Sypialnia Bruce'a i Seliny
Autor Wiadomość
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Grupa: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-02-24, 19:49   Sypialnia Bruce'a i Seliny



Sypialnia należąca do Bruce'a i Seliny. Co prawda Kotka jeszcze całkiem się nie wprowadziła do rezydencji, ale przebywa w niej więcej niż w swoim apartamencie w centrum miasta.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Grupa: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-02, 21:10   

[Pierwszy post]

Bruce tej nocy praktycznie nie spał, co zresztą w ostatnim czasie nie było niczym nowym, bo albo nie sypiał wcale, albo prawie nie sypiał. Zaczęło się to dokładnie od momentu w którym w Gotham pojawił się Dusan al Ghul, syn zmarłego trochę ponad rok temu Ra'sa al Ghula - słynnej Głowy Demona. Przybył on do miasta Mrocznego Rycerza tylko w jednym celu, a przynajmniej tak mogło się wydawać. W celu przekazania Batmanowi pałeczki po swoim ojcu, na co Nietoperz z Gotham nie zamierzał się zgadzać - Ra's jednak był na to przygotowany, dlatego w testamencie który odczytał mu Dusan było, że jeśli ten nie zdecyduje się przejąć władzy na Ligą Zabójców każdej nocy w Alei Zbrodni będzie mordowana para rodziców z dzieckiem - w taki sam sposób jak jego rodzice, aż do momentu zmiany przez Batmana decyzji. Bruce miał na jej podjęcie tydzień, tydzień który mijał dokładnie tego wieczora, więc zostało mu raptem parę godzin, a on dalej nie wiedział co ma robić - już dawno nie był tak postawiony pod ścianą. Do tej pory też z nikim o tym nie porozmawiał i choć Selina, oraz Alfred musieli zauważyć, że coś jest nie tak, to wiedzieli, że nic z niego siłą nie wyciągną. Bruce jest taki że on sam musi zdecydować kiedy się otworzyć i chyba nadszedł ten moment. Wyślizgnął się z objęć Seliny i wstał z łóżka. Spojrzał jeszcze na ukochaną, delikatnie się uśmiechając i ruszył do łazienki wziąć prysznic - zimny, na lepsze wybudzenie. Gdy już wyszedł z łazienki, wyciągnął z szafy idealnie skrojony na siebie czarny garnitur, pod który założył śnieżnobiałą koszulę i zszedł na dół w celu napicia się kubka gorącej świeżo zmielonej czarnej kawy.

|=====> Kuchnia
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Catwoman 


Informacje
Wysłany: 2018-12-01, 15:15   

Ciężko mu przychodziło oszukiwanie. Akurat. Głośno by polemizowała na ten temat. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że teraz przemawiała przez nią złość, więc racjonalny ogląd poszedł się gonić. Wychodziła z założenia, że źle zaczęty poranek rokuje na cały dzień, a sponsorem złego powodzenia stał się pan Bruce Wayne. Osobista mara nocna, a zarazem miłość życia. Powinna poważnie zastanowić się nad karierą w hazardzie. Jak to mówią, jak nie masz szczęścia w miłości to zacznij szukać szczęścia i fortuny w kartach. Zresztą kogo chciała omamić? Za każdym razem, gdy podejmowała najmniejsze próby oddalenia się od tego mężczyzny ich ścieżki w najmniej oczekiwanym momencie musiały się skrzyżować. Czasami sama kusiła los, ale zawsze starała się żyć tylko i wyłącznie według własnych, niezależnych zasad... Dopóki nie spotkała kogoś tak bardzo tajemniczego jak ona, kogoś z zupełnie przeciwnej barykady, kogoś kto potrafił dojrzeć w niej dobro i kogoś tak cholernie pokręconego ...dokładnie tak jak ona. Obydwoje wyłonili się z bardziej bądź mniej mrocznej przeszłości i nauczyli balansować na granicy życia i śmierci. Cat początkowo by przetrwać, a potem też dla zabawy. Bat natomiast ...z mniej egoistycznych pobudek.
Pomimo przeciwnych motywacji, które pchały do działania potrafili znaleźć punkt zwrotny, dojść do jakiegoś konsensusu, tylko po to by dziś po zejściu do kuchni usłyszała te "rewelacje". Otóż jej facet postanowił wziąć jeszcze kolejny ciężar na swoje barki. Wszystkie te rozmowy, które mieli za sobą to tak samo jakby rzucać grochem o ścianę. Dodatkowo czuła, że nie warto wchodzić w kolejne dyskusje, bo po co? Widziała w jego oczach jaką decyzję podjął. Przynajmniej miała jasność czym tak się frapował od dobrych kilku dni. Próbowała z niego wydusić prawdę, ale dała mu odetchnąć. Teraz zaczęła się zastanawiać czy powinna? A może gdyby zastosowała swoje ostateczne metody, a co za tym idzie poznałaby prawdę szybciej to ten pomysł trafiłby do kosza?
Od tego gdybania porządnie rozbolała ją głowa. Rozbolała, bo kolejny raz już zdała sobie sprawę jak bardzo w tej sytuacji jest bezsilna. Bezsilna, bo konsekwencja wierciła dziurę w brzuchu, a po drugie na swój pokręcony sposób pragnęła być u jego boku, a przede wszystkim on .... po tylu latach, tylu bojach w końcu przyznał, że również tego chce, więc w tym momencie osiągnęła impas.
Weszła do, kto by pomyślał, że do tego dojdzie - ich wspólnej sypialni i zamknęła za sobą drzwi. Wyjątkowo nie trzaskała. W doborowym towarzystwie dwóch bawiący się ze sobą kotów skierowała kroki do ogromnej łazienki. Będąc już w środku podeszła do wanny i zablokowała dopływ wody. Puściła gorący strumień oraz doprawiła waniliowym specyfikiem. Na powierzchni wody zaczęła się tworzyć gęsta piana, a sama woń kosmetyku zaczęła koić zmysły i...zszargane nerwy. Powoli wyprostowała plecy i podeszła do toaletki. Oparła ręce o blat i mierząc się z odbiciem w lustrze zaczęła wszystko, tym razem już powoli układać w głowie. Wyprostowała się dopiero, gdy usłyszała kroki na korytarzu, a potem dźwięk otwieranych drzwi.
- Jeżeli przyszedłeś mnie dalej drażnić to polecam opuścić to pomieszczenie. Pokłady mojej cierpliwości zostały wyczerpane - Skrzyżowała ręce i w tej zamkniętej pozycji czekała na wkroczenie w progi jej królestwa, ale najpierw musiał się zmierzyć z gwardzistami, którzy dopadli do nogawki obrzydliwie drogich spodni od garnituru Bruce'a Wayne'a. Nie zaatakowały agresywnie, ot tak... dodatkowy, poruszający się obiekt zawsze jest idealny do zabawy.
--------------------
 
 
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Grupa: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-12-16, 15:31   

Oczywiście, że Cat głośno by polemizowała z tym, ale wbrew pozorom nie było to łatwe dla Bruce'a, ani tym bardziej nie lubił tego, jednak czasem nie miał wyboru. Aczkolwiek teraz jakakolwiek dyskusja wydawała się być bez sensu, bo gdy Selina jest w złości, żadne racjonalne argumenty do niej nie przemawiają. Mimo, że Wayne wie doskonale, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przeczekać, aż emocje trochę opadną, a Cat się uspokoi i wtedy wrócić do rozmowy, to przez wyjątkowość tej sytuacji nie mógł czekać. Bruce wbrew pozorom rozumiał ją, wiedział skąd to wszystko się bierze i w żadnym wypadku nie miał jej za złe, zresztą gdyby zamienić ich miejscami, to czułby to samo co ona, choć pokazywałby to na swój sposób. W grę wchodziło prawdziwe uczucie między tą dwójką, uczucie, które jednak nie wzięło się znikąd i było okraszone wieloma dobrymi i gorszymi momentami. Można by o tym napisać książkę, ale to uczucie, które śmiało można nazwać miłością, to niewątpliwie najlepsza rzecz jaka w życiu spotkała Bruce'a. Mimo tego nie mógł rzucić bycia Batmanem ot tak... jeszcze nie teraz. Zresztą Selina raczej też nie była w tej chwili na to gotowa. Bat wszedł do sypialni i od razu przywitał go chłód w głosie Cat, dochodzący z łazienki, ale skłamałby mówiąc, że się tego nie spodziewał. W dodatku został obiektem zainteresowania jej kotów, które odprowadziły go do samych drzwi, które od razu przekroczył i miał już okazję widzieć swoją wkurzoną kocią królową. - Przyszedłem porozmawiać. - Powiedział z tą swoją kamienną twarzą - choć akurat Selina musiała zauważyć, że w tym wypadku to jest tylko i wyłącznie maska. - Wiesz dobrze, że nie mam wyjścia. Nie mogę pozwolić by niewinni umierali przeze mnie. Przez to, że jestem... 'wybrańcem'. - Cedził przez zęby. Bardzo ciężko przechodziło mu to przez gardło. - Muszę to zrobić... ale nie chcę się od Ciebie odsuwać. - Jeśli pierwsza część tego co mówił raczej ją rozpalała do czerwoności, wkurzając jeszcze bardziej, tak już druga, mogła ją zainteresować, bo raczej takich słów się nie spodziewała. - Chciałbym żebyś była przy mnie. - Mogła mieć wątpliwości czy aby na pewno Bruce ma na myśli Nanda Parbat, bo przecież zawsze wszystko bierze tylko na siebie, nie obarczając nikogo, ale tym razem było inaczej. Potrzebował jej jak chyba nigdy wcześniej. Potrzebował jej wsparcia, ale także siły którą tylko ona jest w stanie mu dać. Powoli podszedł do niej i pewnie objął patrząc głęboko w jej szmaragdowe oczy. I choć ryzykował przynajmniej rysami na swoich idealnie ogolonych policzkach. - Cat. Pojedź ze mną do Nanda Parbat. - W końcu powiedział to na głos, a jego błękitne oczy tylko potwierdzały to, że tego potrzebuje.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Catwoman 


Informacje
Wysłany: 2018-12-30, 23:21   

- Wyraziłam swoje zdanie na temat rozmawiania, Bruce - Odpowiedziała prowizorycznie spokojnym głosem. Obydwoje wiedzieli, że nie ukryje przed nim tego co faktycznie się za nim chowało. Obydwoje wiedzieli, że im bardziej starała się to ukryć tym gęstsze, burzowe chmury zbierały się nad ich wspólnym... gniazdkiem. No, może 'wspólnym' to zbyt daleko wyciągnięte wnioski, wszak bywała tu raczej przelotem, ale ostatnio coraz częściej wizytowała w rezydencji, więc może spostrzeżenie miała słuszne?
Stała przodem skierowana do drzwi i z podirytowaną miną wyczekiwała jego przyjścia, dlatego taką też ją został, gdy raczył przekroczyć próg przepastnie dużej łazienki. Selinie bardzo łatwo przyszło pławienie się w luksusach jak na osobę, która od najmłodszych lat musiała walczyć z biedą. Zresztą nie tylko z biedą. Okrucieństwem, wyzyskiem, bezsilnością... i chyba to ostatnie sprawiło, że postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Niby zamierzchłe dzieje, ale piętno to będzie to nosiła do końca życia i będzie je pielęgnowała do końca, by już nigdy się tak nie poczuć. Dlatego teraz stałą wyprostowana, wręcz dumna z równie poważnie wymierzoną w Bruce'a miną i choć nie miała ochoty go słuchać, wyczekiwała na dalszy ciąg wydarzeń.
Już przy pierwszych słowach mógł podziwiać grymas niezadowolenia, a potem uniosła dłonie, dając mu do zrozumienia żeby przestał, ale on mówił dalej i dalej, dlatego zaznaczyła to również słowami.
- Nie. Nie chcę tego słuchać po raz wtóry - Rzuciła zdenerwowanym tonem będąc bliska furii.Gdyby nie ostatnie, prawie zagłuszone słowa, w których poświadczył, że nie chce jej od siebie odsuwać to jego idealne ogolony policzek zostałby zbroczony krwią z idealnej szramy po ostrych paznokciach. Był to szok, że w ogóle o tym pomyślał. Zwykle liczyła się powinność i inne zasady, reguły i wiele innych spraw, które jej wyjaśniał, ale słuchając jakoś się wyłączała, a teraz... coś...coś takiego?
I nadeszła ta wiekopomna chwila, gdy Selina Kyle naprawdę nie wiedziała co powiedzieć. Rozchyliła wargi, bo zwykle wtedy już miała na języku ciętą ripostę, a tu... nic. Cisza. Wpatrywała się w jego błękitne oczy doszukując się czegoś czego tam nie było. Znowu jakiś plan? Fortel? Pacyfikacja rozjuszonego kota? Pozytywnie się zawiodła, bo nie dostrzegła tam nic oprócz szczerości oraz trudu jaki musiał podjąć mówiąc jej o tym wszystkim. Bez żadnych zastrzeżeń dała się objąć. Spojrzenie złagodniało czego zresztą nie zamierzała ukrywać. Smukłą dłoń przeniosła na wyżej wspomniany policzek, ale nie po to by zostawić na nim krwawy ślad tylko po to by oddać mu ciepła, zresztą drugi policzek również obdarzyła tym czułym gestem.
- Bat... - Chciała coś powiedzieć, ale wciął się ze swoim 'Cat', więc wyjątkowo nie skrzywiła się, gdy jej przerwał i wysłuchała do końca co miał do powiedzenia. Przysunęła się bliżej opierając całym ciałem o jego umięśniony tors. Dłonie natomiast przeniosła na kark, przesuwając je zmysłowo od policzków po boki szyi. Pazurki drapnęły przystrzyżone włosy nad karkiem robiąc to bardzo czule, pieszczotliwie.
- Nanda Parbat... Hmmm mówisz o tym pięciogwiazdkowym SPA? - Zażartowała mrucząc rozkosznie, a potem dodała... ale tylko odrobinkę poważniej:
- Ładnie to tak zabierać swoją aktualną dziewczynę do eks? - Może powinna się tego obawiać, ale wcale się nie bała. Właściwie wyglądała na rozbawioną.
--------------------
 
 
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Grupa: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-12-31, 13:45   

Ten prowizoryczny spokój mógłby nabrać kogoś kto Seliny tak nie zna jak Bruce, on wiedział doskonale, że w środku Cat aż wrze. W tym momencie zbliżanie się do niej i jakakolwiek rozmowa było bardzo ryzykowne, ale to w końcu jest Bruce Wayne. Natomiast jeśli chodzi o rezydencję, a konkretniej sypialnię w której łazience teraz się znajdowali, to, Bruce uznaje ją za ich. Wayne jest pewny tego związku, oraz tego, że Selina jest miłością jego życia i kobietą z którą chce być do ostatniego tchu. Może czasem tego nie pokazuje, w końcu nie jest specjalistą od pokazywania uczuć, ale Kotka chyba nie ma co do tego wątpliwości. Jednak gdy jest wściekła to to wszystko odchodzi na dalszy plan, a ona ma ochotę poharatać jego twarz - tym razem jednak tak się nie stało, a jemu chyba udało się do niej przemówić. Najpierw co było niespotykane i nadzwyczaj dziwne, Selina zamilkła. Nic nie odezwała się przez dłuższą chwilę, a to się nie zdarza... no chyba, że się obrazi, ale to jest zupełnie coś innego. Poza tym dostrzegł w jej oczach, że łagodnieje i nawet żarty od których się po chwili nie powstrzymała, niczego nie zmieniły. I na które Bruce oczywiście nie odpowiedział. - Chcę mieć Ciebie obok siebie. - Pogłębił spojrzenie. - Potrzebuję Cię tam. - W sumie będąc całkowicie szczerym to tutaj wydarzyło się kilka rzeczy, których nikt by się nie spodziewał. Gdy była tak blisko i w ten sposób przesuwała po jego karku pazurkami, Bruce zaznał spokoju, który teraz był mu bardzo potrzebny. Gdyby ktoś go zobaczył to mógłby się zdziwić, że jaki spokój? Że przecież facet wygląda na niewzruszonego i spokojnego jak diabli, ale prawda była zupełnie inna. To co przeżywał wewnętrznie było czymś czego często nie czuje, właściwie podobnie czuł się tylko w tak ekstremalnych sytuacjach jak postrzelenie Barbary, czy śmierć Jasona, ale wtedy nie miał Seliny... nie miał jej tak jak ma teraz. Gdy Kotka jest blisko inaczej przez to może przejść. - Jednak jeśli nie zgodzisz się, to zrozumiem to, ale ja muszę się tam wybrać, i wiem, że Ty o tym wiesz. - I tu była kolejna wewnętrzna walka Bruce'a, bo z jednej strony pragnął i potrzebował jej tam, a z drugiej? Z drugiej wolałby żeby została w Gotham, co może zabrzmieć dziwnie, ale byłaby tu bezpieczniejsza. Mimo wszystko musiał w końcu też traktować ją jak partnerkę, nie tylko w związku. I stąd właśnie wzięła się ta decyzja. Nim jednak Cat cokolwiek odpowiedziała, Bat wpił się w jej usta, z krótkim, aczkolwiek namiętnym pocałunkiem.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Catwoman 


Informacje
Wysłany: 2019-02-02, 22:05   

Nie zawsze ryzykował poharataniem buzi, bo nie zawsze chciał ją przytulić, ale teraz, gdy pewne sprawy mieli już za sobą, gdy byli siebie pewni, gdy Bruce był pewien swoich emocji, a ona w słodko-gorzki sposób upewniła się, że mężczyzna jej życia stara się - i to nie siłą, wszak i takie etapy również przerabiali, co było na pewien sposób cholernie zabawne i ekscytujące, przekonać ją do swoich myśli, miała o wiele większe pole do popisu, jednak z tego nie skorzystała. Nie zdziwiła się aż nadto, gdy tak perfekcyjnie odgadł jej lęki, bo przecież kto jak kto, ale ona wiedziała jak mogą... i jak kończą się takie wypady. Zawsze przy bardziej skomplikowanej sprawie odsuwał się, zamykał w tej pieprzonej jaskini, nie spał kilkanaście - jak nie więcej nocy pod rząd. Zapominał o niej, o nich, nawet jak ta relacja była mocno niepewna nie potrafiła tego znieść, ale musiała. Nawet gdy stawiała sprawę na ostrzu, gdy wyjeżdżała, a potem wracała zawsze wiedziała, że to się nigdy nie skończy, bo jej uczucia, nieważne jak mocno się starała o nim zapomnieć, zawsze wracały. Nawiedzał ją w snach, nawiedzał na jawie nie umiała się od niego uwolnić. A teraz? Znowu to samo? Znowu jeden, banalny wyjazd, wiadomo jakieś sprawy, a potem pochłonie go wszystko tylko nie to co dla niej było istotne? Czy jeszcze miała na to siły?
I choć wiedziała, że teraz ich związek był o wiele dojrzalszy to nadal nie potrafiła pozbyć się wrażenia, że od kilku dni Bruce kolejny raz zamykał się w swoim świecie, dlatego też zbierała ostatnie działa na batalie i co? Zupełnie niepotrzebnie. Kolejne słowa jakie padły... Nigdy nie była sentymentalna, ale poczuła ich moc w sercu.
- Och, Bruce - Szepnęła patrząc mu w oczy nie kryjąc swojego rozczulenia. Uśmiechnęła się delikatnie, a każda zła myśl jaka wcześniej kotłowała się w głowie Seliny odeszła w niepamięć. Straciła swoją ważność. Liczyło się tylko to, że przyznał to na głos, że widziała to w jego oczach.
- Powiedz mi tylko kiedy, a będę gotowa - Odpowiedziała po namiętnie odwzajemnionym, przedłużonym do granic możliwości pocałunku.
- Polecimy tam razem. Ramię w ramię, jako partnerzy - Dodała jeszcze by się upewnić, czy aby czasem nie chce jej zrobić w konia i zostawić gdzieś w hotelowym spa, gdy on będzie umawiał się na schadzki ze swoją byłą. Na samą myśl krew w żyłach wrzała, ale przełożyła to na jeszcze bardziej namiętny pocałunek.
- ...Ale nie teraz... nie dziś... - Dodała szeptem patrząc mu w oczy. Poluzowała uścisk wokół jego szyi i odrobinę się odsunęła by przesunąć dłonie na jego tors.
- Spędźmy ten dzień razem. Możemy planować podróż, możemy ustalać cały alfabet innych planów co zrobimy, ale spędźmy ten czas tylko we dwoje - Chwyciła za poły idealnie skrojonej marynarki, która po chwili zaczęła zsuwać z jego silnych, rozbudowanych ramion.
--------------------
 
 
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Grupa: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-02-17, 18:07   

To prawda, Bruce przez bardzo długi czas stronił od jakichkolwiek przejawów bliskości, o co zresztą Selina potrafiła robić takie wojny, że te światowe przy tym były jak wojenki. I to jeszcze za czasów gdy nie byli parą. Bruce wtedy momentami dawał jej jasno znać, że jednak żywi do niej jakieś uczucia, by potem na drugi dzień z zerować liczniki dystansując ją od siebie. Bez wątpienia ta dwójka przeszła bardzo długą i wyboistą drogę by być tutaj gdzie są teraz, ale czy żałują? Nie, i gdyby mieli przejść nawet jeszcze raz taką samą drogę to oboje raczej by się na to zdecydowali, a wszystko dlatego żeby ostatecznie skończyć razem, na ślubnym kobiercu - bo chyba już nikt nie ma wątpliwości, że tak właśnie się stanie. Dziś Bruce jest zupełnie inną osobą niż na początku ich drogi, Selina zresztą też, bo te lata szarpania zrobiły z Bruce'a człowieka, choć może nie zrobiły, ale Selina wyciągnęła człowieczeństwo które było zakopane gdzieś bardzo głęboko w Brucie. Wyciągnęła je z otchłani, a Selina? Selina przy nim musiała się nauczyć ogromnej cierpliwości, która nigdy nie była jej zbyt bliska, ale czego się nie robi dla ukochanego co?
I właśnie po tych wszystkich latach walk, szarpania się, ale przede wszystkim poznawania się w pełni, Bruce mógł z łatwością odgadnąć lęki Seliny, a Selina? No cóż, nie była zdziwiona, że to zrobił. Ale czy mógł winić Selinę o to czego się bała? Nie można było, bo za każdym razem, powtarzało się to jak mantra, że Bruce co ważniejsze sprawy odsuwał ją od siebie. Według niego było to dla jej ochrony, ale przecież Selina nie była laikiem, ba, od lat dziecięcych musiała sobie radzić i walczyć na ulicy o to żeby przeżyć. Może i późno, ale Bruce w końcu zrozumiał, że to był błąd, a Selina jest jego partnerką i w życiu, i w walce. Zrozumiał też, że jej najzwyczajniej w świecie potrzebuje, bo dodaje mu siły i tylko dzięki niej nie pochłonął go całkiem mrok.
Cat nie myliła się, a przynajmniej nie do końca, bo w Bruce faktycznie ostatnie kilka dni zamykał się w swoim świecie, próbując znaleźć najlepsze rozwiązanie, próbując poukładać to wszystko do kupy żeby ograniczyć ewentualne straty do minimum, bo pewnym jest, że bez strat się nie obejdzie. I tak, to właśnie wtedy uświadomił sobie, że sam nie da rady, to po pierwsze, po drugie, że mimo tego gdzie się wybiorą Cat będzie bezpieczniejsza z nim, a po trzecie... po trzecie gdy Selina będzie obok, Bruce nie przekroczy granicy, a chyba każdy wie z czym by się to równało. Bruce spodziewał się, że Selina może zareagować wzruszeniem, ale to jak to zrobiła uświadomiło go jeszcze o czymś innym, o tym jak bardzo ona to wszystko musiała przeżywać. Dopiero teraz zrozumiał z czym ona musiała się mierzyć za każdym razem gdy on myślał, że ją chroni. I gdyby to nie był Bruce Wayne, człowiek który jak nikt potrafi markować swoje emocje, to mogłaby zobaczyć jak jej reakcja go rozczuliła.
- Jak partnerzy. Ramię w ramię Cat. - Odpowiedział patrząc jej w oczy, tak by nie miała najmniejszych wątpliwości. Mówił poważnie i tym razem nie zamierzał odstawiać jej do hotelowego spa, za którym zdecydowanie jeszcze zatęskni gdy będą przemierzać pustynię w drodze do Nanda Parbat. Tak po prawdzie, choć Bruce'owi niezbyt było do śmiechu, to jak sobie pomyślał o tym, to nawet poczuł wewnętrzne rozbawienie. Jednak to uczucie szybko zniknęło gdy spojrzała mu w oczy i wyznała, właściwie nawet można było to potraktować jak prośbę, z jej ust, żeby spędzili ten dzień razem, czego Wayne nie mógł jej odmówić. Zresztą sam nie chciał tego robić, chciał ten dzień poświęcić swojej ukochanej.
- Nie teraz, nie dziś. - Nie mogła mieć wątpliwości, że mówi o wyjeździe. Jego oczy, z których czytała lepiej niż ktokolwiek inny, mówiły, że spędzą cały dzień razem. Mówiły także 'niech się wszystko pali i wali, a ja Ciebie dziś nie zostawię nawet na minutę'. Horrendalnie droga marynarka Wayne'a wylądowała na podłodze, ale tym nie zamierzali się przejmować, bo jego usta ponownie wpiły się w jej aksamitne, a po chwili Kotka niczym piórko została uniesiona do góry by móc patrzeć na Bruce'a nieco z góry.
- To będzie nasz dzień, a planami zajmiemy się jutro. - Wyszeptał to po to by jeszcze mocniej utwierdzić ją, że dziś nie będzie Batmanem. Że tego dnia będzie Brucem Waynem. Człowiekiem, nie nocnym mścicielem - najnormalniejszym w świecie zakochanym mężczyzną, który poświęca czas kobiecie swojego życia.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Catwoman 


Informacje
Wysłany: 2019-04-05, 23:13   

Niech będą ze sobą fair. Obydwoje potrafili lawirować na granicach znajomości. Od złości przesyconej nienawiścią, po pożądanie i oddanie, które ze święcą szukać w niejednym związku, a jednak gołym okiem widoczne w łączącej relacji Bruce'a i Sel sprawiały, że pomimo braku jakichkolwiek zapewnień z obu stron od zawsze w jakimś pokrętnym sensie należeli właśnie do siebie. Problem polegał na tym, że Selina dostrzegła to o wiele szybciej niż Bat i z tego wynikało całe zamieszanie do którego dołożyła kilka swoich kocich przyzwyczajeń. I może Bruce uciekał przed zaangażowaniem, ale czy nie miał racji? Za każdym razem już poczynione między sobą postanowienia potrafiła złamać w trzech miejscach i uciekać gdzie pieprz rośnie, bo jak zwykle musiała zrobić coś po swojemu. Czasami słusznie, czasami niesłusznie, różnie bywało. Bywało intensywnie. Za bardzo emocjonalnie u niej, ale nie potrafiła znieść tego chłodu u Mrocznego Rycerza... nie w stosunku do jej osoby. A z drugiej strony nauczyła się i z tym obcować, w momencie, gdy przestała brać to aż tak osobiście. Gdy poświęciła trochę czasu by go zrozumieć... Gdy nauczyła się doceniać nawet i drobne gesty, które w oczach Bruce'a stanowiły krok milowy ku uchyleniu rąbka tajemnicy swoich emocji, a był to dla niego nie lada wyczyn skoro przez tyle lat starał się odsuwać to na bok.
Czy widziała ich na ślubnym kobiercu? Z jednej strony takie marzenie dotknęło i Selinę Kyle i z przykrością musiała przyznać rację. Pod wpływem odpowiedniego faceta nawet tak niezależną kobietę można przekonać do założenia obrączki na palec, ale tu nie chodziło tylko o nią. Co prawda póki co przelotnie przez myśl przeszedł taki pomysł, w końcu to krok dla Wayne'a, ale czy w ich przypadku było to tak oczywiste? Nigdy się nie podzieliła swoimi wątpliwościami, ale też nie było ku temu potrzeby. Póki co było na tyle beztrosko na ile się dało. Ważne, że byli ze sobą, ale tak naprawdę ze sobą... Nie tak jak kiedyś.
- W takim razie tym bardziej się zgadzam - Odpowiedziała na jego słowa. Zaskoczenia już nie było, zastąpione pewnością siebie biło z pięknej i uśmiechniętej twarzy Seliny. Dała się unieść i ucałowała jego czoło, czubek nosa i usta.
- Nie obiecuj, wolę jak nie dajesz sobie szansy na złamanie danego słowa - Kilka razy życie rzucało mu pod nogi ważniejsze rzeczy niż równie ważny (!) relaks z ukochaną.
- Dwie godziny... no... trzy... - Uśmiechnęła się w ten swój kusicielki sposób. Pozwoliła sobie jednak na oparcie stóp na podłożu. Z wysokiej perspektywy lubiła się z nim całować. W takim momencie czuła, że panuje nie tylko nad sytuacją, ale i Waynem, ale miała inny plan. Ich zwyczajowy rytuał. Stojąc na posadzce przeniosła dłonie Bruce'a na pasek szlafroka. Ile to razy prowadziła tam dłonie do na wpół rozpiętego już zamka swojego kociego kostiumu? Dawno już straciła rachubę. Za każdym razem wpatrywała się w błękit jego oczu po to by dać mu pewność, że tego właśnie najbardziej pragnie.
--------------------
 
 
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Grupa: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-04-25, 18:18   

Czy można coś dodać? Właściwie ciężko. Ta dwójka, najsłynniejszy nietoperz i najsłynniejsza kocica mają trudne charaktery, a to co się między nimi działo w danym momencie było zależne od wielu czynników, niekoniecznie zawsze od nich samych, jednak ostatecznie zawsze kończyło się tak samo, zawsze wracali do siebie - i w pewnym momencie chyba żadne z nich nie miało wątpliwości, że należeli do siebie. Oczywistym jednak było, że Bruce'owi było dużo trudniej to zaakceptować, bo przecież uważał, że nie mógł być w związku, nie mógł narażać innych, a maska i peleryna to całe jego życie, którego nie będzie można współdzielić z byciem w związku.
Selina wielokrotnie, często bardzo agresywnie próbowała przemówić mu do rozumu, jednak często to było na nic, bo Wayne uparty jak ten osioł nie dopuszczał do siebie takich myśli. Nie, przynajmniej gdy był z nią, bo w momencie jak zostawał sam na sam ze sobą w jaskini, bywało różnie. Czasem łapał się na tym, że chciałby spróbować normalnego życia, z nią. Z tą jedną konkretną kobietą. Kobietą kot, czyli kimś kto stoi po drugiej stronie barykady, przynajmniej w teorii. No właśnie, to kolejna wątpliwość, kolejna, która tak naprawdę przestała nią być jako pierwsza. Życie jednak bywa trochę pokrętne, co?
To działo się jednak w samotności, a gdy tylko znów się spotykali on był chłodny w stosunku do niej, zdarzało się nawet, że przekraczali granicę, dochodziło do zbliżenia, a zaraz po namiętnym i gorącym seksie, Bat po prostu znikał. To doprowadzało ją do szaleństwa i nawet jak starała się udawać, że jej to nie rusza, to im dalej, tym było gorzej i to właśnie wtedy było najburzliwiej. Cat jednak jest równie uparta co Bat, więc nie odpuszczała i z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, a także z roku na rok, coraz bardziej rozbijała jego kokon w którym siedział i próbował się izolować, aż w końcu rozbiła go całkiem i doprowadziła do tego do czego chciała, Batman stał przed nią nagi... i nie chodzi tu o nagość fizyczną. Stał obdarty z uczuć, nie ukrywając ich w sobie, stał, patrzył jej w oczy i mówił, że ją kocha... i choć wciąż jest na pozór tym samym, Batmanem co kiedyś, w rzeczywistości jest teraz Batmanem i Brucem Waynem.
Brucem Waynem, który jest gotowy na ślub z kobietą swojego życia. Tak, jest gotów. To jest coś co teraz może powiedzieć nie tylko jej, ale także w tłumie pełnyem ludzi. Gdyby zaszła taka potrzeba mógłby ogłosić to całemu światu. I to nie tak, że wyzbył się całkowicie swoich różnych obaw, nie, nie zrobił tego, jednak był pewien czego innego. Był pewien swoich uczuć do niej i tego, że chce by spędziła u jego boku resztę życia.
- Teraz nie złamię obietnicy. Jedyne co może zmienić plany na ten dzień, to Ty rozmyślająca się. - Mówiąc, że nie złamie obietnicy pokręcił przecząco głową, co dość zabawnie mogło wyglądać w jego przypadku. Gdyby nie było pewności, że to on, to Selina mogłaby pomyśleć, że to któryś z jego synów się podszył. Nie było jednak wątpliwości, że to Bruce, Bruce, który tym razem dotrzymał danej obietnicy.
- Selina. - Powiedział, nie odrywając od niej oczu i ujmując jej dłoń, swoją. Drugą sięgnął do kieszeni zawieszonej obok na krześle marynarki. Robił to powoli cały czas patrząc w jej piękne szmaragdowe kocie oczy. Robił to również w momencie, aż wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko.
- Selino Kyle... czy zostaniesz moją żoną? - Zapytał otwierając je... i choć jego głos na pozór brzmiał pewnie, to ona mogła usłyszeć nutkę strachu. Strachu przed ewentualną odmową - nie strachu przed ślubem. Pierścionek był z wielkim brylantem koloru jej oczu - jednym z najrzadszych rodzajów, wydobyty na końcu świata. Bruce nigdy nie był showmanem pokroju Olivera Queena, nie chciał się popisywać, ale chciał by ten pierścionek był wyjątkowy. Chciał także by ta chwila była wyjątkowa, więc nie zrobił tego jak zakładał na początku, w kostiumach, w miejscu gdzie spotkali się pierwszy raz. Wybrał miejsce w którym spędzą resztę życia, w ich rezydencji. W ich wspólnej sypialni. Tu gdzie jest Brucem, a ona jest Seliną. Czemu wybrał ten moment? Nie była to żadna próba udowodnienia jej tego, że to ją kocha przed spotkaniem z Talią. Prawdę mówiąc przygotowywał się do tego od dobrych dwóch tygodni, czyli jeszcze za nim wydarzenia z al Ghulami miały miejsce. Jednak to był ich dzień i Wayne utwierdził się, że chce by był jeszcze bardziej ich.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Catwoman 


Informacje
Wysłany: 2019-06-16, 22:12   

Selina wbrew pozorom miała całkiem sporo wątpliwości, tylko potrafiła je ukryć nawet przed najlepszym detektywem. Tak pokręcona i wyszkolona do życia w ciężkich warunkach osoba jak Selina potrafiła. Zresztą nie było to aż tak zadziwiająco trudne. Całe życia wielu ludzi obracało się właśnie wokół niego. Wszyscy pozwolili sobie na to, inni walczyli z tym jak mogli, właściwie tak samo jak Selina, a i tak wracali. Ona również, ale nie bez wątpliwości, nie bez złości, nie wiedząc czy bardziej na niego czy na siebie. Kto wie czy gdyby nie jej bezwzględna niezależności i przyuczenie, że od najmłodszych lat musi radzić sobie sama, że musi dbać o siebie sama, że o swoje musi walczyć sama... kto wie, czy nie skończyła by w głębokim wariactwie, nieszczęśliwa ze złamanym sercem. W tym zakresie obydwoje nie pozostawali bez winy. Cat łamała mu serce tym, że nie zawsze mógł jej zaufać. Balansowała na krawędzi dobra i zła, często gęsto nie widząc różnicy pomiędzy jednym a drugim. Tak bardzo miała wszystko gdzieś, a zarazem nie potrafiła go odpuścić i mu odpuścić. Na początku zbywała to próbując zamknąć w zwykłej intrydze. Wiadomo, on przebrany, ona przebrana, obydwoje walecznie podchodzili do swoich spotkań, musiała zawiązać się intryga, a potem kolejno frustracja, seks, spokój... cisza... I od nowa. Kalejdoskop emocji u niej, a u niego? Chłód. I tym on łamał jej serce. Cholerna nieustępliwość tak długo, aż w końcu go dopadła. ...Mimo to nawet przez myśl nie przeszło, że tak bardzo.
- Hej, jeżeli pijesz do tego, że w ostatnim momencie rozmyśliłam się co do naszego wyjazdu rok temu... - Cóż nie miała wyjścia. Była tak na niego wściekła. Nie chciała by postawił na swoim i z własnej przekory, a przede wszystkim uporu i krnąbrności postanowiła zrobić mu na złość. I niby powiedziała to beztroskim tonem, ale gdzieś w głębi duszy czuła, że coś zaraz się stanie. Krzyczała jej o tym kobieca i kocia intuicja oraz jego wzrok. Nikt tak nie potrafił czytać z Bruce'a Wayne'a jak Selina Kyle. Nikt. Mogła nie wiedzieć co myśli - fakt. Sama mogła zapętlać się w swoich domysłach - oczywiście, ale czuła, gdy działo się coś ważnego.
Dlatego też jej spojrzenie z rozbawionego stawało się coraz bardziej poważne. Szczerze? Przeszył ją strach, że Bat zaraz wypali z czymś, co zupełnie zrujnuje tę chwilę. Pal licho z tym, że kilkanaście sekund temu obiecał... Ale ile razy sama złamała obietnice, więc nie mogła zbyt wiele oczekiwać, co oczywiście nie oznaczało, że nie mogła zrobić o to awantury, ale teraz... teraz działo się coś szczególnego.
Poczuła nieprzyjemny dreszcz, gdy wymówił jej imię. Nie pierwszy i nie ostatni raz, w końcu odmian tonu w jakim wymawiał jej imię zapoznała się już z całkiem szerokim spektrum. Od głębokiego zawodu, chęci skarcenia, poprzez złość, gdy już nie wiedział jak ma sobie z nią poradzić, jak ma ją powstrzymać... po te wyszeptywane w gorącą noc czy te ze smutkiem, gdy postanawiał odejść. Tym razem ją zaskoczył, bo nie wiedziała co oznaczał ten...miękki, pełen uczucia... z delikatną nutą strachu.
Podążyła wzrokiem za jego dłonią, która na kilka sekund zanurzyła się w kieszeni marynarki. Małe pudełeczko nie wróżyło nic złego, wręcz przeciwnie... Prezencik zawsze mile widziany, a w mniemaniu Seliny tym bardziej, ale gdy je otworzył... Dopiero wtedy doszło do niej pytanie jakie padło z ust Bruce'a i z wrażenia zasłoniła palcami wargi.
W pierwszym momencie nie umiała wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Zaskoczył ją.
- Znam ten brylant, nie wierzę... nie wierzę, że go masz od tamtej chwili... - Może to nie była żadna słowna odpowiedź, ale wzruszenie skropliło się w postaci szklanego spojrzenia. Objęła go za szyję i przylgnęła do niego mocno. Pomimo bliskości nie odrywała wzroku od przystojnego oblicza Wayne'a.
- Dlaczego? Dlaczego teraz? Coś się dzieje? Bruce, jeżeli muszę o czymś wiedzieć to mi powiedz... Wytłumacz to wszystko - Mówiła szeptem bardzo przejęta. Sama nie wiedziała co ją bardziej ruszyło... to, że chce z nią spędzić całe życie, czy to, że ten brylant... odebrał jej przy jednym z ich pierwszych spotkań, gdy prężnie działała jako początkująca, acz szybko ucząca się złodziejka.
--------------------
 
 
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Grupa: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2019-06-23, 16:32   

To była niestety prawda, niestety dla Bruce'a, dla Seliny jednak stety. Jako jedna z nielicznych osób na świecie potrafiła ukryć swoje wątpliwości przed najlepszym detektywem na świecie. Zresztą trzeba przyznać, że również jako jedna z nielicznych osób na świecie zrozumiała jak Bruce funkcjonuje, co nie raz pomagało jej w zmyleniu go np. gdy jej szukał... Tak jak choćby wtedy gdy wyjechała do Rzymu nie zostawiając za sobą najmniejszego śladu. Można być szkolony przez najlepszych na świecie, tak jak w przypadku Wayne'a, można być jednym z najlepszych, jeśli nie najlepiej wytrenowanym człowiekiem na Ziemi, ale Wayne nigdy nie będzie miał czegoś co ma panna Kyle. Nie ma doświadczenia jakie ta zebrała będąc jeszcze dzieckiem, czy później jako młoda dziewczyna. I chodzi tutaj o doświadczenie życia na ulicy, to ona musiała niemalże od urodzenia walczyć o przetrwanie, o kromkę chleba, o miejsce do spania - to właśnie jest to doświadczenie, którego jest brak Batmanowi... to jest to doświadczenie, które sprawia, że Mroczny Rycerz nie zawsze jest w stanie przewidzieć ruchy Kobiety Kot... poza tym do tego dochodzi także jej chaotyczność, która czasami wydaje się być wręcz nielogiczna, a ostatecznie i tak jak kot spada na cztery łapy. To jednak też powodowało konflikty pomiędzy nimi, a zdarza się i że i dalej powoduje, choć może z odrobinę innych powodów. Dziś jak już jej bez wątpienia ufa w milionie procentów, tak kiedyś nie potrafił tego zrobić, a wszystko przez to, że balansowała na granicy dobra i zła... Lecz mimo tego, że to robiła, nigdy, prze nigdy go nie zdradziła, a przecież miała tyle okazji. Pierwszą w momencie gdy jako Batman pierwszy raz zdjął przed nią maskę. To wbrew temu jak mogło się wydawać nie było po długim czasie ich znajomości. Po kimś takim jak Batman można było się spodziewać tego, że jeśli takie coś zrobi to dużo później, gdy będzie już w pełni ufał danej osobie, a jak się stało doskonale wiedzieli. Właściwie to Selina konsekwentnie swoją upartością przebijała się przez jego bat pancerz latami, przebijała aż w końcu przebiła do takiego stopnia, że rozkochała w sobie najbardziej niedostępnego faceta we wszechświecie. Ale może zostawiając już profil psychologiczny kociej królowej, a skupmy się na aktualnych wydarzeniach...
Bruce już od dłuższego czasu miał w głowie jedną myśl, myśl o tym żeby poślubić Selinę. Od dłuższego czasu również starał się ułożyć to sobie w głowie i rozplanować jak ma to wyglądać. Jak nigdy nie potrafił się zdecydować na jedno, a wersje się zmieniały jak u kobiety w ciąży. Najdłużej jednak wybór miejsca gdzie spotkali się pierwszy raz. Zrezygnował jednak z tego bo to nie Bat i Cat mieli wziąć ślub, mieli go wziąć Bruce i Selina - to również miało symbolizować to przed czym uciekał połowę swojego życia. To miało symbolizować to że przede wszystkim jest Brucem, a dopiero później Batmanem. Był pewny, że Selina się tego domyśli. Chciał żeby tak było, żeby ona w końcu miała tą pewność, że choć pewnie będzie tym Batmanem tak długo jak tylko zdrowie mu na to pozwoli, to jednak wie, że nie jest już tylko nim. To na swój pokrętny sposób nawet mogło być romantyczne. Gdy w końcu zadał te pytanie nie było wątpliwości, że wzruszył tym Selinę. Nawet jeśli by chciała to ukryć to chyba byłoby to niemożliwe, jednak czy o tym myślała w tamtej chwili? Raczej nie. W końcu i ona wykrztusiła z siebie słowa. Na pierwsze pytanie nie odpowiedział, ale po jego spojrzeniu mogła się domyśleć, że po prostu nie mógł się go pozbyć - tak jak nie mógł się pozbyć pazura z jej pierwszego kostiumu, który mu wbiła podczas pierwszego spotkania. Natomiast na drugie pytanie już nie mógł odpowiedzieć tylko spojrzeniem. Tutaj musiał zrobić to czego wydawałoby się nie lubi robić, czyli musiał mówić.
- Przede wszystkim dlatego, że jestem tego pewien bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie mam cienia wątpliwości... - Zrobił krótką przerwę i pogłębił spojrzenie.
- Ale nie to jest jedyny powód. Chcę wyruszyć z Tobą do Nanda Parbat jako Twój mąż. Nie wiem co tam się może wydarzyć. Nie wiem co możemy zastać po powrocie, ale chcę byśmy wyruszyli tam jako pan i pani Wayne. - Wyglądało na to, że Bruce chciał zrobić to już. Bez wyglądało na to, że póki co bez wiedzy reszty. Ale czy potrzebował ich do konsultacji? On tego chciał, był tego pewien i to była jego decyzja... miał nadzieję, że podobnego zdania będzie Selina. Oczywiście... huczne, nawet bardzo huczne wesele odbyłoby się... tylko z pewnym opóźnieniem.
- Jednak za nim cokolwiek odpowiesz, chciałbym żebyś o czymś wiedziała. O czymś o czym nie wie nikt... - To mogło ją zmartwić, bo powiedział to z bardzo poważną miną... poważniejszą niż zwykł miewać ale chciał grać z nią w otwarte karty. Właściwie karta musiała być całkowicie czysta nim zrobią najważniejszy krok w ich życiu.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9