DC Universe
» Rozgrywka » Metropolis » ślepa uliczka


ślepa uliczka
Autor Wiadomość
 Guardian 
Zna mnie Kaldur


Informacje
Imię i nazwisko: James Harper
Pseudonim: Guardian
Miasto: Metropolis
Wiek: 30 lat
Grupa: Dobry
Multikonta: Prawo Luthora
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-02-23, 20:54   ślepa uliczka



***

Jedna z wielu ślepych uliczek w gorszej części miasta. Między trzema blokami znajdują się kubły na śmiecie, stare rupiecie, jakiś karton, w którym śpią bezdomne koty. Kilka metrów od wejścia uliczki, znajduje się klub, dzięki czemu sporo bandziorów, wykorzystuje tę "naturalną" blokadę do złapania swoich ofiar.

[ Dodano: 2018-02-23, 21:40 ]
Dwóch mężczyzn. Jeden stał u wylotu, a drugi czaił się w mroku, gotów do ataku. Ten na czatach palił papierosa, udając rozluźnienie, ale czujnie obserwując kto wychodzi z klubu. Po około piętnastu minutach wyszła. Smukłe nogi, czerwona mini, która świetnie podkreślała jej kształty. Wystrojona jak na balety przystało. Biedaczka, nie wiedziała jeszcze że dzisiejszej nocy trafi w te 20% kobiet, które doznały gwałtu w miejscu publicznym. Mężczyzna przy wylocie odepchnął się od ściany i stanął przed kobietą wypuszczając kłąb dymu prosto w jej twarz. Zaczęli się kłócić, on wepchnął ją w głąb pułapki, gdy ona rozpaczliwie próbowała uciec. Nie było jednak nikogo, kto mógł jej pomóc, a gdy za nią stanął jeszcze drugi, całkowicie się rozkleiła, błagając o litość.
Pierwszy złapał za czerwoną sukienkę, chcąc ją podciągnąć do góry. Kobieta zaczęła lamentować ze strachu, gdy silne łapska drugiego bandziora przytrzymały ją w miejscu... i w tym momencie wkroczył Jim, skacząc zza pierwszego agresora. Nim ten zdołał zareagować, doznał spotkania trzeciego stopnia z tarczą Jima. Skończyło się to utratą przez niego dwóch zębów i utratą przytomności. Kobieta wciąż krzyczała, ale drugi bandzior puścił ją odpychając na kubły ze śmieciami i rzucił na Guardiana. Jim zasłonił się tarczą, która z łatwością przyjęła uderzenie atakującego, a potem oddał przeciwnikowi z nawiązką, posyłając na ziemię. Natychmiast też do niego doskoczył i trzymając oburącz za tarczę uderzył w twarz agresora. Wszystko zajęło tylko kilka minut. Obejrzał się w stronę kobiety, która już przestała krzyczeć.
- Wszystko w porządku? Nic pani nie jest? - spytał łagodnie, podchodząc bliżej i po chwili wyciągając chusteczkę, którą jej podał. Pociągnęła nosem, otarła rozmazane oczy patrząc na niego w stuporze - Jest pani w stanie sama iść? - dopytał jeszcze, a gdy kobieta z jego pomocą podniosła się, podziękowała mu nieśmiało, wręcz płaczliwie i kolebiąc się na szpilkach, uciekła.
Guardian uśmiechnął się, zadowolony, że udało mu się ochronić tę kobietę przed strasznym losem po czym zwrócił się w stronę mężczyzn. Wyciągnął dodatkowe kajdanki, które nosił po służbie i skuł obu. Teraz pozostaje, ironicznie, zadzwonić na policję, bo sam przecież nie mógł ich przetransportować. Jego tu nie powinno być, a czekanie na policję nad nieprzytomnymi, niedoszłymi gwałcicielami nie należało do najprzyjemniejszych. Szczególnie, że wiał zimny wiatr, a adrenalina powoli spadała, dopuszczając do jego świadomości chłód.
Potarł ręce, i zaczął poszukiwać w swoim stroju kieszeni z telefonem. Gdzie do diabła go wsadził? Oklepywał się starannie przez dłuższą chwilę nim dotarła do niego straszna prawda: musiał zostać albo w samochodzie zostawionym po drugiej stronie dzielnicy, albo w domu. Spojrzał na mężczyzn, przegryzając wargę. Nie powinien ich tu zostawiać, ale naprawdę nie miał innego wyjścia? Kobieta, którą uratował uciekła praktycznie natychmiast po jego pojawieniu się w uliczce. Nikt z wchodzących ani wychodzących z klubu nie użyczy mu na pewno telefonu, będąc zbyt pijanymi lub podejrzewając niecodzienny strój za sposób na pozbawienie ich majętności. Bycie bohaterem czasem potrafiło być naprawdę ciężkie.
 
 
 
 Clark Kent


Informacje
Wysłany: 2018-03-01, 20:42   

Superman sunął przez powietrze nad swoim miastem. Używał swoich ponadprzeciętny zmysłów by natychmiast lokalizować jakiekolwiek zagrożenia. Po drodze znokautował paru bandziorów, ściągnął kotka z drzewa i złapał piłkę, którą wybił jakiś chłopak z boiska baseballowego. To był przyjemny, aczkolwiek relatywnie spokojny patrol. O ile nie życzył nikomu krzywdy, chciałby mieć więcej do roboty. Proste zadania jak pomaganie staruszkom naprawdę pozwoliły mu na moment zapomnieć o ciężarze spoczywającym na jego barkach, o napięciu narastającym w lidze oraz o tym, że w końcu będzie musiał skonfrontować Wonder Woman w sprawie ich poglądów. Jednakże fakt, że przypomniał sobie o tym właśnie teraz, wisząc w powietrzu nad Metropolis. Możliwe, że będzie spędzał więcej czasu poza miastem, więc kto będzie się nim zajmował? Jasne, jest tu wielu bohaterów, ale żaden z nich nie był... nim. Nie był pewien czy chce zrzucić na Karę swoje obowiązki.
Postanowił sprawdzić pewną alejkę, która słynie z licznych napaści, które mają tam miejsce. Przyfrunął tam w mniej niż sekundę, lewitując między budynkami, by mieć dobry wgląd na to miejsce. Zastał tam coś czego mógł się spodziewać, dwójkę bandziorów, tyle że już pobitych i skutych kajdankami, z pewną znajomo wyglądającą osobą przy nich.
- Oh, widzę, że czekasz teraz na policję - powiedział, zbliżając się do ziemi - Pozwól, że się tym zajmę, musimy o czymś pogadać
Mężczyzna w niebieskim stroju podniósł obu mężczyzn i nim ktokolwiek zdążyłby powiedzieć: "Dzięki, Supermanie", odleciał wraz z nimi. Zaledwie parę sekund później wrócił na miejsce, tuż przed Guardiana, wykonując gest strzepywania pyłu z dłoni, jakby właśnie wyrzucił śmieci.
- Gdzie moje maniery, hej, Guardianie - przywitał się, wyciągając ku niemu rękę.
 
 
 Guardian 
Zna mnie Kaldur


Informacje
Imię i nazwisko: James Harper
Pseudonim: Guardian
Miasto: Metropolis
Wiek: 30 lat
Grupa: Dobry
Multikonta: Prawo Luthora
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-02, 13:11   

Już miał wyjść z uliczki by pójść w stronę swojego samochodu, gdy nagle znów powiał silniejszy wiatr, a potem mężczyzna usłyszał... głos. Obrócił się natychmiast obserwując dumę swojego miasta lewitującą kilka metrów od niego.
Guardian zamrugał intensywnie, gdy Superman zabrał pokonanych przez niego zbirów i odleciał. Jim był w tak ogromnym stuporze, jakiego jeszcze nigdy nie doświadczył.
Superman chce ze mną rozmawiać - przeszło mu przez głowę. Ale co stu procentowy bohater może chcieć od niego, byle dzielnicowego, który... Jim, wróć, ogarnij się, przecież teraz jesteś Guardianem. - jakkolwiek, nie uważał swojej roli za specjalnie znacznej. Nie robił przecież nic ponad to co miał za zadanie robić na codzień. Pilnował porządku, dbając by obywatele byli bezpieczni. A czy walczył z mundurze oficera policji, czy stroju Guardiana, to przecież żadna różnica.
Niemniej, nim wreszcie wrócił do normy, Superman wrócił, znów sprawiając, że mężczyzna wstrzymał oddech. Nie często ma się możliwość rozmowy z żywą legendą.
-Em... witam. Bardzo miła... noc. - zabrzmiało to strasznie sztywno i głupio - Jaka sprawa cię do mnie sprowadza? - przeszedł do nurtującego go tematu. Znów się czuł jak uczniak, przyłapany przez nauczyciela na goleniu kota, albo wybiciu okna. Doprawdy, paskudne uczucie.
 
 
 
 Clark Kent


Informacje
Wysłany: 2018-03-07, 22:07   

Superman szybko zauważył pewien dziwny fenomenom w zachowaniu mężczyzny. O ile "cywile" zazwyczaj faktycznie reagowali na niego jakby zobaczyli anioła czy coś w tym rodzaju, ale z drugiej strony bohaterowie tacy jak on traktowali go jako równego sobie. Trudno, najwyżej będzie musiał pokazać, że też jest tylko człowiekiem, no może nie dosłownie.
-Coś nie tak? Mam coś na ręce? - Zrobił zdziwioną minę i dokładnie obejrzał swoje ramię - To pewnie ten kotek, którego ściągnąłem z drzewa, nie wiadomo gdzie był wcześniej - otrzepał część swojego stroju, jakby był zakurzony.
W reakcji na pytanie rozmówcy w sprawie tematu ich rozmowy, odwrócił się na pięcie i położył dłonie na swoich biodrach.
-Racja, powinienem przejść do konkretów. Czy pamiętasz inwazję Ziemi rok temu? Jeżeli oglądasz wiadomości, powinieneś wiedzieć, że nasi najeźdźcy wrócili by zawalczyć w drugiej rundzie... To oznacza, że muszę zawsze być gotów z nimi walczyć, więc będę musiał znikać z Metropolis na nie wiadomo jak długo. Póki co nie jest źle, wysyłają małe oddziały by zasiać nieco chaosu i nas osłabić przed nadejściem głównych sił. Boję się, że jeżeli mnie nie będzie, przestępcy staną się znacznie śmielsi, nawet jeżeli miasto nadal będzie pełne świetnych bohaterów - Superman odwrócił się tu na pięcie, z uśmiechem spoglądając na Guardiana - I tu pojawiasz się ty...Moja prośba do Ciebie. Czy kiedyś widziałeś jakieś niebezpieczeństwo, ale pomyślałeś sobie: "Eh, Superman się tym zajmie"? Obawiam się, że teraz będziesz musiał pozbyć się tego toku myślenia. Będziesz musiał żyć jakbyś był jedynym bohaterem w Metropolis, wyciskać z siebie 110 procent swoich możliwości, a także pokazywać się ludziom. Może to brzmi na nieskromne, ale warto pokazywać ludziom, że ktoś nad nimi czuwa i odstraszać tym przestępców. Zresztą, twój wygląd już zawiera symbolikę, dosłownie nosisz przy sobie tarczę- wskazał na kawałek metalu, który mężczyzna trzymał u swego boku. Po tym geście mina mu zrzedła. Spuścił nieco wzrok z twarzy rozmówcy, jakby się zawstydził- Proszę o wiele, zdaję sobie z tego sprawę. Zrozumiem, jeżeli się na to nie zgodzisz
 
 
 Guardian 
Zna mnie Kaldur


Informacje
Imię i nazwisko: James Harper
Pseudonim: Guardian
Miasto: Metropolis
Wiek: 30 lat
Grupa: Dobry
Multikonta: Prawo Luthora
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-12, 18:19   

Może bohaterowie, którzy dłużej niż Guardian pracowali w tym "zawodzie" i mieli większe doświadczenie w starciu z przeciwnikami. Ale Jim był początkujący, jeszcze nie rozwinął za dużo swojego potencjału, dlatego spotkanie z "etatowym" i sławnym Supermanem było dla niego nie lada przeżyciem. Szczególnie, gdy sam nie uważał swoich osiągnięć za jakkolwiek znaczące nawet jeszcze nie miał swojego nemzis!.
Niemniej, uwaga Clarka faktycznie podziałała, niwelując minimalnie spięcie całego ciała Harpera. Poczuł ewidentną sympatię dla kosmity, który nie bał się marnować czasu dla kotków z drzewa.
Gdy jednak Superman przeszedł do szczegółów... najprościej mówiąc zatkało go. Oczywiście że oglądał wiadomości, patrząc jak ikona Metropolis, chce jemu, zwykłemu człowiekowi, przekazać opiekę nad... całym miastem?
Przez chwilę miotały nim różne odczucia, trochę nawet nie słuchając konkretnych wyjaśnień Supremana. On, sam miałby zastąpić najbardziej rozpoznawalnego bohatera tego miasta? Przecież był nikim, kto mógłby nawet próbować dlaczego o nim Superman pomyślał? Czy nie lepiej byłoby poszukać kogoś lepszego...
Decyzję podjął wraz z zakończeniem przez mężczyznę wyjaśnień powinności bohatera. Stanął na baczność, stukając obcasami i dumnie uniósł głowę, chcąc prezentować się jak najlepiej, uderzył się pięścią w napierśnik.
- Zrobię wszystko by móc cię godnie zastąpić - zapewnił go, podnosząc roziskrzony wzrok na Supermana. Nie był pewien, czy sam zdoła to osiągnąć, ale przecież nie był jedynym bohaterem Metropolis. W jego głowie zaczął dojrzewać nieśmiały plan działania, który jeszcze nie nabrał pełni swoich kształtów, ale na pewno Guardian poświęci mu tyle czasu ile będzie potrzeba aby rozwinął się w pełni. Przez chwilę się zawahał, czy aby na pewno powinien nim wyciągnął w stronę Supermana prawicę, aby wymienić uścisk ręki niczym po podpisaniu jakiegoś paktu wojskowego.
- To zaszczyt będzie bronić tego miasta w twoim imieniu - dodał też, przełykając ślinę i mimo wszystko uśmiechając się. W końcu dotarła do niego fala euforii, że ktoś docenił jego działania. W końcu, mimo całej skromności i samobiczowania, był tylko człowiekiem, który od czasu do czasu chciał usłyszeć miłe słowo.
--------------------
 
 
 
 Clark Kent


Informacje
Wysłany: 2018-03-18, 12:55   

Superman nie spodziewał się aż tak nagłej decyzji od mężczyzny. Mimo wszystko zostanie obrońcą miasta, choć na krótki okres czasu to spore przedsięwzięcie. W pierwszym momencie był bez słowa, w tym dobrym znaczeniu tej frazy. Poczuł się nieco głupio kiedy mężczyzna stanął przed nim na baczność, w końcu superbohater nigdy nie był w wojsku. Mimo tego uśmiechnął się.
- Spocznij - powiedział uprzejmym, nierozkazującym tonem.
Deklarację Guardiana przyjął przytakując mu, słowa nie byłyby potrzebne. Wyciągnął ku niemu rękę, tak dla formalności.
Więc znalazł jakiegoś zastępce publicznego wizerunku Supermana, huh. Nawet nie musiał zaciągać do tego Kary. Chociaż, czy nie byłoby lepiej, żeby została w Metropolis, zamiast walczyć wraz z kuzynem z potworami? Z nią też będzie musiał pogadać. Może stworzyliby jakieś duo, on byłby twarzą, ona mięśniem...
Superman zaczął powoli wznosić się do góry, szykując do lotu, choć nadal nie oderwał wzroku od rozmówcy.
- Swoją drogą, dzięki. To wiele dla mnie znaczy. Pamiętaj, jeżeli będziesz miał jakiś poważny problem, Supergirl Ci pomoże, na tyle na ile potrafi. Wystarczy, że krzykniesz jej imię, powinno wystarczyć... tylko uważaj na nią - wzbił się już prawie na wysokość budynków, zwiększając swoją szybkość, ale nagle się zatrzymał - A i broń tego miasta w swoim imieniu. W końcu jesteśmy kolegami z pracy
Pomachał mu ręką i odleciał kontynuować swoją wcześniej wspomnianą pracę.
[z/t]
 
 
 Guardian 
Zna mnie Kaldur


Informacje
Imię i nazwisko: James Harper
Pseudonim: Guardian
Miasto: Metropolis
Wiek: 30 lat
Grupa: Dobry
Multikonta: Prawo Luthora
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-24, 18:00   

Zobaczył jeszcze oddalającego Supermana i czuł jak wraz ze spadkiem euforii dociera do niego na co się zgodził. Musiał zostać nowym bohaterem tego miasta... ale na pewno sam nie da rady zostać tak samo potężnym i sławnym bohaterem jak Superman. Musiał więc zrobić wszystko aby jednak jakoś choć spróbować to osiągnąć.
Spojrzał na nocne niebo i uświadomił sobie, że musi stąd jak najszybciej zabierać. Pobiegł w stronę miejsca gdzie zostawił swoje prywatne odzienie, mając nadzieję że nikt tego nie znalazł. Szczęśliwie wszystko było i po przebraniu się i zapakowaniu wszystkiego na odpowiednie miejsce, ruszył z powrotem do swojego domu. Musiał wszystko przemyśleć i jak się do tego zabrać.
Niemniej, miał cel, bardzo ważny cel i szczerze cieszył się, że może spróbować się wykazać.
[z/t]
--------------------
 
 
 
 Luculus 
Deus ex Machina


Informacje
Imię i nazwisko: 88PI-VZ277t
Pseudonim: Luculus
Miasto: nie
Wiek: 0,083
Grupa: Others
Multikonta: Black Lightning
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-02, 13:14   

#...
#...
#...
#Źródło zasilania: online;
#Serwomechanika: sprawna;
#Rozruch systemów...
#...
#...

Mała, wyliniała kicia, która chyba uciekła z domu skoczyła, prychnęła, zajęczała i zwiała z zaułka pozostawiając ładującą się maszynę samą sobie. Czerwone, elektroniczne ślepia odprowadziły ją daleko w stronę głównej ulicy.
Luculus przydreptał do miasta w nocy, gdy wszyscy okoliczni mieszkańcy mocno spali, lub bawili się przy głośnej muzyce. Tylko odciśnięte w betonie czteropalczaste ślady metalowych stóp zdradzały, że niedawno przemaszerowało ulicami coś ciężkiego. Obecnie robot krył się w cieniu zaułka chwilowo nie niepokojony, ale też zapewne nie zupełnie bezpieczny. W nocy przysiadł i przeszedł w tryb czuwania. Algorytmy niejasno podpowiedziały głównemu SI że powinny się wtedy uruchomić systemy maskujące, ale ciało robota - czy też, jak określał to komputer "Sarkofag" - nie zostało w odpowiednią automatykę wyposażone.
Coś jednak się działo, styki przewodziły energię, reaktor w tylnej części korpusu rozgrzewał się powoli, automatyczna chłodnica syczała z cicha.
Nikt jeszcze nie zainteresował się tym, że w zaułku siedzi ogromny robot, ale też jeśli ktoś by się zainteresował, to czego można by się wówczas spodziewać? W najlepszym przypadku: walki na ulicach z pierwszym lokalnym superbohaterem, który się pojawi.
--------------------
 
 
 
 Milagro


Informacje
Imię i nazwisko: Milagro Reyes
Miasto: El Paso
Wiek: 12
Multikonta: Jedwabek, Omen
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-10-15, 00:43   

Szósta z minutami. Milagro zazwyczaj nie była rannym ptaszkiem, ale w Metropolis, mieście pękającym w szwach od ilości znanych bohaterów postanowiła zrobić wyjątek. Podczas zwiedzania tutejszych, nudnych muzeów nie było zbyt dużo czasu, żeby rozglądać się za kolejnymi autografami do notatniczka, z resztą nauczycielki i tak nie puszczały dwunastolatków samopas. Dziewczynka mimo wszystko postanowiła czerpać garściami z wycieczki i po prostu wymknęła się z hotelu przed śniadaniem. Na pewno zdąży wrócić przed dziewiątą.
Dzierżąc w dłoni starą cyfrówkę intencjonalnie zmierzała ku gorszym dzielnicom miasta. Tam spodziewała się znaleźć więcej kłopotów, a jednocześnie więcej obrońców sprawiedliwości, a przy okazji robiła zdjęcia. Ładna rabatka *cyk*, malowniczy pejzaż miejski *pstryk*, wypasione grafitti *klik*... Szczególnie sztuka uliczna ją interesowała, była taka inna od tego, co mianem sztuki określano w szkole. Akurat ta okolica we wszelkiego rodzaju murale i surrealistyczne rzeźby ze złomu obfitowała, więc drepcząc od jednego do drugiego zapełniała pamięć aparatu aż dotarła do zaułka. Zajrzała w jego głąb, a jej oczom ukazała się rzeźba wręcz zapierająca dech w piersiach. Aż dziw, że jeszcze nie została rozebrana przez tutejszych złomiarzy, ale może i oni mają jakieś poczucie estetyki i szacunek do pracy artysty, więc zostawili ją w spokoju. Podeszła bliżej, w cień rzucany przez okoliczne budynki, zerknęła przez wizjer, wybrała kadr i zrobiła wręcz idealną fotkę, z fleszem.
--------------------
 
 
 Luculus 
Deus ex Machina


Informacje
Imię i nazwisko: 88PI-VZ277t
Pseudonim: Luculus
Miasto: nie
Wiek: 0,083
Grupa: Others
Multikonta: Black Lightning
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-15, 12:27   

Błysnęła lampa aparatu. Odpowiedziały jej wielkie, czerwone ślepia umieszczone w głowie robota. Para świecących lampek przesunęła się wolno razem z głową i dziewczynka już wiedziała - została zauważona.
#Analiza;
#Wykryto ingerencję osobnika;
#...
#Przetwarzanie informacji;
#Osobnik nieznany: Nie figuruje w bazie danych;
#Status: nieznany;
#Nie podejmować agresji.
#Witaj osobniku;
#Nie chcę cię skrzywdzić;

Światło poranka rozgoniło już mroki nocy, a jednak w uliczce ukrytej pomiędzy wysokimi budynkami wciąż czaiło się sporo cieni. Gdy maszyna uruchomiła przymocowany do ramienia reflektor zalewając zaułek blaskiem mała Milagro mogła poczuć się jak prawdziwa gwiazda na scenie uwypuklona w oczach widzów kręgiem światła lampy punktowej.
Po wyrzuceniu z głośnika ukrytego gdzieś w środku serii komunikatów robot zamilkł, a jednak znać było, że nie do końca czeka na odpowiedź, że chociaż nie były to tylko wiadomości z tła reakcja Milagro nie jest oczekiwana. Silnik rozgrzał się już wówczas i maszyna mogła unieść się i przejśc z trybu czuwania w tryb aktywny. Dopiero wtedy, gdy metalowe ciało wyprostowało się, Milagro mogła na prawdę ocenić ogrom swojego znaleziska. Metalowa bryła ciała robota miała conajmniej pięć metrów wzrostu i kolejne dwa szerokości, co czyniło go niemal olbrzymem i to o niemniej olbrzymiej masie.
--------------------
 
 
 
 Milagro


Informacje
Imię i nazwisko: Milagro Reyes
Miasto: El Paso
Wiek: 12
Multikonta: Jedwabek, Omen
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-10-15, 20:55   

Przez fakt, że "kupa złomu" nagle zaczęła na nią patrzeć dziewczynce przebiegły ciarki po plecach. Natychmiast zorientowała się, że to, co odkryła nie było po prostu surrealistyczną rzeźbą. Wolno opuściła dłoń trzymającą aparat i cofnęła się o 2-3 kroki. No ba, że "nie podejmować agresji" - pomyślała z ulgą, a gdy tylko oświetlił ją reflektor zmrużyła oczy i zasłoniła je przed nadmiarem światła dłonią. Przez palce obserwowała, jak metalowy moloch podnosi się z ziemi i prostuje.
- Wow - wyrwało się jej z piersi, kiedy robot wyciągnął się na wysokość dwóch pięter. Spodziewała się spotkać tu bandziorów, pijane grupki ludzi spod ciemnej gwiazdy wracające nad ranem z imprezy, nie zdziwiłby ją nawet rozbój, ale to... To było zupełnie coś innego. Wspięła się na pokrywę jednego ze śmietników, żeby chociaż trochę zbliżyć się wzrostem do maszyny.
- Hej! Co robisz w Metropolis!? - to nie było przesłuchanie, ani żaden wyrzut. Pytanie nacechowane było zwyczajną, dziecięcą ciekawością i należało do serii "a po co? dlaczego? kiedy? i jak daleko?". Znalezisko nie było chyba żadnym, tutejszym bohaterem, a przynajmniej o takim nigdy nie słyszała, jednak wydało jej się na tyle intrygujące, że postanowiła jeszcze jakiś czas zostać w jego pobliżu, poobserwować, a może nawet uda się pogadać.
--------------------
 
 
 Luculus 
Deus ex Machina


Informacje
Imię i nazwisko: 88PI-VZ277t
Pseudonim: Luculus
Miasto: nie
Wiek: 0,083
Grupa: Others
Multikonta: Black Lightning
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-15, 21:14   

Maszyna wypuścila z zakrzywionych wydechów na grzbiecie pióropusz pary i ruszyła wolno z miejsca.
#Idę; padła odpowiedź tym samym zgrzytliwym metalowym głosem z wewnętrznego głośnika.
#Cel nadrzędny: ...
#BŁAD!
#Kod błędu 77-DM | Brakująca dyrektywa;
#Plik pamięciowy nie istnieje lub jest uszkodzony;

Kolejny krok i metalowa postać zatrzymała się. Zdaje się, że dopiero teraz zaczął analizować swój stan i sytuację obwodów wewnątrz swojej głowy, bo zaraz potem wypluł kolejną porcję komunikatów.
#Analiza;
#Wymagane prace konserwacyjne;
#Wymagana modernizacja układów pamięciowych;
--------------------
 
 
 
 Milagro


Informacje
Imię i nazwisko: Milagro Reyes
Miasto: El Paso
Wiek: 12
Multikonta: Jedwabek, Omen
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-10-16, 02:35   

Tak duży obiekt zaledwie kilkoma krokami oddalił się zapewne o dobre kilka metrów, więc Milagro zeskoczyła ze śmietnika i ruszyła w ślad za nim zadzierając wysoko głową i niekoniecznie patrząc pod własne nogi.
- Nie bardzo rozumiem ten techniczny bełkot, ale... nie wiesz gdzie iść? Potrzebujesz mapy? Przewodnika? - rzuciła ledwo dotrzymując olbrzymowi kroku. Dopiero, gdy ten się zatrzymał udało jej się go wyprzedzić. Stanęła zatem u wyjścia z zaułka zwracając się tyłem ku ulicy, a twarzą ku robotowi. Wysłuchała kolejnych komunikatów, przechyliła głowę, głęboko się zastanowiła, aż w końcu wypaliła: - Masz amnezję? - podrapała się za uchem próbując sobie przypomnieć, co o utracie pamięci mówiła mama. Niby była ludzkim lekarzem, a nie jakimś inżynierem, więc jej sposoby niekoniecznie musiały mieć prawo bytu w tej sytuacji, ale zawsze jest nadzieja.
- A co pamiętasz? Imię? Skąd pochodzisz? Ostatnie wspomnienie? Cokolwiek? - zapytała wiedząc, że wypowiadanie na głos tak trywialnych odpowiedzi pozwala czasem, przynajmniej ludziom, dostać się po nitce do kłębka.
--------------------
 
 
 Luculus 
Deus ex Machina


Informacje
Imię i nazwisko: 88PI-VZ277t
Pseudonim: Luculus
Miasto: nie
Wiek: 0,083
Grupa: Others
Multikonta: Black Lightning
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-16, 08:40   

Brak mimiki bardzo ograniczał repertuar sztuczek dialogowych Luculusa, a jednak w jakiś dziwny sposób można było odnieść wrażenie, że faktycznie się nad czymś zastanawia.
#Analiza;
#Dostęp do bazy danych medycznych;
#Hasło: amnezja;
#Całkowity lub czasowy zanik pamięci deklaratywnej;
#Odpowiedź: negacja;
#Jestem maszyną.
#Nie dotyczy mnie problem amnezji organicznej;

...i po krótkiej pauzie...
#Jestem 88PI-VZ277t;
#Nazwa kodowa: Luculus;

Oczy robota zabłyszczały mocniejszym światłem, a ze środka jego piersi wydobył się szum i buczenie maszynerii. System wszedł na wyższe obroty, by przetworzyć potok bodźców i informacji na dane zrozumiałe dla Luculusa - proste, łatwe i jasne. Czego się od niego oczekuje i co się dzieje.
Był stworzony do tego, by... coś robić. Nie był do końca pewien co. Odpowiedź kryła sie gdzieś w jego wewntrznych protokołach, ale wiele z nich było niedokończonych, martwych, lub niezwiązanych z żadną inną częścią systemu.
Były to jednak kłopoty, które z czasem powinny rozwiązać się same - Luculus uczył się nieprzerwanie chłonąc po prostu dane z otoczenia wszystkimi możliwymi sensorami, a zebrawszy wystarczającą ich ilość - mógł spróbować ewoluować. Podobnie sprawa miała się z jego ciałem: gdyby dać mu dostęp do części i maszynerii, mógłby się przebudowywać praktycznie w nieskończoność.
#Uzyskiwanie dostępu do danych pamięciowych;
#Ładowanie systemu plików;
#Szukam;
#...
#...
#...
#Wynik: pozytywny;
#Dyrektywa bazowa: chronić jednostkę nadrzędną dla zachowania realizacji projektu <Golem>;
#Realizacja celu: w toku;
#Lista celów: …
#BŁĄD!
#Kod błędu 77-DM | Brakująca dyrektywa;
#Plik pamięciowy nie istnieje lub jest uszkodzony;

...czyli wracamy do początku.
--------------------
 
 
 
 Milagro


Informacje
Imię i nazwisko: Milagro Reyes
Miasto: El Paso
Wiek: 12
Multikonta: Jedwabek, Omen
Karta Postaci: Klik
Wysłany: 2018-10-18, 01:28   

Nie amnezja? Niby racja, podejrzewanie robota z brakami w pamięci o amnezję, to jak podejrzewanie krztuszącego się malucha o zapalenie gardła. Może lepiej by było, gdyby postanowiła imitować tatę-mechanika, niż mamę-lekarza stawiając diagnozę. Przynajmniej poznała imię maszyny i tę "nazwę kodową" chociaż w myślach stwierdziła, że kodowo to brzmi raczej jego oryginalne miano.
- Ach, rozumiem! Ty nie potrzebujesz mapy, ani przewodnika, bo włóczysz się bez celu. Też tak robię, na przykład teraz - stwierdziła z dumą i przekonaniem, że rozwiązała właśnie zagadkę dnia. Czekało ją jeszcze pewnie kilka, bo rozumienie dziwacznych, krótkich komunikatów nie przychodziło jej ze szczególną łatwością.
- Ale to nie chodzi tylko o cel podróży, prawda? - zapytała - Nie wiem, jak znalazłeś się w Metropolis, ale jeśli potrzebujesz jakiegoś ciekawego zajęcia to jest chyba idealne miejsce, masa perspektyw, czy czegoś - powiedziała przypominając sobie widziany wczoraj, promujący miasto plakat na wjeździe - Jak chcesz możemy poszukać razem czegoś, co będziesz mógł obrać sobie za cel.
Gadając z robotem kręciła się w wejściu do ślepej uliczki wychodzącej na trochę większą ulicę, na której z racji wczesnej pory nie działo się za wiele. Dokładnie to nie działo się nic, przynajmniej nie w bezpośrednim pobliżu. Mimo to tylko kwestią czasu było aż ktoś się tędy w końcu przejdzie i ich zauważy. Szczególnie tego stalowego giganta!
--------------------
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu Strona 1 z 2 
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9