Czosnek i osikowe kołki
Autor Wiadomość
 Śmierć


Informacje
Imię i nazwisko: Samantha Cohen
Pseudonim: Śmierć
Miasto: Metropolis
Grupa: Villains
Multikonta: Jedwabek, Omen, Milagro, Firestorm
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-05-09, 13:06   Czosnek i osikowe kołki

Anglia, 1592


Obiecujące plotki o istotach, wojownikach, czy zdarzeniach wskazujących na możliwą ingerencję jej rodzeństwa zaprowadziły ją na przełomie piętnastego i szesnastego wieku z powrotem do Anglii. Podróżowała konno, z niewielkim bagażem, posługiwała się imieniem Cadsuane Melaidhrin i podawała za medicusa zarabiając na strawę i dach nad głową świadcząc usługi medyczne. Mimo to ciągnęła się za nią dosyć nieprzyjemna fama. Każdą wioskę, każde domostwo, w którym dokonała leczniczego cudu ostatecznie dotykało jakieś nieszczęście: Uzdrowione dziecko okazało się być opętane, synowie mężczyzny, którego uleczono z zaćmy zostali odnalezieni rozerwani na strzępy, mieszkańcy dotkniętej epidemią odry osady poczuli się lepiej, aby tydzień później spłonąć wraz z całym grodem. Jej zła sława jeszcze jej nie wyprzedziła, więc w każdym, nowym miejscu była witana z otwartymi ramionami tylko po to, by zaledwie kilka dni po jej wyjeździe przeklinać jej imię i przypisywać miano wiedźmy, demona, czy innego piekielnego stworzenia. Podobno stroni od słońca i osłania przed nim swą twarz. Podobno może przeżyć miesiące bez strawy i napoju, a żywi się noworodkami. Podobno nie ma pulsu i nie oddycha gdy śpi. Podobno szkodzi jej sól i chleb na wodzie święconej. Podobno... Każda kolejna pogłoska była coraz bardziej niestworzona, ale we wszystkim tkwi ziarno prawdy, czyż nie?

Dobre dwie godziny po zapadnięciu zmroku zajechała do niewielkiej gospody na rozdrożu. Zostawiła konia przy wejściu zarzucając cugle na przeznaczony do tego celu palik, wyjęła z sakw torbę z osobistymi i najpotrzebniejszymi przedmiotami. Była zakutana w ogromną chustę i płaszcz tak, że widoczne były tylko jej przenikliwe, błękitne oczy. Może to przez pogodę pod psem i siąpiący deszcz, a może robiła tak zawsze. Weszła do przestronnej sieni, a gdy właściciel lokalu ją przywitał poprosiła o pokój i zajęcie się koniem. Zapłaciła z góry.
Dopiero w zaciszu klitki wyposażonej w łóżko, stolik, krzesło, taboret i stojącą na nim miednicę z wodą zdjęła wierzchnie odzienie. Wyglądała staro, garbiła się, jej twarz pokryta była siecią zmarszczek, prosta suknia ewidentnie szyta na miarę jej młodszej postaci zwisała na niej niczym na kościstym wieszaku. Postawiła kaganek na biurku, koło niego wyjęty z torby kałamarz oraz pióro, wyszeptała inkantację i otworzyła księgę na jednej z pustych stron. Usiadła. Jeszcze tylko kilka godzin mogła cieszyć się dostatecznie dobrym wzrokiem, by bez trudności uzupełniać swoje notatki.
--------------------
 
 
 Andrew Bennett
Wampirzy Władca


Informacje
Imię i nazwisko: Andrew Bennett
Pseudonim: Wampirzy Władca/Król Krwi/Ja, wampir
Miasto: Boston/Gotham City
Wiek: Około 500 lat
Grupa: Anty-Bohater
Multikonta: Reaper/Impulse/Booster Gold/JBlood/Eternity
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-05-11, 16:07   

Niedługo minął dwa lata. Dwa lata od tego nieszczęśliwego wypadku. Dwa lata od rozpoczęcia się koszmaru. Dwa lata od ostatniego spotkania z Mary. Dwa lata od zostania swoim najgorszym wrogiem. Dwa lata od spotkania Kaina. Już od samego początku głód nie był problemem. Nie czuł tego, co czuli inni. On nie musiał pić ludzkiej krwi. Mógł zadowolić się każdą inną, co i tak robił jak najrzadziej. Zazwyczaj raz na dwa tygodnie wypijał parę szczurów i dzięki temu mógł funkcjonować dalej. Na początku było ciężko z przyzwyczajeniem się do zapachu i smaku, ale ostatecznie przestał na to zwracać uwagę. Musiał przetrwać, by w pełni poznać swoją nową stronę.
W tych latach jeszcze nie dzierżył potęgi, jaką miał mieć za kilkaset lat. W tych czasach był jeszcze słabą jednostką w porównaniu do przyszłego siebie, lecz nie przeszkadzało mu to w zabijaniu nowonarodzonych. Był mniej więcej na środku łańcucha w wampirzej hierarchii. Był zwykłym wampirem. W starciu z innymi jego pokroju miał średnie szanse na powodzenie, ale na szczęście w okolicy takowych nie było. Grasowali zdecydowanie dalej i niektóre stworzone przez nich "dzieci" podróżowały odrobinę za daleko. Wtedy właśnie Andrew wkraczał do akcji, stąd to doświadczenie w walce z wampirami i wiedza o swoim gatunku. Cóż, tak przynajmniej było do czasu. Wedle pogłosek w okolicy krążyło coś, co wampira przypominało. Nie wszystko się zgadzało, lecz zdecydowana większa część tak. Bennett potraktował to jako pierwsze prawdziwe wyzwanie i ruszył w pogoń. Nie miał zamiaru pozwolić, by jakakolwiek z tych istot zbliżyła się do jego rodziny, albo co gorsza, Mary.
Podróżował na pieszo. Był ubrany w zwykły strój podróżny z wieloma kieszeniami, bandolier, a przez plecy przewiesił sobie rodzinny miecz. Na to wszystko zarzucił pelerynę z kapturem, którym się osłonił. Szedł w kierunku wioski, o której krążyły plotki jakoby właśnie tam ostatnio rezydował domniemany wampir. Teoretycznie mógł tak iść dzień i noc, bo słońce nie robiło mu krzywdy, lecz co jakiś czas musiał sprawdzać stan ekwipunku i porównywać plotki. Dlatego gospoda na rozdrożu wydała mu się idealnym miejscem do zatrzymania się.
Przed wejściem ściągnął kaptur i mocno się zaciągnął tutejszym powietrzem. Śmierdziało alkoholem, potem i ludźmi. Standard. Wszedł i rozejrzał się wokół. Pomimo późnej godziny, to poza karczmarzem było tutaj jeszcze paru ludzi. Wspaniale! Andy podszedł i wynajął pokój na noc, a później wdał się w rozmowę z właścicielem tego zajazdu. Najpierw pytał o plotki z okolicy, później miał zamiar przejść do konkretnych informacji. A gdyby coś poszło nie tak, to zmiana koloru oczu na zielone zawsze działała.
--------------------
 
 
 Śmierć


Informacje
Imię i nazwisko: Samantha Cohen
Pseudonim: Śmierć
Miasto: Metropolis
Grupa: Villains
Multikonta: Jedwabek, Omen, Milagro, Firestorm
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-05-14, 09:03   

Przetarła oczy i ścisnęła nasadę nosa dwoma palcami. Wzrok jeszcze dawał radę, za to ręce trzęsły się jej tak bardzo, że nie miała szans narysować okrągłego kręgu. Kilkoma, rymującymi się, francuskimi słowami wyczyściła zamazaną kartkę, wcisnęła kałamarz do przewieszonej przez ramię sakwy, wetknęła pióro za pasek okutała się na nowo chustą i dzierżąc księgę zeszła na dół. Była prawdopodobnie jedyną kobietą w całej gospodzie. Dodatkowo kobietą podróżującą samotnie, a jej ubiór prowokował wiele pytań. Skoro okrywała całe ciało może była trędowata? Może ta czarna chusta oznaczała żałobę? Może zasłaniała twarz i włosy, bo po prostu była bardzo religijna? Ale czy na pewno w wierze chrześcijańskiej? Anglikanizm na pewno nie wymagał od kobiet aż takiej powściągliwości. Może była muzułmanką i zapędziła się do Brytanii aż z Imperium Osmańskiego? Tyle niewiadomych, a wiadome było tylko jedno: potrzebowała czegoś na uspokojenie, czegoś co ogarnie jej początkowe stadium starczego parkinsona.
- Ćwiartkę wina - rzuciła do karczmarza znów płacąc z góry i nie zważając na to, że prowadził konwersację z jakimś innym człowiekiem. Człowiek? No właśnie. Śmierć dotknęły wątpliwości. Gospodarz zakrzątał się za ladą, a po chwili wręczył kobiecie szklaną, napełnioną trunkiem karafkę i cynowy kielich, a wszystko to nie przerywając rozmowy z Andy'm. Śmierć usiadła samotnie przy jednym z zacienionych stolików pod ścianą, położyła księgę na kolanach, odchyliła osłaniający twarz materiał i racząc się napojem badawczo obserwowała wampira. Tak! Już była całkowicie pewna, że jest z nim coś nie w porządku, ale nie bardzo wiedziała co dokładnie. To nie był mag. To nie był demon. To nie była istota z innego wymiaru. Jeszcze nigdy nie spotkała się z tak osobliwą aurą. Pociągnęła kolejny, duży łyk. Wyciągnęła palcem z kielicha pierwszego, stałego zęba, który jej dziś wypadł. Kolejnym łykiem opróżniła naczynie. Otworzyła magiczne tomiszcze na stronie, nad którą pracowała, odwróciła kielich i odcisnęła nim czerwony, idealnie równy okrąg. No! Wino definitywnie poradziło sobie z parkinsonem.
--------------------
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 8