DC Universe
» Rozgrywka » Inne miasta » El Paso » Ciemny zaułek


Ciemny zaułek
Autor Wiadomość
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-05-10, 22:29   

Ani słowa. Nic. Trauma, jaką przeżyła dziewczyna, musiała być bardzo silna, skoro dalej ją trzymała. Tym razem Żuk po prostu patrzył jak zjeżdża plecami po murze i kuli się pod nim. Nie reagował. Po kilku sekundach westchnął i usiadł naprzeciw dziewczyny po turecku. Przyglądał się jej wsparty łokciem na kolanie.
Cały czas monitorował jej stan zdrowia. Nie mógł jej tu tak zostawić. Już pal sześć przesłuchanie, ale nie wiadomo, czy ktoś nieżyczliwy ją tu znajdzie lub na przykład straci przytomność. Nie pozostało mu nic innego, niż czekać. Jeśli jej się poprawi, będą mogli dalej rozmawiać. Tylko tym razem postara się być łagodniejszy, o ile zachowanie dilerki mu na to pozwoli. Jeśli się pogorszy, bez względu na jej protesty będzie musiał zabrać ją do kliniki matki. Ona pewnie będzie wiedziała, jak pomóc.
Miał nadzieję, że El Paso poradzi sobie bez niego w tym czasie, kiedy on zajmował się przestępcą niższej klasy. Na dobrą sprawę mogłaby się zająć tym policja. Ale nie do końca ufał, że podejdą do sprawy z taką empatią, jaką on starał się okazywać. Zresztą, nie był jedynym obrońcą El Paso. Posse całkiem nieźle sprawdzali się w obronie swoich terenów, choć byli mało wyrozumiali w stosunku do swoich przeciwników. Od jakiegoś czasu nawet Milagro zaczęła działać jako Niebieska Latarnia, choć Jaime wolał, żeby nie pakowała się w walki.
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-05-25, 21:47   

Siedziała tak skulona i cała spocona. W głowie nadal miała jeden wielki mętlik, dłonie delikatnie się trzęsłu. Zamknęła oczy. Starała się skupić myśli na jednym. Oddycha, głęboko, spokojnie. Oddychaj... Wdech i wydech, wdech i wydech...
Nie wiedziała ile minęło, zanim się uspokoiła i była w miarę trzeźwym podejść do wszystkiego. Mimo to nie wstała ani nie zmieniła pozycji. Dalej siedziała z pochyloną głową. Musiała dojść do siebie, wrócić do rzeczywistości. Nie czuła się jakoś super dobrze. Obiecała sobie, że tym razem naprawdę odpocznie i się wyśpi.
Dopiero po dłuższej chwili podniosła wzrok, aby zobaczyć go...
Zabijcie mnie...
Nie do końca wiedziała co zrobić. Odezwać się czy nie? Ucieczka raczej nie wchodziła w rachubę.
- I co? Teraz mnie zabierzesz na psy? - spytała cicho, patrząc na niego. Biło od niej zmęczenie.
--------------------
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-06-02, 16:51   

Jaime cierpliwie czekał. Jednak nie gapił się ciągle na osłabioną dziewczynę. To byłoby dosyć niepokojące. Wyświetlił sobie przed oczami ekran i klawiaturę widoczne tylko dla niego. Stukał palcami w powietrzu pobieżnie przeglądając codziennie odwiedzane strony internetowe. Od czasu do czasu zerkał na zielonooką sprawdzając, czy jej się nie pogarsza, a tak poza tym czytał, a nawet odpisywał na forach i stronach społecznościowych.
Kiedy się odezwała, ruchem ręki zamknął panel i spojrzał spokojnie na dilerkę, która wciąż wyglądała na osłabioną. To musiał być bardzo silny zespół stresu pourazowego. Na pewno nie pomagał w jej profesji. Z tego powodu Beetle jeszcze bardziej chciał jej pomóc.
- To zależy od ciebie - odparł prawie obojętnie. - Sześć minut i czterdzieści trzy sekundy zajęło ci odzyskanie kontroli nad sobą. Prawie zemdlałaś. Nie wiem, jak często ci się to zdarza, ale myślisz, że długo tak pociągniesz? W końcu ktoś wykorzysta twoją słabość.
Pewnie rzadko ktokolwiek jej grozi, że zabierze ją gdzieś wysoko (póki co Jaime wciąż zakładał, że jej trauma związana jest z lataniem), ale nie można było wykluczyć, że to się powtórzy. Zresztą, w mieście opanowanym przez gangi metaludzi, latanie to jedno z najmniejszych zagrożeń. Zwykła spluwa nie wystarczy, żeby sobie z nimi poradzić.
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-06-02, 19:11   

Nie wstała, nie miała na to ochoty. Chociaż nie, tu nie chodziło o chęć. Noemi najchętniej po prostu by stąd odeszła. Ba, pragnęła w tej chwili wyjechać z tego cholernego miasta, w którym jak na razie nic nie szło według jej myśli. Jednak nie czuła się na tyle pewnie, aby podnieść się z zimnej ziemi i ruszyć przed siebie.
A miało być tak prosto... przebiegło przez jej myśli.
Oderwała od niego wzrok. Zmęczenie. Podciągnęła kolano do góry, oparła o nie ramie, aby zaraz pochylić się lekko i oprzeć o nie czoło. Przymknęła delikatnie powieki. Przez chwilę przez jej myśli przebiegła myśl, że chciałaby wrócić do kanadyjskich lasów. Złapać w płuca rześkie górskie powietrze, poczuć miękką, zieloną trawę, spojrzeć na błękitne, znajome niebo.
Miała wrażenie, że nic nie ma wpływu. Zwłaszcza teraz. Jakby nie patrzeć cały czas była na łasce i niełasce Żuka.
Przez myśli przebiegło jej, że chyba nie do końca dobrze go z początku oceniła. Tak, zaskakiwało ją z jaką opiekuńczością, chyba tak to mogła nazwa, się wobec niej kierował. A może to byłą tylko przykrywka, próba zdobycia jej zaufania, aby łatwiej móc wyciągnięcia z niej jakichkolwiek informacje? Nie wiedziała.
- Raczej nie i pewnie tak - odparła, a jej słowa zostały nieco stłumione przez to, w jakiej pozycji się znajdowała. Mimo wszystko nie była głupia. Dobrze wiedziała, że to wykańcza jej organizm. Umysł i ciało cierpiało, a ona dalej w to brnęła, szukając sprawiedliwości, której pewnie nigdy nie zazna. Ile można szukać wiatru w polu? Widziała, że to bez sensu, ale dalej w tym trwała. Co chciała tym osiągnąć?
--------------------
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-06-14, 21:13   

Jaime spodziewał się kolejnej odzywki, która miałaby go odstręczyć lub sprowokować. Był już na tyle zrezygnowany, że faktycznie zaczął myśleć nad oddaniem jej w ręce policji choćby po to, żeby była bezpieczna. Jednak, gdy przyznała mu rację, spojrzał na nią z nową nadzieją, że ta rozmowa nie będzie bezowocna.
Odetchnął cicho i już miał zaaprobować, że jednak coś dotarło do dziewczyny, ale uznał, że to mogłoby ją skłonić, żeby na przekór wrócić do punktu wyjścia i stawiać ściany na każdej ścieżce konwersacji, jaką Żuk próbował podjąć. Musiał ostrożnie dobierać słowa, żeby tego nie zepsuć.
Chłopak zaczynał się zastanawiać, w jaki sposób doszło do tego, że dziewczyna zajmowała się tym, czym się zajmowała. Wcześniej wspominała, że nie chodzi o pieniądze, o ile mógł to tak zinterpretować. Pierwsza myśl była taka, że coś ją zmusiło do takiego trybu życia. Ale mogło to być też coś innego, coś znacznie bardziej skomplikowanego, na co Jaime nie mógł tak po prostu wpaść.
Skoro zapowiadało się, że jeszcze trochę posiedzą na ziemi, nastolatek postanowił zmienić pozycję na wygodniejszą. Oparł się z tyłu prawą ręką o asfalt, a lewy łokieć położył na kolanie, które uniosło się do pionu. Blue przekrzywił lekko głowę, jakby chciał napotkać wzrok dziewczyny mimo zasłony z łokci i kolan.
- To raczej nie jest praca marzeń, co? - zapytał. - Masz tam przynajmniej kogoś, komu możesz ufać? Kogoś, kto chwilach słabości ci pomoże?
Khaji Da najwyraźniej uznał te pytania jako sygnał do zbadania terenu, bo od razu zaczął skanować otoczenie w poszukiwaniu potencjalnych snajperów, czy innego rodzaju przeciwników. Jednak Jaime nie podejrzewał, żeby brunetka mogła na kimś polegać. Dawno nie spotkał kogoś, kto wyglądał tak bardzo samotnie. Zadawał te pytania głównie po to, by handlarka sama sobie na nie odpowiedziała.
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-07-03, 11:20   

Czuła, że bezruch byłby dla niej o wiele bardziej bolesny niż to, co robiła teraz. Jak mogłaby żyć, uczyć się, pracować, wiedząc, że nie zrobiła nic, aby mordercę jej ojca dosięgła sprawiedliwość? Żadne rozwiązanie nie zdawało się dobre. Tylko jedno uspokajało pewne wyrzuty sumienia. Wiedziała, że ojciec nie chciał, aby mściła się za niego, jednak ona nie potrafiła się pogodzić z brakiem sprawiedliwości w tej kwestii. Musiała chociaż próbować.
Oddychała spokojnie, dając sobie chwilę na odpoczynek i zebranie sił. Jednak cały czas odwlekała chwilę podniesienia się z ziemi. Podświadomie dalej obawiając się, że nie będzie w stanie ustać na nogach.
- Nie ma być - odparła, chociaż w pierwszej chwili nie miała zamiaru tego robić, bo pytanie zdawało jej się beznadziejnie głupie. Miała wrażenie, że próbuje jej zagrać na uczuciach. Pewnie normalnie nie weszłaby w tę gierkę z własnej woli, ale teraz pozwoliła mu kontynuować. Chyba poniekąd ciekawa co jej powie. - Mam i nie potrzebuję nikogo innego - powiedziała. Nie zmieniła swojej pozycji przez ten cały czas. Nie szukała jego spojrzenia.
--------------------
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-07-16, 22:56   

Jaime zdawał sobie sprawę, że pytał o banalne oczywistości. Technicznie rzecz biorąc były to pytania retoryczne, więc nic w tym dziwnego, że mogły wydawać się głupie, czy bezsensowne. Opierał je na swoich założeniach; zgadywał informacje na temat dziewczyny i spodziewał się, że usłyszy to, co sobie wykoncypuje. Jednak w każdej chwili mogła mu zaprzeczyć lub się nie zgodzić. I choć chłopak starał się w pierwszej kolejności rzucać pewniakami, tak wyszło, że szatynka zbiła go nieco z tropu, zanim mógł sobie pozwolić, żeby drążyć głębiej.
- Huh - rzucił zdumiony, ale zaraz udało mu się wrócić na właściwą ścieżkę. - To dobrze, że kogoś masz… Ale czy on wie, czym się zajmujesz? Rozumie, w co się wpakowałaś?
Coś mu podpowiadało (i nie był to Skarabeusz), że dobrze wyczuł samotnika, choć być może w innym sensie niż zakładał na początku. Zamierzał krążyć wokół tego przekonania. Nawet, jeśli okaże się, że za szybko zabrnął w bardziej osobiste pytania i dziewczyna nie udzieli mu odpowiedzi lub postanowi go okłamać, będzie warto. Jemu nie musi mówić prawdy. Ważne, żeby sama wszystko przemyślała. Żuk chciał powoli doprowadzić ją do wniosku, że jej tryb życia szkodzi nie tylko ludziom ze słabością do narkotyków, ale też jej samej i jej bliskim. Wciąż nie wiedział, co takiego chciała osiągnąć, jaka wartość leżała na drugiej szali, przeważając nad tym całym złem, w którym brała udział.
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-07-25, 00:28   

See I walk beside the still waters and they restore my soul
but I can't walk on the path of the right because I'm wrong*

Ta chwila na odpoczęcie i otrzeźwienie po przebytym ataku ciągnęła się i ciągnęła. Sama Rover wiedziała jednak, że nie może sobie pozwolić na dłuższe zwlekanie. Już za dużo czasu to spędziła. Musiała się zebrać. Przespać, wziąć prysznic, a potem wynosić się z tego miasta. Ewidentnie nie da rady nic już tu zdziałać. Zwłaszcza mając go na plecach. Plus strzelała, że już jest skreślona w tej okolicy przez spotkanie z nim. W końcu kto będzie chciał gadać z półświatka kimś, kto miał do czynienia z superbohaterem?
Poruszyła się, z początku powoli i może trochę niezdarnie, ale w końcu zmusiła się do tego, aby przy pomocy ściany stanąć na nogi.
- Pies nie musi rozumieć. Pies jest po prostu wierny - odparła tylko, nawet na niego nie patrząc. - Nie szukaj dobra, w kimś kto pogodził się z tym kim się stał i jak skończy. To nie ma sensu. Nie każdemu jest pisany happy end - dodała po chwili, jakby na pożegnanie. Opierając się dalej o ścianę, ruszyła powoli przed siebie. Mając nadzieję, że ciało znów nie odmówi jej posłuszeństwa.

Shawn James - Through the Valley*
--------------------
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-07-28, 21:19   

Jaime wyprostował się, gdy dziewczyna zaczęła podnosić się z ziemi. Wstał szybciej od niej i w pierwszej chwili chciał jej pomóc, ale przypomniał sobie, jak mu się wyrywała, gdy próbował ją doprowadzić do schodów. Odpuścił więc i po prostu uważnie obserwował, czy dealerka nie wywinie orła.
Pies... No tak, to sporo wyjaśnia, pomyślał. Nie zamierzał mówić wprost, że to nie jest wsparcie, jakie miał na myśli. To nie był najlepszy moment na dyskusję, dlaczego pies nie jest w stanie zastąpić relacji z innym człowiekiem. Po prostu zakreślił sobie w głowie, że jednak miał rację i dziewczyna nie ma nikogo, kto mógłby ją przekonać do rzucenia tej roboty lub kogo mogłaby narazić na niebezpieczeństwo swoją działalnością. Miało to swoje plusy i minusy.
Wisielcza mowa zielonookiej dała mu do zrozumienia, że nic nie zdziała pokazując jej, jak bardzo szkodzi samej sobie. Bo zdawała sobie z tego sprawę. Jego cały dotychczasowy wywód okazał się więc bezcelowy. Ale to nie zdenerwowało go tak bardzo, jak świadomość, że dziewczyna po prostu zamierzała przekreślić swoje życie, w dodatku działając na szkodę wielu ludzi. To było gorsze niż samobójstwo. Co ją do tego pchnęło?
- Czyli co? Zamierzasz sprzedawać dragi, aż ktoś uzna, że wygodniej będzie cię zabić niż płacić? Jaki w tym w ogóle cel? - zapytał podążając za nią. Starał się ochłonąć, żeby nie prowokować Skarabeusza do ataku. Westchnął. - Jeszcze nie weszłaś na ścieżkę, z której nie da się zawrócić. Zastanów się nad tym. Mogłabyś zacząć wszystko od nowa.
Po tej motywacyjnej gadce nie na miejscu byłoby targanie dziewczyny na komisariat. Beetle miał nadzieję, że jak da jej trochę czasu, to może rzeczywiście zmieni swoje nastawienie. Z drugiej strony nie mógł dopuścić, żeby dalej handlowała w El Paso. Między palcami jego prawej dłoni zaczęły gromadzić się cząsteczki budulcowe pancerza. W końcu utworzyły drobną owalną płytkę z wygrawerowanym numerem telefonu. Oczywiście nie prywatnym. Była to forma kontaktu, którą odbierał Khaji Da.
- Está bien. Puszczam cię wolno. Ale lepiej, żebym nie przyłapał cię znowu na kręceniu biznesu w okolicy - oznajmił i podał jej płytkę. - A jeśli jednak postanowisz coś zmienić, chętnie pomogę. Po prostu nie wyrzucaj tego od razu.
Widząc, że dziewczyna wciąż ledwo stoi na nogach, uznał, że nie może jej tak po prostu zostawić. Dlatego pokazał jej palcem, żeby chwilę zaczekała i wyszedł na ulicę. Nie musiał długo machać na taksówkę, bo już pierwsza się zatrzymała przed młodym bohaterem. Kierowca nawet zaoferował darmowy kurs. Beetle wrócił do dealerki.
- W tym stanie nie powinnaś zbyt daleko chodzić, więc załatwiłem ci darmowy transport. Postaraj się unikać kłopotów. Mam nadzieję, że następnym razem spotkamy się w lepszych okolicznościach. Adiós.
Odsunął się parę kroków od niewiasty i wzbił się w powietrze. Jeszcze przez chwilę obserwował ją z góry, po czym poleciał w kierunku swojego domu.
- To błąd taktyczny, Jaime. Na 89,74% ta dziewczyna po prostu znowu zacznie rozprowadzać substancje uzależniające. Powinniśmy ją aresztować.
- A może jednak wygra te dziesięć procent? Po prostu będziemy jej pilnować tak długo, jak zostanie w mieście.

/zt
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-08-27, 15:10   

Los potrafił być bardzo przewrotny. Zwłaszcza gdy się jest człowiekiem pokroju Noemi. Nigdy nie wiesz, kiedy rolę się odwrócą i to ty staniesz w roli ofiary, a nie oprawcy.
Życie naprawdę ostatnio lubiło się bezczelnie śmiać w twarz Noemi. Najpierw niefortunne spotkanie z Żukiem, później zepsute auto, które wbrew jej woli sprawiło, że nie mogła się jak najszybciej wynieść z El Paso, a teraz to.
Zapowiadało się spokojnie. W końcu chciała sobie dorobić, grając na gitarze. Zarobiła kilka dolarów, wróciła do wynajmowanego pokoju w motelu, wyszła ze Sztormem na spacer, a potem poszła na krótką przechadzkę do sklepu i gdy tak szła z powrotem, dorwali ją oni...
Któż by pomyślał, że będzie umieć utrzymać taki spokój na twarzy, gdy ktoś będzie trzymać ją przypartą do muru? To w sumie zabawne, że wylądowała w tym samym zaułku co ostatnio, tylko w innej roli...
W sumie szkoda pogniecionej koszuli... pomyślała, zerkając ukradkiem na zaciśnięte palce na kawałku materiału.
Dwóch facetów opierało się o ściany niedaleko, pilnując wejścia do zaułka. Ucieczki nie było, ani nawet nikogo kto by zainterweniował. Zresztą nie było sensu uciekać. W końcu to było ich miasto, nie jej. Znaleźli, by ją tak czy siak. Ucieczka mogłaby pogorszyć jej sytuacje.
- Mówiłam wam, że się wycofuję - powiedziała, patrząc w oczy kobiety, od której dzieliło ją zaledwie kilka centymetrów. Spokojnie Lynch, spokój
- Ty sobie chyba, kurwa, żartujesz, prawda? Bo, wiesz, to bardzo słaby żart. Myślisz, że ot, tak ci odpuścimy? Nam się nie mówi najpierw tak, a potem nie. Tak to nie działa, mała - warknęła jej tamta prosto w twarz.
--------------------
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-08-29, 21:15   

Dzień po spotkaniu z chorowitą dealerką Jaime miał do czynienia z młodocianym metaczłowiekiem, którego moce dopiero się ujawniły i okazały się zbyt potężne, by mógł je kontrolować. Dzieciak spalił pół osiedla, zanim Blue Beetle znalazł go otoczonego płomieniami i zdołał go uspokoić. Po tym incydencie miał też sporo innych problemów na głowie, w tym bardziej prywatne, szkolne, czy kłopoty z młodszą siostrą Latarnią. O dziewczynie przypomniał sobie dopiero tydzień później. Może nie stanowiła tak dużego zagrożenia, jak płonący dzieciak, ale w końcu zobowiązał się jej pilnować.
Skarabeusz był w stanie złapać jej trop, a to oznaczało, że wciąż była w mieście. Podążając śladem dziewczyny, Jaime zastanawiał się, co zrobiła z jego radami. Najwyraźniej nie uciekła. Więc może postanowiła wyjść na prostą w El Paso. Jednak nie próbowała się z nim skontaktować, co mogło oznaczać, że zwyczajnie go olała i dalej pracowała dla ciemnej strefy. Albo po prostu nie chciała mieć z nim do czynienia. Cóż, teraz może nie mieć wyjścia.
Dziwnym trafem Khaji Da poprowadził go w okolice, w których Żuk po raz ostatni rozmawiał z dealerką. Może mieszkała gdzieś niedaleko? Ale jeszcze większym zbiegiem okoliczności było zlokalizowanie jej w dokładnie tym samym zaułku. Przypominając sobie, na czym ostatnio ją przyłapał w tym miejscu, Jaime zaczął podejrzewać, że to jej ulubione miejsce na interesy. Ta myśl wcale mu się nie podobała.
Był już na tyle blisko, że musiał przejść w cichszy tryb lotu, aby się zbyt szybko nie zdemaskować. Podleciał z przeciwnej strony, niż światło Słońca, bo nie chciał, by zdradził go własny cień. Przy lądowaniu na dachu usłyszał szamotaninę w dole. Sprawnie przemieścił się na krawędź budynku, by zobaczyć, co się tam dzieje.
Dostrzegł znajomą i jej towarzystwo. Tym razem to nie ona komuś groziła. Miała kłopoty. Jednak pakowanie się tam bez wcześniejszej analizy sytuacji byłoby nierozsądne. Życie brunetki nie było jeszcze bezpośrednio zagrożone, więc nastolatek zdecydował poświęcić trochę czasu na przyjrzeniu się napastnikom. Nie wyglądali na zwykłych ulicznych bandziorów. A przynajmniej takie wrażenie odniósł Żuk widząc, że ich hersztem jest kobieta. Jaime nie był jakimś seksistą, ale rzadko się zdarzało, żeby kobiety napadały ludzi w ciemnych alejkach.
- Khaji Da, możesz ich sprawdzić? Są jacyś meta? - szepnął chłopak. Sylwetki trójki obcych podświetliły mu się przed oczami, gdy jego kompan zaczął analizować ich stan biologiczny. Tymczasem latynos skupił się, by podsłuchać dalszy przebieg rozmowy.
--------------------

¡¿?!
 
 
 Rover


Informacje
Imię i nazwisko: Noemi Lynch
Pseudonim: Rover, Wolf, Alexandra Wright
Miasto: Clinton Creek, Yukon, Kanada
Wiek: 20 lat
Grupa: Antybohaterowie
Multikonta: Tim Drake, Jon Kent, War
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-09-29, 01:16   

Miała ochotę stąd tak bardzo uciec... Zwłaszcza gdy czuła jej ciepły oddech na swojej twarzy. Za blisko.
Spokojnie, Lynch. Spokojnie. Oni...
No, właśnie, co? Nie zrobią jej krzywdy? Dobry żart. Na pewno jej coś zrobią. Nie było możliwości, aby to wszystko skończyło się po prostu tak bez konsekwencji. Chyba pozostawało jej tylko modlenie się o to, aby to wszystko nie skończyło się dla niej mega boleśnie, albo wręcz tragicznie. Co, jednak gdy nie wierzyło się w Boga?
Jak można było być w ogóle w takiej chwili chociaż trochę spokojnym?
A ona grała dalej, udając spokój, kryjąc swój lęk. Ile tak można? Kiedy się złamie? Zielone tęczówki były skupione na oczach tamtej.
Nie odpowiedziała nic. Dobrze wiedziała, że tak nie mogło być. Po dłuższej chwili milczenia z jej strony dostała po raz pierwszy w twarz. Głowa Rover mimowolnie odskoczyła w bok. Pierwszy szok, dziewczyna zamrugała kilkakrotnie, krzywiąc się delikatnie. Policzek piekł cholernie.
- Nie wkurwiaj mnie, bo oberwie ci się podwójnie - rzuciła tamta, patrząc się na nią z ewidentną wyższością w spojrzeniu. - No, cóż takiego się stało, że postanowiła się do nas odwrócić plecami, hm? - Noemi nie odezwała się ani słowem. Co miała powiedzieć? Nie miała zamiaru się przyznawać do spotkania z Żukiem, a nie sądziła, aby uwierzyli nagle w to, że jej się odwidziało, bo takie życie nie jest dla niej.
Tym razem dostała pięścią w brzuch. Mimowolnie skuliła się nieco, a z jej ust wymknęło się jęknięcie bólu.
- Widzę, że nie chcesz po dobroci. Szkoda, zdawałaś się rozsądną dziewczynką, Rover. My się i tak dowiemy co chcemy - powiedziała z udawanym żalem, po czym chwyciła Noemi za skronie. Kanadyjka miała wrażenie, że się zaraz rzyga. Plątanina nagłych myśli, przeplatanych ze wspomnieniami, które przebiegały jej przed oczami niczym jakiś mega przyśpieszony film. Zbyt dużo na raz, zbyt szybko.
Z tego wszystkiego wyrwało ją pociągnięcie za włosy, które zmusiło ją do podniesienia wzroku ku górze. Potrzebowała chwili, żeby zrozumieć, że wylądowała na kolanach przed tamtą.
- Och, czyżbyś knuła z Niebieskim i nagle przestraszyła się, że my się o tym dowiemy? - na ustach tamtej widniał drwiący uśmieszek.
--------------------
 
 
 Jaime Reyes 
What's up, danger?


Informacje
Imię i nazwisko: Jaime Reyes
Pseudonim: Blue Beetle
Miasto: El Paso
Wiek: 16 lat
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Martian Manhunter
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2019-10-11, 19:32   

Blue Beetle musiał czekać na dalszą część rozmowy trochę dłużej, niż się spodziewał. Z obawy, że mogli podejrzewać jego obecność, cofnął się nieco, by nie wystawać za mocno poza obręb budynku. Jednak nikt nie rozglądał się po dachach. Wszystkie oczy skupione były na dziewczynie. I nagle PLASK!, dostała w twarz. Jaime już sprężył mięśnie, by wkroczyć do akcji, ale w tym samym momencie odezwał się Khaji Da.
- Stwierdzam rozwinięty metagen w organizmie tej kobiety. Mężczyzna po prawej ma nieprawidłowo zrośniętą kość piszczelową lewej nogi, prawdopodobnie kuleje.
Chłopak wpatrywał się w postać przesłuchującą jego znajomą i wyłapywał jej słowa. Nie wiedział, jakimi mocami dysponuje i to dawało jej przewagę. Nieodpowiednie podejście do sprawy mogło narazić Rover (tak ją nazwała) na jeszcze większe niebezpieczeństwo. W międzyczasie latynos nie tylko poznał pseudonim dziewczyny, ale też wywnioskował, że próbowała się wycofać z interesu samodzielnie i teraz ponosiła tego konsekwencje. Wreszcie dostał trop, dzięki któremu mógł się domyślać, co potrafi kobieta. Wyraźnie sugerowała jakiś rodzaj telepatii. To wciąż mało, ale wystarczająco, by podjąć w miarę dopasowaną strategię działania. No i Reyes miał dość patrzenia, jak znęcają się nad Rover.
Choć Skarabeusz miał sporo pomysłów, jak uśmiercić napastników, Jaime jednak myślał o czymś łagodniejszym. Wyciągnął obie ręce przed siebie, przekształcając je w specyficzne działa. W ich lufach zmaterializowały się dwie kule, które połączyły się ze sobą cienkim łańcuchem. Nastolatek wzbił się w powietrze i zanurkował w dół.
- ¡Hola, pendejos! - wrzasnął i zaraz potem wystrzelił oba pociski w stronę stojącej kobiety. Tamta odruchowo puściła Rover słysząc jego zawołanie, więc kiedy obracający się łańcuch owinął się wokół jej ud i przewrócił ją na bok, nie pociągnęła za sobą dziewczyny.
- Mierda, to on! - zaklął jeden z mężczyzn i obaj dobyli broni celując w lądującego Żuka. Pociski odbiły się od jego pancerza. Gdy tylko bohater stanął na ziemi, wystrzelił w facetów falę uderzeniową, która zwaliła ich z nóg. Zaraz jednak zaczęli wstawać, choć ten kulawy miał z tym problem. Jaime wykorzystał kupiony czas, żeby zamknąć Rover w niebieskim, półprzezroczystym, energetycznym kokonie. Miał nadzieję, że nie jest klaustrofobiczką. Skinął jej głową, a jego mina wyrażała jednocześnie skruchę, że doszło do takiej sytuacji i obietnicę, że teraz on wszystkim się zajmie.
Kątem oka widział, jak meta-kobieta oswobadza się z łańcucha. Jej koledzy już stali z pistoletami w dłoniach, ale chyba wahali się, czy dalsze strzelanie ma jakikolwiek sens. Rzucali niepewne spojrzenia swojej liderce, jakby czekali na jej rozkazy. Żuk też postanowił przenieść większość swojej uwagi na nią, bo wydawała się najbardziej niebezpieczna z całej tej trójki.
- Dam wam dziesięć sekund zanim zacznę was ścigać. Polecam rozdzielenie się, wtedy może nie wyłapię wszystkich. I nie radzę robić niczego głupiego. Uno, dos, tres, cuatro...
Tak naprawdę nawet nie musiał ich gonić. Skarabeusz zebrał sporo informacji o DNA przestępców, więc wytropienie ich nawet za kilka dni nie będzie dużym problemem. Ale nie musieli o tym wiedzieć. Może mając wybór między ucieczką a walką z silnym przeciwnikiem wezmą jednak nogi za pas. Jednocześnie Jaime liczył się z tym, że kobieta może mieć jakiegoś asa w rękawie. Dlatego nie spuszczał z niej oka, a armatka soniczna wciąż była w pogotowiu.
--------------------

¡¿?!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu Strona 2 z 2 
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9