone by tworzyć przejście do środka. Naprzeciw tego zadaje się budynek mieszkalny dla ludzi Bane’a, który łączy się kompleksami z tartakiem. Ta duża firma całymi dniami pracuje rzadko kiedy ma się dni wolne, zawsze ktoś w niej jest. Pokój Bane zawiera masywny i solidny stół dębowy na którym leżą książki oraz rachunki gospodarcze, skórzany fotel, za którym znajduje się szafka, w której są potrzebne dokumenty, zaświadczające, że Bane działa legalnie. Od ucieczki z Arkham, w której uznano go za martwego. Wolał by tak pozostało. W sąsiednim pokoju znajduje się siłownia oraz kilka trofeów łowieckich.
--------------------
Theme#1 | Theme#2 | Voice of Bane

“Speak of the devil and he shall appear” - Bane
 
 
 Heatwave 
Mr. Fahrenheit


Informacje
Imię i nazwisko: Mick Rory
Pseudonim: Heatwave
Miasto: Central City
Wiek: 40
Grupa: Rogues Gallery
Multikonta: Overflow, Le Vadrouilleur, Anarky
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-01-06, 02:49   

Z czegoś trzeba żyć. Dla wielu jego znajomych po fachu te słowa były prawdziwą dewizą życiową. Sam Mick czasem by się kłócił. Jednak, skoro już był, i żył, i żaden kataklizm na skale multiwersum nie zmierzał w jego kierunku aby zmienić ten stan rzeczy, dobrze byłoby, no, nie głodować. Zwykle czekał na znak od Snarta, że czas na kolejny napad, w końcu Kapitan Zimno również musiał jeść, ale ostatnimi czasy ten jakoś się nie odzywał. Może znalazł inne źródło utrzymania a może po prostu postanowił więcej nie angażować nieprzewidywalnego piromana w swoje pedantycznie dbale przygotowywane plany. Tak czy siak, Heatwave nie zamierzał bezczynnie czekać. Potrzebował znaleźć sobie coś do roboty.
Przez kilka ostatnich tygodni ostrożnie podpytywał w środowisku, czy czasem ktoś nie chciałby zatrudnić groźnie wyglądającego łysola z doktoratem z siania destrukcji i spustoszenia. Zupełnym przypadkiem, przejeżdżając przez Gotham, natrafił na plotkę o wielkoludzie zarządzającym pobliskim tartakiem. Plotkę, wedle której ów wielkoludem był nie kto inny jak Bane.
Czy on czasem nie zginął parę lat wstecz? Co to za jakaś nowa moda z tymi zmartwychwstaniami?
Mick zwykle nie zwracał uwagi na jakieś tam niesprawdzone pogłoski, ale tak wyszło, że był zdesperowany i głodny i bycie bezrobotnym nie było mu miłe.
Kolejnego dnia, późnym wieczorem podjechał pod tartak ukradzionym samochodem. Cisza wskazywała na to, że praca na ten dzień została zakończona i pracownicy udali się do domu. W goglach i uzbrojony w miotacz ognia przeszedł przez bramę.
Jeśli plotki były prawdziwe i faktycznie Bane się tu ukrywał, nie było sensu pytać go, czy to on. Przecież by się nie przyznał. Mick musiał załatwić to inaczej, najlepiej osądzić po postępowaniu. Do tego jednak potrzebował zwrócić na siebie jego uwagę i stworzyć sytuację, w której Bane byłby skłonny się ujawnić. Jakby jeszcze przy tej samej okazji Heatwave mógł w stanie dodatkowo zniechęcić go do dalszego ukrywania się w tartaku to już w ogóle byłoby super.
Wycelował w stertę nieobrobionego drewna leżącą przy drodze i uderzył w nią płomieniem. Jęzory ognia przylgnęły do drewnianych pali nim wzbiły się ku górze, jak gdyby próbując sięgnąć nieba. Trzaski i piski gwałtownie wygotowującej się z drewna wody wyły do księżyca, niczym wataha wilków czczących nadejście kolejnej pogodnej nocy, wypełniały uszy złodzieja. Gorące powietrze otulało go jak objęcia stęsknionej kochanki. Sypiące się z ognia iskry, przywodziły na myśl gwiazdy. Ich całe galaktyki wznosiły się, obracały niczym w tańcu a w końcu upadały w piach i gasły.
Mick długą chwilę wpatrywał się w płomienie zupełnie nimi pochłonięty, nim przypomniał sobie, że przecież miał tu coś do zrobienia. Obrócił się i podpalił drugą stertę, po czym ruszył w kierunku składu drewna.
--------------------
  
 
 
 
 Bane 
I was born in the darkness


Informacje
Imię i nazwisko: Nieznane
Pseudonim: Bane
Miasto: Gotham City
Wiek: 38 lat
Grupa: Villains
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-01-09, 19:01   

Bane wracał z wieczornego polowania, by jak co niedziele spędzić czas ze swoim ludźmi. Zwiększając przy tym lojalność bo nie jest jak Stalin co działa tylko strachem ludzie muszą wiedzieć, że będąc po jego stronie zawsze coś dostaną. Gdy wysiadł z auta i zobaczył jak jego ciężka zarobiona praca właśnie płonie. Zacisną dłoń wyjmując z bagażnika mosin nagant wz. 1831/30 w wersji wyborowej. Zaczynają klnąc po niemiecku jak i po rosyjsku. Wycelował w tego piromana, strzelając strzałem fryzjerskim. Kazał swoim ludziom by go zaczepili na linie w hali gdzie sobie z nim pogada. Od razu zadzwonił do szeryfa by nie martwił się tym i było jakiś spięcie. Płomienień zostały ugaszone i starano się jakoś to odrestaurować na szczęście było to z ciemnego drewna więc jest jakaś szansa. A bane ruszył zdenerwowany jak nigdy dotąd. Gdy się ten piroman zbudził, zaczął go tłuc nie miłosiernie. Nie co emocje spadł ale cały czas bane czuł gniew który chciał jakoś wrzuć siebie. Rzecz jasna to jest dobry też przykład na swoich ludzi których woli bardziej trzymać strachem i dobrym przykładem. – Powiedz mi, skurwielu po co ? – Wziął głęboki oddech, patrząc mu prosto w oczy. Które mówią że ja już wiem wszystko ale możesz mówić. – Myślisz że możesz tak po prostu zaatakować mój dom. I nic ci się nie stanie. Nawet nie wiesz jak zrobiłeś błąd. – Usiadł na masywnym biurku, otwierając piwo które zaczął sączyć i czekać na odpowiedź jegomościa.
--------------------
Theme#1 | Theme#2 | Voice of Bane

“Speak of the devil and he shall appear” - Bane
  
 
 
 Heatwave 
Mr. Fahrenheit


Informacje
Imię i nazwisko: Mick Rory
Pseudonim: Heatwave
Miasto: Central City
Wiek: 40
Grupa: Rogues Gallery
Multikonta: Overflow, Le Vadrouilleur, Anarky
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-01-09, 23:10   

Przepalił drzwi do składu drewna i kopnął ich zwęglone szczątki, aby zapadły się pod własnym ciężarem i tym samym zrobiły mu wygodniejsze przejście. Przez cały przebieg tego procesu, kątem oka obserwował kierunek, z którego spodziewał się odwetu.
Czego się nie spodziewał, był odwet pochodzący z przeciwnego kierunku. Mick nie brał pod uwagę możliwości, że wielkoluda mogło nie być w tym czasie na posesji.
Wystrzelił z miotacza ognia do środka, lecz nie zdążył się nawet odwrócić by pójść do następnego magazynu, kiedy usłyszał wystrzał i huk, tak głośny, jakby pochodził z wewnątrz jego czaszki nim urwał mu się film. Pocisk trafił go od tyłu w skroń, zrywając przy okazji gogle z jego twarzy, ale nie czyniąc poważniejszych nieodwracalnych obrażeń.
Gdy się ocknął, znajdował się w zupełnie innym miejscu. Zimniejszym. Ból w ramionach, nadgarstkach i prawej stronie głowy wskazywał na to, że nie trafił w międzyczasie do nieba. Nie, żeby szczególnie go to dziwiło. Albo martwiło. Mając wybór, zawsze wybrałby piekło. Chodzą pogłoski, że stoi całe w płomieniach.
Niestety, piekło to też nie było. Wyglądało na to, że przeżył. Nie był pewien, czy powinien uznać to za szczęście czy pech, ale ostatecznie ocenił, że szczęście.
Przynajmniej dopóki nie zdał sobie sprawy z tego, że został pozostawiony przy życiu celowo i że to, co trzyma razem jego nadgarstki to nie policyjne kajdanki. Jedyną pociechą w tej sytuacji był fakt, że najprawdopodobniej znalazł chociaż właściwą osobę.
Osobę, która zaraz przystąpiła do okładania go pięściami po twarzy. Mick miał nieodparte wrażenie, że jedna z jego górnych siódemek zaczęła się ruszać. W swoim obecnym stanie rozumiał piąte przez dziesiąte, co się do niego mówi, ale coś tam jednak zaczaił. Gdy Bane zrobił sobie przerwę na piwo, Heatwave splunął krwią, spojrzał na swojego gospodarza i przez moment rozważał nawet odpowiedzenie na poważnie.
- Bijesz jak dziewczyna.
I jeśli za odpyskiwanie dostanie po twarzy jeszcze kilka razy, to cóż... Mick Rory nie był człowiekiem uciekającym przed ryzykiem, ciężkimi obrażeniami ciała czy oparzeniami trzeciego stopnia. Nie przyszedł tu też jednak na pieszczoty, więc kiedy zebrał myśli, odezwał się ponownie.
- Chodzą ploty, żeś Bane. Nie wiem, jakim cudem udało ci się przeżyć, ale jeśli zamierzasz wrócić do gry, to szukam zatrudnienia - wyjaśnił wprost typowym dla siebie gburliwym tonem.
Chociaż nie miał zupełnej pewności, że to faktycznie Bane, nigdy wcześniej nie spotkał typa osobiście, to wątpił, żeby zupełnie przypadkowy drwal z New Jersey odpowiadał w ten sposób na wandalizm. Poza tym, jeśli sprawiał wrażenie pewniejszego jego tożsamości niż był naprawdę, istniała szansa, że Bane będzie mniej skłonny do udawania, że to nie on. W końcu jaki byłby sens?
- Moje małe BBQ na twojej działce było na wypadek, gdybyś powrotu nie miał do tej pory w planach - dodał po chwili bez cienia skrępowania w głosie. - Gdybym miał więcej czasu...
Westchnął ciężko. Spodziewał się w pełni kolejnego ciosu.
--------------------
 
 
 
 Bane 
I was born in the darkness


Informacje
Imię i nazwisko: Nieznane
Pseudonim: Bane
Miasto: Gotham City
Wiek: 38 lat
Grupa: Villains
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-01-10, 08:13   

Bane podarował mu półuśmiech, przez jego słowa które nieznajomy, wypowiedział „bijesz jak dziewczyna” . Bardzo zabawny człowiek który widać że jest na tyle odważny, by od razu mówić prosto z mostu co mu się spodobało bo widział że nie będzie owiać w bawełnę, jak i wychodzi na twardziela znaczy się stara. – Słyszałeś kim jest ten Bane, dziecko urodzone w piekle, są różne pogłoski jedni mówią że od dziecko żył w mroku i nadal z niego nie wyszedł. A wiesz czym jest mrok jest to brudne oślizgłe i straszne miejsce gdzie tworzą się samem potwory. – Odparł chcąc nie co nauczyć swego gościa. Szuka pracy a nawet go nie zna i nigdy o nim nie słyszał. Dopił piwo kadząc na stole i podszedł do niego Mick z nożem przecinając linii które go trzymają, gdy jego działo spadło bezwładnie bo jednak Bane ma siłę. Powiedział swoim ludziom po Niemiecku. By zajęli się nim i jutro będzie chciał z nim porozmawiać. Samemu poszedł zbadać jego narzędzia pracy, bo chcąc go bardziej zrozumieć.
--------------------
Theme#1 | Theme#2 | Voice of Bane

“Speak of the devil and he shall appear” - Bane
 
 
 Heatwave 
Mr. Fahrenheit


Informacje
Imię i nazwisko: Mick Rory
Pseudonim: Heatwave
Miasto: Central City
Wiek: 40
Grupa: Rogues Gallery
Multikonta: Overflow, Le Vadrouilleur, Anarky
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-01-10, 16:03   

Ach, pora na bajki. Przed przewróceniem oczami powstrzymał go jedynie ból głowy. Mick zawsze był zdania, że przestępcy Gotham i okolic odznaczają się szczególnym narcyzmem, zawsze z dramatycznym backstory, którego prawdziwości nikt nigdy nie próbował potwierdzić, pstrymi kostiumami i w połowie przypadków niewytłumaczalnym fetyszem na punkcie Batmana. Wszyscy byli chorzy na głowę, więc Rory pasował wśród nich wyśmienicie. Nie mniej, postrzegał to jako brak profesjonalizmu. Gdyby ktoś zaczął zwierzać się ze swojej tragicznej przeszłości Snartowi, mógłby skończyć z odmrożoną kończyną albo dwiema. Ale Snarta z nimi nie było, więc Mick skupił się na tu i teraz.
- Ten Bane mógł się nawet urodzić w Wypizdowie Wielkim Nad Smródką. Grunt żeby płacił i nie interesował się moim życiorysem.
Osobiście usłyszał jakiś wariant tej historii i nie był nią poruszony bardziej niż za pierwszym razem.
Gdy Bane do niego podszedł, przez moment Mick zastanawiał się, czy nie dostanie nożem pod żebra. Nóż powędrował jednak wyżej, uwalniając jego ręce i piroman miał wszelkie intencje stanięcia na własnych nogach, nim kolana go zawiodły i poleciał do przodu. Gdyby nie spowolnił upadku rękoma, nic nie powstrzymałoby randki jego twarzy z podłogą. Wybełkotał pod nosem pierwsze przekleństwo, jakie nasunęło mu się na myśl i pozwolił pachołkom Bane'a zaprowadzić się, albo zanieść, jeśli mamy być szczerzy, do innego pomieszczenia.
Więc wstępna rozmowa kwalifikacyjna nie przebiegła wcale tak źle...
--------------------
 
 
 
 Bane 
I was born in the darkness


Informacje
Imię i nazwisko: Nieznane
Pseudonim: Bane
Miasto: Gotham City
Wiek: 38 lat
Grupa: Villains
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-01-11, 21:04   

Bane wstał dość wcześnie, jak to zawsze miał zwyczaju zrobił sobie trening przed pracą. Gdy skończył pracę z wysłaniem drewna do swych drobnych firm, ruszył do swego gabinetu otwierając okno by wpuści porannej wiatru i nie co schodzić się otworzył piwo przy czym zaprosił Mick dając mu na biurko niemiecki 10 %. – Mówiłeś że szukasz Bane, ale z czego co mi wiadomo jest martwy od kilku lat, a te szkody musisz jakoś odkupić więc zrobimy tak. Bo widzie że jesteś zawodowcom patrząc jakich narzędzi używasz. – Odparł, patrząc mu prosto w oczy, chcąc w nim dać niepokój wiedział że czas na powrót naszedł, czas na niego zemstę która zniszczy w końcu batmana. Ale potrzebował ludzi którzy zwiększą jego szansę na wygraną dużo słyszał co się dzieje w Gotham. Można powiedzieć że jego rodzinnym bo cóż, właśnie tam narodził się jego nemezis którym jako pierwszy przegrał już więcej tego błędu nie popełni jeśli będzie trzeba złamie całą jego bat rodzinę. Obojętnie w jaki sposób plotki mówią dużo o nim, w sumie chciał bliżej poznać tą Black Bat którą tak wiele słysz. Czy będzie mógł to się okazje bo może okazać się wielką sojuszniczką który może przeważyć szansę na jego wygraną. Wszak była przeznaczona wojowniczką ligi cieni która służy i nadal służy Głównemu przywódcy a dobrze wiemy że natury nikt nigdy nie zmieni, nawet jeśli by się starał jak mógł. Wstając patrzył gdzie w Gotham mógł się zatrzymać kazał zebrać ludzi by się pakowali zostawając tutaj jego prawą rękę i mieszkańców bo dalej pracowali w tym tarataku.
--------------------
Theme#1 | Theme#2 | Voice of Bane

“Speak of the devil and he shall appear” - Bane
 
 
 Heatwave 
Mr. Fahrenheit


Informacje
Imię i nazwisko: Mick Rory
Pseudonim: Heatwave
Miasto: Central City
Wiek: 40
Grupa: Rogues Gallery
Multikonta: Overflow, Le Vadrouilleur, Anarky
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-01-11, 23:30   

Następnego ranka został pokierowany do gabinetu. Przyjął butelkę bez podziękowania nim bez pytania rozsiadł się na najbliższym dostępnym krześle. Chwycił gołą ręką kapsel nim ze stłumionym pyknięciem zdjął go z butelki i upił kilka solidnych łyków, nie zwracając większej uwagi na etykietę. Nie musiał długo czekać, nim mężczyzna się odezwał.
Mick spojrzał na niego zmieszany. Czyżby się jednak pomylił? A dałby słowo...
Ale może nie wyszło aż tak na złe - kimkolwiek był, prowadził też mniej legalne interesy i wyglądało na to, że był zainteresowany wynajęciem usług piromana.
- Gdybym znał się na reklamie zostałbym telemarketerem - stwierdził w końcu. - Podaj mi czas i miejsce, naocznie ocenisz mój profesjonalizm. Szefie.
--------------------
  
 
 
 
 Bane 
I was born in the darkness


Informacje
Imię i nazwisko: Nieznane
Pseudonim: Bane
Miasto: Gotham City
Wiek: 38 lat
Grupa: Villains
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-01-12, 19:54   

-Podoba mi się twoje, zaangażowanie, ale nie musisz do mnie mówić szefie mam na imię Jon Black. Właśnie się zbieraj będziemy ruszać do Gotham gdzie będę miał na ciebie kilka zadań, a to jest na twoją motywacje. – Bane wyjął z schowka około 20 tysięcy dolarów rzucając mu w żółtej kopercie która pękała w szwach od takiej ilość gotówki. Widział że taka suma go zainteresuje, pokazując hojność też zyska jego zaufanie bo od razu w jego głowie idzie że gotówki będzie o wiele więcej, możliwe że będzie wygląda na dobrego kandydat która zna się na swojej robocie. Choć brakuje mu czasem pomysłowość ale z tej strony przychodzę ja, nie będę się od razu pokazywał pewnie Człowiek Nietoperz tylko na to czeka bym zobaczył mnie i powtrzymał dlatego jak na razie będę działać z dala będąc mieć od tego ludzie wykonawczych, którym wiem że mnie nie zawiodą. Kazał zabierać cały cenny cen sprzęt, jak i pakować jego siłownie i inne rzeczy. Gdy wyszli razem z Mick, wsiadali do samochodu dostawczego gdzie będą dalej obgadywać plany ich współpracy.
--------------------
Theme#1 | Theme#2 | Voice of Bane

“Speak of the devil and he shall appear” - Bane
 
 
 Heatwave 
Mr. Fahrenheit


Informacje
Imię i nazwisko: Mick Rory
Pseudonim: Heatwave
Miasto: Central City
Wiek: 40
Grupa: Rogues Gallery
Multikonta: Overflow, Le Vadrouilleur, Anarky
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-01-13, 13:54   

- Mick Rory - przedstawił się w odpowiedzi, chociaż rozważał, czy Jon czasem już tego nie wie. - Heatwave.
Nagle na jego kolanach wylądowała ciężka koperta. Wystarczyło, że ją podniósł, by domyślić się jej zawartości. Nieświadomie uniósł brwi. To była chyba największa zaliczka jaką w życiu dostał. Kimkolwiek był ten cały Jon Black, zdecydowanie miał jego wierność i oddanie. Przynajmniej tak długo, jak długo utrzymywał się dopływ gotówki.
Mick odchrząknął.
- Na początek powinno starczyć - burknął, chowając kopertę do wewnętrznej kieszeni kurtki z taką starannością, jakby to było niemowlę. Gdyby niemowlęta trzymało się w kieszeniach.
Dopił szybko swoje piwo i wstał, by pójść za nim do samochodu. Wszystko szło wyśmienicie i pewnie powinien się tym cieszyć, ale nie mógł przestać myśleć, że to było za piękne, żeby było prawdziwe. Postanowił jednak martwić się o to później.

[z/t]
--------------------
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9