DC Universe
» Rozgrywka » Blüdhaven » Titans Tower » Otoczenie


Otoczenie
Autor Wiadomość
 Kid Eternity
Brama Życia i Śmierci


Informacje
Imię i nazwisko: Christopher "Kit" Freeman
Pseudonim: Kid Eternity
Miasto: Blüdhaven
Wiek: 17
Grupa: Tytani
Multikonta: Reaper/Impulse/Booster/Bennett/JBlood
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-05-28, 13:16   

Słuchał w milczeniu przetrawiając słowa. Nie miał najmniejszego pojęcia, co dokładnie może oznaczać "Psionik klasy alfa", ale widocznie coś ważnego, skoro Rudowłosa aż tak się zdenerwowała. Zresztą, to była słuszna reakcja. Kit nie pomyślał o tym, że dziewczyna mogła mieć moc pozwalającą na grzebanie we własnym umyśle. Czyli mogła również zaglądać do głów reszty Tytanów. Nie lubił takich zdolności. Ciężko je wykryć, a nawet jeśli się to uda, to niektórzy użytkownicy tej mocy są zbyt silni, by się przed nimi ochronić. Liczył na to, że Lillith jest po stronie bohaterów, bo wolał uniknąć starcia. Jej zgoda na ten mały eksperyment go trochę uspokoiła. Jednakże, jednocześnie trochę zwątpił. Skoro nawet ona, osoba specjalizująca się w takich działaniach, nie potrafiła znaleźć swoich starych wspomnień, to jakie szanse miał Kit? Nigdy jeszcze nie używał tej mocy w taki sposób. Podczas podróży z Keeperem zdarzało mu się wejść do czyjejś głowy, ale tylko po to, by sprawdzić czy ten ktoś jest godny bycia kolejnym obiektem świętej misji. Rzadko skupiał się na wszystkich wspomnieniach, praktycznie wcale. Cóż, zawsze musi być ten pierwszy raz, racja?
Ostatecznie Beast Boy zarządził, aby Lillith najpierw opowiedziała o tym, co pamięta. To nie był taki zły pomysł.
-Dobry pomysł. Dzięki temu będę wiedział od jakiego momentu oglądać wspomnienia.
Im bardziej się zorientują w jakiej sytuacji jest dziewczyna, tym lepiej, nie? Poza tym, musiał być jakiś powód, dla którego straciła pamięć. Dobrze byłoby go znać, ale Chris wątpił, żeby Rudowłosa o tym pamiętała. Cóż, zawsze warto mieć nadzieję. Nie znał tej dziewczyny, więc nie myślał o niej w ten sam sposób, co Raven i Garfield. Chciał jej pomóc i tyle. Nie wiązały się z tym żadne głębsze przemyślenia czy napływ różnych emocji.
--------------------
 
 
 Omen


Informacje
Imię i nazwisko: Lilith Clay
Pseudonim: Omen
Wiek: 22
Multikonta: Jedwabek, Milagro, Firestorm
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-05-28, 18:39   

Nie chciała być honorowym Tytanem. Nie po to tu przybyła, nie po to wróciła do USA, żeby miło spędzać czas z dawnymi znajomymi. Pragnęła odpokutować swoje czyny z ostatnich dwóch lat, pragnęła naprawić, co zepsuła i chociaż trochę odciążyć swoje serce, które aktualnie z pewnością było cięższe od pojedynczego pióra. Być może nawet od tony pierza. Co Tytanom po honorowym, nieprzydatnym członku, który ma na czole napisane "przestępca"? Co im po trzymaniu w gablotce gówna tylko dlatego, że jest wspomnieniem wyśmienitego posiłku? Tak się właśnie czuła, jak najgorszy śmieć. Miała wrażenie bycia niegodną honorowego miejsca wśród znajomych, których ledwo pamiętałam. Chciała być chociaż trochę przydatna.
- Gotowa? Tak. Bardziej gotowa nie będę - odparła nie całkiem przekonana. Zarówno wątpliwości Kita, czy jego zabieg w ogóle jest w stanie cokolwiek wnieść do sprawy, jak i obawa Logana, że zrobi chłopakowi w lenonkach krzywdę jakoś ją przygnębiły. Aktualnie wątpiła, że jest w ogóle w stanie kogokolwiek przekonać co do swojej tożsamości nie kłamiąc. W końcu sama nie była jej pewna. Miała też wrażenie, że szczerością wcale nie zyska zaufania zebranych skoro Raven zareagowała wręcz agresją na najbardziej szczere, prawdziwe wspomnienia, a cała reszta całkowicie instynktownie zakładała, że Lilith może wcale nie być po ich stronie. "Dobry pomysł"? Uśmiechnęła się smutno, drwiąco, korzystając z cienia naciągniętego kaptura. Obawiała się, że pogrąży się, cokolwiek nie powie. Bała się. Była wręcz przerażona możliwą reakcją na jej słowa. Pewnie, jakby się odrobinę bardziej skupiła byłaby w stanie ją nawet przewidzieć, w końcu do puli jej mocy zaliczała się również prekognicja, ale jakoś wolała mieć... niespodziankę.
- Pamiętam moje dzieciństwo, pamiętam moment odkrycia mocy, pamiętam ucieczkę z domu - zaczęła na prośbę Kita wyliczać od tych najbardziej neutralnych, dawnych wspomnień - pamiętam pierwsze spotkanie z Tytanami - przerwała, zastanowiła się chwilę marszcząc brwi - Nie, to nie moje, to wiem od Wally'ego.
Przymknęła oczy. Dosyć ciężko szło jej segregowanie tego, co zgarnęła z umysłu Westa od własnych, szczątkowych wspomnień. Teraz wiedziała przynajmniej, że cokolwiek "odzyska" od dawnych znajomych powinna układać w innym miejscu, żeby się nie mieszało i żeby przypadkiem nie palnęła czegoś, o czym teoretycznie wiedzieć nie powinna.
- Z okresu członkostwa w Tytanach jakieś skrawki, niewyraźne twarze, imiona, pojedyncze obrazy z treningów, wspólnych wypadów, urodziny Wally'ego, ślub Donny... - to była taka drobnica, czasem wręcz pojedyncze puzzle z całego obrazka, że ciężko jej było uporządkować je w czasie, lub wydedukować kontekst. To właśnie tych wspomnień najbardziej nie była pewna. Czasem miała wrażenie, że to zwykła mistyfikacja - Ogólnie im bliżej dnia, w którym zniknęłam, tym mniej.
Westchnęła. Łatwe, miłe i niewinne obszary pamięci się skończyły. Teraz miała się przyznać do reszty. To nie tak, że chciała zachować to na zawsze dla siebie i ukrywać przed resztą, nawet jeśli przyjęliby ją od początku z otwartymi ramionami, ale miała nadzieję na trochę inną atmosferę i trochę inne miejsce do uzewnętrzniania się.
- No i są jeszcze ostatnie dwa lata - kontynuowała głosem, w którym słyszalne było napięcie - Ostatnie dwa lata pamiętam. Wally twierdził, że wiecie o N.O.W.H.E.R.E. Stało za niedawnymi, masowymi zaginięciami posiadających metagen dzieci, budowało armię nieletnich, zindoktrynowanych super-żołnierzy, handlowało żywym towarem, bawiło się w amplifikacje zdolności wywoływanych genem, izolowało go z komórek macierzystych, tworzyło własne odmiany i eksperymentowało na żywych ludziach podatnych na ulepszenia posiadanego przez nich genu oraz planowało unieszkodliwienie Ligi Sprawiedliwych - wyrzuciła z siebie na jednym tchu - Ja... byłam przez okrągły rok jednym z przywódców i koordynatorów tej grupy - dodała powoli i z wysiłkiem wypowiadając każde kolejne słowo, jakby wyciskała je z własnego gardła wręcz na siłę. Opuściła głowę i jeszcze bardziej skryła twarz w cieniu kaptura - Wzrok odebrałam sobie sama w ramach serii eksperymentów mających za zadanie wzmocnić moje telepatyczne moce.
Ogarniał ją wstyd. Ogromny, przenikliwy, przytłaczający. Doskonale zdawała sobie sprawę, jakich potwornych rzeczy dokonywała nazywając się prawą ręką Harvesta, ale wypowiedzenie tego na głos było zdecydowanie bardziej druzgocące niż tylko myślenie o tym. Uniosła dłoń do ust i przygryzła knykieć palca wskazującego powstrzymując się od płaczu. To było ostatnie, czego potrzebowała! Przy Wally'm się poryczała i może rzeczywiście w ten sposób nieumyślnie "wyprała mu mózg" wymuszając współczucie.
- Tych samych eksperymentów, które pozbawiły życia tyle niewinnych dzieci. Tyle dzieci, które osobiście kupowałam za śmieszną gotówkę od handlarzy żywym towarem. Tyle dzieci pozbawiłam przeszłości, tożsamości i przyszłości... - wylewało się z niej pełne goryczy do samej siebie, głównie z rozpędu, ale też z zobojętnienia. Raven już sporo z tego widziała, Kit miał zobaczyć, czemu miałaby zatem nie poinformować także Logana? Odwróciła się do nich bokiem i zwróciła twarz w sobie tylko znanym kierunku, aczkolwiek z daleka od trójki Tytanów w pobliżu i czwartego kawałek dalej. Dolna warga drgała jej z wściekłości i bezsilności, nie wiedziała, co ze sobą zrobić, nie wiedziała, gdzie podziać ślepy wzrok, nie wiedziała, w co wsadzić dłonie, które konwulsyjnie zaciskała wbijając paznokcie w ich wnętrze.
- Nie mogę - wycedziła przez zęby. "Honorowy"? Nie zasługiwała nawet na czyszczenie Tytanom podłóg.
- Jeśli po tym wciąż mi nie ufacie... jeszcze bardziej, to ja... ja może po prostu sobie pójdę zanim wpadniecie na pomysł oddania mnie w ręce policji. Zza krat nie będę w stanie naprawić swoich błędów.
Tak, była gotowa poświęcić swoje życie i swój komfort na rzecz przywracania do porządku życia przymusowych mieszkańców Kolonii. Już wystarczająco czasu poświęciła sobie samej i użalaniu się nad stanem swojej własnej pamięci. Po roku pracy nad sobą była wciąż w rozsypce, ale i tak w lepszym stanie niż większość obiektów doświadczalnych, które przewinęły się przez jej ręce. Jako bohater była winna im ratunku, gdy go potrzebowali. Jako telepata była zobowiązana wcześniej się zorientować, co czyniła.
--------------------

 
 
 Beast Boy 


Informacje
Imię i nazwisko: Garfield Logan
Pseudonim: Beast Boy, B.B.
Wiek: 19 lat
Grupa: Titans
Multikonta: Martian Manhunter, Blue Beetle
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-06-10, 20:46   

Prawie każdy mierzył się właśnie ze swoimi demonami (niektórzy bardziej dosłownie od innych). Zmorą Beast Boya była jego ufność i przywiązanie. A może raczej usiłowanie utrzymania ich na wodzy. To jak zamykanie szczeniaka w łazience, gdy ten skamle i pszczy, bo słyszy, że jego właściciel wrócił do domu i chce się przywitać. Gar nie mógł wypuścić tego szczeniaka dla jego własnego dobra, póki nie dowie się, czy ten właściciel nie ma wobec niego złych zamiarów. Niestety ciągle miał wątpliwości.
Jednak w momencie, gdy Raven dotknęła jego ramienia, skomlenie ustało. Zielonoskóry nie wiedział, czy to wpływ jej mocy, czy samego gestu, ale poczuł ulgę. Jakby ciężar odpowiedzialności został z niego zdjęty i wróciła typowa beztroska. Rachel uświadomiła mu (intencjonalnie, czy też nie), że niepotrzebnie próbuje zastąpić Dicka, czy innego rozsądnego i sceptycznego Tytana. Jego rola w drużynie była inna. W takich chwilach kierował się instynktem, przeczuciem. Zdarzało się, rzadko, ale jednak, że szybciej dochodził do prawdy niż jego chłodno kalkulujący towarzysze. Tym razem jego zaufanie do opinii Raven przewyższyło sentyment do Lilith, ale skoro sama postanowiła niejako odwołać swoje oskarżenie...
Spojrzał na swoje ramię, na którym zacisnęła się blada dłoń, po czym przeniósł wzrok na twarz przyozdobioną rubinem i kiwnął głową z lekkim uśmiechem. Chciał dać Rachel do zrozumienia, że mu pomogła i był jej wdzięczny za to. Zaraz potem skierował swoje żółte ślepia na Lilith. Zdecydował, że po prostu pójdzie za swoją intuicją. A ta mu podpowiadała, że Omen mówi prawdę i nie przyszła tu w roli szpiega, czy zamachowca. Wątpliwości odłożył na bok. Dlatego tym razem nawet nie pomyślał, że jego zmiana nastawienia może być manipulacją rudej. Potrzebowała kogoś, kto jej uwierzy, a wśród obecnych nie było chyba osoby, która miałaby ku temu więcej powodów niż Garfield. Jednak wciąż chciał usłyszeć jej historię.
Lilith nie wydawała się zachwycona tym pomysłem. To mogło wskazywać na wiele rzeczy, ale tym razem Beast Boy postanowił nie zagłębiać się w swoje podejrzenia, zwłaszcza, że telepatka zgodziła się opowiedzieć, co pamięta. Zaczęło się okej. Garfield odhaczał wydarzenia, które faktycznie pamiętał, niektóre Omen mu wręcz przypomniała, a o kilku nie miał pojęcia. Lekko go ubodło, że w tych wspomnieniach nie ma nic o nim, choć już wcześniej się tego spodziewał.
Potem dopiero zaczęła się ta ciekawsza i jednocześnie mniej przyjemna część. Zapełniała dwuletnią lukę, która rozciągała się od zniknięcia Omen aż do tego dnia. I potwierdzała wszystko, co mówiła Raven. Beast Boy uchylił lekko wargi oszołomiony. Nie potrafił sobie wyobrazić, żeby miła i przyjazna dziewczyna jak Lilith mogła zrobić coś tak okropnego. Pomagała w krzywdzeniu dzieci. Więcej, niż pomagała, miała dużą rolę w całym procesie. W dodatku odebrała sobie wzrok, by jeszcze efektywniej manipulować dziecięcymi umysłami. Mimo, że Gar bardzo nie chciał do siebie myśli, że to prawda, wszystko na to wskazywało. Jednak zielonoskóry nie potrzebował nadludzkiej empatii, czy telepatii, by widzieć, jak bardzo rudowłosa tego żałuje. Chłopak był w stanie to kupić, ale nie dostał odpowiedzi na najważniejsze pytanie.
- Dlaczego…? - wymamrotał i poczuł jak oczy mu wilgotnieją. - Dlaczego to zrobiłaś?
Nie mogła tak po prostu przyznać się do paskudnego przestępstwa, nie podając żadnego usprawiedliwienia. A było to na tyle poważna sprawa, że byle wymówka niczego nie załatwi. Beast Boy dopiero zadeklarował przed samym sobą, że będzie wierzył w to, co mówi Lilith. Ale w to nie chciał wierzyć. Jednak Omen nie miała żadnego powodu, by wymyślać tę historię. To faktycznie musiała być prawda.
Zignorował wzmiankę o policji, bo uznał ją za strasznie naiwną nawet jak dla niego. Jeśli dziewczyna nie zdobędzie ich zaufania, na pewno nie pozwolą tak potężnej telepatce, możliwie wrogiej, chodzić samopas po świecie. Nie oddaliby jej też policji, bo czym dla niej jest garstka zwyczajnych ludzi. Chyba, że ze skuteczną blokadą na jej moce...
--------------------

♪♫♪
b1d068
 
 
 Raven


Informacje
Imię i nazwisko: Rachel Roth
Pseudonim: Raven
Grupa: Titans
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-06-15, 13:56   

Ciężar atmosfery udzielał się i jej, ale z tym radziła sobie całkiem znośnie. Doświadczenie w tym zakresie robiło swoje. Gdyby nie gderający głos demona w głowie Rae mogła by podsumować tą sytuację, jako kolejną z którą musieli się zmierzyć Tytani. Skomplikowaną, nad którą wisiał ciężar ciągnących się za sobą konsekwencji. Wszyscy z nich chcieli być w stu procentach przekonani, ale czy tak się dało? Czy w tej sytuacji mogli pozwolić sobie na taki komfort? Biorąc pod uwagę podobną sytuacje zadała sobie pytanie jak wiele poświęcali trzymając ją w szeregach Tytanów? Raven dostała szanse i każdego dnia ciężko pracowała na podtrzymywania kredytu zaufania, którym postanowili ją obdarzyć. Kim była więc zabierając szanse Omen? Z jednej strony tak, bała się o swoich bliskich. Czuła, że musi ich bronić za wszelką cenę, nawet kosztem siebie, ale ta rozmowa, to jakie emocje wzbudzały w rudowłosej i to w jaki sposób to przeżywała coraz bardziej przekonywało do zmiany zdania.
Kogoś innego emocje również mocno uderzały umysł Rae, dlatego postanowiła je uciszyć. Nie chciała mu mieszać w głowie, po prostu dać chwile wytchnienia. Zdziwiła się tylko, że zrobiła to zupełnie odruchowo. Zwykle stroniła od dotyku, dystansowała się jak mogła, nie pozwalając sobie na luksus ciepła drugiej osoby, ale tym razem zaryzykowała.Sama nie wiedziała czy to poprzez działania Omen, w końcu mogła naruszyć jeszcze jedną, osobistą barierę, która wewnętrznie zabraniała jej zbliżeń oraz romantycznych emocji w stosunku do przyjaciół, czy może to, że kilka lat spędzili w swoim towarzystwie i ...cholera, tak jakoś wyszło, a może coś jeszcze było na rzeczy? Coś co miała nadzieje w żaden pokrętny sposób nie wyczuła telepatka.
Skinęła głową widząc delikatny uśmiech na obliczu Logana. Sama również uraczyła go czymś na kształt uśmiechu, ale zaraz zabrała dłoń i obydwoje skoncentrowali się na słowach Lilith.
To co mówiła nie było... łatwe. Ani dla niej, ani dla nich. A im głębiej wchodziła w mroczne tematy, tym wszyscy czuli się o wiele gorzej, ale Rae musiała przyznać, że rudowłosa była dzielna. Jawnie, już bez zaglądania w umysł przyznawała się do najgorszych przewinień i choć ciężko było to nazwać 'przygotowaniem', ale wcześniejsze, wyświetlone w głowie obrazy w jakimś pokrętnym sensie uprzedziły Rae do słów, które padły z ust Lil, dlatego na sam koniec, zaraz po wyznaniu, zaraz po pytaniach Garfielda Rae zadała swoje:
- I co się stało, że postanowiłaś przestać? I co na to twoi ...współpracownicy? Opowiesz nam o nich wszystko? Musimy wiedzieć co nas czeka jak zapukają do drzwi wieży - Póki co była skora dać jej szanse, ale czekała z odpowiedzią na decyzje pozostałych.
- Może powinniśmy naradzić się na osobności? - Zerknęła na Beast Boya i na Kita.
--------------------
 
 
 Kid Eternity
Brama Życia i Śmierci


Informacje
Imię i nazwisko: Christopher "Kit" Freeman
Pseudonim: Kid Eternity
Miasto: Blüdhaven
Wiek: 17
Grupa: Tytani
Multikonta: Reaper/Impulse/Booster/Bennett/JBlood
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-06-28, 18:12   

Wspaniale. Pełna gotowość pacjenta do eksperymentu to połowa sukcesu, nie? Taką nadzieję miał Kit, który wciąż nie był do końca przekonany co do szansy na pomoc Lilith. Bywał już w czyichś głowach, ale wykorzystywał to do czegoś zdecydowanie bardziej prostszego niż przekazywanie wspomnień.
Wysłuchał początek wypowiedzi Lil w milczeniu przetrawiając każdą informację. To póki co było zbyt mało i równie dobrze mógł od razu wskoczyć do głowy dziewczyny. Dopiero później zrobiło się... Ciekawie, jeśli można to tak nazwać. Gdy wspomniała, że pamięta ostatnie dwa lata, to Kit się rozluźnił. Takie informacje byłby dobrym punktem zaczepienia podczas przeczesywania wspomnień Rudowłosej. Gdy jednak zaczęła o nich opowiadać, to... No, powiedzmy, że nie brzmiało to zbyt miło. Chłopak podrapał się po brodzie i spuścił głowę. Nie spodziewał się, że była Tytanka byłaby w stanie zrobić takie rzeczy. Musiało być jakieś wytłumaczenie, racja? Cóż, pewnie czeka za zamkniętymi wrotami jej umysłu... Albo i nie. Chris zaczął się trochę niepokoić tym, co miało nadejść. A co jeśli to tak naprawdę Lilith zmieniła strony ostatecznie i jest przeciwnikiem? Freeman nie wiedział, co się z nim może stać, gdy będzie się znajdował w umyśle osoby, która poniekąd nad tymi umysłami panuje. Cóż... To nie tak, że umarłby pierwszy raz, nie? No właśnie.
Nie ufał przybyszce i miał nadzieję, że gdyby coś się stało, to Raven i Logan by mu pomogli... Nie odezwał się. Wolał milczeć i zachować swoje myśli dla siebie (i telepatki). Przynajmniej póki co. Później najwyżej będzie powtarzał tylko jedno słowo, ale za to jakie! Raven i Logan zadali pytania, które nasuwały się Eternity, więc miał tylko dodatkowy powód by siedzieć cicho i tylko słuchać. To mu najlepiej wychodziło. Wrodzony talent!
--------------------
 
 
 Plague
First rider of Apocalypse


Informacje
Imię i nazwisko: Plague
Miasto: Gotham City
Wiek: Nikt nie policzy
Grupa: Cywil
Multikonta: Boomerang ll Magni ll Akira ll Rez
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-06-30, 00:08   

Dobra, odeszła na bok i spaliła dwa szlugi, ale co jej to dało? Czuł się z tym źle, w końcu chciała pomagać, a jedyne, co zrobiła, to uciekła. Jak zwykle, jak zawsze, gdy problemy ją przytłaczały, to uciekała. Kiedyś do rodzeństwa, teraz do samotności. Była słaba i bezużyteczna, zła z natury i ogólnie słaba. Jednak dość, miała pomagać ludzkości? No miała i powinna to robić. Była zła na siebie, że jest tak słaba i ucieka od problemów. Neh, mogła nie uciekać z Nieba.
Dobra, wbiła niedopałek w ziemię koło poprzedniego, wstała i ruszyła w kierunku grupy. Siedziała na tyle daleko, że nie słyszała ich rozmów. Powinna była zostać. Dobra, teraz tylko przywdziać uśmiech i być "tą wyluzowaną" laską. Lekko się sobą brzydziła, ale jednak coś się jej udawało - poznała świetną laskę i tych (w większości) ludzi. Świetnych ludzi. Czyli może nie była aż tak zepsuta i zła.
- No hej, coś ustaliliście? - starała się wyglądać naturalnie i nie zdradzać po sobie swoich problemów - Sorry, za tą ucieczkę. Czasem przerastają mnie problemy innych -szczególnie, gdy nie radze sobie z własnymi - dodała w myślach.
--------------------
 
 
 Omen


Informacje
Imię i nazwisko: Lilith Clay
Pseudonim: Omen
Wiek: 22
Multikonta: Jedwabek, Milagro, Firestorm
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-07-02, 16:55   

- Dlaczego? Bo byłam wtedy przekonana, że postępuję właściwie. Że poświęcam pojedyncze jednostki dla wyższego celu. Nie jestem przecież jedyną osobą na świecie, która potrafi nagiąć czyjeś poglądy! - zorientowała się, że jej ton stał się odrobinę nieprzyjemny, jakby karcący. Nie zrzucaj winy na innych, Lilith! Przymknęła powieki i wypuściła ze świstem zebrane w płucach powietrze starając się uspokoić - Ale jako jedna z tych osób nie powinnam była się dać tak podejść.
Uniosła dłoń uprzedzając komentarz, nawet jeśli miał być tylko mentalny.
- Tak, wiem, pranie mózgu jest co najmniej tak samo wygodne, jak utrata pamięci - ale przynajmniej ją uzasadnia - Jakbym chciała was oszukać wymyśliłabym coś bardziej wiarygodnego - brak zaufania ze strony Tytanów i uczucie, że pomimo pozornego przekonywania Logana niewiele się zmienia zaczynały ją irytować. Nawet jeśli dadzą jej szansę nie uniknie ostracyzmu, wątpliwości nie znikną z dnia na dzień. Miała wręcz ochotę wybuchnąć i naskoczyć Kita z pretensją o jego obawy. Przecież nikogo by nie zamordowała, niezależnie od tego ile razy już umarł. Przy odrobinie wysiłku stłamsiła te mogące prowadzić jedynie do eskalacji sytuacji zapędy. Christopher miał pełne prawo i wystarczająco powodów, by jej nie ufać. Tak samo, jak reszta. Nie zmieniało to faktu, że każde docierające do niej, podejrzliwe myśli ją raniły, wyżerały od środka. Nie chciała kłamać, jednak miała wrażenie, że prawdą tylko się pogrąża. Poczucie bezsilności i beznadziejności przygniatało ją tak, że najchętniej usiadłaby na ziemi i zaczęła płakać.
- Potrzebowałam czasu i zewnętrznego bodźca, by się zorientować. Jestem, uh, rozczarowana. Że tak długo mi to zajęło - zgrzytnęła zębami, gdy poczuła, że ogarnia ją fala przejmującego żalu - Że ten bodziec nie pochodził od nikogo mi bliskiego. Że z taką łatwością pogodziliście się z tym, że mogę już nigdy nie wrócić. Z moją śmiercią - tak, to był wyrzut. Zacisnęła dłoń mnąc materiał kostiumu na klatce piersiowej, jakby to miało w jakiś magiczny sposób zapobiec bolesnemu uciskowi w jej wnętrzu. Wprawdzie sama była bohaterem, jednak nie znaczyło to, że nigdy nie potrzebowała pomocy. Na przykład wtedy. Albo teraz. Decydując się na powrót spodziewała się ją otrzymać od społeczności, do której zdawało jej się, że należy, a zamiast tego wzięto ją za intruza.
- Przepraszam! - rzuciła szybko po tych przykrych słowach - Wcale tak nie myślę! Po prostu... ciężko mi teraz, racjonalnie... - natłok emocji wymykał się jej spod kontroli. Nie wyrabiała z kasowaniem głupich pomysłów i powstrzymywaniem się przed destrukcyjnymi wypowiedziami. Przynajmniej nie nakrzyczała na Kita. Przejechała dłonią po twarzy. Jak mogła pozwolić się wymsknąć czemuś takiemu!? Odchrząknęła.
- Moje odejście z N.O.W.H.E.R.E. pokryło się z rozpadem organizacji. Nie wiem nawet, czy jej założyciele wciąż żyją, ale jeśli to nie będą się raczej w najbliższym czasie wychylać. Chociażby ze strachu. Po świecie chodzi zbyt dużo mściwych wychowanków Kolonii świadomych krzywdy, jaką im wyrządzono - Lilith spotkała nawet grupkę takich uciekinierów, gdy była w towarzystwie Wally'ego. Wolała nie wspominać, że to takie ocalałe dzieciaki prędzej zapukają z jej powodu do wieży niż Leash, czy Harvest, bo musiałaby wtedy zapewniać, że są raczej niegroźni i jakby co sobie z nimi poradzi. Objęła się ramionami rysując stopą kółka na pokrywającym pole treningowe betonie. O tak, jej problemy mogły z powodzeniem przerosnąć całe zastępy ludzi i nieludzi. Słysząc propozycję Raven wobec reszty skinęła lekko głową.
- Postaram się zachowywać, jakbym nie słyszała waszych narad i myśli.
--------------------

 
 
 Beast Boy 


Informacje
Imię i nazwisko: Garfield Logan
Pseudonim: Beast Boy, B.B.
Wiek: 19 lat
Grupa: Titans
Multikonta: Martian Manhunter, Blue Beetle
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-07-12, 22:01   

Beast Boy jeszcze nawet nie potrafił przyjąć do świadomości, że Lilith przez długi czas brała udział w czymś tak potwornym, a Raven była już dwa kroki do przodu ze swoimi pytaniami i myślała o tym, jak bronić Tytanów przed konsekwencjami, jakie mogła ściągnąć na nich Omen. Robiło to wrażenie. Ale Gar nie przyznałby, że mu tym zaimponowała nawet, gdyby nie był właśnie kompletnie rozbity.
Wcale mu nie pomagał ton, jaki obrała rudowłosa. Nagle przeszła z wycofania, skruchy i zagubienia w cynizm. Naprawdę, ostatnie, czego Garfield teraz potrzebował, to sarkastyczna odpowiedź. Chłopak pociemniał na twarzy (gdyby miał krew normalnego koloru, to by poczerwieniał) i zacisnął zęby, co dosyć wyraźnie odznaczało się na jego wystającym kle, który wrzynał się teraz w górną wargę bardziej, niż zwykle. Zdenerwował się. Na szczęście Lilith nie dała mu dojść do słowa, bo pewnie palnąłby coś głupiego.
Co prawda przeszło mu przez myśl, że ktoś mógł kontrolować umysł Lilith. To najprostszy trop, gdy ktoś zachowuje się całkowicie wbrew swojemu charakterowi i poglądom. Jednak dość szybko skreślił tę opcję, bo w końcu Omen jako telepatka powinna być odporna na takie rzeczy. A jeśli już komuś by się udało dostać do jej głowy, to raczej nie na długo. Lecz rudowłosa sama twierdziła, że to trwało przynajmniej rok. I nie polegało na zrobieniu z niej bezmyślnego, pozbawionego woli zombie, skoro miała wysokie stanowisko. Garfield uznał za niemożliwe, żeby istniały środki, które umożliwiałyby manipulację silnym telepatą przez ponad rok, nie blokując jego mocy, a nawet pozwalając na rozwinięcie jej. Bardziej spodziewał się jakiegoś solidnego szantażu. Choć jaki szantaż mógłby utrzymać ją w szachu tak długo? Może to jednak lepiej, że Logan się pomylił, a przynajmniej według zapewnień Omen. Tylko całkowita utrata kontroli nad swoimi czynami mogła ją usprawiedliwić.
À propos utraty kontroli, w zielonym coś pękło, gdy usłyszał, że Tytani uznali Lilith za martwą. Czy on przywitał ją jak ducha? Nie wiedział też nic o żadnym symbolicznym pogrzebie, który na pewno by się odbył, gdyby uznano Omen za zmarłą.
- Śmiercią? C-Co...? Nie! - żachnął się, zanim zdążyła przeprosić. - Ja byłem przekonany, że znalazłaś swoją rodzinę i postanowiłaś z nią zostać! Ja bym tak zrobił, gdyby okazało się, że moi rodzice wciąż żyją… I nawet nie miałem większych pretensji, że nie zależy ci na utrzymaniu kontaktu z Tytanami. W sumie pewnie nie pamiętasz, ale na początku twojej samotnej misji wymienialiśmy się wiadomościami. Inni też do ciebie wydzwaniali. Potem to się jakoś urwało... Mieliśmy sporo na głowie, bo wiesz, zło nigdy nie śpi. Tytani przychodzili i odchodzili z różnych powodów, więc też nie byłaś jakimś wyjątkiem. Więc no… Wybacz, że jestem cholernym optymistą i że nikt mnie nie uszczypnął!
Garfield był wściekły. Po części na Lilith, że obarczała go winą za to, co ją spotkało. Miał żal do starszych Tytanów, którzy nie pomyśleli, żeby zainteresować się Omen i upewnić się, czy wszystko u niej w porządku. Ale ponad wszystko był zły na siebie, że nie wziął sprawy w swoje ręce, że zaniedbał przyjaciółkę, skupiając się na znajomych, których miał w zasięgu ręki. Choć powoli dochodził do wniosku, że jest dla siebie zbyt surowy. Utrzymywanie bliskich relacji z tyloma osobami jest po prostu niewykonalne i naturalną koleją rzeczy było zacieranie się znajomości.
Musiał ochłonąć, więc przez dalszą część rozmowy milczał i stał z założonymi rękami bokiem do Lilith i tyłem do pozostałych. Wyłapywał każde słowo, ale sam się nie odzywał. Nawet, gdy Kate na powrót do nich dołączyła, nie pomógł jej zorientować się w sytuacji. Na usta cisnęły mu się same nieprzyjemne rzeczy, więc wolał trzymać język za zębami. Dopiero, gdy Raven zaproponowała naradę, a Lilith podsunęła, że i tak wszystko usłyszy, postanowił się odezwać.
- To bez sensu. - Odwrócił się do Raven i dodał sceptycznie: - No chyba, że potrafisz zablokować dostęp Lilith do naszych głów.
--------------------

♪♫♪
b1d068
 
 
 Raven


Informacje
Imię i nazwisko: Rachel Roth
Pseudonim: Raven
Grupa: Titans
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-07-28, 19:08   

Próbowała odsunąć wszystkich emocje, nawet swoje by móc wyłuskać z wypowiedzi Lilith tylko i wyłącznie potrzebne informacje. Uczucia mieszały w głowie, zaburzały osąd, bo choć nie czuła się władna, ani w żaden sposób odpowiednia do rozstrzygania takiego typu sytuacji, wszak jakby nie patrzeć sama nosiła w sobie do szpiku kości złą siłę, która mogła przejąć nad nią kontrolę, a mimo to czuła chęć do zapanowania nad tą kuriozalną sytuacją sprawiał, dlatego łapała się już wszystkiego, a skoro miała się czegoś łapać to przede wszystkim konkretnych informacji.
To co usłyszała nie uspokoiło jej w stu procentach, ale im dłużej stali przed budynkiem tym bardziej czuła, że brną donikąd, a po drugie... i tak byli tylko pierwszym etapem w podjęciu decyzji co dalej. Za dużo na siebie brali. Zbyt dużo.
Wzruszyła ramionami, gdy Plaga zadała kluczowe pytanie czy cokolwiek ustalili, co tym bardziej zmotywowało do podjęcia kolejnych kroków, ...ale chciała żeby zrobili to wspólnie... żeby każdy z nich wziął na siebie odpowiedzialność. Stwierdziła, że będzie to najdojrzalsze podejście... Najwyżej wszyscy wspólnie dostaną reprymendę.
Osobą o którą najbardziej się martwiła w tej sytuacji był Logan. Oczywiście nie zamierzała się do tego przyznać, ale jej wzrok raz po raz sięgał jego wzburzonego oblicza, choc wcale nie musiała na niego patrzeć by wiedzieć co dokładnie czuje.
Chłopak należał do osób bardzo emocjonalnych, jednak to co działo się w jego umyśle teraz... Istna makabra, a Lili niczego nie ułatwiała. Bez swoich blokad na własnej skórze poczuła jego żal i wściekłość od której aż zakręciło się w głowie. Rae nie miała zielonego pojęcia co działo się po odejściu Omen i jakie były reakcje na brak kontaktu z jej strony. Kolejny już raz starała się zapanować nad emocjami Gary'ego, ale trajkoczący ojciec nie dawał jej szans, zresztą stwierdziła, że nie powinna się w to angażować. To była ich sprawa. Odczuła tylko niepokój, że ot tak mogli zrezygnować z jednej członkini, ale nie chciała brnąć dalej tą ścieżką.
Na szczęście Lilith zaraz dodała coś co brzmiało jak konkret, a zarazem i zadanie dla nich. Może powinni odnaleźć wychowanków kolonii i im pomóc, a po drugie...
- Ty również chcesz się przed nimi ukryć? - Zastanawiała się jaki teraz miała do nich stosunek. Była gotowa stanąć z nimi twarzą w twarz? Oczywiście nie miała pojęcia, że to miało już miejsce...
- Postarasz się nie słuchać naszych myśli? - Zadała to pytanie już nie stroniąc od swoich emocji. Wpatrywała się w nią z mieszanką zaskoczenia i niezrozumienia.
- Nie panujesz nad swoimi mocami? - Zapytała tak jakby była specjalistką od sterowania swoimi...
- Zawsze możesz coś w myślach zaśpiewać - Pokiwała głową z niedowierzaniem na ten swój charakterystyczny, ravenowy sposób i odciągnęła towarzystwo na bok.
- Jestem za tym, żeby ją wpuścić i poczekać na Dicka. Odezwał się w ogóle? - Ta cisza po stronie ich lidera wybudzała w niej niepokój.
--------------------
 
 
 Kid Eternity
Brama Życia i Śmierci


Informacje
Imię i nazwisko: Christopher "Kit" Freeman
Pseudonim: Kid Eternity
Miasto: Blüdhaven
Wiek: 17
Grupa: Tytani
Multikonta: Reaper/Impulse/Booster/Bennett/JBlood
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-08-12, 01:55   

Kit przez całą rozmowę robił to, co umiał najlepiej. Stał z boku i nie ingerował, dając innym pierwszeństwo w wyrażaniu własnego zdania. Swoje myśli zachował dla siebie i Lilith. Nie miał zamiaru się z nimi ukrywać tak czy siak. Oczywiście, że praktycznie obca osoba, która mogła go "zniknąć', gdy będzie siedział jej w głowie go niepokoiła. Nie mógł jej zaufać od tak, racja? Racja! A ta jej zmiana z przykrego tonu na bardziej agresywny nie pomogła w budowaniu zaufania między nimi. Chłopak westchnął. Wolał poszukać innego sposobu na wejście do głowy tej dziewczyny, ale skoro już się podjął tego zadania, to trzeba je wykonać do końca... Jego wzrok przeskakiwał z Garfielda na Raven i Omen. Później do grona tej ocznej karuzeli dołączyła Plaga, której powrót Chris skwitował szybkim pokręceniem głową. Cóż, nie mieli żadnych konkretów, więc nic nie ustalili co do przywracania pamięci jak i autentyczności słów Rudowłosej.
Nagle coś się stało. Freeman poczuł dziwny ucisk i mrowienie. Znał to. Zdarzało się nie raz i nie dwa. Kolejna ucieczka. Musiał iść pomóc ogarnąć cały ten chaos. Cóż, brama nie ma łatwego życia. Odsunął się na krok i poprawił lenonki.
-Wybaczcie, muszę coś załatwić. Zaraz powinienem wrócić.
A następnie zamrugał kilka razy i znalazł się w innym miejscu. Ruszył długim korytarzem przed siebie, prosto w stronę powykręcanej wieży, lecz tego ostatniego jego przyjaciele nie mogli zobaczyć. Chris dla nich nagle zniknął. Jak szybko wróci? Cóż, czas pokaże...

______________
Ucieczka z wątku o/
--------------------
 
 
 Plague
First rider of Apocalypse


Informacje
Imię i nazwisko: Plague
Miasto: Gotham City
Wiek: Nikt nie policzy
Grupa: Cywil
Multikonta: Boomerang ll Magni ll Akira ll Rez
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-08-29, 15:55   

Stojąc tak między nimi Plaga czuła się całkowicie nieprzydatna, nie z powodu bycia ignorowaną, z ze względu na to, że nie umiała pomóc. Może nie powinna była tu przychodzić? Neh, znów jej nic nie wychodziło, umiała tylko walczyć i upadlać się prochami i alkoholem, była do niczego. Spojrzała między nimi ze zrezygnowaniem - nie umiała pomagać w ludzkich sprawach, z Bogami było łatwiej. Opuściła głowę, włożyła ręce w kieszenie i patrzyła na czubki swoich butów i odruchowo sięgnęła po papierosa i go odpaliła. Nie widziała, co może zrobić, więc wycofała się mentalnie i zagłębiła w poczuciu własnej nieprzydatności. Była tylko kolejnym potworem, który chciał zaprzeczać własnej naturze, bardzo ładnie. Musiała znaleźć flaszkę, albo kilka i wyluzować, bo życie znów ją przerastało.
--------------------
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu Strona 3 z 3 
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8