Ulice
Autor Wiadomość
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Frakcja: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-01-29, 15:22   Ulice



Ulice Metropolis, które są strzeżone przez Człowieka ze Stali.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Aaron Moriarty 
Hear my voice, slave!


Informacje
Imię i nazwisko: Aaron Moriarty
Pseudonim: Amethyst
Miasto: Cały świat
Wiek: 37 lat
Frakcja: Villains
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-04-19, 13:18   

Miasto Człowieka ze Stali. Słoneczne Metropolis, w którym przestępczość nie istnieje, a jeśli już to każdy złoczyńca jest wesoły i rozdaje kwiatuszki… Idealne miejsce dla Aarona, który nie szuka żadnej zaczepki i nie pragnie co chwilę wpadać na łotrzyków, którym musiałby jasno dać znać, że są dla niego nikim innym jak sługusami. Właściwie jak każdy w tym świecie! Ale naprawdę ostatnią rzeczą na jaką miał ochotę było spotykanie przestępców, którzy by atakowali modnie ubranego mężczyznę chcąc wyciągnąć od niego jego portfel i zegarek najpewniej będący rolexem.
Ostatnio jednak czasy są ciężkie. I chociaż sam niezbyt interesuje się życiem wokoło, to słyszał o podzieleniu się Ligi Sprawiedliwości ze względu na ich podejście do niedoszłego najeźdźcy. Osobiście wolałby, aby Liga ruszyła dupę i wyeliminowała na zawsze uzurpatora, zanim wróci z większą mocą. W innym wypadku będzie musiał sam udawać… bohatera? Jakoś nie widziało mu się uciekanie na inną planetę. Lubił Ziemię! Była bardzo… praktyczna.
Ale jak było wspomniane, ze względu na problemy wewnątrz grupy największych obrońców Ziemi, Superman trochę zaniedbał swoje obowiązki obrońcy Metropolis, który był wszędzie i pilnował każdego, dlatego też i Aaronowi drogę zagrodziło dwóch ciemnoskórych młodzików. Jeden z nożem, a drugi kastetem. Przerażające! No, dla zwykłego przygłupa. No tak to już bywa, kiedy na jakiejś mniejszej ulicy nie ma nikogo oprócz ciebie…
Moriarty skrzywił się jedynie na ich paskudny akcent w krótkim „wyskakuj z kasy, rybciu” i przewrócił oczami nawet na chwilę nie udając ofiarę. Przez cały dzień nikomu nawet nic nie rozkazał! Może dlatego, że spędził go w domu i dopiero na wieczór postanowił zabawić się na mieście, ale… To cały dzień nie używania mocy! A tu proszę, znaleźli się kretyni, którzy postanowili zepsuć mu jego dzień.
- Och, panowie, przecież wcale nie chcecie mnie zranić. – powiedział spokojnie, a obaj opuścili ręce jak zahipnotyzowani i patrzyli tępo to na mężczyznę w fioletowym garniturze, to na siebie. – Chcecie zranić siebie. – dodał chłodno i odsunął się o krok dosłownie w tym samym momencie, kiedy obaj napastnicy rzucili się na siebie, aby z całą zaciekłością się pozabijać. Na dosłownie moment go rozbawili! Uśmiechnął się takim zabawnym przedstawieniem, ale po chwili już mu się znudzili i postanowił iść dalej zapominając o walczących na śmierć i życie.
 
 
 Guardian 
Zna mnie Kaldur


Informacje
Imię i nazwisko: James Harper
Pseudonim: Guardian
Miasto: Metropolis
Wiek: 30 lat
Frakcja: Dobry
Multikonta: Prawo Luthora
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-04-19, 14:53   

Po spotkaniu z Tedem ruszył dalej na patrol ulic, na chwilę zostawiając dziwną sprawę z Supermanem i mając nadzieję, że Niebieski Skarabeusz wywiąże się ze swojej obietnicy, gdy nagle zauważył niepokojącą sytuację. Mężczyzna napadnięty przez dwóch uzbrojonych chłopaczków. Jim natychmiast ruszył w tamtą stronę, martwiąc się o to co stanie się z lepiej ubranym obywatelem Metropolis gdy nagle... stało się coś jeszcze dziwniejszego, że Guardian na chwilę się zatrzymał.
Choć wcześniej był pewien, że ci dwaj ze sobą współpracują, nagle rzucili się na siebie, jakby byli swoimi wrogami, pozwalając swej niedoszłej ofierze uciec. Albo raczej odejść, ale to nie było teraz ważne. Możliwe, że z daleka po prostu źle ocenił sytuację. Postarał się przyspieszyć i znalazł się między próbującymi się zamordować czarnoskórymi chłopakami. Tego z kastetem uderzył pięścią w twarz, tego z nożem natomiast zablokował tarczą po czym naparł na nią, by rzucić go na ziemię.
-Spokój! - krzyknął na tych tutaj, chcąc zabrzmieć poważnie i groźnie [strike]ale wciąż brzmiał tylko jak glina z drogówki[/strike]. W tym momencie chyba powinien też powiedzieć jakiś pompatyczny nawracający tekst, ale nie miał na niego żadnego pomysłu.
--------------------
 
 
 
 Aaron Moriarty 
Hear my voice, slave!


Informacje
Imię i nazwisko: Aaron Moriarty
Pseudonim: Amethyst
Miasto: Cały świat
Wiek: 37 lat
Frakcja: Villains
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-04-19, 20:20   

Z daleka mogło to i wyglądać jak zwyczajna sprzeczka tych złych o łupy. Który weźmie więcej? Każdy chce i jakoś się okazuje, że lepiej od razu pozbyć się partnera. To, że nie chcieli mieć świadków swojej zbrodni blisko dało jedynie Aaronowi możliwość nie posiadania świadków użycia jego mocy. W obecnych czasach atakowanie kogokolwiek było niebezpieczne! Tyle osobliwych ludzi chodziło jakby nigdy nic… Mających moc dających niekończącą się władzę. Wystarczyło mieć zły dzień i trafić na jednego z nich, a tak jak ciemnoskórzy bandyci kończyło się nie wzbogaconym o kilka dolarów, ale uboższym o życie.
Przynajmniej tak się zapowiadało, póki nie pojawił się ktoś nowy. Aaron nawet na chwilę zatrzymał się i obejrzał na mężczyznę w fikuśnym stroju, który podbiegł i siłą rozdzielił dwóch rozbójników. A przynajmniej próbował, bo póki byli przytomni, to nie miało dla nich znaczenia nic więcej niż rozkaz usłyszany chwilę temu.
Sytuacja jednak nabrała nowego tempa, więc faktycznie przystaną z boku obserwując bohatera. To Metropolis miało kogoś więcej niż Superman?! Ciekawy mocy i umiejętności pretendenta zachował dystans czekając na rozwój sytuacji. Ale by pomóc ocenić pełnie sił postanowił dopomóc losowi i nieco namieszać w walce.
- Teraz zabiją bohatera z tarczą! – skomentował na głos wplątując w swój ton minimalne przerażenie zaistniałą sytuacją. Mężczyźni od razu zareagowali na sugestię i chociaż nieco bardziej naturalnie rzucili się na tego, który próbował ich rozdzielić zamiast toczyć dalej walkę między sobą. W oczywisty sposób, to zawsze bohater stawał się priorytetem w pokonaniu. Co zrozumiał także i sam posiadacz tarczy. Słowa nieznajomego w garniturze wpłynęły i na niego, ale znów było to bardziej naturalne. Jakby normalny wniosek, że przecież teraz będą chcieli zrobić krzywdę za wtrącanie się.
 
 
 Guardian 
Zna mnie Kaldur


Informacje
Imię i nazwisko: James Harper
Pseudonim: Guardian
Miasto: Metropolis
Wiek: 30 lat
Frakcja: Dobry
Multikonta: Prawo Luthora
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-04-19, 20:58   

Nie zwrócił uwagi na mężczyznę, który został napadnięty, a przynajmniej na początku miał taki być. Po znalezieniu się między mężczyznami skupił się wyłącznie na nich. Niestety, przeszkadzanie w gangsterskich porachunkach polegają na tym, że jeśli już się wtrącisz to zamiast ci podziękować chcą wbić kosę pod żebra.
- Nie radzę - rzucił w eter, choć nie miało to najmniejszego sensu, bo panowie jakoś ignorowali podstawowe prawidłowości. Gdy pierwszy zaatakował, znów użył tarczy żeby się osłonić i zaraz wykorzystał ją, aby założyć nieznajomemu dźwignię i przerzucić go w stronę wcześniejszego przeciwnika, zwalając ich obu na bruk. Zaraz też doskoczył do nich i tego, który już miał wstać, ogłuszył tarczą, a drugiego kopnięciem. Skoro obaj byli nieprzytomni, wyprostował się.
Chciał przetrzeć twarz ramieniem, ale rękaw dotknął tylko góry kasku, którego nie mógł zdjąć póki co, skoro gdzieś tutaj kręcili się cywile. Jakaś tam próba utrzymania swojej osoby w tajemnicy. Rozejrzał się po otoczeniu i w oczy rzucił mu się, chyba ten sam, ale głowy sobie uciąć by nie dał, mężczyzna, który został napadnięty. Przyjął więc bardziej dumną postawę i ruszył w jego stronę.
- Spokojnie obywatelu, sytuacja została opanowana. - to brzmiało dumnie i dostojnie. Coś takiego chyba nawet Superman by pochwalił!
--------------------
 
 
 
 Aaron Moriarty 
Hear my voice, slave!


Informacje
Imię i nazwisko: Aaron Moriarty
Pseudonim: Amethyst
Miasto: Cały świat
Wiek: 37 lat
Frakcja: Villains
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-04-19, 21:16   

Właściwie to spodziewał się czegoś bardziej spektakularnego. Rzucania nimi jedną ręką albo laserów z oczu… Czegoś, co pasowałoby do poprzedniego obrońcy miasta. Chociaż jego rozczarowanie nie było całkowite, skoro jednak bohaterowi udało się jakoś przeżyć spotkanie. Może test nie był wielce trudny, ale nie każdy by sobie z nim poradził ot tak. A to wystarczało, aby chociaż na chwilę przykuć uwagę Aarona.
Kiedy więc tylko ten stanął w dumnej pozie rzucając jakimś pompatycznym tekstem, zdecydował się podejść bliżej i westchnąć z ulgą. Tym razem włożył nieco więcej pracy w udawanie damy w opałach, która mogła się teraz cieszyć spokojem i bezpieczeństwem.
- Mój bohater! – powiedział wzruszony nie odwracając wzroku od wspaniale umięśnionego ciała. Dopiero po chwili skupił się na twarzy. – Przepraszam, ale chyba nie miałem okazji o tobie słyszeć. Jak się nazywasz? – spytał zaciekawiony. Pewnie pytanie znowu naturalnie wymusi odpowiedź, co umknie uwadze bohatera. Na razie nie musiał znać mocy Aarona. Na razie sam nie musiał ich zbytnio nadużywać. Wystarczyło mu nawet to imię używane jako pseudonim imię. Na razie.
--------------------
 
 
 Guardian 
Zna mnie Kaldur


Informacje
Imię i nazwisko: James Harper
Pseudonim: Guardian
Miasto: Metropolis
Wiek: 30 lat
Frakcja: Dobry
Multikonta: Prawo Luthora
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-04-20, 15:37   

Niestety pakiet Guardian nie zawierał w sobie super siły, laserów, latania ani nawet specjalnie ogromnie rozwiniętej muskulatury. Jim był... zwyczajny, nie licząc fancy tarczy, ale mimo to starał się dalej spełniać w roli bohatera. Widok mężczyzny, którego w pewien sposób uratował, całego i z zdrowego sprawił, że na twarzy na nowo pojawił mu się dumny uśmiech. Superman mówił coś o dobrym prezentowaniu się przed ludźmi, więc w tej kwestii również musi się postarać.
- Nie jestem bardzo znany, ale przecież nie tylko znani mogą ratować ludzi. I nazywam się Guardian. - to było oczywiste, że powie pseudonim. Odrobił lekcje od sekretnej tożsamości i nie był Iron Manem, żeby go było stać na rozwalanie domu co tydzień.
- Mam nadzieję, że nic panu się nie stało? - dodał zaraz przejawiając troskę o jego stan fizyczny i mentalny. W końcu, zawsze coś więcej mogło uciec przed jego wzrokiem.
--------------------
 
 
 
 Aaron Moriarty 
Hear my voice, slave!


Informacje
Imię i nazwisko: Aaron Moriarty
Pseudonim: Amethyst
Miasto: Cały świat
Wiek: 37 lat
Frakcja: Villains
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-04-20, 20:49   

Szkoda, ale akurat to zawsze można naprawić! Jeśli Guardian go zainteresuje na dłużej, to może nawet będzie na tyle miły i znajdzie kogoś, kto poeksperymentuje na mężczyźnie nadając mu jeszcze więcej fajnych bajerów? Nie żeby znał za wielu naukowców… Ani tym bardziej chciało mu się jakichś szukać! Ale na razie to miasto cierpiało na brak intrygujących ludzi, więc na moment może zadowolić się tak małym kąskiem. Nawet jeśli udawanie głupiej gęsi było tak męczące.
- Nie to miałem na myśli, idioto. – nagle cała otoczka tego zagubionego i przerażonego człowieka zniknęła niczym mydlana bańka przy jednym zdaniu pełnym zirytowanego tonu. Zaraz jednak się zreflektował i nim udało się rozmówcy zastanowić głębiej nad tą reakcją rzucił krótki rozkaz, aby zapomniał tego, co wydarzyło się przed chwilą i ciągnął dalej podchody.
- Nie, nic. Dzięki tobie, mój Strażniku. – przesunął dłonią po jego ramieniu uśmiechając się zalotnie. – I na pewno spędzisz ze mną ten wieczór dalej mnie chroniąc. - To nie było pytanie, ale Guardian nie za bardzo miał jak się zastanawiać nad tym stwierdzeniem, bo czuł potrzebę wykonania go, nawet jeśli mijało się to z jego wartościami. Aaron miał świadomość tego, więc od razu złapał mężczyznę pod ramię. – Jesteś stąd? Znasz jakieś ciekawe miejsca w tym mieście? – spytał zainteresowany, bo sam nie znał Metropolis, a może jego bohater, zapewne będący rdzennym mieszkańcem lepiej orientował się w atrakcjach turystycznych. Oby tylko pod tym kaskiem znajdował się ktoś ciekawy!
--------------------
 
 
 Guardian 
Zna mnie Kaldur


Informacje
Imię i nazwisko: James Harper
Pseudonim: Guardian
Miasto: Metropolis
Wiek: 30 lat
Frakcja: Dobry
Multikonta: Prawo Luthora
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-04-21, 17:51   

Nie dość że skończy w sukience, choć userka nie oponuje ani trochę właśnie stawał się ofiarą Purple Mana, to jeszcze czekają go tortury dla zdobycia boosta. Ale czego się nie robi aby zyskać trochę więcej sił! Nim Jim zdołał zareagować na odbiegającą od normy wypowiedź Amethysta, jego umysł już zgodnie z jego wolą wyrzucił to. Uśmiechał się więc dalej przyjaźnie, nie rozumiejąc w jak poważne tarapaty się wpakował i jak chory zwyrodnialec prowadził jego postać.
Odrobinę się zawstydził czując jak Aaron naruszał jego przestrzeń prywatną, ale nie oponował. W końcu, dobrze się sprawdził, ten człowiek jest zwyczajnie wdzięczny i... i powinien mu pomóc. Tak, oczywiście. Pewnie ci dwaj to tylko jakiś wstęp do naprawdę poważnych i niebezpiecznych akcji, gdzie zaraz jego gustownie ubrany rozmówca będzie ścigany przez dziwnego gościa w czarnych okularach i zajebistym soundtrackiem. A przynajmniej tak bywa na filmach, więc to musi być prawda.
- Tak, pochodzę stąd, konkretnie z Suicide Slum. - mówił za dużo, ale... czuł, że musi. Słowa same z niego wypadały, a chciał treściwie, ale jak najlepiej, odpowiadać na zadane mu pytania - Tak, znam kilka ale nie wiem co cię interesuje. Kawiarnia, restauracja, muzeum? - sam lubił chodzić jeszcze na kręgielnie, ale ten człowiek nie wyglądał, żeby podzielał jego zainteresowania.
--------------------
 
 
 
 Aaron Moriarty 
Hear my voice, slave!


Informacje
Imię i nazwisko: Aaron Moriarty
Pseudonim: Amethyst
Miasto: Cały świat
Wiek: 37 lat
Frakcja: Villains
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-06-16, 20:46   

Purple Man jest takim paskudnym pseudonimem. Mało wyszukanym, nudnym i zwyczajnie za prostym dla tak wyrafinowanej osoby, jaką był Aaron. Owszem, purpura, kolor władzy był jednym z jego ulubionych… Właściwie lubił każdy odcień fioletu, ale nazywanie się Człowiekiem-Kolorem było takie pospolite, że w życiu nie pozwoliłby na coś takiego!
I level up czeka Guardiana, jeśli faktycznie przeżyje to spotkanie. Moriarty miał tendencje do bawienia się ludźmi i wyrzucania ich martwych, jeśli mu się znudzili. Lub zwyczajnie nie przeżyli jakiegoś jego rozkazu. Ups? Ale kto wie i może Jimowi jako jedynemu człowiekowi uda się zdobyć lekarstwo na nie bycie podatnym na jego moc? Chociaż możliwe, że może to nieść za sobą ogromne cierpienie… Hura!
Na pewno taki pościg mógłby być ciekawy, może nawet zabawny… Ale jakoś nie miał ochoty na takie mocne przeżycia. W takich sytuacjach wszystko łatwo wymykało się z rąk, a tego bardzo nie lubił. I jak tu znaleźć w mieście Człowieka ze Stali porządnego złoczyńcę do takich brawurowych akrobacji?! No i jednak ucieczka przed kimś takim byłaby lepsza w towarzystwie Super żołnierza, nie zwykłego policjanta.
- Muzeum! – rzucił entuzjastycznie słysząc tylko te propozycje. Och, uwielbiał sztukę! Ale jeszcze zabawniej będzie coś zamącić w takim muzeum i kto wie? Może jego towarzysz coś ładnego mu ukradnie?
--------------------
 
 
 Flash 
Never on time


Informacje
Imię i nazwisko: Bartholomew "Barry" Henry Allen
Pseudonim: Flash
Miasto: Central City
Wiek: 29 lat
Frakcja: Justice League || Team S.T.A.R. Labs || FF
Multikonta: Savitar
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-06-17, 01:08   

Przez dłuższy czas biegł tuż za Karą, trzymając się jej charakterystycznego niebieskiego wdzianka cały czas w zasięgu wzroku, pozwalając jej jednak prowadzić. Był jednak nadal sobą, jak na siebie przystało, zatrzymał się kilka razy żeby wymienić dosłownie parę słów ze starymi znajomymi, będąc tak uroczo nieświadomym, że właśnie realizuje w ten sposób plan pewnego boga, który bez przeszkód zajął jego miejsce za Supergirl, podczas kiedy Barry stanął znowu, dostrzegając kogoś znajomego. Natychmiast znalazł się przy Guardianie, uśmiechając się szeroko.
- Cześć! Dawno Cię nie widziałem, dobrze że żyjesz, byłaby szkoda jakbyś nie żył. Dobrze się czujesz? Niewyraźnie wyglądasz. Jesteś przemęczony? Potrzebujesz odpocząć. - Przyjrzał się uważnie Guardianowi, wibrując swój głos. Zauważył też drugiego mężczyznę i to na nim skupił teraz swoją uwagę. Najpierw obdarzył go uśmiechem, a później zerknął znowu na Guardiana.
- Nie mówiłeś że masz nowych kolegów. Flash. - Mówiąc swój pseudonim, wyciągnął rękę w stronę mężczyzny aby kulturalnie i grzecznie się przedstawić, tak jak powinno się to robić. Nie fazował ani nie rozmazał twarzy, a więc nie było obawy że przypadkiem kogoś uszkodzi.
- Jest pan stąd? Zapytał zaraz śmiertelnie poważnie. Jakby od tego cokolwiek zależało, a to przecież tylko jedna informacja. W dodatku mało ważna z każdego punktu widzenia. Przez chwilę nawet przyszło mu do głowy, że Jim może mieć kłopoty, ale...nie wyglądał. Okoliczności owszem, ale Jim by walczył z napastnikiem, więc to raczej...spotkanie? Niecierpliwie potarł dłoń o dłoń, zerkajac za siebie. Zdecydowanie powinien lecieć.
- Jakbyś czegoś ode mnie potrzebował, Guardian, możesz zadzwonić czy coś. Będę w mgnieniu oka. - Uśmiechnął się szeroko, zostawiając po sobie smuge światła, która szybko także zniknęła.

//ZT
--------------------
Life is locomotion. If you're not moving, you're not living.
 
 
 Guardian 
Zna mnie Kaldur


Informacje
Imię i nazwisko: James Harper
Pseudonim: Guardian
Miasto: Metropolis
Wiek: 30 lat
Frakcja: Dobry
Multikonta: Prawo Luthora
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-07-08, 12:07   

PRZECIEż O TO W TYM CHODZI BY CIERPIAł. Bohater z traumą dostaje plus dwadzieścia na bycie rozpoznawalnym na dzielni. Mężczyzna słysząc konkretne miejsce do którego ma zmierzać już miał poprowadzić, gdy nagle czerwono-żółta błyskawica stanęła niedaleko niego i mógł w niej rozpoznać Flasha. Zamrugał kilka razy, nim spojrzał w stronę zamaskowanego mężczyzny, nim wreszcie rozpoznał znajomy kształt.
- Dziękuję za troskę, Flash, ale nic mi nie jest. - przyznał, ciesząc się ze znajomego spotkania - Po prostu mam dużo pracy ostatnio, ale to nic. Za to dobrze ciebie widzieć w pełnym zdrowiu. - Jego przyjaciel z pracy zdecydował się jednak skupić na Aaronie oraz tym co sobą reprezentował.
Odczekał chwilę, aż mężczyzna pobiegnie w swoją stronę, nim wrócił spojrzeniem na Amethysta.
- Więc... Muzeum, tak? - spytał niepewnie, gdy wreszcie mógł wrócić na wcześniejszy tor ich rozmowy.
--------------------
 
 
 
 Luculus 
Deus ex Machina


Informacje
Imię i nazwisko: 88PI-VZ277t
Pseudonim: Luculus
Miasto: nie
Wiek: 0,083
Frakcja: Others
Multikonta: nie
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-11-26, 10:12   

//podróż jest często ważniejsza niż cel

Ulicami budzącego się o poranku Metropolis kroczył robot - czarny, potężny i straszny konstrukt ze stali błyskający na prawo i lewo czerwonymi ślepiami i gniotący pod swoim słusznym ciężarem powierzchnię ulic i chodników. Ludzie - a przynajmniej ci, którzy tego dnia wstali rano, by udać się do pracy, lub odwieźć dzieci do szkoły - patrzyli na to z niemą zgrozą. Często bywało już, że ich miasto było atakowane. Wielkie roboty nie były niczym niezwykłym. Superman zjadał je na śniadanie, a czasami w przerwach od ich rozbijania pokonywał jeszcze gangi i pomniejszych łotrów okradających banki. Cóż więc tym razem niepokoiło mieszkańców wspaniałego Metropolis?
Ano może to, że robot z właściwą sobie mechaniczną zaciętością i uporem wykrzykiwał do nich komunikaty, gdy w panice rozbiegali się, by zejść mu z drogi.
#Spokojnie obywatele;
#Panika nie jest konieczna;
#Nie chcę was skrzywdzić;

Protokoły poruszania się w tłumie były wyposażone w przynajmniej tę minimalną świadomość, że rozmiary i masa ciała robota mogą wywoływać w cywilach lęk. Stąd ośrodek rozumowania Luculusa wysnuł wniosek, że zakomunikowanie przechodniom o jego nieagresywnych zamiarach uspokoi ich i pozwoli maszynie włączyć się do normalnego ruchu drogowego.
--------------------
 
 
 
 Milagro


Informacje
Imię i nazwisko: Milagro Reyes
Miasto: El Paso
Wiek: 12
Multikonta: Jedwabek, Omen
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-12-05, 15:57   

Ulicami budzącego się o poranku Metropoils dreptała dziewczynka - śniada, drobna i w porównaniu do kroczącego w pobliżu, olbrzymiego robota wręcz niezauważalna. Zerkała na prawo i lewo swoimi ciekawskimi ślepiami obserwując zabawne i groteskowe reakcje mieszkańców miasta.
- Oj nie bądź taki staroświecki! Wraz z rozwojem sztucznej inteligencji najwyższy czas pomyśleć nad zatrudnianiem maszyn - odparła - Poza Ziemią już dawno jest to na porządku dziennym, tylko nasza planeta jest taka zacofana - dodała pamiętając o wspomnianym w Galaktycznej Encyklopedii funkcjonariuszu Zielonych Latarni, który był niczym mniej i niczym więcej, jak robotem. Skoro istota w żaden sposób nie podchodząca pod definicję żywego organizmu mogła pełnić tak prominentną funkcję, to czemu Luculus nie miałby dostać oferty pracy w jakiejś hucie do czasu, aż przejdzie mu robocia amnezja?
Truchtała koło molocha próbując dotrzymać mu kroku. Na szczęście nie musiała przedzierać się pomiędzy żadnymi ludźmi, bo ci rozbiegali się w popłochu na dźwięk komunikatów i widok ich źródła. Milagro osobiście nie uważała tego spaceru za nic złego, nawet jeśli powodował niszczenie nawierzchni. Uznawała sprawę za załatwioną, w końcu nowy kolega nie miał zamiaru nikogo krzywdzić, nawet o tym informował, a przecież z minuty, na minutę się nie odchudzi, ani nie wymieni sobie stalowych kompozytów na aluminiowe. Ciekawe tylko ile osób podzielało jej poglądy. Na oko raczej niewiele. Ciekawe też ile z tych niepodzielających jej zdania zdążyło zadzwonić po odpowiednie władze. No ale może nasza parka miała szczęście i na zasadzie rozproszenia odpowiedzialności żaden świadek wydarzenia nawet nie sięgnie po telefon zakładając, że na pewno zrobił to już ktoś inny.
- Tutaj w prawo - zakomunikowała podbiegając przodem i prowadząc Luculusa najkrótszą drogą ku dzielnicy przemysłowej.
--------------------
 
 
 Luculus 
Deus ex Machina


Informacje
Imię i nazwisko: 88PI-VZ277t
Pseudonim: Luculus
Miasto: nie
Wiek: 0,083
Frakcja: Others
Multikonta: nie
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-12-12, 21:51   

Luculus posłusznie skręcił w prawo, chociaż nie posiadał migaczy by to zasygnalizować i u niektórych kierowców spowodował tym karkołomne manewry hamowania i nieomal palpitację serc.
Nie był pewien co powinien zrobić z informacją o życiu pozaziemskim - niektóre programy klasyfikowały ją jako zagrożenie dla jednostki, inne jako potencjalny materiał dla protokołu rozwojowego, a jeszcze inne jako coś, przed czym należało chronić cywili. Stąd główny procesor rozgrzał się od ilości przetwarzanych danych, a wydechy na plecach maszyny zaczęły produkować strugi białej, zwiewnej pary tworzącej w powietrzu nieduże obłoczki.
Tuman ten unosił się nad ulicami jak mgła.
Luculus nie był również pewien, co dokładnie ma zamiar uczynić, gdy już znajdzie dzielnicę przemysłową Metropolis. System monitorowania zewnętrznego nie zgłaszał jednostce żadnych poważniejszych usterek, choć przewidywał brak kilku ważniejszych funkcjonalności bojowych. Wielka forma robota miała być docelowo wyposażona w cały arsenał fantastycznej broni, dzięki której mógł efektywnie mierzyć się z wieloma zagrożeniami, planetarnymi i pozaświatowymi. Były tam wyrzutnie haków, działo Gaussa, laser o dużej mocy, miotacz ognia, czy skrzydła i emiter pola siłowego. Jednak jak dotąd jedynym ściśle bojowym mechanizmem były rotory dłoni, które pozwalały maszynie wprawić cały trójpalczasty szpon w ruch wirowy dla zadawania zwiększonych obrażeń, lub przebijania się przez twarde powierzchnie niczym wiertło.
Tak, nad mechaniką możnaby popracować... Ale cybernetyka też prosiła się o uwagę. Pamięć operacyjna była mizerna, a wiele sterowników wciąż w swojej przestarzałej fazie. Jakiś zdolny programista z dostępem administracyjnym mógłby poczyścić pamięć maszyny ze zbędnych, zaśmiecających mu głowę algorytmów, powodujących że ta fantastyczna istota myślała trochę... na około.
#Analiza;
#Wkrótce dotrzemy na miejsce;
zakomunikował, widząc zabudowania hal fabrycznych i miejską elektrociepłownię.
--------------------
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9