Oceana strip club
Autor Wiadomość
 Red Hood 


Informacje
Imię i nazwisko: Jason Todd
Miasto: Gotham City
Wiek: 21 lat
Frakcja: Anti-Heroes
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-12, 19:31   Oceana strip club



Jeden z bardziej ekskluzywnych klubów ze striptizem w Gotham City.
--------------------
 
 
 Black Bat 


Informacje
Imię i nazwisko: Cassandra Cain-Wayne
Pseudonim: Black Bat
Miasto: Gotham
Wiek: 19
Frakcja: Heroes
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-10-13, 10:56   

Cass już nie wdawała się w dalsze dyskusje, bo to ciągnęło za sobą kolejne pytania. To dlaczego nie chciała zwrócić się po pomoc do Bruce'a było jej sprawą i nie zamierzała się tym dzielić, a na pewno nie z Jasonem. Zresztą tak nagle poczuła przypływ zmęczenia, że nawet nie pamiętała kiedy zasnęła. Nie przeszkadzał zadymiony pokój, siorbanie z puszki czy wiercący się Todd. Zmęczenie tak zmogło, że obudziła się grubo po południu.
Pierwsze co poczuła to niewyobrażalny głód, dlatego udała się na poszukiwanie śniadania i... znalazła jakieś stare płatki i bardzo... bardzo nieżyjące już mleko w którym chyba coś zdechło, więc zadowoliła się starymi płatkami. Todd sobie spał w najlepsze, ale to dobrze. Po wczoraj miała dość jego gadania, a zapowiadało się, że to nie koniec ich wspólnych przygód. Najpierw suche śniadanko, potem zimny prysznic, a potem wygrzebała z torby swój strój treningowy i na odnalezionym, wolnym fragmencie podłogi zaczęła wykonywać podstawowe ćwiczenia. Wyciszenie, rozgrzanie mięśni, a potem płynne przejście do bardziej skomplikowanych układów. Była tak bardzo skupiona, że nawet nie zarejestrowała kiedy się obudził. Zresztą nie miało to dla niej znaczenia póki mało gadał był nawet do zniesienia. A potem znowu prysznic, płatki, posprzątała swoje legowisko, ubrała się po cywilnemu i grała na komórce oraz przeglądała najnowsze informacje z nocy.
...Aż w końcu nadeszła ta sądna godzina. Najpierw pojawiło się spięcie, dlaczego mają udać się po cywilnemu. Potem kolejno o motocykl, a jak już doszli do jakiegoś konsensusu to o prowadzenie motocyklu, a potem, że ma go objąć w pasie skoro 'zadecydowała', że ma siedzieć z tyłu. Ani jej się śniło go obejmować w jakikolwiek sposób Jasona Todda, dlatego ten mały uparciuch złapał się z tyłu i ...próbował nie spaść, bo przecież najwredniejszy potwór nie zamierzał niczego ułatwiać i celowo kluczył ulicami Gotham jak ostatni wariat.
Zatrzymali się po drugiej stronie budynku i wtedy miała jeszcze nadzieje, że Todd nie chce jej zaciągnąć do klubu ze striptizem, ale spojrzenie młodego mężczyzny po zdjęciu kasku naprawdę wiele jej powiedziało.
- Jeżeli chcesz... załatwiać tam prywatne sprawy to poczekam na zewnątrz - Wyraziła swoją dezaprobatę grumpy miną. Trochę ją drażnił, bo mieli sporo do roboty, a on najwyraźniej... zaraz przed chciał... się ...zrelaksować? Nie miała pojęcia o co chodzi i wolała nie wiedzieć.
--------------------
 
 
 Red Hood 


Informacje
Imię i nazwisko: Jason Todd
Miasto: Gotham City
Wiek: 21 lat
Frakcja: Anti-Heroes
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-13, 14:13   

To pytanie i tak prędzej czy później padnie, to że nie padło teraz to oznaczało tylko tyle że Todd postanowił za bardzo nie męczyć jej od razu. I dobrze że takie rzeczy jej nie przeszkadzają bo będzie musiała się przyzwyczaić gdyż przez co najmniej kilka dni będzie tutaj pomieszkiwać, więc i sypiać. No dobra, zawsze może wrócić do rezydencji ale skoro tutaj była to Jason wiedział że tak się nie stanie, ba, to że nie zwróciła się o pomoc do Bruce'a też to tylko potwierdzało. Gdy Cass się obudziła Jay jeszcze spał, więc miała okazję, nie pierwszy raz już zresztą zobaczyć jak bardzo niespokojny ma sen. Rzucał się po tej podłodze jakby miotał nim szatan, oczywiście nie zabrakło ględzenia, wspominków Jokera, a także Bruce'a, zaciskania zębów itp. W końcu jednak się obudził, jak zwykle obudziło go to samo czyli wybuch w którym umarł. Jak zwykle też obudził się cały zlany potem, ale już na tyle się do tego przyzwyczaił że przynajmniej nie krzyczał tak jak to robił na samym początku. No i w przeciwieństwie do początków był bardzo spokojny, dlatego Cass mogła nie zauważyć że się obudził, no i w ogóle nie zauważać że tu jest, dlatego mógł być dla niej znośny. Dopiero gdy sam poszedł pod prysznic, lodowaty jak zawsze wrócił do siebie, więc jak już wyszedł spod niego na nowo był tym samym wkurzającym dupkiem Toddem. Na 'śniadanie/obiad/kolację' strzelił sobie browarka z fajeczką i był gotów na ich wypad... akurat już był wieczór. No i oczywiście jak Jay był sobą to już pojawiły się spięcia więc Cass już miała mord w oczach, który Todd uważał za całkiem słodki. Zaczęło się od tego że idą w cywilu, przez to czym jadą, jak jadą, aż po to że Jay chciał się zabawić, choć ostatnie było błędnym myśleniem panny Cain-Wayne. - Czyli co? Na pierwszym przystanku odpuszczasz misję? No ładnie... - Zaśmiał się i nawet klasnął w dłonie którymi zaczął po chwili pocierać. - Dobra koniec świrowania, rusz tu swoje seksowne cztery litery i wchodź ze mną do środka. Może być wesoło więc przyda mi się Twoja pomoc. - I jakby nigdy nic ruszył przed siebie zatrzymując się pod drzwiami klubu. - Jesteś gotowa? - Zapytał ponownie posyłając jej swój szelmowski uśmiech łapiąc za klamkę. Cass mogła być już gotowa na bitkę widząc dwóch goryli przed drzwiami klubu, ale najwidoczniej Jason ich znał bo przepuścili go tylko się do niego uśmiechając.
--------------------
 
 
 Black Bat 


Informacje
Imię i nazwisko: Cassandra Cain-Wayne
Pseudonim: Black Bat
Miasto: Gotham
Wiek: 19
Frakcja: Heroes
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-10-13, 21:42   

"Czasami" miała chwile wątpliwości czy ta ich... pożal się boże misja zostanie zakończona sukcesem i własnie kolejny raz przyłapała się na beznadziejnych rozmysłach w momencie, gdy Todd ugościł swój żołądek pożywnym śniadaniem w postaci browara i fajki. Serio? Nie twierdziła, że musi wpierdzielać zbalasowany posiłek, bo sama tego nie robiła, ale...... Serio? Krytyczne spojrzenie Cassandry mówiło wszystko, więc nie pisnęła słówka. Nie będzie mu przecież prawić jak Bruce, ale.... serio? ...Zresztą nieważne. Byle był na chodzie, a skoro pierwszy przystanek po dane mieli mieć za sobą właśnie dziś to podpisuje się pod tym obiema łapkami.
...Ech, gdyby tylko wiedziała jaki to będzie przystanek i jakie miejsce... Przez kilka sekund wlepiała w niego pytające spojrzenie, a z poza rozsuniętych warg nie dobył się żaden dźwięk. Stała tak dopóki sam się nie odezwał rzucając oszczerstwem na które nie mogła nie zareagować.
- Nikt nie powiedział, że odpuszczam misje po prostu... - Zanim zdążyła wytłumaczyć wciął się w zdanie, co odebrała świerzbieniem w łapce. Kolejny raz przyłapała się na nieodpartej chęci, żeby go tak... strzelić delikatnie w twarz, ale powstrzymała mordercze zapędy. Wiedziała, że do niczego dobrego nie doprowadzi, więc nie ujawnianiła swoich negatywnych emocji i wzięła głębszy oddech, a potem ruszyła za Toddem. Już mimo uszu puściła mu te 'seksowne cztery litery', bo zainteresowało co innego.
- Pomoc? - Jakoś... zabrzmiało jej to podejrzanie, ale chyba wszystko brzmiało podejrzanie w progach tego miejsca.
- Jasne - Wymamrotała w odpowiedzi na kolejne pytanie, ale nie była gotowa. Bardzo nie była.
Dwóch drabów omiotła tylko spojrzeniem i od razu wiedziała, że nie przygotowują się do ataku. Wręcz przeciwnie. Czemu nie dziwiło, że Todd był tu stałym klientem? Mentalnie pokiwała głową z niedowierzaniem, a potem wkroczyła do budynku wraz za nim.
Pierwsze co uderzyło już w samym przedsionku to zapach. Mieszanina dymu cygar, równie duszących perfum i odoru alkoholu. Dźwięk jaki wdzierał się w jej uszy był przejaskrawiony basem, zagłuszał zmysł i już ledwo słyszała myśli, ale to niestety nie koniec tej przeprawy. Zmrużyła oczy, gdy Todd w ten swój nonszalancki sposób otworzył drzwi do sali głównej. Światło jakie błysnęło w jej bursztynowe oczy okazało się za mocne, ale był to zwykły pech. Czerwony reflektor akurat mignął w ślepia batmanki, więc zaraz odzyskała wizję i troszkę... zaczęła tego żałować. Pomimo wijącej się golizny szła za nim dalej, pomimo braku poczucia jakiegokolwiek komfortu, bo tłok, bo miejsce, w którym nigdy wcześniej nie była, bo nie zapoznała się z iloma wyjściami awaryjnymi mają do czynienia, włącznie z tymi ukrytymi, kroczyła dzielnie za Jasonem, zdając się na niego. Może nie powinna?
Właściwie nie tyle raziła ją nagość, bo takiego wstydu po części została wyzbyta, tylko to w jaki sposób wykorzystywały swoje ciało. Zatrzymała się przy jednym z wybiegu na którym w jednoznaczny sposób eksponowała swoje ciało dość hojnie obdarzona kobieta. Cassandra czuła, że striptizerka wcale nie chce tu być, jak zresztą 3/4 kobiet w tym klubie. Dziewczyna mogła mieć mylne wrażenie, ale w odbiciu jednego z świateł dostrzegła zamaskowane podkrążone oczy i siniec na policzku przykryty grubą warstwą pudru. Na pierwszy rzut oka ciężko było dostrzec, zresztą ... kto patrzył w oczy jeżeli miał przed sobą takie ciało?
--------------------
 
 
 Red Hood 


Informacje
Imię i nazwisko: Jason Todd
Miasto: Gotham City
Wiek: 21 lat
Frakcja: Anti-Heroes
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-17, 17:13   

Spojrzenie Cass mówiło wszystko ale może to nawet lepiej, że słownie w żaden sposób nie skomentowała 'śniadania' Jasona, bo już by zaczął jej ględzić, że przecież od dawna takie sobie serwuje i jest w świetnej dyspozycji, a poza tym zaraz by ją przy okazji zawstydził i na dzień dobry strzeliłaby focha, bo uznałby, że się nim przejmuje, a skoro się przejmuje to jest dla niej ważny i czuje coś do niego... a wtedy? Wtedy rzeczywiście mogłoby by być różnie z ich misją. - Po prostu? Co? Wstydzisz się? Jakbyś miała maskę to też byś się wstydziła? - Jason troszeczkę ją celowo musiał powkurzać, bo taka już jego natura, no ale też w pewien sposób chciał żeby Cass przełamała swoje lęki, a z nią inaczej się nie da jak nawtykać jej, że się czegoś boi. Zresztą pewnie gdyby Jay trochę nie poględził to ostatecznie Cass poczekałaby na tyłach budynku i wpadła do środka gdyby zaczęła się akcja, a tak udało mu się ją zaciągnąć do środka od razu. Swoją drogą po raz kolejny chłopak odniósł wrażenie, że najchętniej dała by mu po mordzie co jeszcze bardziej wprawiało go w świetny humor. Ten cholerny dupek naprawdę świetnie się bawił jak Cass chciała a nie mogła. W każdym razie gdy już weszli do środka było widać między nimi mocny kontrast, Bat była mocno spięta i nie było wątpliwości, że nie czuje się tutaj zbyt dobrze i że chce aby już mieli to za sobą, natomiast Todd bawił się świetnie i był najwyraźniej obyty z tego typu miejscami. Zresztą Cass musiała od razu to zauważyć, bo wszedł do klubu jak do siebie. Ale miała też rację, wiele dziewczyn było tu z przymusu i to poniekąd był dodatkowy quest Jasona - o czym córka Bruce'a nie wiedziała. Jason ukrył tutaj celowo te dane żeby ściągnąć tu Cassandrę która miałaby przy okazji pomóc uratować mu te dziewczyny - oczywiście wszystko ustawił tak żeby to wyszło przypadkiem. W każdym razie potrzebował jej pomocy, bo klub należał nie do kogo innego jak do Black Maska, więc samemu byłoby bardzo ciężko ale już dwójka takich badassów to co innego. Czemu natomiast po cywilnemu się tu zjawili? Ano właśnie żeby Bat zobaczyła co tu się dzieje i sama wyszła z inicjatywą żeby je uratować - wtedy by było, że to jej pomysł, a nie Jasona. To ona będzie bohaterką, a on dalej będzie mógł zgrywać tego dupka. - Nie zatrzymuj się. Chodź. - Powiedział do dziewczyny i ruszył do jednej z loży VIPowskich. Oczywiście zostali do niej wpuszczeni bez problemu - wyglądało na to, że Jay znów przekupił kogo trzeba. - A teraz słuchaj mnie uważnie. Zamówimy po jednym drinku, a Ty masz udawać, że się świetnie bawisz. Potrafisz w aktorstwo więc uśmiechaj się na tyle na ile potrafisz, i siądź blisko tak jakbyś była moją dziewczyną. Nie chcesz to nie musisz mnie całować ale udawaj. - Po co to wszystko? Ano po to żeby nie wzbudzali za bardzo podejrzeń, a wraz z drinkiem kelner poda im ukrytą kartę na której są zapisane owe dane.
--------------------
 
 
 Black Bat 


Informacje
Imię i nazwisko: Cassandra Cain-Wayne
Pseudonim: Black Bat
Miasto: Gotham
Wiek: 19
Frakcja: Heroes
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-10-27, 10:28   

Intuicja Cassandry jak zwykle uratowała przed nieporozumieniem. Nie żeby był jej zupełnie obojętny, w końcu Batman naciskał by (w miarę możliwości) trzymali się razem, pomagali sobie i dbali o siebie. Z większości przykazów Todd się wykruszał, ale nie oznaczało to, że i ona nie przejęła się jego losem, że... nie przejmowała się jego przeszłym losem oraz tym co go spotkało. Niestety łatwo o tym zapomnieć, gdy uśmiechał się do niej ten swój wredny sposób. Tylko dzięki wspomnianej już intuicji mogli kontynuować misje bez niepotrzebnej wymiany zdań. Może nie dałaby się sprowokować tak jak myślał? Zresztą sam fakt, że w momencie gdy zasugerował jakoby z maską miała się mniej krzywić i nie czuć aż tak mało komfortowo będąc w TYM konkretnym miejscu wydawała się nad wyraz nietrafiona. Zrobił to celowo, ale nie komentowała. Wolała zbyć milczeniem i nie wdawać się w dyskusje tłumacząc, że dla niej maska nie jest czymś za czym się chowa. Nosząc ją nie staje się bardziej odważna czy bardziej narwana. Nosząc ją nie kusi się o słowa, które bez niej nigdy by nie padły. Po prostu dbała o swoją prywatność, czyli o coś co Babs bardzo szybko w perswadowała Batmanowi, a potem i Cass, gdy ta świeciła swoją twarzą na monitoringu, nie zastanawiając się zupełnie nad tym, jakie konsekwencje może za sobą pociągnąć takie niedbalstwo. To ona jako pierwsza zawalczyła o szanse na względnie normalne życie Cassandry, ale czy sama tego chciała? Nie było na to czasu. Nie póki sprawa jej ojca nie została rozwiązana...
Widząc tę swobodę w wydaniu Todda oraz krzywdę z jaką musiały się borykać kobiety tu 'pracujące' zapewne za pół darmo... zaczęła mieć o nim jeszcze gorsze mniemanie. Skąd mogła wiedzieć, że to był jakiś... jego pokrętny plan? Ruszyła za nim zła eksponując spod kaptura grumpy minkę. Z tego wszystkiego nie zwróciła nawet uwagi, że przeszli do loży vip. Jedyne co przykuło uwagę to dwóch goryli stojących przy drzwiach. Nie byli to zwykli mężczyźni, czy ...jak to mówią, zwykłe 'karki'. Nie tylko świadczyła o tym ich postawa, ale również uzbrojenie.
Gdy w końcu Todd raczył skupić na niej uwagę wysłuchała go w prowizorycznym spokoju. Na szczęście było na tyle głośno, że nikt stojący, albo siedzący w bliższej odległości nie mógł tego usłyszeć. Naprawdę miała dość tej atmosfery, a słowa, które padły jeszcze bardziej nią wzburzyły.
- A teraz ty słuchaj mnie uważnie, po pierwsze nie będę nikogo udawała, a przede wszystkim nie twoją... dziewczynę, po drugie czy zdajesz sobie sprawę, że większość tych ...pań ...że są do tego zmuszane? I po trzecie nie piję alkoholu - Patrzyła mu z całą swoją pewnością siebie prosto w oczy. W jej natomiast wielkich, bursztynowych odbijał się miraż tandetnych świateł z reflektorów. Rażących, oślepiających, by nikt nie dostrzegł prawdy o tym miejscu. Miała jeszcze czwarte pytanie, ...czy Todd na serio właśnie tu zapraszał swoje dziewczyny na randki? Skoro to miało nie wzbudzać podejrzeń i mieli właśnie dlatego czuć się tu swobodniej ...Ale ...wolała żyć w niewiedzy, dlatego dała sobie spokój.
--------------------
 
 
 Red Hood 


Informacje
Imię i nazwisko: Jason Todd
Miasto: Gotham City
Wiek: 21 lat
Frakcja: Anti-Heroes
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-30, 18:31   

Jason domyślał się że nie jest obojętny Cass, ale niestety to były tylko domysły. Niestety dla niego, dla niej jak najbardziej stety bo gdyby przypadkiem mu się wygadała, albo wspomniała o tym przez sen czy cokolwiek Jay na pewno by jej tego nie darował i wypomniał prędzej czy później tylko po to żeby ją wkurzyć. Niestety nie miał tyle szczęścia, ale być może kiedyś to się zmieni i będzie miał okazję ją podrażnić w ten sposób, to jednak teraz nie było najważniejsze. Teraz liczyła się misja i w tym zgadzali się oboje, choć podejście do niej mieli trochę inne, jednak żeby misja zakończyła się sukcesem Cass musi się dostosować do reguł Jasona, nawet jeśli ma go za najgorszego dupka świata. Chociaż czy rzeczywiście tak jest? Czy na pewno go za takiego ma mimo iż głośno mówi że tak właśnie jest? Ciężko powiedzieć bo była kilka razy świadkiem zachowań Jasona które były o 180 stopni inne niż te które pokazuje na co dzień. Np. widziała sytuację w której Jason i Dick jak zawsze się żarli, ale zostali napadnięci i Grayson choć nie został postrzelony to napastnik strzelił w niego, na co Todd zareagował bardzo agresywnie atakując strzelca brutalnie go nokautując. Dodając że Dick jest dupkiem, ale nikt po za nim nie będzie go prał. Ta sytuacja i kilka jeszcze innych na pewno musiały dać Cass do myślenia, ale teraz ciężko było o tym pamiętać gdy zachowywał się jak skończony dupek, udając że kompletnie nie interesuje go los dziewczyn w klubie. - Cass kurwa nie teraz. Teraz masz udawać że dobrze się bawisz i że jesteśmy razem, w innym wypadku misja się nie uda a my skończymy w czarnych workach w jeziorze. Więc przestań strzelać tu fochami czy swoimi mądrościami, a dostosuj się do sytuacji. - Oczywiście wciął się jej w słowo gdy zaczęła gadać bo to nie był odpowiedni moment. Ba, to był najgorszy możliwy moment na takie rzeczy jakie teraz zaczynała robić. - Widzisz tych dwóch goryli którzy tam stoją? Oni są na venomie i to tym który został pomieszany z tytanem Jokera, a chyba pamiętasz co ostatnio się działo jak napatoczyłaś się na tak wzmocnionych drągali. - W pewnym momencie spojrzenie jednego z nich padło na Jaya i Cass, chłopak zarzucił jej na ramię rękę i przytulił mocno do siebie. - Chodzi nam o dane pamiętasz? O dane dzięki którym dorwiesz Caina. - Bat naprawdę czasem trzeba wstrząsnąć. W pewnym momencie Jason nachylił się, więc wyglądało tak jakby się całowali. Kaptur na głowie Cass trochę też pomagał. - Posłuchaj mnie. Albo zaczniesz współpracować i zrobimy to na moich zasadach albo nic z tego nie wyjdzie, a Cain przepadnie znów, więc wybieraj.
--------------------
 
 
 Black Bat 


Informacje
Imię i nazwisko: Cassandra Cain-Wayne
Pseudonim: Black Bat
Miasto: Gotham
Wiek: 19
Frakcja: Heroes
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-11-10, 10:42   

Cass sama już nie wiedziała co o nim sądzić. Z jednej strony owszem, nie potrafiła nie patrzeć przez pryzmat jego wcześniejszych zachowań i tego w jaki sposób, wbrew wielu zaprzeczeniom, wstawiał się po stronie rodziny, a z drugiej strony... to miejsce... jakoś ją dobijało. W tym wszystkim co tu zastała, w tych światłach, emocjach wymalowanych na twarzy tych mężczyzn oraz to co działo się za nałożoną przez tutejsze kobiety maską... Czy naprawdę tego nie widział? Tak spędzał czas? Cassandra patrzyła w oczy Todda zastanawiając się czy obrona rodziny to nie jest ułuda? ...A jednak czy mogła ufać jego słowom i otoczce jaką wokół siebie roztaczał? Temu w jaki sposób ich wszystkich odpychał tylko po to by na siłę pokazać, że da radę sobie sam? I cholera niby wypisz wymaluj robiła to samo, ale ona naprawdę miała w tym cel. Prawdziwy cel, ale nie ten, który miał zrobić wszystkim na złość. Więc owszem dawał do myślenia, ale nadal w jej głowie nie pojawiał się czarno-biały obraz Jasona Todda. Czy mogła jednak tego oczekiwać? A może balansował na wielu granicach szarości? Tak wielu, że sam już się w tym pogubił? Czy w tym szaleństwie był jakiś zamysł? A jednak, gdy patrzyła w jego oczy widziała, że na zagubionego to raczej nie wyglądał. Był pewny siebie, nawet troszkę wściekły, gdy cedził i ważył słowa mające doprowadzić ją do porządku. Zamknęła się od razu wiedząc, że i tak nie przebije się ani przez moc jego głosu, ani przez argumenty. Nie musiał mówić głośno. Cass zacisnęła usta i patrzyła mu ze złością w oczy, aż w końcu troszkę skapitulowała. Nie chciała się przyznać, ale chodziło też o coś innego, coś... bardziej wstydliwego. Todd kazał jej się dobrze bawić, prawda? Otóż chyba zapomniał, że czarnowłosa maszyna do zabijania, mistrzyni treningów i patroli za cholerę nie wiedziała co to 'dobra zabawa'. Na imprezach raczej nie bywała, a i intuicja podpowiadała, że to co Jay ma na myśli nie do końca mogło przystawać z jej gustem.
- Dobra - Rzuciła, gdy się zbliżył i wtulił ją w siebie. W pierwszym odruchu chciała go odepchnąć, ale ułożone na torsie dłonie po prostu już tam zostały. Trochę sztywno objęła go w pasie i wpatrywała się w oczy zła, że zmuszał ją do tej sytuacji w której nie czuła się komfortowo.
- Jak to wszystko się skończy to masz również przestać mnie śledzić - Dodała, bo niby skąd wiedział o tej fatalnej walce z dwoma 'wzmocnionymi drągalami'?
- Jakoś sobie z nimi poradziłam - Dodała urażona, nie wiedząc jak wiele z tego widział. Czy widział, że pomógł jej Batman, a potem dał reprymendę za to, że zaczęła walkę z kimś z kim srogo jej zabronił?
--------------------
 
 
 Red Hood 


Informacje
Imię i nazwisko: Jason Todd
Miasto: Gotham City
Wiek: 21 lat
Frakcja: Anti-Heroes
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: Wczoraj 14:47   

Jason niestety jest wyjątkowo złożoną postacią i bardzo trudno jest go odgadnąć, tym bardziej Cassandrze, która czasem nie rozumiała pewnych zachowań przez to że była bardzo wycofana ze społeczeństwa. I nawet jeśli chciała myśleć dobrze o Toddzie, to niemożliwym to było w miejscu i z tym konkretnym zachowaniem. Z tym że pokazywał tak mocno jak tylko się da, że to co się dzieje wokół kompletnie go nie obchodzi. Prawdą jedynie było to, że lubił takie miejsca, jednak nie konkretnie te, a takie w których dziewczyny nie są do tego zmuszane. To jednak nie miało w tej chwili najmniejszego znaczenie, jedyne co się liczyło to to żeby ruszyli do przodu w sprawie Caina i żeby Cass zobaczyła te miejsce, a wtedy na pewno pomoże tym dziewczynom. Czemu Todd wcześniej tego nie zrobił? Po pierwsze nie chciał się za bardzo się wychylać tak żeby Bruce stalkował jego kroki, po drugie pracował nad tym co jest głównym celem, a po trzecie choć najmniej ważne to żeby rodzinka nie zobaczyła jego bohaterskiej twarzy - w końcu Jason uparcie twierdzi, że nie jest bohaterem i że skupia się tylko na tym co jest istotne, na głowach mafijnych rodzin. I choć te miejsce jest powiązane z mafią to 'on nie ma czasu na zajmowanie się taką drobnicą'. Właśnie dlatego taki, a nie inny jest obraz Todda. Na tamten czas chyba tylko Bruce i Alfred wiedzieli jaki naprawdę jest Jason, a cała reszta, bracia i siostry, przynajmniej w większości mieli go za bezuczuciowego dupka, który w dodatku jest chodzącym wulkanem i trochę nie rozumieli czemu Bruce tak dość pobłażliwie go traktuje, w końcu jego miejsce powinno być w Arkham - takie słowa kiedyś swoją drogą usłyszał w kłótni od Dicka. Ale żeby nie winić wszystkich wokół, trzeba sobie szczerze i otwarcie powiedzieć, że Jason im nie ułatwia tego próbując usilnie pokazać jak nie jest częścią tej rodziny, jak ma ją w dupie, jak da sobie radę sam, ale to jest ogromna hipokryzja z jego strony, bo przecież ciągle nosi na klatce ten symbol, a gdy tylko coś zagraża komukolwiek z Batfamily to od razu rusza by im pomóc. I w dużej mierze Cass była do niego całkiem podobna, jednak na nieco mniejszą skalę, bo choć starała się zawsze izolować to nie aż tak jak on i nigdy nie udawała, że ma w dupie Bruce'a i całą resztę. Czy Jason balansuje na wielu granicach szarości? Być może. Czy pogubił się w tym wszystkim? Na pewno. I może to mieszanie się w sprawę Cass to też w pewien sposób błaganie o pomoc. A czemu padło na nią? To bardzo proste. Oprócz tego, że są do siebie bardzo podobni, to sam Todd czuł coś znacznie więcej do niej niż powinien brat do siostry. Mimo tego wciąż utrudniał... nie poprosił jak normalny człowiek o pomoc, tylko zgrywał się, grał, udawał pewnego siebie, a jedyne co tak naprawdę było prawdziwe to ta jego złość, ten ogień w jego oczach. I to ten ogień w nich, oraz tembr jego głosu spowodowały, że Bat odpuściła. I oczywiście nie zapominał, że ona nie jest specjalistką w dobrej zabawie, ale wymagał teraz od niej gry aktorskiej, a przez swoją stanowczość mógł przez moment przypominać Bruce'a. - Jak to się wszystko skończy to uwolnisz się ode mnie, ale dopóki nie dopadniemy Caina działamy razem, na moich zasadach, czy Ci się to podoba czy nie. - To była prawda, że Jason ją śledzi, ale gdy zjawił się Batman zaraz zniknął, choć wiedział czym to się skończy. Z nim było podobnie, sam bardzo często dostawał podobne reprymendy. Mimo tego, że sam teraz był dla Cass taki Batmanowy, że musiało być po jego i w ogóle to gdy była w niego wtulona czuł coś czego mu brakowało od... od zawsze tak naprawdę. Choć była to tylko gra, a Cass wtulała się w niego z przymusu to czuł się dobrze, czuł się przez ten moment naprawdę szczęśliwy. Po chwili przyszedł do nich kelner z notesikiem i poprosił o zamówienie, Jay wiedząc, że Cass się na tym nie zna, zamówił dla nich obojga - dla siebie czystą szkocką, a dla Cass wziął bat on the shadow, wiedział, że przynajmniej nazwa drinka jej się spodoba, co może spowoduje choć mały uśmiech na jej twarzy i to, że przestanie być naburmuszona. Gdy kelner wziął zamówienia i poszedł, Jay ponownie spojrzał Bat w oczy, zbliżył swoje usta do jej, ale powoli żeby choć trochę mogła się na to przygotować, a gdy już były one odpowiednio blisko szeptem powiedział. - A więc plan wygląda tak. Kelner przyniesie drinka, a pod jednym z nich będzie karta, która jak mówiłem jest Twoja więc ją sobie schowasz. Wypijemy po drinku, odsiedzimy trochę. - Wtedy miał przyjść gość, który zajmuje się sprowadzaniem kobiet do klubu. I to też była część planu w którą Jay nie wtajemniczył Cass, ale musiała zobaczyć, który facet tym się zajmuje... a potem pewnie ona się nim sama zajmie. - A potem jak gdyby nigdy nic wyjdziemy stąd jak para. Rozumiesz? Tylko tyle. Żadnych problemów, a pierwsza część układanki zostanie przed Tobą odkryta.
--------------------
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9