DC Universe
» Rozgrywka » Inne miasta » El Paso » Ciemny zaułek


Ciemny zaułek
Autor Wiadomość
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-11-19, 23:21   Ciemny zaułek

Jedna z odnóg od bardziej uczęszczanych ulic. Jest jednak jej całkowitym przeciwieństwem. Słabo oświetlona, brudna i raczej nie chciałbyś nią przechodzić sam na sam nocą. Nigdy nie wiadomo kto czeka w półmroku, prawda?

[ Dodano: 2018-11-19, 23:42 ]
Nie potrzebowała dużej siły, aby walnąć tamtym o ścianę budynku. Był słaby, ewidentnie od dłuższego czasu nie jadł, a narkotyki porządnie zniszczyły jego organizm. Nie należał do najprzyjemniejszych widoków, ale to już nie był interes Noemi. Ona miała tylko wykonać swoją robotę i nic więcej. Przyłożyła tamtemu zimną lufę pistoleta do skroni, a spokój nie znikał z jej twarzy. Jej chłodne spojrzenie mierzyło nieszczęśnika, którego miała zastraszyć, a najlepiej odebrać dług za jego ostatnią działkę.
- Sprawa jest prosta. Jeśli jutro nie przyniesiesz pieniędzy to dostaniesz kulkę w łeb. Nawet nie próbuj uciekać, bo wtedy to oni cię wytropią i nie skończy się na szybkiej śmierci - powiedziała spokojnie, patrząc tamtemu w oczy. Widziała w nich przerażenie... Ono zawsze było w takich chwilach.
Puściła chłopaczka, a ten zsunął się po ścianie na ziemię.
- A teraz wypierdalaj, bo jeszcze zmienię zdanie - powiedziała. Tamtemu nie było trzeba dwa razy powtarzać. Prawie potykając się o własne nogi pobiegł w tylko sobie znanym kierunku.
Rover otrzepała ciuchy, wzdychając ciężko. Czasami miała wrażenie, że już nie ma na to siły... No, nic, czas było się zbierać. Zabezpieczyła i schowała broń do kabury, po czym ruszyła w kierunku głównej ulicy. Czas było wracać do siebie. Miała ochotę się walnąć na łóżko i przespać.
--------------------
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-11-29, 09:46   

Zapowiadał się spokojny dzień. Metaludzie, magiczne stwory, czy inni kosmici jeszcze nie terroryzowali miasta, więc Blue Beetle miał czas, by zająć się czymś bardziej trywialnym. I wcale nie mowa tu o odrabianiu pracy domowej. Czekała go pogawędka z handlarką narkotyków. Nie nastawiał się na walkę, zwłaszcza na jakąś wymagającą. Według Skarabeusza dziewczyna nie była zmutowana w żaden sposób. To również wykluczało możliwość jej przynależności do Posse. Ten gang miał skłonności do schodzenia na złą drogę, choć ostatnimi czasy był całkiem pożyteczny dla miasta. Szkoda by było, gdyby ta dobra passa została przerwana…
Jaime rozmówił się z Khaji Da zanim wyruszyli na poszukiwania nieznajomej. Ustalili, że tym razem do broni sięgną tylko w ostateczności. Co prawda Skarabeusz niechętnie na to przystał, ale zawsze był spokojniejszy wiedząc, że jego nosiciel jest chroniony pancerzem.
Z racji, że poznał dziewczynę bardzo niedawno, miał świeży trop i dosyć łatwo było ją namierzyć. Błękitny Bohater leciał ponad dachami budynków, używając samych skrzydeł, żeby nie zdradzić swojej obecności szumem jetpacka. Wylądował na dachu, tuż nad zaułkiem, w którym poszukiwana groziła akurat komuś bronią. Skarabeusz od razu przeskanował jej ofiarę i jej stan fizjologiczny. Wszystko wskazywało na to, że był jednym z jej klientów. Zanim Jaime zdążył przystąpić do działania, dziewczyna puściła cywila i pozwoliła mu odejść. Czyli na szczęście były to tylko pogróżki, a nie utrata cierpliwości.
Beetle rozejrzał się tylko, czy dilerka jest już na pewno sama i przeskoczył przez murek zabezpieczający dach. Budynek miał zaledwie kilka pięter, więc Jaime nie musiał nawet spowalniać upadku. Wylądował tuż przed dziewczyną, odcinając jej drogę. Wyprostował się i przywitał handlarkę z przyjaznym uśmiechem.
- ¡Hola, señorita! - Jego głos był lekko zmodulowany. Wolał nie ryzykować, że zostanie rozpoznany. - Musimy o czymś pogadać.
Skrzyżował ręce na piersi i patrzył na nieznajomą z politowaniem. Z doświadczenia wiedział, że nie warto od razu przechodzić do rzeczy. Zbudował już sobie niezłą reputację w tym mieście. Przestępcy na jego widok często próbowali uciekać, a co śmielsi zaczynali od ataku. Rzadko dało się z nimi porozmawiać, bez wcześniejszego pokazania im, że nie mają innego wyjścia. Dlatego Jaime był przygotowany zarówno na obronę jak i pościg.
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-12-07, 23:44   

Westchnęła cicho, po czym zaczęła szukać po kieszeni paczki papierosów. Czuła, że musi zapalić, aby chociaż odrobinę zrzucić z siebie tego całego ciężaru. Potrzebowała chwili oddechu w tym całym szaleństwie. Zdążyła włożyć papierosa do ust oraz odpalić go za pomocą swojej benzynowej zapalniczki, gdy coś dosłownie przed nią spadło. Noemi zatrzymała się gwałtownie, dość zaskoczona całą akcją. Nie oszukujmy się, raczej takie sytuacja jak ta nie należą do normalności.
Ogarnij się, Rover. Opanowanie jest najważniejsze. Zero strachu. Bywało równie źle.
Zamknęła zapalniczkę, mierząc spokojny wzrokiem Beetle. A więc to był ten cały superbohater okolicy?Ciekawe. Do głowy Noemi przyszła myśl, że bez tego całego pancerza pewnie nie wyglądał mega groźnie. Mimo to zaczęła na szybko szacować swoje szanse. Ucieczka? Raczej odpada. Gościu zaraz mógł jej ją udaremnić.
Zaciągnęła się papierosem, po czym wypuściła dym ustami.
Walka? Z tego co słyszała ten jego pancerzyk potrafił być naprawdę wytrzymały. Jej nóż czy pistolet wiele w tej sytuacji by nie zrobił.
- O czymś pogadać? Sorry, nie przepadam za gośćmi w dziwnych kostiumach, wolę zgrabne panie – odparła, a jej zielone spojrzenie było skupione na chłopaczku. To zabawne. Myślała, że będzie wyższy.
--------------------
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-12-26, 23:51   

Wbrew przewidywaniom, dziewczyna zachowała zimną krew. Nie było widać u niej większego stresu czy strachu. Emanowała nonszalanckim spokojem. To była oznaka osoby doświadczonej, która już nie raz znalazła się w podobnej sytuacji. Albo naćpanej. Jednak Skarabeusz stwierdził tylko obecność dymu tytoniowego w jej płucach (maska całkowicie filtrowała powietrze, więc Jaime nie mógł nawet sam wyczuć, co takiego pali nieznajoma).
Młody bohater był pod wrażeniem, że brązowowłosa nie zareagowała obronnie. Kiedy ostatnio się spotkali, popchnęła go, więc założył, że jest z tych impulsywnych. Ale najwyraźniej potrafiła ocenić sytuację i wiedziała, na co może sobie pozwolić. Mimo wszystko nie zapowiadało się na to, żeby zamierzała współpracować. Czekała, aż Żuk straci czujność lub zwyczajnie będzie próbowała go wywieść w pole.
Został trochę zbity z tropu odpowiedzią handlarki. Zwłaszcza końcówką. Ludzie zazwyczaj nie afiszują się ze swoją orientacją już na wstępie rozmowy. Reyes przywiązał do tego większą wagę, niż powinien. Khaji Da zasugerował, że to może być jej sposób na skonfundowanie rozmówcy, więc Latynos szybko się opanował.
- Tak? – uniósł brew, próbując utrzymać kontakt wzrokowy i pewność siebie jednocześnie. – A ja nie przepadam za ludźmi krzywdzącymi innych dla pieniędzy. I ja właśnie w tej sprawie. Dla kogo pracujesz?
Jego stosunek do dziewczyny był na razie neutralny. Mimo, że zajmowała się tym, czym się zajmowała, był w stanie uwierzyć, że nie robi tego do końca z własnej woli. Liczył na to, że uda mu się dorwać osobę, która stoi na samym szczycie tego biznesu. A zielonookiej i wielu innym mógłby pomóc znaleźć inną, uczciwą pracę. Co prawda, na razie nie miał pojęcia, jak miałby się za to zabrać, ale nie wybiegał tak daleko myślami. I mimo dobrych chęci zachowywał czujność i był gotów posunąć się do nieco ostrzejszych form przesłuchań, jeśli będzie to konieczne.
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-12-27, 00:43   

O, czyżby jej próba rozkojarzenia nie do końca się udało? Szkoda… Miała małą nadzieję, że to się jednak uda. Nie miała ochoty się z nim szarpać, ani zbytnio rozmawiać, bo wiedziała czym może się to skończyć na dłuższą metę. Niekoniecznie miała ochotę dostać wpierdol.
Rover nadal patrzyła na niego ze spokojem w oczach. Bez żadnego zażenowania, skrępowania czy strachu. Zaskakujące jak bardzo potrafiła utrzymać spokój i schować swoje emocje. Może wręcz trochę przerażające.
- Tak – odparła. Po czym cicho się zaśmiała. - To zabawne. Krzywdzenie innych za pieniądze jest złe, ale krzywdzenie ludzi, bo tak jest dobre? Co, są równi i równiejsi, co nie, Żuczku? – powiedziała. Zaciągnęła się jeszcze raz papierosem, chwilę trzymała dym w płucach, aby w końcu go wypuścić. Wzięła peta od ust, by zgasić go o podeszwę buta. Niekoniecznie chciała się nim przypadkiem poparzyć. Niedopałek zaraz wylądował na ziemi.- Z Nie Twój Zasrany Interes.
--------------------
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-01-17, 02:39   

Jak na stosunkowo bezbronną istotę, świadomą zagrożenia, jakie może stanowić Blue Beetle, nieznajoma była bardzo butna, żeby nie powiedzieć “bezczelna”. Musiała bardzo wierzyć w to, że osoba mająca się za bohatera nie ośmieli się wyrządzić jej poważnej krzywdy. No i tutaj Jaime nie za bardzo chciał zaprzeczyć jej teorii.
- Przestrzel jej kończynę, Jaime, wtedy na pewno nabierze pokory - podrzucił Skarabeusz do jego przemyśleń. On ewidentnie bardzo chętnie udowodniłby dziewczynie, że się myli w kwestii swojego bezpieczeństwa i zmazałby ten kpiący uśmieszek z jej twarzy.
Blue Beetle zmarszczył brwi, gdy handlarka się zaśmiała. Może i nie miał takiego talentu do zastraszania jak Batman, ale chyba zasługiwał na to, żeby brano go na poważnie. Zwłaszcza, gdy przewaga siły leżała zdecydowanie po jego stronie. Zastanawiał się, czy sama nie jest pod wpływem narkotyków, ale nie wypadało teraz pytać o to Khaji Da.
- To twoje słowa - odparł, gdy zaczęła wkładać mu w usta własne dopowiedzenia. Miał swoje poglądy dotyczące przemocy, które uważał za całkiem zasadne, ale nie zamierzał się nad tym rozwodzić, ani z niczego tłumaczyć. Pewnie na to liczyła. Wtedy to ona przejęłaby kontrolę nad rozmową.
Zachowywał spokój. Mimo to śledził każdy ruch nieznajomej, jakby spodziewał się, że za chwilę sięgnie po jakąś ukrytą broń, która faktycznie byłaby dla niego zagrożeniem. Jednak jak dotąd jej najostrzejszą bronią były riposty. BB skrzyżował ręce na piersi,
- Słuchaj, chcę ci pomóc - oznajmił szczerze. - Nie musisz pracować w ten sposób. Pieniądze można zdobywać też legalnie, nie obciążając sumienia. Masz szansę coś zmienić. Ale twój szef raczej siedzi w tym za głęboko, żeby przerzucić się na inny fach. Kumuluje grzechy każdego, kto dla niego pracuje. Możesz więc powiedzieć mi teraz, jak go odnaleźć i uwolnić się od tej paskudnej roboty albo zaprowadzę cię na komisariat, gdzie przepytają cię moi dobrzy znajomi. Możliwe, że zostaniesz przeciągnięta przez parę sądów, kto wie, czy nie skończy się to więzieniem… Szkoda czasu, mówię ci.
Choć z początku planował uderzać tylko w dobre tony, nie mógł się powstrzymać, by na koniec nie dodać delikatnej groźby.
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-01-29, 00:29   

O… Cóż za niespodzianka. Jeszcze nie dostała po twarzy! Niesamowite. Poniekąd wiedza wyciągnięta za młodu z komiksów się na coś przydała, co nie? Jednak czasem nie warto słuchać nauczycieli podczas lekcji...
- Ale czy nie takim rozumowaniem idziesz, Żuczku? Ilu zrobiłeś krzywdę, bo ci uciekali? - urwała na moment, czekając przez te krótkie sekundy na jego reakcje. - Kiedy puszczą ci nerwy i mi przywalisz, bo ci pyskuje i nie chcę z tobą współpracować, hm? - spytała się go, przyglądając mu się. Widziała jak jego spojrzenie wędruje za jej ruchami. Trudno było tego nie zauważyć. Zwłaszcza tak wprawionej w obserwacje osobie jak Rover. - Aż tak się boisz psa z ulicy? Twoje oczka tak nerwowo biegają za każdym moim ruchem... - tak, kolejna drwiąca nutka zabrzmiała w głosie Noemi.
Uniosła lekko brwi.
- Pomóc mi?
Czy zdziwiło ją to chociaż trochę? Raczej nie. Poczuła coś innego. Gorycz zmieszaną z rozbawieniem. Niezbyt przyjemne połączenie do przełknięcia…
Gdzie byli tacy jak ty, gdy zabijali mi ojca? Gdzie była wtedy ta „pomoc”?
- Nie zawsze chodzi o kasę, Żuczku – odparła tylko na jego wywody. W sumie trochę ją bawiły jego słowa. On myślał, że ona to robi dla pieniędzy. Zabawne. Choć trudno było go za to winić.
Ona za to dobrze wiedziała już na początku swojej wędrówki, że są lepsze sposoby zarobku, ale nie o to tu chodziło. Nigdy nie chodziło o kokosy z dilowania dragami, grożeniu czy tym podobnym rzeczom.
--------------------
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-02-15, 19:03   

Rozmowa z dilerką była męcząca. Jasne, przez myśl mu już przeszło kilka razy, żeby po prostu ją uciszyć i zatargać na komisariat. Ale nie taki był jego sposób działania. Jego staż superbohatera był dość krótki i starał się przestrzegać swoich zasad i ideałów. Jak dotąd nie miał jeszcze problemów ze swoją konsekwencją, ale kiedyś może stracić cierpliwość. Oby nie w najbliższej przyszłości.
- Nie znasz mnie tak dobrze, jak ci się wydaje - odpowiedział najbardziej zwięźle, jak tylko mógł. Choć powstrzymał się od wyjaśniania, w jaki sposób traktuje przestępców, natchnęła go refleksja, czy nie bywa zbyt ostry. Ale wspominając wszystkie swoje pościgi, największe okaleczenie, jakie mógł przywołać, to dwa wybite zęby gangstera, który uderzył głową o chodnik, gdy jego nogi zostały spętane niebieskimi kajdanami. Inne przypadki to zazwyczaj zadrapania, siniaki, czasem jakieś większe otarcia, czy rozcięcia spowodowane upadkiem. Skarabeusz potrafił wytworzyć rozmaite narzędzia służące do unieruchamiania celu, ale im bardziej uciekinier oponował, tym większą krzywdę mógł sobie zrobić.
- P-po prostu nikogo nie lekceważę. - Prawie udało mu się ukryć speszenie w głosie przy kolejnej drwinie. Był zbyt młody i zbyt roztropny, żeby pozwolić sobie na olewanie potencjalnego zagrożenia ze strony przeciwnika.
Wytrwale znosił kolejne kpiny licząc, że ta rozmowa go do czegoś doprowadzi. Nie licząc frustracji. Przez moment nawet zaistniała szansa, że dziewczyna zdradzi, co tak naprawdę trzyma ją w tym fachu. Pieniądze były dość neutralną opcją, dlatego właśnie na nie początkowo postawił. Jednak zdawał sobie sprawę z innych możliwych scenariuszy. Takich, które usprawiedliwiają brunetkę i jeszcze bardziej motywują do pomocy, ale też takich, które z miejsca skazują ją na parę lat więzienia.
W każdym razie nie zdecydowała się na pociągnięcie tematu. Jaime postanowił więc spróbować czegoś innego. Nie uśmiechała mu się dalsza rozmowa w tym tonie. Westchnął i wzruszył ramionami.
- Bien. Zrobiłem, co mogłem. Może z policjantami się lepiej dogadasz - powiedział z rezygnacją, ale też cichą satysfakcją. Rozłożył skrzydła i ruszył w stronę dziewczyny. - Mam nadzieję, że nie doskwiera ci choroba lokomocyjna.
Mimo, że wydawał się całkowicie rozluźniony, wyostrzył zmysły. Być może dopiero teraz handlarka poczuje się zagrożona i spróbuje zaatakować lub uciec. Gdy znajdą się w powietrzu, nie zostanie jej wiele opcji.
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-02-16, 00:06   

- Nie muszę cię znać. Niekoniecznie nawet chcę. Z resztą, ty też mnie nie znasz, a oceniasz według swojej własnej miary. Dla ciebie jestem zbirem, przestępcą, co dla mnie nie jest do końca prawdą... - odparła, patrząc się na niego. Ona znała swoje motywację, on jej nie. Wiedziała, że w głębi ma wyjebane na to kim ona jest. Chciał zrobić swoje. Pozbyć się zagrożenia, które według niego stwarzała. Czy obwiniała go o to? Niekoniecznie. Przywykła do tego jacy są ludzie.
Ja tylko szukam sprawiedliwości.
Nie lubiła się zbliżać do innych. Wiedziała, że zazwyczaj się to źle kończy. Plus... Nie oszukujmy się bratanie się z teoretycznym wrogiem nie jest dobrym pomysłem. Zwłaszcza w jej sytuacji. Kulka w łeb od gangu to raczej nie to co by chciała otrzymać przez te ostatnie lata.
Uśmiechnęła się tylko kpiąco, na jego nieudolną odpowiedź. Nie było co tu więcej komentować. Chciała już stąd pójść. Wyjść ze Sztormem na spacer, a potem walnąć się na łóżko i przysnąć na kilka godzin.
- Krótko pozostałeś w próbie nawrócenia samotnej duszy - powiedziała. Dobrze wiedziała, że nie zrobił wszystkiego, ale przecież tak było łatwiej, czyż nie? Łatwiej było zrzucić problem na barki kogoś innego. - Beznadziejny z ciebie bohater - zdążyła jeszcze powiedzieć. Nie miała koniecznie ochoty iść na policję, a już zwłaszcza z nim. Chciała spróbować podjąć próbę ogłuszenia.
Jednak przez ten ułamek sekundy parząc się na niego jak zmierza w jej kierunku...
Zmusiła się do zejścia z drogi lecącemu Żukowi, opierając się o najbliższą ścianę.
Odgłosy w holu... Brak dobrego światła... On... Obca twarz... Atak... Wrzask...
Poczuła to czego nie chciała czuć. Zwłaszcza w teraz. Nie w takiej chwili! Strach. Paniczny strach. Serce zaczęło pracować szybciej. Oddech stał się szybki, łapczywy. Czuła jakby ktoś zabierał jej całe powietrze, które za wszelką cenę próbowała złapać. Było jej duszno. Pierwsze krople potu pojawiły się na czole. Była blada jak ściana.
Nie, nie, nie, nie!! Nie teraz! NIE TERAZ! NIE MOGĘ ZEMDLEĆ! NIE MOGĘ STRACIĆ KONTROLI!
Osunęła się plecami po ścianie.
--------------------
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-02-17, 20:29   

Blue Beetle przekrzywił głowę powątpiewająco, gdy usłyszał, że ocenia dziewczynę subiektywnie. I że jej nie zna. Faktycznie, nie wiedział o niej wszystkiego. Ale też wiele nie zakładał z góry. Różnica między nimi polegała na tym, że on chciał się dowiedzieć, jaka jest i co nią kieruje. To miało duże znaczenie.
- Wiem tyle, że rozprowadzasz narkotyki. Moim zadaniem jest przerwanie tego. A w jaki sposób to załatwimy, w dużej mierze zależy od ciebie.
Od samego początku o to chodziło. Lecz brunetka była dość… oporna. Jaime jeszcze nie opracował do końca, w jaki sposób powinien pertraktować z przestępcami, żeby namówić ich do współpracy i przekonać, że naprawdę chce im pomóc. Nie był na tyle naiwny, żeby po prostu wywrzeć na niej obietnicę, że przestanie. Musiał pozbawić ją powodu, dla którego to robi. A jeśli rozpracuje cały ten brudny interes, sukces będzie zwielokrotniony. Ale w rzeczywistości nie było to takie proste. Pierwszą przeszkodą była już postawa dilerki. Wciąż jednak chciał sam się tym zająć. Policja była ostatecznością. Gdyby oddał ją w ręce władz, nie mógł mieć pewności, że sprawa zostanie doprowadzona do końca, a dilerka zostanie potraktowana uczciwie. Jednak argument policji zawsze dobrze sprawiał się w roli blefu. Przestępcy woleli układać się z nastolatkiem, który był bardziej ugodowy, niż z surowymi stróżami prawa. Reyes zdecydowanie wolał grozić więzieniem niż robieniem krzywdy. I doskonale się przy tym bawił.
- Mam pilniejsze sprawy na głowie - rzucił z obojętnością, gdy dziewczyna znowu zaczęła go krytykować. Uśmiechnął się pobłażliwie i pokiwał głową. - Oj tak, najgorszy!
Szedł niespiesznie w jej stronę, sprawiając wrażenie pewnego, że dziewczyna nie zdoła mu uciec. Chciał wywrzeć na niej presję. Wreszcie zdobyć przewagę i nakłonić ją do współpracy. Jednak presja zadziałała na nią mocniej, niż oczekiwał. W jednej chwili z pyskatej cwaniary zmieniła się w przerażoną, bladą dziewczyną. Zaraz potem zasłabła i osunęła się po ścianie. Może jednak miała lęk wysokości i to na tyle poważny, że sama perspektywa lotu wprawiała ją w omdlenie?
- Hej, wszystko w porządku? - chciał wyrwać się w jej stronę, ale powstrzymał go głos Skarabeusza.
- Uważaj Jaime, to może być podstęp!
- Lepiej mi powiedz, co z jej zdrowiem - powiedział cicho, licząc, że w obecnym stanie dziewczyna nie zwróci uwagi, że gada sam do siebie.
- Przejściowe osłabienie organizmu wywołane zmniejszeniem perfuzji mózgowej i chwilową arytmią serca. Diagnoza: początkowe stadium omdlenia, spowodowane prawdopodobnie traumatycznym wspomnieniem.
- Czyli nie udaje i nie odlatuje przez narkotyki? - dopytał. Przez chwilę jeszcze tkwił w pozycji na lekko ugiętych kolanach i pochylony w kierunku handlarki.
- Nie, ale to wciąż może być pułapka, nie trać czujności! - Jaime nawet nie doczekał do połowy tej rady i chwycił dziewczynę pod ramię, żeby pomóc jej wstać. Khaji Da przy tym paranoicznie doszukiwał się najdrobniejszego śladu zagrożenia. I kiedy jedna ręka pomagała dziewczynie się podnieść, druga przybierała już formę ostrza, na co Jaime nawet nie zwrócił uwagi.
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-02-17, 22:06   

Zamrugała kilkakrotnie w nadziej, że mroczki znikną. Czuła krople potu na plecach. Drżąca dłoń Rover zaraz skierowała się w kierunku górnych guzików koszuli. Z pewnym trudem odpięła dwa. Potrzebowała uczucia, że nic nie przeszkadza jej w oddychaniu. To mimo wszystko dużo nie pomogło. Nienawidziła tego stanu... Miała ochotę zwinąć się w kłębek na tej brudnej ulicy i przeczekać to. Oczywiście najbardziej by chciała być bezpieczna w wynajętym pokoju ze Sztormem obok. Wziąć leki na uspokojenie i móc się przytulić do psiaka dopóki to wszystko nie przejdzie.
Uspokój się... To się nie dzieję... To głupie wspomnienie...! To nie jest prawdziwe...! To tylko wspomnienie. NIC innego. powtarzała sobie w myślach niczym mantrę, starając się samom siebie uspokoić i zapewnić, że wszystko jest okej.
Boże, czemu ona dziś ich nie wzięła ze sobą?
Spięła się na dotyk. Ba, zaraz niezdarnie próbowała wyrwać ramię z uścisku Żuka. Plus nie była zbytnio nawet w stanie ustać na swoich nogach.
- Nie... Nie dotykaj... mnie - wydusiła z siebie. Nienawidziła. Nienawidziła, gdy ktoś obcy próbował ją tknąć, a już zwłaszcza facet.
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-02-18, 23:20   

Jaime poczuł lekkie zakłopotanie, gdy dziewczyna zaczęła rozpinać swoją koszulę. Wciąż był dojrzewającym nastolatkiem i niewiele mógł poradzić na głupie myśli przychodzące mu do głowy. Odwrócił na moment wzrok, zastanawiając się, do czego to zmierza. Dobrze, że skończyło się na dwóch guzikach. Dopiero wtedy zrozumiał jej intencję i mógł skupić się na pomocy. Jednak najwyraźniej handlarka nie zamierzała mu tego ułatwiać.
- Daj spokój. Przecież widzę, że ledwo stoisz. Zaraz wyrżniesz o asfalt, a potem będziesz mi wytykać, że krzywdzę ludzi – powiedział spokojnie, ignorując mizerne próby buntu. Sądził, że jej opór to przejaw dumy, że nie chciała łaski przeciwnika, i tak dalej. Skarabeusz podpowiedział mu, że jej zasłabnięcie może być związane z jakąś traumą. Ale Jaime od razu powiązał to z chorobą lotniczą lub lękiem wysokości. W końcu zaczęło się, gdy miał ją unieść w powietrze. Nie brał pod uwagę powodu tak odległego od swoich podejrzeń.
Rozejrzał się po najbliższej okolicy, szukając odpowiedniego miejsca dla roztrzęsionej dziewczyny. Nie chciał jej sadzać gdzieś wśród śmieci. Niedaleko znajdowały się betonowe stopnie prowadzące do tylnych drzwi jakiegoś lokalu. Przy okazji zauważył, co się stało z jego drugą ręką i szybko nadał jej zwykły kształt. Zdecydował się to przemilczeć, bo nie był to czas na rutynową rozmowę z SI.
- Chodź. Lepiej będzie, jeśli usiądziesz. – Wciąż trzymał ją pod ramię, znosząc jej próby oswobodzenia się, ale nie ciągnął jej na siłę ku stopniom. Zasugerował tylko kierunek, w którym powinni pójść.
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-03-14, 23:26   

Jak miała się uspokoić w tej sytuacji? Nie miała bladego pojęcia. Zawłaszcza, że czuła jak z każdą sekundą traci kontrole nad tym wszystkim. Myśli były coraz mniej czytelne, a ona sama zaczynała się w nich gubić, jakby były jednym wielkim labiryntem. Jak z tego uciec? Nie miała leków, nie miała przestrzeni, nie miała jak uciec, a dodatkowo jeszcze tamten musiał być blisko niej. Cholera jasna... To wszystko tak bardzo przytłaczało.
Spróbowała wyrwać się jeszcze raz. W ogóle nie zważając na to, że nie jest zbytnio w stanie w tej chwili ustać o własnych siłach. Nie myślała w ogóle logicznie. Po prostu chciała się uwolnić z jego uścisku.
- Puszczaj!- tym razem wrzasnęła, po czym jej pięść skierowała się ku jego klatce piersiowej. Tak, chciała go uderzyć i tak, nie rozmyślała nad konsekwencjami. - Kurwa, o. Puszczaj!
--------------------
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-03-19, 20:26   

- Naprawdę nie pomagasz - powiedział próbując utrzymać dziewczynę mimo jej protestów. Chciał tylko zapobiec ewentualnemu wypadkowi, bo widać było gołym okiem, że nogi brunetki odmawiają posłuszeństwa. Ale nie tylko one nie chciały współpracować. Ich właścicielka po chwili dała dobitnie do zrozumienia, że nie życzy sobie wsparcia.
Młody bohater powinien to zignorować. Tak samo, jak nic nie robił sobie z jej okładania pięściami po pancerzu, który wytrzymałby cios Supermana. W końcu, obiektywnie rzecz ujmując, była przestępcą. Powinna trafić w ręce władzy, a Żuk miał prawo ją tam dostarczyć wbrew jej woli. Przecież tak to działało. Zbiry często się wzbraniały przed karą próbując uciec lub zlikwidować osoby, które podjęły się schwytania ich. To były dosyć sensowne rozwiązania. Ale słowne żądanie odpuszczenia i to bez żadnego zasadnego argumentu? Desperackie i naiwne.
I choć Skarabeusz szeptał mu podobne rady, Jaime postanowił postąpić inaczej. W końcu nie można nikogo zmuszać do przyjęcia pomocy. Upewnił się tylko, że dziewczyna może oprzeć się o ścianę i ostrożnie ją puścił, odsuwając się o dwa kroki. Zdawał sobie sprawę, że być może popełnia błąd, ale miał nadzieję, że jednak nie pożałuje okazanej wyrozumiałości.
- No dobra, niech ci będzie - powiedział, w dalszym ciągu obserwując, czy dziewczyna stoi w miarę stabilnie. - Potrzebujesz czegoś? Mogę skoczyć po jakieś leki, czy wodę.
Może trochę za daleko się posunął w uprzejmości, ale był zupełnie szczery. To po części jego wina, że dziewczyna zasłabła. No i nieprzytomna zbyt wiele mu nie powie. Domyślał się, że brunetka może spróbować skorzystać z tej okazji, żeby się wymknąć. Ale na pewno nie uda jej się uciec na tyle daleko, by nie mógł jej znaleźć.
- Wybacz, że próbowałem cię wcześniej nastraszyć, ale nie wiem już, jak z tobą rozmawiać - przyznał z lekką skruchą. Ignorował przy tym Skarabeusza, który właśnie go ochrzaniał, że tak łatwo się zdemaskował. - Uprzedzam tylko, że nie odpuszczę.
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-05-03, 01:18   

Była gotować tak walić pięściami w pancerz Żuka, nawet jeśli nic miało to w tej chwili nie dać. Nawet jeśli miałaby sobie na tym ręce rozwalić, co było dość prawdopodobne. Nie oszukujmy się. Nie miała dłoni ze stali, jednak zwyczajnie chciała się tylko uwolnić od niego.
Raczej nie w głowie jej było pomaganie mu w tej chwili. Z resztą o małej ilości rzeczy myślała teraz. Te skupiały się głównie wokoło jednego i raczej wszyscy wiedzieli o co chodzi. Uch… Naprawdę musiała mieć pecha w życiu. Przecież nie wychylała się za bardzo. Specjalnie starała się trzymać bardziej w cieniu, aby nie zwrócić uwagi Żuka na siebie. Z resztą nie oszukujmy się, nie była duży zagrożeniem dla niego, a ten i tak się do niej doczepił. Żeby to cholera wzięła.
Gdy ten Jaimie ją puścił, Noemi momentalnie oparła się o ścianę i znów się po niej osunęła. Kiedy usiadła na ziemi, skuliła się delikatnie. Zdawała się być całkowicie oderwana od tego co działo się tu i teraz. W żaden sposób nie zareagowała na słowa Żuka. Widać było, że próbuje się uspokoić, wyciszyć, aby choć trochę unormować swój organizm. Ta... To mogło potrwać dłuższą chwilę.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu Strona 1 z 2 
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 8