Autograf
Autor Wiadomość
 Milagro


Informacje
Imię i nazwisko: Milagro Reyes
Miasto: El Paso
Wiek: 12
Multikonta: Jedwabek, Omen
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-10-15, 00:24   Autograf

Metropolis, Maj 2016


Nauczycielka historii w parze z nauczycielką sztuki były jakieś nawiedzone i wręcz co roku organizowały multum wycieczek do wielkich miast Ameryki. Na szczęście El Paso dorzucało się do takich fanaberii ze specjalnego funduszu na wyrównywanie szans dzieci z biedniejszych regionów, więc nie odciskało się to zbytnio na kieszeni rodziców. Tym razem padło na Metropolis. Pomimo wiedzy, że czekają ją całe cztery dni zwiedzania muzeów i wystaw Milagro cieszyła się z wyboru nauczycielek. Tu miała szansę na spotkanie najznamienitszych bohaterów na świecie. Tu miała szansę rozpocząć swój zbiór autografów podpisem samego Supermana!
Wycieczka po muzeum paleontologicznym została jakoś w jej środku przerwana alarmem i komunikatem zalecającym natychmiastową ewakuację. Nauczycielki kazały ustawić się w pary, a wtedy przez salę zgrabnie omijając eksponaty przebiegł chyba tuzin heterodontozaurów zmierzając do obszaru wystawy zajmującego się paleocenem (a przecież one wymarły już we wczesnej kredzie! Nie wspominając o teraz - czwartorzędzie). Niektóre dziewczynki zaczęły panicznie piszczeć bojąc się ich bardziej niż szczurów. To był jednak dopiero przedsmak nadchodzących kłopotów, po wyjściu z muzeum klasa spotkała coś znacznie większego i znacznie groźniejszego. Na skrzyżowaniu przed głównym wejściem do muzeum ruch uliczny tamował ogromny diplodok. Nie przejmował się trąbieniem zdenerwowanych kierowców, syreną alarmu, ani w sumie niczym i szamał oddzielającą chodnik od jezdni rabatkę. Niecny niszczyciel terenów zielonych!
--------------------
 
 
 Booster Gold
The Greatest Hero!


Informacje
Imię i nazwisko: Michael Jon Carter
Pseudonim: Booster Gold!
Miasto: Metropolis
Wiek: 31
Frakcja: Justice League
Multikonta: Reaper/Impulse/Andrew Bennett
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-15, 14:54   

Dzień dla Michaela zaczął się tak, jak każdy inny. Wstał, przeciągnął się, umył, przebrał i zaczął swój trening. Skeets w tym czasie lewitował w salonie i oglądał telewizję. Był robotem, więc nie sypiał i zamiast tego czytał książki, albo oglądał telewizję w wolnym czasie. Był tak specjalnie zbudowany, że nie musiał się ładować, więc mógł marnować swój czas w ten sposób. Tak mniej więcej mijały im poranki. Latający dysk sprawdził godzinę, a potem podleciał do blatu w kuchni, na którym znajdował się ekspres do kawy. Z jego wnętrza wysunął się chwytak, który wybrał odpowiedni napój. Rączka wróciła do środka robota, który wrócił na swoje poprzednie miejsce. Ekspres był cichy i szybki, a Booster punktualny... Przynajmniej w tej sprawie. Mężczyzna zbiegł powolnym truchtem po schodach i znalazłszy się w salonie od razu ruszył w stronę ekspresu. Dobiegł do niego idealnie wtedy, gdy urządzenie wydało charakterystyczny pik sygnalizujący, że napój został przyrządzony. Booster chwycił swój ulubiony kubek, na którym znajdowało się jego własne zdjęcie z podpisem "Dla największego bohatera" za ucho i skierował się w stronę Skeetsa.
-Dobry, Skeets.-
-Dzień dobry, Michael.-
-Dzieje się coś ciekawego?-
-Obecnie nie.-
Mężczyzna, który do tej pory znajdował się za kanapą i wzrok miał wpatrzony w wielki, plazmowy telewizor naścienny upił dwa łyki z kubka, obszedł kanapę i usiadł obok lewitującego robota. Ubrany był w same żółte szorty sięgające kolan. To był jego strój do treningów na siłowni i biegania, do którego podchodził bardzo starannie, mimo że dawno został wyrzucony ze szkoły i nie należał już do żadnej sportowej drużyny. Widocznie bardzo lubił dbać o swoją sylwetkę, co nie jest takie dziwne, gdy się spojrzy na całokształt jego działań.
-A czy coś ma się wydarzyć? Nie pamiętam, aby dzisiaj miało miejsce jakieś ważne wydarzenie.-
Skeets przeszukał bazę danych, co nie zajęło mu nawet 3 sekund. Prawdziwy cud techniki z 25 wieku, nieprawdaż?
-Wedle popołudniowych wiadomości dinozaury uciekną z muzeum o tematyce paleontologicznej. A wedle wieczornych i jutrzejszych...-
-Czekaj! Dinozaury?-
Skeets potwierdził i wznowił przerwany wątek, lecz Booster przestał słuchać. Wyobraził sobie, jak jeździ na jednym z nich. Widział te wszystkie nagłówki: "Booster Gold, Poskramiacz dinozaurów!" "Najwspanialszy kowboj Metropolis!" "Największy bohater, jakiego miała Ziemia wyprowadza dinozaury z miasta"... O tak, to na pewno zwiększy sławę i sprzedaż gadżetów spod szyldu BoosterGold International!
-Kiedy te dinozaury mają zamiar uciec?-
-Za godzinę i dwanaście minut.-
Michael westchnął i poprosił o wykaz przychodów. Cały czas na plusie, świetnie! Dopił swoją kawę i ruszył schodami na górę, aby ubrać się w swój kostium i przeczekać ten czas.

Jakiś czas później


Ziewnął, jednocześnie wyglądając na ulicę przez szybę w aucie. Siedział z tyłu swojej złotej limuzyny i odliczał czas do swojej chwalebnej chwili. Skeets lewitował obok i oglądał świat zza przedniej szyby. Mężczyźnie czas dłużył się niemiłosiernie, więc gdy tylko poczuł, jak auto ostro hamuje i usłyszał krzyk szoferki, to od razu się zainteresował. Obrócił głowę w stronę przedniej szyby i ujrzał brzuch dinozaura. Ale nie byle jakiego dinozaura. Był wielki! Michael otworzył drzwi i wyszedł z pojazdu, wraz ze Skeetsem.
-Skeets, co to jest?-
-Z tego, co widzę, to diplodok. Roślinożerca pochodzący z rodziny diplodoków...-
-Oszczędź mi tego wykładu. Ile on waży?-
-Około 50 ton. Nie uniesiesz go, Booster.-
Zaklął pod nosem i sprawdził, co dinozaur robi. Cóż, był roślinożercą, to była bardzo dobra wiadomość. Mieszkańcy byli bezpieczni, przynajmniej teraz. A dinozaur? Cóż... Relikt przeszłości właśnie delektował się rabatką, która oddzielała ulicę od chodnika. Pierwsze, co Gold musiał zrobić, to zabranie diplodoka do miejsca, w którym nikomu by nie przeszkadzał i spokojnie spędził tam czas i pierwszy miejscem, jakie mu przyszło do głowy, był park. Dużo zieleni, którą zwierzątko mogło w spokoju spożywać i nie oddalić się zbyt daleko, podczas gdy mężczyzna będzie szukał sposobu, co z nim zrobić. Tylko jak go sprowadzić od parku?... No tak, rabatka! Znajdowała się w betonowej doniczce, którą Michael mógł unieść bez problemu. Podleciał do niej, złapał obiema rękami i wyrwał z ziemi, gdy diplodok odsunął głowę, aby pogryźć i przełknąć. Wzleciał z nią przed twarz dinozaura, pomachał kilka razy i cofnął się kawałek. Zwierzak posłusznie ruszył za nim, całkowicie nie zważając na to, gdzie stawia nogi.
-Co ty robisz, Booster?-
-Jak to co? Nie widzisz? Właśnie staję się poskramiaczem dinozaurów!-
Pierwsza część planu wykonana, zwrócił na siebie uwagę dinozaura. Teraz czas na trudniejszą część - musiał przeprowadzić dinozaura tak, by spowodował jak najmniejsze zniszczenia.
-Skeets, powiadom wszystkich ludzi stąd do parku, by zrobili mi jak najwięcej miejsca. I sprowadź reporterów.-
Lewitujący robocik poleciał posłusznie wykonać rozkaz, podczas gdy Michael starał się najbardziej uważać, by przypadkiem dinozaur nie zmiażdżył niczego bardzo wartościowego i człowieka. To chyba była jedna z jego najdziwniejszych akcji.
 
 
 Milagro


Informacje
Imię i nazwisko: Milagro Reyes
Miasto: El Paso
Wiek: 12
Multikonta: Jedwabek, Omen
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-10-16, 01:19   

Cała grupa stała na schodach prowadzących do głównego wejścia grzecznie, w dwuszeregu, wśród innych ewakuowanych z muzeum, przyglądając się heroicznym czynom Boostera do momentu, aż diplodok nie obrócił się w jego kierunku i nie ruszył za nim machając ogonem. Kilkunastometrowym ogonem. Wystarczająco wielkim i silnym, by zmieść uliczne światła, stojące znaki, trzy latarnie i rozwalić dwie kolumny z piaskowca u szczytu schodów do muzeum. Obydwie runęły z hukiem grzebiąc... na szczęście nikogo, ale wzbudzając w okolicy chaos i panikę. Milagro skorzystała z okazji, odłączyła się od grupy i pobiegła za bohaterem i dinozaurem. Może nie był to Superman, może i dało się autograf tego gościa znaleźć na każdym opakowaniu Booster Flakes, ale zawsze to lepsze niż nic. Jak to mówią: kto wybrzydza, ten chociaż mięso i surówkę zjeść musi.
Zrównała się z diplodokiem. Być może truchtała nawet niebezpiecznie blisko, ale na szczęście ona sama uważała, gdzie dinozaur stawia nogi w przeciwieństwie do samego stąpającego. Do parku nie było daleko, aczkolwiek trasa zdawała się być dosyć ruchliwa, a ludzie niespiesznie tworzyli korytarz ratunkowy. Jeszcze wolniej z drogi usuwali się gapie i piesi, między innymi starsza pani z balkonikiem baaaaardzo poooooowoli przechodząca przez drogę, która na ostrzeżenie ze strony Skeetsa odpowiedziała tylko - No już, już, kochanieńki. Przecież się spieszę. Milagro włączyła szósty bieg, doskoczyła do staruszki, wzięła ją pod ramię i... w sumie nie miała czasu na zaprowadzenie jej gdzieś, gdzie jest bezpiecznie. Nie bez aktywacji pierścienia. Niekoniecznie chciała to robić tak całkiem w miejscu publicznym.
- Uważaj! - krzyknęła do Boostera, jakby to miało cokolwiek dać, wsunęła pierścień na palec i postanowiła, że najpierw, w razie czego spróbuje uniknąć łap dinozaura konwencjonalnie, a dopiero w ostateczności zdecyduje się skorzystać z niebieskiego światła.
--------------------
 
 
 Booster Gold
The Greatest Hero!


Informacje
Imię i nazwisko: Michael Jon Carter
Pseudonim: Booster Gold!
Miasto: Metropolis
Wiek: 31
Frakcja: Justice League
Multikonta: Reaper/Impulse/Andrew Bennett
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-18, 16:09   

Widok wielkiego dinozaura i latającego z rabatkami Booster Golda był dość niecodzienny. Ciężko było stwierdzić, dla kogo zebrały się te zespoły redaktorów czekających w parku i gotowych nagrać każdy moment tej brawurowej akcji - dla wspaniałego, olśniewającego, przystojnego i bohaterskiego Booster Golda, czy przerośniętej jaszczurki kuszonej rabatkami przez wyżej wymienionego bohatera nad bohaterami? Dinozaur na pewno był rzadkim widokiem. Był reliktem przeszłości, jednakże właśnie szedł sobie spokojnie ulicą, przy okazji zostawiając ślady swych przeogromnych stóp na asfalcie. A taki Boost?... Cóż, na pewno był ciekawszy od dinozaura! A przynajmniej tak uważał o samym sobie.
Zagryzł dolną wargę i co jakiś czas oglądał się za siebie. Do parku został mu jeszcze tylko kawałek, a dinozaur wydawał się bardzo skupiony na swym poprzednim posiłku, który Michael trzymał teraz w dłoniach. Motywowała go myśl, że im staranniej to załatwi, tym lepiej w oczach mieszkańców, a to oznaczało nie tylko większe przychody, ale też większy szacunek i sławę. Uśmiechnął się pod nosem. Niestety, najwyraźniej nie przykładał wystarczająco dużo uwagi do swojej roboty, ponieważ nie zauważył dziewczynki biegnącej obok roślinożercy.
-No chodź, gadzie. Jeszcze trochę i dostaniesz cały bufet samoobsługowy. Jak będziesz grzeczny, to cię nawet do domu odstawię...-
Cichym szeptem mówił sam do siebie. Dzięki temu zajmował czymś myśli, gdy prowadził diplodoka. Na początku takie coś wydało mu się ciekawe, lecz nie minęło dużo czasu, by zaczęło go nudzić. Im szybciej z nim skończy, tym nazwa "Booster Gold" szybciej pojawi się w postaci nagłówka na wszystkich kanałach informacyjnych. Cóż, wszystko toczyło by się swoim powolnym rytmem, gdyby nie...
-Booster, mamy problem.-
Gold obejrzał się w stronę, z której nadszedł znajomy głos. Nie zmienił swego kursu, nadal leciał odwrócony tyłem w stronę parku, żeby móc szybko zareagować, gdyby dinozaur zrobił coś, czego nie było w planie.
-Skeets! Nie rób takich podchodów więcej!... O co chodzi?-
Sam znalazł odpowiedź. Mała dziewczynka, która próbowała pomóc cholernie powolnej staruszce przejść przez przejście dla pieszych. Dlaczego to zawsze muszą być staruszki?! Wrócił wzrokiem do dinozaura, a potem z powrotem na dziewczynkę z babcią. Zaraz... Gdyby tej dziewczynce udałoby się przeprowadzić babcię przez te pasy, które znajdowały się na drodze diplodoka, to zyskała by sławę! Rozumiecie to?! Ta mała dziewczynka ukradła by mu całą chwałę! "Narażała życie, by uratować babcię". Pfy! Wylądował i położył rabatki na ziemi, by diplodok posłusznie się nimi zajął, a potem podleciał w stronę dwójki na pasach, rzucając w locie:
-Skeets! Pilnuj dinozaura i poinformuj mnie, gdy zrobi coś innego, niż jedzenie tych przeklętych chwastów.-
Złapał babcię mocnym uchwytem prawej ręki za talię i to samo zrobił z dziewczynką, z tą różnicą, że ją złapał lewą ręką. Uśmiechnął się najbardziej czarująco, jak potrafił.
-Panie pozwolą...-
Zabrał je przed wejście do parku, za wozy różnych kanałów informacyjnych. Były one trochę oddalone od wejścia, na tyle daleko, by nie utrudniać diplodokowi przejścia i jednocześnie całkiem dobrze widzieć, jak Gold prowadzi dinozaura.
-Radzę bardziej uważać następnym razem. Gdybym nie miał wszystkiego pod kontrolą, to mogłaby się wam stać krzywda.-
Pochylił się, by zrównać się z wzrostem dziewczynki, a potem uśmiechnął się ciepło i wyprostował się, by wzlecieć i powrócić do przerwanej czynności, jaką było kuszenie dinozaura rabatkami, by wszedł do parku.
--------------------
 
 
 Milagro


Informacje
Imię i nazwisko: Milagro Reyes
Miasto: El Paso
Wiek: 12
Multikonta: Jedwabek, Omen
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-10-23, 08:57   

Chociaż ratowanie dzieci i seniorów było dosyć sztampowe, to jednak robienie tego jednocześnie, a do tego przed ogromnym dinozaurem i to w tak efektowny sposób zdarzało się nieczęsto, więc obecni na miejscu fotoreporterzy nie szczędzili klisz ani fleszy. Jeżeli któreś z setki tych zdjęć pojawi się kiedyś w gazecie Milagro na pewno je wytnie i wsadzi do specjalnego segregatora, lub nawet powiesi na ścianie! Podczas przenoszenia do bezpiecznej strefy uśmiechała się szeroko, a nawet na chwilę roześmiała się beztrosko. Z ekscytacji. Niby biegnąc za diplodokiem miała zamiar podejść do Boostera chociaż na wyciągnięcie ręki z notesem i długopisem, ale nie spodziewała się, że tak szybko znajdzie się aż tak blisko prawdziwego, profesjonalnego bohatera. Po wylądowaniu babcia wymamrotała jakieś podziękowania, po czym zaczęła dreptać dalej w sobie tylko znanym kierunku. Milagro natomiast plątała się wśród własnych myśli onieśmielona ciepłym uśmiechem Mike'a.
- Ja... - nie Milagro, nie w tej chwili. O autograf zapytasz, jak już miasto zostanie oczyszczone ze zbiegłych dinozaurów - Czy... - potrzebuje pomocy? Przecież widać, że nie, a z resztą nie ma czasu na wyjaśnienia, że dziesięciolatka w ogóle mogłaby być pomocna - Tam... - wskazała w kierunku muzeum. Oczywiście, że tam było ich więcej, ale do tej pory widziała tylko małą grupkę stworzonek wielkości szczura. Czy to w ogóle była istotna informacja, skoro w międzyczasie diplodok wszamał ostatnią hortensję z doniczki, podniósł wysoko głowę na wyciągniętej szyi i zaczął rozglądać się za nowym posiłkiem? Znalazł. Park był już w zasięgu jego wzroku. Nie wiedzieć czemu upatrzył sobie wielki, trochę oddalony od wejścia krzak rododendronu. Otaczający całe tereny zielone, wysoki płot, ani stojące mu na drodze wozy różnych kanałów informacyjnych w ogóle go nie odstraszały. Zmienił azymut z wejścia do parku na przyszły posiłek, a wśród stojących mu na drodze reporterów zapanował mały chaos.
- Dziękuje - ostatecznie z siebie wydusiła odbiegając zawstydzonym wzrokiem gdzieś na bok. Wtedy też z rozdzierającym skrzekiem pojawił się kolejny problem: młody Quetzalcoatlus o zaledwie pięciometrowej rozpiętości skrzydeł. Zatoczył koło wysoko nad całym zbiegowiskiem wypatrując ofiary, po czym dał nura. Prawdopodobnie pterozaur ten był dalekim przodkiem sroki, bo zdecydowanie preferował błyskotki, a w jego dziobie, w zaledwie krótką chwilę znalazł się Skeets. Reporterzy, którzy uznali, że widzom widok diplodoka mógł się już znudzić skierowali swoje kamery na nowo przybyły, bezcenny relikt przeszłości, który zamachał kilka razy skrzydłami i wylądował na czubku jednego z drzew zaraz przy wejściu do parku, gdzie już na spokojnie próbował dosłownie rozgryźć, jakby tu otworzyć zdobycz.
--------------------
 
 
 Booster Gold
The Greatest Hero!


Informacje
Imię i nazwisko: Michael Jon Carter
Pseudonim: Booster Gold!
Miasto: Metropolis
Wiek: 31
Frakcja: Justice League
Multikonta: Reaper/Impulse/Andrew Bennett
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-23, 16:27   

Zatrzymał się chwilę po tym, jak wzleciał. Kwiatki się skończyły, a to oznaczało kłopoty. Duże kłopoty. Zaczął rozglądać się z czymś, co mogło by posłużyć, jako zamiennik, lecz wtedy jego uwagę znów przykuł dinozaur. Powoli poruszał się w stronę parku! Świetnie! Przynajmniej tego diplodoka można odznaczyć z listy. Mike miał nadzieję, że ten był najgroźniejszym ze wszystkich ożywionych zwierząt. Wtedy byłoby już z górki i mógłby poopalać się w świetle fleszy. Przy okazji porozdawałby parę autografów i dzień byłby udany dla wszystkich... No, może poza robotnikami, którzy będą musieli naprawić zniszczenia, jakie zostały wyrządzone. Ale to już nie jego problem. On wtedy będzie siedział w swym apartamencie na szczycie drapacza chmur z wielkim, złotym napisem "BoosterGold Int.". Gdy on będzie odpoczywał, to jego imię będzie na językach całego miasta przez dobre kilka tygodni. A przynajmniej tak szacował. Na razie był tutaj i pracował, jeśli można to nazwać pracą. Musi jeszcze poszukać resztę dinozaurów, a potem je odesłać tam, skąd przyszły... Oby to nie wiązało się z podróżami w czasie, oby to nie wiązało się z podróżami w czasie, oby to nie wiązało się z podróżami w czasie! Wyobrażacie to sobie? Wszystko po to, by musiał je potem odsyłać w czasie i sprawić, by cała ta sytuacja nie miała miejsca! O nie, nie! Już kilka razy miał taką sytuację i nie może sobie pozwolić, by znów miała miejsce. Nie tym razem. Może odstawi je na jakąś wyspę... I wtedy puff! Cały czar prysnął! Diplodok uznał, że jednak lepszym pomysłem byłoby podeptanie wozów z reporterami. Booster odwrócił się w kierunku, którym podążał dinozaur i wtedy je dostrzegł. Kolejne cholerne chwasty! Już miał polecieć w ich stronę, by spróbować wykorzystać poprzednią taktykę, lecz...
-Aaaaaaaaa! BoosterBoosterBoosterBoosterBoosterBooster!-
Z tego planu wyrwał go znajomy głos. Skeets! Szybko odwrócił się w stronę swego towarzysza - idealnie, by ujrzeć, jak zostaje porwany przez przerośniętego ptaka. Gold otworzył szeroko usta i zaczął gorączkowo myśleć. Co teraz? Co teraz? Co teraz? Lewitował nad ziemią kilka minut, aż wreszcie zdecydował.
-SKEETS!-
Na usta cisnęła mu się długa i siarczysta wiązanka, lecz wolał uniknąć takich słów przy reporterach i dziecku. Wyprostował obie ręce i na jego goglach pokazał się celownik. Wiedział gdzie strzelić, by ptak został latającym pieczonym kurczakiem i jednocześnie, by robocikowi się nic nie stało. Zacisnął mocno pięści i już miał wystrzelić śmiercionośny pocisk, lecz się wstrzymał. Nie, nie powinien tego robić. Publika jeszcze mogła źle to odebrać i stałby się mordercą dinozaurów! Tego wolał uniknąć, więc zmniejszył moc strzału i tym razem wystrzelił. Całe szczęście, to był pocisk o bardzo małej mocy. Nie wyrządził większej szkody zwierzątku, jednakże sprawił, że ptak wypuścił Skeetsa, który od razu ruszył w stronę Cartera. Dobra, największy problem zażegnany... Co teraz? Na głowie ma teraz to...
-Skeets, co to jest?-
-Z tego, co widzę, to Quetzalcoatlus.-
-Que-co?-
-Taki pterodaktyl.-
Pterodaktyl... Okej, czyli latający kurczak. Świetnie. Przydałaby mu się jakaś klatka, tylko skąd miałby wytrzasnąć tak wielką?... A co by się stało, gdyby...
-Da się to oswoić?-
-Nie mam w bazie żadnych przypadków pełnego oswojenia tego stworzenia.-
-Ale gdyby mi się udało, to mógłbym na nim latać... Takiego samolotu nawet sam Batman nie miał...-
-Słucham?-
-Nic, nic. Bierzmy się do roboty!-
Łatwo powiedzieć, ciężej zrobić. Nie może go usmażyć, nie ma odpowiednich materiałów do złapania go, no i goni go czas. Skoro coś takiego jest na wolności, to może być coś jeszcze niebezpieczniejszego... A potem usłyszał potężny skrzek i trzepot skrzydeł. Widocznie pterodaktyle nie za bardzo lubią, gdy się do nich strzela z pocisków energetycznych. Kurczak wzleciał do góry i zaszarżował na mężczyznę, który był zbyt zajęty rozmową ze swoim towarzyszem, by go ujrzeć. Pamiętacie, gdy Skeets został porwany przez tego pterodaktyla? Można powiedzieć, że lewe ramię Mike'a właśnie starało się imitować sytuację z wtedy. Michael syknął, gdy dziób zacisnął się na jego ciele. Nie z bólu - kostium skutecznie go bronił przed takimi rzeczami - tylko z szoku. Z bohatera ratującego wszystko i wszystkich zamienił się w ofiarę. A co najgorsze, to nie wiedział, co robić. Atakowanie z tak bliska mogło uszkodzić twarz stworzonka, więc odpadało... Przynajmniej na razie. Booster ustawił się tak, by móc swobodnie unieść wolną rękę i uderzyć w dziób latającego kurczaka. Pierwszy cios nie przyniósł efektu, drugi też, trzeci zdziałał tylko to, że ucisk się zwiększył. Gdyby się nie powstrzymywał, to mógłby pęknąć dzióbek pterodaktyla. A przynajmniej tak sądził. Jego specjalnością w muzeum byli bohaterowie, nie dinozaury. Znów przegryzł dolną wargę i zastanowił się nad swoim obecnym położeniem. Mógłby tak latać przez cały czas, ale problemem było to, że reszta dinozaurów grasowała gdzieś tam w mieście, a on był tu. A wiecie, co było w tym wszystkim najgorsze? Skeets! Zamiast ratować Cartera, to lewitował sobie obok diplodoka i wszystko sobie spokojnie oglądał. Gdyby nie to, że dinozaur wyciągnął Boosta kawałek ponad park, to można byłoby bez problemu usłyszeć:
-Poradzisz sobie!-
Brakowało mu tylko popcornu... Ciekawe, o co mu chodzi? Och, i chcecie poznać jeszcze ciekawszą informację? Diplodok nie został powstrzymany i nadal miażdży wozy! Booster kompletnie o nim zapomniał!
--------------------
 
 
 Milagro


Informacje
Imię i nazwisko: Milagro Reyes
Miasto: El Paso
Wiek: 12
Multikonta: Jedwabek, Omen
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-11-08, 11:38   

Zakryła usteczka w przestrachu widząc porwanie biednego Skeetsa i paniczną reakcję jego właściciela. Niedola złotego robocika i wyraźne wahanie Boostera przekonało ją, że jednak może się przydać. Szczególnie, że aktualna średnia ilość różnych dinozaurów wynosiła jeden na post, postów przybywało, a rąk Boosterowi nie. Wycofała się cichaczem pomiędzy telewizyjne wozy, zaszyła się między nimi w jakimś względnie niewidocznym miejscu, wszystkie kamery i tak skierowane były na prehistoryczne zwierzątka, i aktywowała pierścień. Momentalnie jej strój zmienił się z prostych dżinsów z kolorowymi naszywkami, trampek i bluzy na niebieski mundur latarni składający się z przypominającej szkolny mundurek, krótkiej, plisowanej sukienki założonej na czarny, przylegający do ciała kostium, balerin, krótkich rękawiczek bez palców no i oczywiście maski. Wciąż była jedyną w okolicy dziesięciolatką o latynoskich rysach, ale prosta, okalająca oczy maska czyniła ją nierozpoznawalną. Takie są zasady komiksów i już!
No dobra... ktoś na pewno ją rozpozna: Jaime i rodzice, jeśli da się sfilmować. Obiecała im, że nie będzie pakować się w niebezpieczne sytuacje dopóki nie dorośnie do używania pierścienia, a także że nie weźmie go na wycieczkę. Cóż, albo uda jej się uniknąć każdej kamery i każdego aparatu, albo będzie miała w domu armagedon. Ratowanie nieszczęsnych przerażonych ludzi i jeszcze bardziej nieszczęsnych, zagubionych dinozaurów wymagało poświęceń. Z resztą, przyrzekając rodzinie, że nie będzie się pakować w kłopoty mówiła o walce z przestępcami, a ani niszczący tereny zielone diplodok, ani też kradnący własność Boostera quetzalcoatlus przestępcami nie były. Wypełniała ją nadzieja. Poza tą okolicznych ludzi - na ratunek, również nadzieja, że mama podobnie jak ona zinterpretuje jej obietnicę, a szlaban na wszystko nie będzie dłuższy niż tydzień.
- ¡Oh mío! - wyrwało jej się, gdy pierwszą rzeczą, którą zobaczyła po wychynięciu ze swojej kryjówki był dreptający w jej kierunku, ogromny dinozaur. Gdzie się podział Booster? - zastanawiała się rozglądając się po okolicy. Była wyraźnie zdziwiona. To do niego niepodobne - pomyślała w kontekście zostawienia niebezpieczeństwa samopas. Jeśli wierzyć wiadomościom on zawsze jakoś był na czas, zawsze załatwiał wszystko perfekcyjnie i z uśmiechem, żadna jego akcja nie miała szans na niepowodzenie... no ale na żywo zazwyczaj wszystko odbiega chociaż troszeczkę od prawdy.
Spojrzała w końcu w górę, gdzie dostrzegła poszukiwanego bohatera walczącego w zwarciu z pterodaktylem i rewanżującego się za swojego robota. Klasnęła w dłonie dumna z rozwoju sytuacji i honorowego postępowania Boostera. Jakoś sama sobie poradzi tu, na dole z tą kilkudziesięciotonową płotką, kiedy on załatwia ważniejsze sprawy. Większość reporterów zdążyła się już usunąć dinozaurowi z drogi, większość też, ratując się ucieczką, porzuciła swoje wozy. Warty grube miliony sprzęt stał pomiędzy diplodokiem, a jego upatrzonym posiłkiem czyhając na zwierzaka i stwarzając zagrożenie. Przecież takim samochodem najeżonym antenami i nadajnikami dinozaur mógłby sobie zrobić krzywdę! Milagro nie mogła na to pozwolić! Kolejno, w pośpiechu luzowała w każdym kolejnym, wciąż nie rozdeptanym wozie ręczny hamulec, tworzyła pod kołami niewielkie, niebieskie równie pochyłe i z ogromnym wysiłkiem przepychała je diplodokowi sprzed nosa. Po jakichś trzech, czy czterech drogę do rododendronu zagradzał już tylko wątpliwej jakości płot okalający park, za pomocą którego gadzinka raczej nie mogła się uszkodzić. Przetarła wierzchem dłoni swoją czerwoną z wysiłku, spoconą twarz i znów spojrzała w górę. Zacięta walka wciąż się nie zakończyła. Uniosła się z ziemi i podleciała ku centrum wydarzeń, by móc obserwować je z bliska. No właśnie, z bliska nie wyglądało to już, jak honorowy pojedynek. W ogóle nie wyglądało to dobrze.
- Poradzisz sobie? - zawtórowała Skeetsowi. Na jej oko bohater wyglądał, jakby pilnie potrzebował wsparcia. Usuwając się z drogi latającemu w tę i z powrotem pterodaktylowi zastanawiała się, jak mogłaby pomóc niekoniecznie pogarszając sytuację. Nie mogła na nic wpaść. Nie miała żadnych sensownych pomysłów. Zero! Sytuacja stresowa i brak doświadczenia dosłownie paraliżowały jej umysł. I wtedy przypomniała sobie lekcje na Odymie, radę mnichopodobnego kosmity, by nie bała się korzystać z otaczającej ją nadziei, z pragnień innych istot. Wyciągnęła zaciśniętą pięść przed siebie, celując pierścieniem w quetzalcoatlusa, zamknęła oczy, zmarszczyła brwi i skupiła się jak nigdy dotąd. Próbowała przekierować nadzieje Mike'a, on w końcu doskonale wiedział, jakie rozwiązanie sytuacji było mu najbardziej na rękę. Próbowała przekształcić jego wymarzony pomysł w konstrukt... i puf! Udało się! Teraz pojedynek przekształcił się we wrestling w klatce. Wielkiej, aczkolwiek o stosunkowo cienkich prętach. Najważniejsze, że pterodaktyl nie był w niej w stanie machać skrzydłami, więc Milagro sprowadziła dwójkę wraz z konstruktem, powoli do parteru, na trawę pomiędzy parkowymi drzewami.
- Yyyyy, i co teraz? - zapytała głupkowato. Czuła, że z każdą sekundą potrzebuje coraz więcej skupienia, by utrzymać konstrukt, w którego wnętrzu szamotał się gigantyczny gad ze znacznie mniejszym bohaterem. Za kilka sekund klatka się pewnie rozsypie, a sytuacja wróci do stanu początkowego. Może to nawet lepiej, teraz ten pojedynek wyglądał jeszcze gorzej, ponieważ pterodaktyl miotał trzymanym w dziobie Boosterem obijając go o ściany, dach i podłogę błękitnego więzienia. Na szczęście pomiędzy drzewami nie rejestrowała tego przykrego widoku żadna kamera... na razie.
--------------------
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8