DC Universe
» Rozgrywka » Blüdhaven » Titans Tower » Otoczenie


Otoczenie
Autor Wiadomość
 Plague
First rider of Apocalypse


Informacje
Imię i nazwisko: Plague
Miasto: Gotham City
Wiek: Nikt nie policzy
Grupa: Cywil
Multikonta: Boomerang ll Magni ll Akira ll Rez
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-02-02, 18:54   

To wszystko było dziwne, baraaaardzo dziwne - pomijając fakt zębatego robala. Przyjęli się do ekipy "od tak" i byli mili. Albo się jej bali, albo był to jakiś podstęp, bo nigdy nie spotkała tak miłych ludzi. Szczególne byli uprzejmi, gdy dowiedzieli się o jej mocach i celu. Dziwni, bardzo.
Gdy tylko lider odjechał, na jego miejsce wpadł rudy koleś w żółto-czerwonych - chyba - lateksie, który wyglądał kolorystycznie jak z reklamy fastfoodów, tylko nie był creepy klaunem. Ale okej, tylko słów o nim, choć jego słów nie zrozumiała, mówił szybciej, niż strzela kałasz. Zdecydowanie ciekawsza była osoba, którą zostawił - całkiem ładna dziewczyna o rudych, trochę posklejanych krwią, włosach i w zielonym płaszczyku. Jej oczy były też jakieś dziwne, bardzo puste. Może była niewidoma, kto ją tam wie. Na razie jednak Plaga postanowiła się nie odzywać i nie wchodzić w rozmowy z nimi, ją już się nacieszyli, teraz pora na nowego gościa. Wywaliła niedopałek gdzieś na bok nawet nie zwracając uwagi na kręcącego się obok robala, zupełnie o nim zapomniała. Musiała skupić się na tym, co działo się jej jej oczami.
Wybuch radości u tego zielonego świadczył, że znał on tę Lilith. W sumie czemu nie? Skoro wróciła po dwuletnim urlopie, to dobrze dla niej. Może zwiedziła sobie jakieś ciekawe miejsca, jej sprawa.
Jednak dziwniejsze działo się później - okazało się, że demon umie leczyć. To było zaskakujące. Dobrze, że jej nikt nie poprosił, aby kogoś leczyła. To byłoby zbyt ironiczne. Jednak jeszcze ciekawiej zrobiło się, gdy Raven zaczęła krzyczeć i promieniować iść złowrogą aurą. Czyżby jakiś rodzaj telepatii przez dotyk? Cholera, nigdy nie da się jej dotknąć. Ale mniejsza z tym, nawet jeżeli demon używał telepatii, to nadal Plaga obierała jednak jej stronę, nie z powodu przyjaźni, czy innego uczucia, a temu, że byłą ona kobietą tego zielonego. Jemu Plaga ufała.
Widząc całą sytuację i szykując się na najgorsze, odruchowo sięgnęła za plecy i wygodnie oparła dłoń na rękojeści rewolweru. Wolała być przygotowana, aby ewentualnie użyć odpowiedniego środka perswazji i przekonać rudą do woli Raven.
--------------------
 
 
 Jedwabek


Informacje
Imię i nazwisko: Larwiszon M-15
Pseudonim: Jedwabek
Multikonta: Omen, Milagro
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-02-03, 11:15   

Jedwabek skakał i skakał koło nóg Plagi oczekując uwagi, której ostatecznie nie otrzymał. Cały ten ruch sprawił, że robal znowu zgłodniał. Zaburczało mu w brzuchu, głośno i jakoś tak dziwnie, jakby nabawił się niestrawności. Może ten hantel to był jednak zły pomysł. Albo to przez uprawianie sportu od razu po posiłku. Tak, to na pewno przez sport - wywnioskował niekoniecznie trafnie, ale wygodnie dla jego sumienia.
Kiedy tak kręcił się wokół nóg niebieskowłosej na miejsce dotarł Wally z pasażerem. Robal aż pisnął z ekscytacji i od razu popełzł w kierunku speedstera i nowej. Wally zawsze miał dużo jedzenia! Niestety zazwyczaj ekspresowo znikało, ale chłopak jedząc niemiłosiernie kruszył, więc zawsze była nadzieja, że coś skapnie. Jeść! Jeść! Jeść! - powtarzał w swoim malutkim umyśle, jakby obawiał się, że zapomni, jaki ma główny cel w życiu. Na Jedwabka nieszczęście West zniknął tak szybko, jak się pojawił, a wraz z nim naręcze hot-dogów. Robaczek strapił się, ale jeszcze była nadzieja! Skupił wzrok na pozostawionej przez kumpla dziewczynie i trzymanym przez nią jedzeniu. Podpełzł do niej, wykonał stójkę i pomyślał, że gdyby umiał mówić, zapytałby się jej, czy będzie to jeszcze jadła. Rozdziawił paszczę i czekał... czekał... czekał... niezależnie od tego, czy otrzymał upragniony kąsek, czy jednak nie w końcu zamknął buzię i zdecydował się ruszyć w poszukiwaniu kolejnych podwieczorków. Jeden hot-dog to dla niego zdecydowanie za mało, a Wally miał ich całą górę.
Tylko gdzie on polazł? - z tym pytaniem w główce Jedwabek ruszył w kierunku, w którym prowadziła pozostawiona przez Kid Flash'a smuga, po drodze zlizał z ziemi niedopałek wyrzucony przez Plagę dodając tym sobie energii na kolejne kilkanaście metrów podróży i tak pełzł i pełzł w nieznane jedząc cokolwiek mu się nawinęło, a jego umysł opanowała jedna, jedyna myśl:
Jeść! Jeść! Jeść!

[z/t]
 
 
 Omen


Informacje
Imię i nazwisko: Lilith Clay
Pseudonim: Omen
Wiek: 22
Multikonta: Jedwabek, Milagro, Firestorm
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-02-03, 14:24   

"Jeść! Jeść! Jeść!" - rozlegało się na całej szerokości telepatycznego spektrum praktycznie zagłuszając wszelkie myśli istot bardziej rozumnych niż Jedwabek. Głównie dlatego nie wyłapała przepozytywnego nastawienia Logana i głównie dlatego aż tak zaskoczyła ją jego bezpośredniość. Uściśnięta rozwarła szerzej oczy. Dotyk spotęgował mimowolnie nawiązane połączenie telepatyczne, a Lilith zalała fala informacji. Te wszystkie przegrane potyczki w Mortal Combat, to miękkie futro jego niedźwiedziej formy, te wspólne przygotowywanie czegoś zjadliwego na bazie tofu, te wszystkie wspomnienia jednoznacznie wskazujące na to, że... Powinnam go znać! Dziewczynę zalała kolejna fala smutku. Na nowo została przytłoczona wiedzą, jak wiele jestestwa straciła. Trzeba być wyjątkowo zdolnym, by zapomnieć całkowicie o człowieku, którego znało się całkiem dobrze. A do tego tak charakterystycznym człowieku.
- Ja... nie. Niestety nie - odparła. Aktualnie poszukiwania rodziców musiały zostać odłożone w czasie na rzecz szukania zagubionej siebie. Do wszystkich ran, jakie miała doszło jeszcze pęknięte serce ściskające się w jej klatce piersiowej, ale tego Raven już nie naprawi tak łatwo, jak reszty. Jak mogła go przeprosić za brak pamięci o nim? Czy takie przeprosiny są w ogóle możliwe do przyjęcia? Czemu pamięta o chamskim i gburowatym Roy'u, a o tak sympatycznym i ewidentnie bliskim Tytanie już nie?
- Nie będę tego jadła - odparła w odpowiedzi na rozczarowanie Logana i na myśli Jedwabka wrzucając temu drugiemu bułkę z kiełbaską do rozwartej buzi. Dla osób, które przemyśleń robala (na szczęście dla ich zdrowia psychicznego) nie słyszały brzmiało to jak wyrwane z kontekstu oświadczenie. Nie potrafiła sobie wybaczyć niepamiętania o wegetarianizmie, nie potrafiła sobie wybaczyć nieznania Logana, szczególnie, gdy on okazywał taką troskę i oferował się zanieść ją do pokoju medycznego na własnych barkach. Użalałaby się nad sobą jeszcze dosyć długo, gdyby nie przejęcie inicjatywy przez Raven. Lilith nie odrzuciła oferty uleczenia, w końcu czemu miałaby to robić? Nawet jeśli dopiero poznała Rachel, to wiedziała, że ten sympatyczny, zielony kolega żywił do niej pozytywne uczucia, wiedziała też, że ta mroczna postać jest Tytanem, a sam fakt, że nie mogła dostać się do jej umysłu paradoksalnie ją uspokajał. Przy kakofonii wszechobecnych myśli każda osoba potrafiąca się zasłonić przed jej trzecim okiem była na wagę złota. Każda taka osoba dawała jej pewne poczucie normalności.
Na pusty wzrok Raven odpowiedziała równie pustym wzrokiem, który akurat niczego nie przeszywał, a jedynie niczego nie zauważał. Uczucie towarzyszące zasklepianiu się ran było osobliwe, aczkolwiek przyjemne. Lilith rozluźniła się poddając się kuracji. Pozwoliła sobie stanowczo na zbyt wiele luzu zbyt późno orientując się, że jej osobista, mentalna przestrzeń jest naruszana. Wszystko działo się tak szybko. Nie mając dostępu do umysłu Rachel nie była w stanie jednoznacznie określić, do których z jej wspomnień ta uzyskała dostęp, ale patrząc na sprawę realistycznie można się było spodziewać najgorszego. Trzeba było mieć spore szczęście, by w pamięci Lilith trafić na cokolwiek dobrego. Czy widziała obrazy z Kolonii? A może przemyt żywego towaru z bliskiego wschodu? Umawianie się z najgorszymi przestępcami w kwestii podziału władzy nad światem? Cokolwiek wpadło w ręce Raven było wystarczająco okropne, by wyprowadzić ją z równowagi i zaniepokoić resztę. Lilith cofnęła się równie gwałtownie w tym samym momencie, co Rae.
- Słucham!? - wyrwało jej się na oskarżenia, które dotknęły ją bardziej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Niewyobrażalny ogrom siły woli kosztowało ją kurczowe trzymanie sie tych cieniutkich nitek miłych wspomnień, wmawianie sobie, że to jest prawda, że to są przebłyski z jej życia sprzed dwóch lat, że ci ludzie, których pamięta to jej przyjaciele. Ignorowanie obaw, że się okłamuje, zagłuszanie czarnych myśli, że przecież może nie mieć z Lilith Clay całkowicie nic wspólnego poza nikłym strzępkiem informacji na temat jej przeszłości pozwalało na utrzymanie jako takiej, chwiejnej równowagi ducha. "To nie może być ona" było ciosem, który ją tej równowagi skutecznie pozbawił.
- Nie będziesz mi czytać w myślach dopóki ci na to nie pozwolę! - warknęła pokrywając się od stóp do głów zielonym światłem, które ze szczególną siłą błysnęło z jej oczu. Zacisnęła dłonie, a na jej twarzy pojawił się grymas złości, w fizycznym świecie nie poruszyła się nawet o krok, jedynie drżała z wściekłości za to mentalnie z furią naparła na zamknięty umysł Raven aż chroniące go, szóstozmysłowe skobelki zaskrzypiały. Oplotła się wokół jej chronionego umysłu niczym wygłodniały wąż boa miażdżąc jedną telepatyczną barierę za drugą. To starcie trwało zaledwie pojedyncze sekundy. Wystarczająco długo, by Omen tknęło, że... nie tędy droga.
- Nie. To sprawiedliwe - powiedziała zaprzestając telepatycznego ataku i stopniowo gasnąc - Ja słyszę wasze cały czas - kontynuowała wyjaśniając na czym niby polega ta sprawiedliwość. Wypełniło ją przytłaczające poczucie winy. Zarówno za to, czego dopuściła się przed chwilą, jak i za praktycznie każdą chwilę swojego życia, o której pamiętała. Przygryzła wargę i odwróciła głowę patrząc się w pustkę w innym kierunku. Starała się, naprawdę się starała zatkać mentalne uszy. Próbowała nie słyszeć obaw jakie z pewnością zakłębiły się w umyśle tego chłopaka, który powitał ją z takim entuzjazmem. Usiłowała ogłuchnąć na gotowość na najgorsze niebieskowłosej dziewczyny. Bezskutecznie.
- Proszę, nie strzelaj - wydukała cicho, zwracając twarz w kierunku Plagi.
--------------------

 
 
 Beast Boy 


Informacje
Imię i nazwisko: Garfield Logan
Pseudonim: Beast Boy, B.B.
Wiek: 19 lat
Grupa: Titans
Multikonta: Martian Manhunter, Blue Beetle
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-02-16, 21:27   

Rachel jak zwykle odpowiedziała w taki sposób, że ciężko było stwierdzić, na ile była szczera. Kaptur tego nie ułatwiał. Ale przynajmniej się odezwała, to już chyba coś, prawda? Zielonoskóry jeszcze co jakiś czas na nią zerkał, lecz nie dopytywał już więcej.
Lilith jakoś sztywno zareagowała na jego powitanie. Była spięta i wyraźnie zaskoczona. Gar oczekiwał nieco większego entuzjazmu. A może podczas tej przerwy od Tytanów przydarzyło jej się coś tak złego, że nie potrafiła nawet cieszyć się spotkaniem po latach z przyjacielem? Może sam fakt, że nie udało jej się odnaleźć rodziców tak ją przybijał?
- Ach, przykro mi - powiedział z prawdziwą empatią. Sam był sierotą i rozumiał ból utraty rodziców. - W każdym razie cieszę się, że znów jesteś z nami.
Porzucenie zamiaru zjedzenia hot doga był dla niego prawdopodobnie bardziej zrozumiały niż dla reszty. Zdążył odwyknąć od tego, że dla Lilith nie było wielkiej różnicy między tym co się mówi, a tym, co się myśli. I gdy sobie o tym przypomniał, aż głupio mu się zrobiło, że na wstępie obrzucił ją pretensjami. Więc dorzucił ciche przeprosiny, nie chcąc się nimi dzielić na forum.
Kiedy przyszło do opatrywania ran, Garfield w ogóle nie brał pod uwagę uzdrowicielskich zdolności Raven. Między innymi dlatego, że znał ich efekt uboczny. Ludzie zazwyczaj nie lubią gdy przegląda się ich wspomnienia bez zgody. Jemu akurat to nie przeszkadzało, i tak był jak otwarta księga. Mimo oschłości i cynicznego charakterku, uważał Raven za przyjaciółkę. Tak samo zresztą jak większość Tytanów. I każdego z nich powitałby z takim samym entuzjazmem jak Omen, gdyby nie widział ich kawał czasu. Stracił już dwie rodziny, więc przyjaciele byli dla niego szczególnie ważni i nie miał przed nimi tajemnic. No, przynajmniej nie jakichś poważnych…
- Można i tak - stwierdził widząc, że Lilith nie ma nic przeciwko kuracji z rąk nieznajomej i wrócił do ludzkiej postaci. W sumie to rudowłosa jako telepatka nie powinna mieć chyba nic przeciwko temu, że dla odmiany tym razem ktoś poszpera w jej myślach. To w końcu było całkiem fair.
Jednak zupełnie nie spodziewał się tak ostrej reakcji Raven na ujrzane wspomnienia. Przez chwilę pomyślał, że Lilith musiała mieć bardziej traumatyczne przeżycia niż dotąd śmiał przypuszczać. Jednak kiedy Rae rzuciła oskarżeniem, że to nie prawdziwa Omen, atmosfera zgęstniała. W dodatku powiedziała to z takim przekonaniem jakby stwierdziła, że trawa jest zielona. Garfield nie zdążył nawet tego przełknąć, nim rudowłosa wybuchła oburzeniem. Dobrze znał jej aurę i zdawał sobie sprawę, co chciała zrobić. Na szczęście dla niej opanowała się nim minęło oszołomienie zmiennokształtnego. Już miał dobierać odpowiednie zwierzę do powalenia jej na ziemię. Wpatrywał się z niedowiarzeniem na obie dziewczyny na zmianę.
- Ale… ale jak to? - Sam nie wiedział, czy było to pytanie do Raven, Omen, czy do siebie samego.
Co prawda rudowłosa zachowywała się dziwnie. Jakby w ogóle go nie poznała. To z pewnością przemawiało na jej niekorzyść. Ale miała takie same moce, wyglądała, a nawet pachniała jak Lilith. Jej moce były jednocześnie problemem. No bo w jaki sposób miała udowodnić, że jest prawdziwą Lilith? W innym przypadku mogłaby się powoływać na fakty, które znane są tylko w wąskim gronie. Lecz jaki to miało sens, gdy ruda mogła swobodnie wyciągnąć te informacje z głowy pytającego?
- Czy to prawda? - wypalił w końcu, sfrustrowany błądzeniem w przemyśleniach. - Jesteś… podróbką?
To by było zbyt naiwne nawet jak na niego, żeby sądzić, że imposter dobrowolnie się przyzna. Ale wiele można było wyciągnąć z reakcji. I mimo, że dziewczyna mogła z łatwością przejrzeć jego plan, dopasowanie odpowiedzi i zachowania do jego pytania w taki sposób, by zabrzmiały wiarygodnie, było już znacznie trudniejsze. Wciąż zastanawiał się, kim mogła być, jeśli nie prawdziwą Omen. Jakimś klonem? Może Kadmus zwiększył swoją efektywność od czasu Superboya i dojrzewanie klonów nie trwało już tak długo? Garfield wolał nie zapuszczać się dalej z tymi podejrzeniami. Wciąż miał nadzieję, że sprawa się wyjaśni i będą mogli mieć pewność, że to oryginalna Lilith. Jednak do tego czasu musiał zgodzić się z Raven. Nie mogą jej wpuścić do wieży.
--------------------

♪♫♪
b1d068
 
 
 Raven


Informacje
Imię i nazwisko: Rachel Roth
Pseudonim: Raven
Grupa: Titans
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-03-03, 19:18   

Nawet nie zdążyła zareagować na atak ze strony Omen, ale nie miała szansy. Nie miałaby szansy nawet gdyby przygotowała się przez tydzień, ponieważ siła z jaką ją zaatakowała sprawiła, że od razu schowała skronie między dłońmi, które odruchowo przycisnęła do głowy. Zatoczyła się na nogach i opadła na kolana co wyglądało tak, jakby ugięła się przed zielonym, emanującym z Lilith światłem. Tylko one dwie wiedziały co działo się naprawdę. Wszystko co wypracowała po zamknięciu ojca w krysztale, każda postawiona, pieczołowicie zamknięta w umyśle bariera zaczęła pękać, dokładnie tak jak Omen chciała, jedna po drugiej i choć nie zdołała pokonać ich wszystkich, ponieważ w porę doszła do konstruktywnej refleksji, ale o jedną poszło za daleko.
- Witaj córeczko. Achhhh, w końcu dopuściłaś mnie do głosu. Jak miło znowu być z tobą - Głos, który zaskrzypiał w jej głowie należał do Trigona. Jej ciało przeszył dreszcz i choć Lilith zaprzestała już swoich działań Rae nadal wyglądała jak ktoś kto bardzo cierpiał. Zakryła twarz za kapturem opuszczając głowę w dół, gdy poczuła, że jest wzrok się zmienia, że widzi o wiele wyraźniej, że kolorowy, otaczający świat zmienia się w taki jakim jest naprawdę - według Trigona rzecz jasna. Nie mogła na to pozwolić. Nie mogła pozwolić na to by ją pochłonął, dlatego resztkami sił postawiła barierę, by nie mógł przemawiać przez nią, by Omen nie mogła go usłyszeć, ponieważ nie miała pewności, że i jej nie omota. Sama postanowiła go ignorować... Na tyle na ile się da, a to nie było łatwe, bo demon strasznie się rozgadał, gdy wyczuł Plagę.
- Zabij ją, jest dla nas największym zagrożeniem, zabij ją. Ma broń. Powiedz, że to w obronie własnej, że wyczułaś jej niecne zamiary. Zabij. - Szeptał jej do ucha, ale Rae póki co nie reagowała. Skoncentrowała się natomiast na Lilith. To poczucie winy... To jak czuła się w stosunku do nich i do reszty świata sprawiło, że otrzeźwiała. Może dziwnie zabrzmi, ale teraz karmiła się jej głębokim smutkiem, ale dzięki temu potrafiła zamknąć swój strach w małym, mentalnym pudełku.
- Tylko zła i nieludzka osoba mogłaby zrobić to co znalazłam w twojej głowie, a jednak odczuwasz wyrzuty sumienia i żałujesz... żałujesz tak mocno... Zabij ją. Zabij. Zabij. Chce żeby ON cierpiał. Przyczyń się wreszcie do tego do czego cię stworzyłem, dziecko. Spraw by twój ojciec był z ciebie dumny, DZIECKO. Zabij ją. - Urwała, bo Trigon na nowo zaskoczył ją skrzeczącym głosem.
- KIM JESTEŚ?! - Krzyknęła zbierając się z ziemi racząc Omen ponurym spojrzeniem i mogła zabrzmieć agresywnie, ale tak naprawdę przekrzykiwała się z ojcem.
--------------------
 
 
 Plague
First rider of Apocalypse


Informacje
Imię i nazwisko: Plague
Miasto: Gotham City
Wiek: Nikt nie policzy
Grupa: Cywil
Multikonta: Boomerang ll Magni ll Akira ll Rez
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-03-21, 11:28   

Nie podobało się jej to, cała atmosfera stawała się coraz bardziej gęsta i nieprzyjemna. Było gorzej, niż w zoo, gdzie poznała spotkała się z Raven i zielonym. Tutaj było gorzej, bo zdawało się, że mają przed sobą osobę, która zdawała się przewidywać ich ruchy i atakowała w jakiś sposób Raven. Pojedynek telepatów? Może.
Plaga wolała nie być obiektem ich walki, jednak nie pasowało jej to. Nadal trzymając rękę na rękojeści podeszła bliżej stając obok Garfielda. Wolała być bliżej, jeżeli któraś ze stron rozpocznie walkę - jeden strzał paraliżu i po problemie. Ewentualnie sparaliżuje wszystkich i poczeka, aż się uspokoją. Plan może nie najlepszy, ale zawsze lepszy, niż żaden. Na razie musiała obserwować i wkroczyć dopiero w odpowiednim momencie. Wolała też się nie odzywać, bo skoro ruda i tak, - chyba - czyta jej w myślach, to wolała się choć nie odzywać. Posłała jedynie pełne niepewności spojrzenie zielonemu.
Jednak coś stało się nagle BARDZIEJ nie tak. Powoli odwróciła spojrzenie w kierunku Raven. Tak, poczuła nagły przypływ obcej i bardziej złej aury. Zdawało się, że kojarzyła ten demoniczny smród. Jednak nie była to aura jakiegoś podrzędnego demona, nie. To było coś grubszego, straszniejszego i potężniejszego. Mocniej zacisnęła dłoń na groni i zaczęła ją powoli wysuwać. Może ta cała Raven tylko kryła się w tej postaci, a obecność telepatki sprawiła, że traciła nad sobą kontrole i jej kamuflaż zaczął się rozpadać? A może to coś innego?

Tak! Miała to, wiedziała, co czuje. Gdzieś tu był Tringon! Znała tę maszkarę i wiedziała, że zniknął.... jakiś czas temu (?). U niej czas nie istniał, więc nie była pewna kiedy, wiedziała jedynie, że zniknął.
- Wszystko w porządku? - nie wytrzymała tego napięci i wypaliła w kierunku Raven. Była w razie konieczności odstrzelić jej łeb, jeżeli okazałoby się, że jest tylko kamuflażem demona.
--------------------
 
 
 Kid Eternity
Brama Życia i Śmierci


Informacje
Imię i nazwisko: Christopher "Kit" Freeman
Pseudonim: Kid Eternity
Miasto: Blüdhaven
Wiek: 17
Grupa: Tytani
Multikonta: Reaper/Impulse/Booster/Bennett/JBlood
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-03-25, 00:27   

Westchnął. Było cicho. Zbyt cicho. Zazwyczaj w Wieży bywało głośno, co wcale nie przeszkadzało Kitowi. Dzięki temu wiedział, że jego towarzysze są wokół i nic im nie jest. Wykonują swoje ulubione zajęcia i dobrze spędzają swój wolny czas. To było dla niego ważne i dzięki temu miał jakiś cel w życiu. Nie musiał spędzać z nimi czasu. Ba, preferował bycie z boku. Wystarczało mu to, że go akceptują. Bo akceptowali, racja? Ufali mu? Nie uważali za dziwaka? Póki co jeszcze nie dali mu powodu, by myśleć inaczej, a to tylko pozytywnie odbijało się na jego psychice. Od dawna już nie miał pogadanki z psychologami i psychiatrami, a to dobry znak. Nawet bardzo dobry.
Drzwi do jego pokoju otworzyły się, gdy tylko zbliżył się na odpowiednią odległość. Wystawił głowę i rozejrzał się po korytarzu w poszukiwaniu jakichkolwiek oznak życia. Nikogo i niczego nie słyszał, ani nie widział. Nawet mały robaczek zwany Jedwabkiem gdzieś zniknął. Freeman się zaniepokoił, ale nie na tyle, by zacząć panikować. Ruszył w kierunku pokoju, do którego miał najbliżej i zapukał. Cisza. Ponowił swoją czynność z jeszcze kilkoma pokojami, aż wreszcie ruszył do salonu, aby dostać się do windy, która sprowadziła go na parter. Dotarcie do głównego wyjścia nie zajęło mu zbyt wiele czasu. Wciągnął powietrze nosem i rozpoczął obchód wokół Wieży, jednocześnie zastanawiając się, co mogło podziać się z Tytanami? Cóż, odpowiedź na to pytanie znalazł zadziwiająco szybko.
Usłyszał krzyk. Krzyk Raven. Wystrzelił jak z procy na odsiecz przyjaciółce, przebiegł za róg i... Wtedy zobaczył kolejną znajomą twarz. Garfield Logan, Beast Boy. Wśród przyjaciół znany jako "Gar". Z nim i Rachel były dwie nieznajome. Jedna rudowłosa, a druga niebieskowłosa. Trójka z nich stała naprzeciw Rudej, która wydawała się niegroźna, jednakże nadal powinien na nią uważać. Zwłaszcza, że gdy przybiegł, to zastał Raven podnoszącą się z ziemi. Wartym odnotowania był fakt, że nigdzie w pobliżu nie było ich lidera - Dicka.
-Witajcie. Jak się macie? Kim są nasi goście?-
Poprawił lenonki i podszedł bliżej, zatrzymując się pomiędzy Raven i Garfieldem, a Rudą.
--------------------
 
 
 Omen


Informacje
Imię i nazwisko: Lilith Clay
Pseudonim: Omen
Wiek: 22
Multikonta: Jedwabek, Milagro, Firestorm
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-03-27, 17:52   

Miała nie do końca te same moce. Wcześniej jej telepatyczne zdolności były znacznie słabsze. Potrafiła na przykład powstrzymać się przed czytaniem przyjaciół niechętnie naruszając ich mentalną przestrzeń osobistą. Wyglądała też odrobinę inaczej: teraz miała krótsze włosy, ewidentnie superbohaterski kostium, którego unikała przed dwoma laty biegając jako Tytan w zwyczajnej sukience, no i te puste, okolone drobnymi bliznami oczy. Co do zapachu, chyba rzeczywiście był identyczny. Ale czy Superboy nie pachnie tak samo, jak Superman?
Beast Boy miał rację, ciężko było cokolwiek udowodnić będąc już na starcie posądzanym o wykorzystywanie swoich mocy w celu oszustwa. Z resztą rudowłosa mogła nie tylko wyciągnąć potrzebne jej informacje z umysłu testującej ją osoby, ale również pozbawić tę osobę wszelkich wątpliwości. Dobrze, że przynajmniej o to (jeszcze) jej nie podejrzewano. Dobrze też, że nie podejrzewano jej o bycie demonem w kamuflażu.
W przeciwieństwie do Plagi Lilith nie wyczuła nic podejrzanego. Wycofała się z umysłu Raven, gdy tylko zorientowała się, że zachowuje się jak dupek. Nawet jeśli usłyszała jakiś szept Trigona, to odległy, zmieszany z szumiącymi myślami mieszkańców Blüdhaven, nieistotny, dlatego tym bardziej zaskoczyła ją gotowość dokonania mordu na koleżance z bohaterskiej grupy. Od kiedy Tytani zabijają? To jakaś nowa polityka zespołu? Fuck Batman! A może tak mają tylko ci, co są zatrudnieni na ćwierć etatu? Od momentu usłyszenia myśli o odstrzeliwaniu łba nie spuszczała trzeciego oka z umysłu Kate. Nie zaglądała głęboko, żeby przypadkiem nikogo nie sprowokować ponownym świeceniem, ale usiłowała dowiedzieć się chociaż z kim, o jakich zdolnościach ma do czynienia i skąd ta nagła agresja.
Wszelkie te zabiegi i przemyślenia sprawiły, że dosyć długo zwlekała z odpowiedzią na zadane jej pytania. Jedynie opuściła głowę przygnieciona trafnymi zarzutami. Zła i nieludzka. Prawda, nie była człowiekiem, gdy to robiła, była marionetką w rękach jeszcze gorszej osoby. Ale nie miała zamiaru się tym usprawiedliwiać. Przygryzła wargę i przełknęła zbierające się w oczach łzy bezsilności. Nie chciała płakać. Nie chciała robić z siebie ofiary i wzbudzać współczucia. Pragnęła ich przekonać, że nie jest zagrożeniem, a nie brać na litość. Zalewając się łzami mogła niby przekonać do siebie chociażby Logana, ale, nawet jeśli mimowolna, byłaby to tak samo obrzydliwa manipulacja, jak grzebanie mu w umyśle. Wzdrygnęła się, gdy dobiegła ją fala niepokoju poprzedzająca przybycie Kita. Kolejny Tytan, którego nie znała. Albo nie pamiętała. Potrząsnęła głową odrzucając spadające jej na twarz rude pukle włosów.
- Chciałabym... chciałabym móc z całą pewnością powiedzieć, że nie, nie jestem - odparła starając się patrzeć zielonemu mniej więcej w oczy, po czym zwróciła się do Raven.
- Na razie zakładam, że Lilith Clay - odpowiedziała zarówno na pytanie Raven, jak i na powitanie Eterinty, które rozwiało jej wątpliwości. Z całej grupki powinna była kojarzyć jedynie Logana - Tak jest łatwiej, bo... jeśli nie, to - uśmiechnęła się smutno i wzruszyła lekko ramionami - to nie mam zielonego pojęcia.
Zamilkła. Kim mogła być? Klonem? Zaginioną, złą siostrą bliźniaczką? Androidem? Iluzją? Duchem? Kimś zupełnie innym o przypadkowo takich samych zdolnościach? Było tyle możliwości, a nawet jeśli ostatecznie okazałoby się, że jest oryginałem wciąż pozostawało tyle niewiadomych i pytań. Co jeśli w dalszym ciągu była marionetką? Co jeśli współpracowała z Harvestem jeszcze za czasów bycia Tytanem i wcale nie została porwana, a odeszła z własnej woli? Spochmurniała i zacisnęła dłonie mnąc materiał okrywającego ją płaszcza.
- Jestem tutaj, żeby się dowiedzieć - oznajmiła. Jeśli jej nie wpuszczą, to będzie najwyżej koczować pod drzwiami na kogoś ze starej gwardii. Dicka, Donnę, ostatecznie nawet Roya - I żeby naprawić chociaż część tego, co zepsułam - dodała znacznie ciszej. Te dzieciaki, które spotkała na mieście z Wally'm dostały namiary na wieżę. Nie mogła dopuścić do sytuacji, w której przyjdą odzyskać wspomnienia i nie zastaną jedynej osoby, która mogłaby im je zwrócić.
--------------------

 
 
 Beast Boy 


Informacje
Imię i nazwisko: Garfield Logan
Pseudonim: Beast Boy, B.B.
Wiek: 19 lat
Grupa: Titans
Multikonta: Martian Manhunter, Blue Beetle
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-04-06, 23:07   

O tym, że aura Lilith powaliła Raven na kolana, Beast Boy dowiedział się dopiero, gdy zakapturzona zbierała się już z ziemi. Atak jednej przyjaciółki na drugą był tak niespodziewany, że kiedy już się wydarzył, zielony nawet nie pomyślał, że rudowłosa mogłaby uderzyć z taką siłą. Miał sobie za złe, że nie zareagował od razu. Ale przynajmniej Rachel nie stało się nic poważnego. Chyba.
Odpowiedź, jaką otrzymał od podejrzanej nie była zbyt satysfakcjonująca. Sugerowała, że sama nie jest pewna swojej tożsamości. W sumie mało prawdopodobne, by z jakąś inną reakcją wypadła bardziej wiarygodnie jako prawdziwa Omen. Niestety wciąż można było podejrzewać, że po prostu zaczerpnęła pomysłu na odpowiedź z ich umysłów. Mogła oszacować, co wzbudzi największe zaufanie. Dyskusje z telepatami były strasznie dezorientujące.
- Czekaj… Chcesz powiedzieć, że sama nie wiesz, kim jesteś? Nic nie pamiętasz? - upewniał się. Utrata pamięci była bardzo wygodną wymówką dla imposterki, której nie udało się przejąć kompletnych wspomnień Lilith.
Młoda Roth nagle zaczęła wykazywać lekką wyrozumiałość w stosunku do przybyszki. Jednak trudno powiedzieć, czy z własnej woli, czy zostało jej to narzucone. Gdzieś w międzyczasie zjawił się Kit. Zielonowłosy tylko skinął mu głową i nie pofatygował się nawet, żeby objaśnić mu sytuację, bo nie było na to czasu, a sam był zbyt zaabsorbowany tym, co się działo. Potem z kolei Rachel krzyknęła na Lilith, a Garfield nie miał pojęcia, czy wyrwała się z jej wpływu, czy po prostu zmieniła ton, bo zorientowała się, że jest zbyt miła jak na Raven.
Od momentu, gdy rudowłosa próbowała złapać z nim kontakt wzrokowy, BB zaczął coś podejrzewać. Odkrył, że Omen nie patrzy mu dokładnie w oczy, choć też nie wyglądała, jakby skupiała się na czymś innym lub po prostu uciekała wzrokiem. Przechylił się kilka razy na boki, by sprawdzić, czy dziewczyna podąży za nim spojrzeniem lub choćby zerknie. Był zbyt zajęty tym testem, by poświęcić uwagę Pladze, która stała obok niego i ewidentnie na niego patrzyła. Zresztą, chwilę później zajęła się Rachel. W końcu zielony uznał, że nie ma sensu nadal wystawiać telepatki na próbę, bo i tak z łatwością mogła go przejrzeć.
- Co się stało z twoimi oczami? - zapytał, powstrzymując się od pomachania jej dłonią. - Widzisz coś w ogóle?
Był prawie pewien, że dziewczyna jest niewidoma, choć chętnie dałby się wyprowadzić z błędu. Nie wiedział, czy to na pewno jego przyjaciółka, ale wszystko co przemawiało na jej korzyść budziło w nim teraz szczególne współczucie. Nie tak powinno się traktować koleżankę z drużyny, która wróciła po długiej nieobecności, w trakcie której przeżyła tragedię i straciła wzrok. Garfield czuł, że ma kluczowy wpływ na wyrok, jaki zapadnie. Ze wszystkich zebranych jako jedyny znał Lilith, no i nie licząc jej samej, miał najdłuższy staż Tytana. Jednak nie uważał się za wystarczająco kompetentną osobę, żeby podejmować takie decyzje. Gdyby tylko Dick został z nimi parę minut dłużej…
Nikt tak bardzo jak on nie chciał dać rudowłosej kredytu zaufania. Beast Boy chciał wierzyć, że przed nim stoi prawdziwa znajoma sprzed lat. Wolałby zostać jej adwokatem niż być zmuszonym do wzięcia pod uwagę, że to osoba, która chce wykorzystać i skrzywdzić Tytanów. Co to za proces, w którym wszyscy od początku są przeciwko oskarżonemu? Dlatego właśnie zielonoskóry starał się w pierwszej kolejności szukać argumentów świadczących na korzyść dziewczyny. Zaczynając od ślepoty, która była zbyt dużym niedociągnięciem, by oszust się na nie zdecydował. Kolejna rzecz to jej postawa. Pełna pokory, skruchy, niepewności i zagubienia. Ale chyba żaden z tych argumentów nie był wystarczający dla telepatki, która mogła zgrabnie dostosowywać się do oczekiwań.
Garfield wyglądał na bardzo zamyślonego. Rzadko mu się to zdarzało. Spoglądał na Omen, czasem zerkał na innych, próbując wyłapać choćby najmniejszy trop, który doprowadzi go do rozwiązania. Jednak skończyło się tak, jak często kończą się jego rozkminy:
- Cholera, sam już nie wiem! Ma ktoś pomysł, jak sprawdzić, czy Lilith to Lilith?
--------------------

♪♫♪
b1d068
 
 
 Raven


Informacje
Imię i nazwisko: Rachel Roth
Pseudonim: Raven
Grupa: Titans
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-04-13, 11:09   

Gęsta atmosfera to atmosfera, którą sama często wywoływała. Wbrew pozorom czuła się o wiele swobodniej trzymając wszystkich na dystans, ale teraz i ją zaczęło to przerastać. Nie potrafiła skoncentrować myśli w jednym, mentalnym punkcie tylko po to by nie zdradzić się przed resztą, że sytuacja stawała się coraz bardziej poważna. Musiała się wyciszyć, musiała na nowo postawić bariery... ale przede wszystkim musiała zrobić wszystko, żeby nie zawieść przyjaciół. Mieli dość sporo na głowie, nieufność wokół rudowłosej była wręcz namacalna, dlatego nie mogła ich zostawić nie dając do zrozumienia, że z nią jest coś nie tak, że Trigon ponownie się przedarł przez rysę w tej ostatniej, najważniejszej barierze i nawijał, krzyczał, zerwany z łańcucha korzystał tyle ile mógł niczym rozwydrzone dziecko, które wyrwało się spod pieczy matki podczas wizyty w Disneylandzie i miało zamiar brać z tego miejsca garściami, tyle ile się da, nie bacząc na pozostałych. Nie bacząc jak bardzo rozpycha się łokciami w kolejce do największego rollercoastera, którym w tym momencie była psychika młodej dziewczyny. Nagła chęć udania się do swojej samotni by pozbierać zgliszcza, zbudować coś od nowa, oddać się w pełni medytacji i stoczyć batalie z ojcem stawała się coraz bardziej kusząca, ale nie mogła dać nic po sobie poznać, ale wzięła się w garść i została, a wraz z nią aura Trigona, którą Plaga coraz to wyraźniej odczuwała. Rae natomiast stała się jeszcze bardziej ponura i zgaszona.
- Nigdy nic nie jest w porządku - Odpowiedziała na pytanie Plagi jak zwykle wszem i wobec tryskając pozytywną postawą, ale czy skłamała? Odpowiadają na pytanie niebieskowłosej całą swoją uwagę skupiała już na osobie Lilith. Na szczęście Gar przejął rolę tego, który zasypywał pytaniami, dlatego sama mogła się skoncentrować na wyłapywaniu emocji, co nie było aż tak proste, gdy demoniczny ojciec wygłaszał swoje tyrady i podrzucał niecne pomysły. Na szczęście przyszła pora na kolejną ulgę w postaci Kita, który zjawił się w tym nieporadnym gronie dziwnych przypadków. Na pytanie jakie padło nie musiała odpowiedzieć zupełnie... nic. Założyła że Plaga sama się przedstawi, a Omen sama wyjaśniła po części kim jest, a przynajmniej kim jej się wydaje, że jest. Sądząc po tym kto ją tu przyprowadził można było się domyślić skąd wie jak się nazywa. Co ważne Rae nie czuła by słowa jakie padały z ust dziewczyny były nieszczere i właściwie temu wrażeniu przypisywała wiele nadziei.
Na dodatek utrata wzroku, na co zwrócił uwagę Logan... musiała ją spotkać po odejściu z Tytanów, co mogło dać jakiś punkt zaczepienia, a mogło prowadzić w ślepy zaułek.
- Wiesz może w jakich okolicznościach straciłaś wzrok? - Zapytała łapiąc się każdej opcji. Nawet odsunęła na bok to, że rudowłosa może wcale nie chciała rozmawiać o tym zapewne traumatycznym wydarzeniu. Zadziwiające było również to, że zmieniła nastawienie, ale w tym akurat momencie działała na przekór ojcu, który tym razem szydercze żarty skierował w stronę Lil.
- A drugie pytanie... czy jest możliwość przywrócenia utraconych wspomnień? - Właściwie to pytanie jak i ponure spojrzenie skierowała na Kita, a potem znowu zwróciła się do Lilith.
- Zdecydowałabyś się na taki eksperyment? - Zapytała i chyba była bardziej ciekawa samej reakcji niż odpowiedzi, bo szczerze mówiąc w tym stanie nie podjęłaby się mieszania w czyjejś głowie. Najpierw musiała zająć się sobą.
- I tak musimy poczekać na Nightwinga, przecież nie możemy podejmować sami decyzji. Ktoś próbował się z nim skontaktować? Może nie odjechał za daleko... - W co ona wierzyła? Grayson ruszył tak szybko, że już po kilku sekundach zniknął z widnokręgu. Już raz mu dziś podpadła, więc wolała nie wystawiać na szwank zaufania... ale czy mogła walczyć z decyzją jaką podejmie Omen?
--------------------
 
 
 Plague
First rider of Apocalypse


Informacje
Imię i nazwisko: Plague
Miasto: Gotham City
Wiek: Nikt nie policzy
Grupa: Cywil
Multikonta: Boomerang ll Magni ll Akira ll Rez
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-04-26, 01:43   

God Damm, czy Ci ludzie, - nie, to złe słowo - te istoty musiały być takie dziwne? Pół demon, zielony chłopak i ta laska, co nie wiedziała sama kim jest. Co tu się odwalało, tego Plaga nie wiedziała. Uznała jednak, że jej obecność nie wpływa zbyt pozytywnie na całość i tak napiętej atmosfery, najchętniej odwróciłaby się na pięcie i poszła kawałek dalej żeby zapalić. W sumie, to by ty zrobiła chętnie nawet bardzo. I tak wiedziała, że nie pomoże nikomu z nich. Zanim jednak odeszła, poczuła coś dziwnego, co jakby już znała. To było coś... z Nieba? Ze zdziwieniem odwróciła się w stronę nowo przybyłego chłopaka i już wiedziała, co to było. Taka moc nie przysługiwała żadnego ze śmiertelników.
- Nie zasługujesz na tę moc - powiedziała w jego stronę, po czym odwróciła się na pięcie - Zawołajcie mnie, jak się ogarniecie, ja nie umiem wam pomóc - po czym odeszła kilka kroków od nich i ze spokojem zapaliła papierosa. Nie no, postawa godna bohaterki. Takiej na ćwierć etatu.
Ale co miała zrobić? Grzebać się w głowach nie umiała, - chyba, że rozpłatać taką mieczem i wyjąć z niej mózg - więc i tak by nie pomogła. Nie chciała też stać tam jak kołek i nic nie wnosić swoją obecnością, więc najlepszym wyjściem było się oddalić.
--------------------
 
 
 Kid Eternity
Brama Życia i Śmierci


Informacje
Imię i nazwisko: Christopher "Kit" Freeman
Pseudonim: Kid Eternity
Miasto: Blüdhaven
Wiek: 17
Grupa: Tytani
Multikonta: Reaper/Impulse/Booster/Bennett/JBlood
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-04-27, 16:11   

Przymknął oczy i spojrzał na Rudowłosą. "Lilith Clay"... Nic mu to nie mówiło. Stary członek Tytanów? Nowy?... Rozmowa, jaką tutaj toczyli nie wyglądała na rozmowę kwalifikacyjną, więc Chris odrzucił drugą opcję. Gdyby była starym, to atmosfera byłaby raczej milsza i przyjemniejsza, a nie tajemnicza i ciężka. Ciekawe.
Pierwszą osobą, która zwróciła na niego uwagę była kolejna nieznajoma, wytatuowana dziewczyna z niebieskimi włosami. Chłopak spojrzał na nią zaskoczony i w pierwszej chwili nie zrozumiał, o co może jej chodzić. Dopiero po chwili wszystko stało się dla niego jasne, a tym samym otworzyło drogę do kolejnych pytań. Skąd wiedziała, jaką ma moc? Co to za dziewczyna? Co dokładnie miała na myśli? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi... Niestety, nie poznamy ich w najbliższym czasie, bo Niebieskowłosa postanowiła opuścić grupę. Kit nie miał zamiaru jej zatrzymywać. Może jeszcze kiedyś nadarzy się okazja do kolejnej, tym razem bardziej spokojnej i miłej rozmowy. Skwitował to tylko krótkim i jasnym zdaniem.
-Miła.-
Usłyszał kolejne, tym razem milsze i mówione znajomym głosem, zdanie. Wypowiedziała je Raven, która najpierw spojrzała na niego, a później na pannę (albo panią?) Clay. Kit poprawił lenonki po raz kolejny i od razu pospieszył z odpowiedzią. Brunet dzięki temu miał jakiś obraz tej sytuacji. Rudowłosa - Lilith - przybyła do Tytanów, bo straciła wspomnienia i, jak się okazuje, również wzrok. Tego drugiego Christopher nie był w stanie przywrócić, natomiast...
-Przywracanie wspomnień potrafi problematyczne... Teoretycznie mógłbym pomóc, ale nie jestem w stanie od tak przywracać czyichś wspomnień, niestety. Jednakże, umiem je oglądać. Jeśli są gdzieś głęboko w głowie, to powinienem móc je znaleźć i jakoś ci je pokazać przy pomocy czegoś w rodzaju... Magicznej projekcji?-
Ostatnie słowo było pytaniem, bo sam nie wiedział czy da się w ogóle "pokazać" komuś wspomnienia. Raven znała się na tym i owym w sprawach magii i okultyzmu, więc musiał polegać na niej w tej sprawie. Ostateczna decyzja należała do Rudowłosej. Dicka nigdzie nie było, a sprawa wydawała się nagła...
--------------------
 
 
 Omen


Informacje
Imię i nazwisko: Lilith Clay
Pseudonim: Omen
Wiek: 22
Multikonta: Jedwabek, Milagro, Firestorm
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-04-29, 15:20   

- Niewystarczająco - sprostowała. To nie tak, że nic nie pamiętała. Pamiętała na tyle dużo, by móc zakładać własną tożsamość, ale nie, by być jej pewną. Pamiętała też, jak się do niej zwracano po dołączeniu w szeregi N.O.W.H.E.R.E., pamiętała, jak poprawiała tych, którzy mówili do niej Lilith miast Omen, pamiętała jak coraz bardziej odcinała się od pozostałości dawnego życia porzucając sentymenty na rzecz nowych celów, a nawet zmysły na rzecz nowych mocy.
Spodziewała się, że to pytanie kiedyś nadejdzie. Od kiedy Logan zauważył, że ani razu nie zawiesiła na nim wzroku była to tylko kwestia czasu. Na całe szczęście zdecydował się nie machać jej dłonią przed twarzą, jak Wally. Była mu wdzięczna za zaoszczędzenie jej dodatkowego upokorzenia. Zwlekała z odpowiedzią, doskonale wiedziała w jakiej pozycji postawi ją przyznanie się do niepełnosprawności. W pozycji ofiary. Wydawało jej się to jeszcze bardziej nieczystą zagrywką niż wybuchnięcie płaczem. Ogarnął ją wstyd. W końcu pokręciła głową.
- Nic, jestem niewidoma - potwierdziła podejrzenia Garfielda naciągając na głowę kaptur, tak by ukryć swoją przypadłość w jego cieniu - Ale... Ale wciąż mogę być przydatna dla zespołu! - dodała przestraszona, że tym wyznaniem mogła skuteczniej pozbawić się możliwości ponownego dołączenia do Tytanów niż niepewną tożsamością.
Na krótką chwilę rozproszyła ją i odciągnęła od tematu ślepoty mnogość wątpliwości i wzajemnych podejrzeń, które uderzyły w nią z umysłu Kate i chłopaka w lenonkach. Niebo? Śmiertelnicy? Moc? Wygląda na to, że nie była jedyną enigmą i źródłem tysiąca pytań w okolicy. Czyżby Tytani zrezygnowali z integracyjnych wieczorków przy pizzy? A może po prostu nie pamięta, że zawsze było tak dużo tajemnic w zespole.
- Wiem. To stało się w okresie, który doskonale pamiętam - odparła sprowadzona przez Raven na właściwy tor rozmowy. Wolała nie wspominać, że oddała wzrok z własnej woli, a nawet była wtedy szczególnie dumna z podjętej decyzji. Jak mogła się nie zorientować, że nie myślała wtedy logicznie? Drugie pytanie ją ugodziło, a nawet zirytowało. Nie tylko dlatego, że zostało skierowane do gościa, który miał tak bardzo otwarty i ogólnodostępny umysł, że nie podejrzewałaby go o jakiekolwiek mentalne zdolności, ale również dlatego, że wiązało się z założeniem, że Lilith nawet nie próbowała.
- Jestem psionikiem klasy alfa - zakomunikowała obruszona - spędziłam miesiące sam na sam z moim umysłem wyszukując najmniejsze okruchy wspomnień w jego zakamarkach. Tam nie ma nic więcej! Nic więcej, niż sama zdołałam odzyskać - nie wierzyła, że jakiś chłopak z mocą, na którą "nie zasługuje" byłby w stanie w kilka minut osiągnąć coś, co jej się nie udało przez ponad pół roku, nawet jeśli w ruch szła magia. Mimo wszystko odłożyła pewność siebie i swoistą dumę z własnych umiejętności na bok.
- Jednak jeśli istnieje jakiś sposób, o którym nie wiedziałam, jeśli istnieje jakaś szansa, poddam się każdemu eksperymentowi. Nawet jeśli te magiczne projekcje nie pokażą mi nic nowego, może przynajmniej po obejrzeniu tego, co mam w głowie będziesz w stanie przekonać resztę, co do moich intencji - odparła zdecydowana otworzyć się przed Kitem. Raven i tak widziała już najgorsze, głębiej powinno być tylko lepiej. Nie miała nic do stracenia poza resztką kredytu zaufania, który otrzymała za przybycie pod wieżę z Wally'm.
--------------------

 
 
 Beast Boy 


Informacje
Imię i nazwisko: Garfield Logan
Pseudonim: Beast Boy, B.B.
Wiek: 19 lat
Grupa: Titans
Multikonta: Martian Manhunter, Blue Beetle
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-05-06, 01:11   

“Niewystarczająco”. Choć zabrzmiało to pesymistycznie, dało jakiś punkt zaczepienia. Beast Boy uśmiechnął się z ulgą.
- To zawsze coś - podsumował. W tej chwili priorytetem było ustalenie, czy dziewczyna jest tym, za kogo się podaje. Zupełny brak wspomnień byłby wygodną wymówką dla oszustki.
Niedziałające oczy były czymś, co całkowicie odróżniało ją od Lilith, jaką Logan zapamiętał. Nie dostrzegał powodu, dla którego podszywająca się pod Clay osoba miałaby popełnić tak oczywistą gafę. Nie dostrzegał, do momentu, gdy rozpaczliwie zaczęła zapewniać, że wciąż może być użyteczna. Jeszcze przed chwilą ta niepełnosprawność dodawała jej wiarygodności, ale teraz Garfieldowi przyszło do głowy, że to tylko zagrywka, która miała wywołać litość.
- Wiesz… Najpierw musimy ustalić, czy możemy ci ufać - przypomniał jej niechętnie.
Jeśli okaże się, że Omen rzeczywiście jest po ich stronie, to z pewnością znajdzie miejsce wśród nich. Nawet jeśli tytuł Tytana miałby być tylko honorowy, a jej rola w drużynie znacznie się zmniejszyła. Na pewno nie wyrzuciliby przyjaciółki. Jednak póki nie mieli pewności, że to faktycznie ona, nie warto było poruszać tego tematu.
Beast Boy nie zagłębiał się za bardzo w odpowiedź, której nie zamierzał jeszcze udzielać. Plague postanowiła się usunąć z rozmowy i było to całkiem zrozumiałe. Ale ten komentarz w stronę Kita… W głowie Garfielda zaroiło się od pytań. Jednak będą musiały zaczekać, aż rozwiąże się sprawa z Lilith.
Był wdzięczny Raven, że zaangażowała się w rozmowę i zaczęła zadawać całkiem rzeczowe pytania. Męczyło go już prowadzenie tego przesłuchania. Co prawda był rozgadany, ale zdecydowanie lepiej szło mu rozmawianie o serialach, celebrytach, grach, memach i wegetariańskiej kuchni niż prowadzenie takich dochodzeń. Zwłaszcza, że to nie była pierwsza poważna dyskusja tego dnia.
Wodził spojrzeniem po rozmawiających i słuchał, co mają do powiedzenia. Jednocześnie pisał SMSa do Nightwinga. Pomysł z wydobywaniem wspomnień Lilith za pomocą umiejętności Eternity był całkiem niezły. Ale rudowłosa dała jasno do zrozumienia, że wygrzebała wszystko, co mogła. W dodatku wyglądało na to, że nie podoba jej się ten pomysł. Wchodzenie takiemu silnemu telepacie do głowy mogło być niebezpieczne. Zwłaszcza, jeśli rzeczywiście była przeciwko nim i taki wywiad nie był jej na rękę.
- Może najpierw powiedz nam, co pamiętasz - zasugerował. - Na przykład, jak straciłaś wzrok.
Chciałby się dowiedzieć, dlaczego tak się zmieniła. Co tak przeraziło Raven. I czy pamięta cokolwiek z czasów, gdy walczyła razem z Tytanami. Ale przede wszystkim, czy to naprawdę ona i czy jest z nimi szczera. Czuł się okrutnie, że nie mógł jej w pełni zaufać. Miał nadzieję, że już niedługo to się zmieni i zrobi mu się głupio, że w ogóle w nią wątpił. Jednak na razie musiał być ostrożny, żeby chronić całą resztę przyjaciół.
- Napisałem do niego - podniósł telefon odpowiadając na pytanie Raven. - Ale pewnie trochę zejdzie zanim tu dotrze. O ile nie uzna, że ma coś ważniejszego na głowie...
--------------------

♪♫♪
b1d068
 
 
 Raven


Informacje
Imię i nazwisko: Rachel Roth
Pseudonim: Raven
Grupa: Titans
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-05-18, 11:07   

Spojrzała na Plagę nie kryjąc swojej podejrzliwości. Co prawda w pierwszym momencie myślała, że zwraca się do niej, ujawniając swoje wątpliwości czy tak na pierwszy rzut oka krucha dziewczyna jak Raven powinna mieć w posiadaniu tak potężne moce jakimi była w stanie władać, ale okazało się, że to Kit padł jej ofiarą.
- A ja ci mówiłem, mówiłem ci, że trzeba ją sprzątnąć - Zaskrzeczał w jej głowie głos ojca, który wywoływał w niej to samo uczcie co ten paskudny dźwięk tarcia kredy o powierzchnie tablicy w ten najgorszy z możliwych sposobów.
- Jest zagrożeniem dla twoich przyjaciół. Jeżeli coś im się stanie to będzie to twoja wina. Daj mi to zrobić, rzucę mu pod nogi truchło, pokaże mu. Wypuść mnie, a zrobię to za ciebie - Charczał w jej głowie, ranił jej i tak już nadwyrężoną duszę. Nie zdążyła nic odpowiedzieć, ponieważ Plaga - jakby coś wyczuła i odeszła na bok.
Na podsumowanie zachowania Plagi przez Kita Rae nie odpowiedziała zupełnie nic. Na tle jej niemiłego zachowania niebieskowłosa wypadała całkiem znośnie, więc kim była by oceniać.
Propozycję Kita przyjęła kiwnięciem głowy. Czy była gotowa jeszcze raz to zobaczyć? Sądząc po ciężarze jaki poczuła na sercu na samą myśl o ponownym zaglądaniu w akurat te wspomnienia Rae nie miała chęci, ale potrafiła odsunąć to na bok. Dla dobra innych. Trigon również nie pomagał, ale z tym postanowiła się uporać później. Nadal podtrzymywała, że nie może dać po sobie poznać, że pojawiły się jakieś "drobne" komplikacje. Chciała o nią zawalczyć, bo nadal twierdziła, że emocje Lil były prawdziwe. Czuła to nie tylko w kościach, ale całą swoją duszą, dlatego jakoś tak odruchowo wyciągnęła dłoń i zacisnęła ją na ramieniu Gary'ego, gdy wyczuła jak sam zakopuje się głęboko w swoich wątpliwościach. Nagła reakcja Omen wywołała w nim wiele zastrzeżeń, które Rae chciała ukoić, nie zdając sobie sprawy, że mogło to w nim wywołać negatywną reakcje, w końcu rzadko kiedy kogokolwiek dotykała w ten sposób. Zwykle trzymała wszystkich na dystans.
Nabrała nieco więcej pewności siebie mając u boku również Kita. Znalazła się w towarzystwie osób, które były jej znane i mniej więcej wiedziała czego mogła się po nich spodziewać, dlatego bez problemu mogli skupić się na osobie Lil. Rae zaczęła mieć wyrzuty sumienia, że tak gwałtownie zareagowała na jej wspomnienia i że nie zapanowała nad emocjami. Może gdyby w porę je opanowała sytuacja nie zrobiłaby się aż tak napięta. Zagrzebała się w wyrzutach sumienia podczas wysłuchiwania wypowiedzi Lil. Jej mina nie mówiła zupełnie nic. Obojętność i opanowanie nie wskazywał na strach czy brak gotowości. W końcu tylko cicho westchnęła.
- Dobra, róbmy to - Rzuciła przesuwając wzrokiem po zebranych. Na samym końcu zatrzymała się na Omen.
- Jesteś gotowa? - Zapytała, a potem zwróciła się do Kida - Potrzebujesz w tym mojej pomocy? - Zapytała mając nadzieje na negatywną odpowiedź. Nie miała pojęcia czy Trigon nie będzie celowo zakłócał procesu... Wolała go trzymać na uboczu.
--------------------
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu Strona 2 z 3 
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9