DC Universe
» Rozgrywka » Gotham City » Wayne Manor » Kuchnia


Kuchnia
Autor Wiadomość
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Frakcja: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-02, 21:27   Kuchnia



Kuchnia, czyli jedno z ulubionych miejsc Bruce'a w rezydencji. Głównie przez ekspres do kawy bez której Wayne nie wyobraża sobie normalnego funkcjonowania. Niejednokrotnie nazywa kawę boskim nektarem.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Frakcja: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-02, 22:23   

<=====| Sypialnia Bruce'a i Seliny

Nie minęła chwila, a Bruce był już na na dole i parzył kawę. O dziwo nigdzie nie widział Alfreda - co prawda była bardzo wczesna pora, ale Alfred również wstaje o świcie. Może był w jaskini i coś majsterkował? Albo w ogrodzie? Bruce nie miał pojęcia, ale był pewien że już nie śpi i na pewno coś gdzieś robi. Kawa w końcu się zaparzyła więc Wayne zaczął ją pić, przeglądając przy okazji poranną prasę - w której m.in. było o powrocie Riddlera do Gotham, który znów zaczął zostawiać swoje zagadki. W innych okolicznościach by się tym zajął, ale Liga Zabójców to znacznie większy kaliber, więc Nygmę póki co zostawił Gordonowi. Bruce po śmierci Ra'sa myślał, że sprawa zajęcia jego miejsca raz na zawsze się zakończyła, ale jak się okazało był w ogromnym błędzie. Choć nie dawało mu spokoju to, że Dusan na to przystał - w końcu doskonale wie jak bardzo pragnął zająć miejsce ojca - Bruce więc wyczuwał w tym wszystkim podstęp i był pewien, że prędzej czy później pierworodny Głowy Demona upomni się o to co należy do niego. Tylko to wszystko było nie trzymało się kupy, bo skoro tylko on wiedział o tym testamencie to po co chciał go wypełniać? Jedyne co przychodziło mu do głowy to nienawiść, nienawiść o to, że to właśnie Mrocznego Rycerza Ra's chciał na swojego następcę, dlatego najpierw chciał go zniszczyć, a potem odebrać tron.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Catwoman 


Informacje
Wysłany: 2018-03-07, 11:40   

Wiercący się, kręcący i mamroczący pod nosem jakieś teorie spiskowe Bruce nie był żadnym powodem do przerywania słodkiego snu, dlatego spała sobie w najlepsze. Nawet nie przeszkadzała zapalona lampka na stoliku po jego stronie łóżka. Wystarczyło odwrócić się na drugi bok i oddać sennym uciechom, by czuć się z rana wypoczętą i pełną werwy do rozpoczęcia nowego dnia. Wyrachowana? Nie do końca, choć ta cecha należała do czołowych podczas opisywania przez innych osoby Catwoman. Potrafiła zagrać na nosie. Zmylić towarzystwo chowając twarz za maską nie lepiej niźli Batman. Lecz w tym wypadku nic bardziej mylnego. Selina po tylu latach burzliwej znajomości z Brucem najzwyczajniej w świecie przyzwyczaiła się, że wiecznie spał niespokojnie. Nawet go w tym wspierała! Leżąc obok. Spokojnie oddychając. Z delikatnym uśmiechem wymalowanym na ślicznej twarzy, zadowolona, że i tak położyli się razem. To i tak sporo niż na dzień dzisiejszy mógł jej dać. Nie zawsze umiała się z tym pogodzić. Właściwie troszkę czasu zajęło zanim do tego doszło. Milion kłótni. Kilka rozstań. Działań w afekcie mających na celu tylko i wyłącznie zrobienie mu na złość, ale ... czy żałowała? Co by było gdyby nie ich ciężkie charaktery? Czy znajdowaliby się właśnie tutaj?
Obudziła się leżąc na brzuchu. Dłoń odruchowo przesunęła się po prześcieradle błądząc w poszukiwaniu ciała ukochanego, ale zwyczajowo go nie znalazła. Zdziwiłaby się, gdyby leżał obok, a mimo to za każdym razem zasypiała w ramionach Bruce'a miała nadzieje, że obudzi się w tej samej pozycji. Patrząc w śpiące oblicze ukochanego.
Ale dość tych sentymentów. Przeciągnęła się rozkosznie, niczym rozleniwiona kotka i powoli, tak by nie szokować organizmu usiąść na łóżku. Ręką przeczesała krótsze włosy, korzystając z okazji drapiąc się pazurkami po karku. Druga natomiast sięgnęła po satynowy szlafroczek. Wstając zarzuciła śliski materiał na ramiona i boso wyszła z sypialni. Talie przepasała paskiem, nie chciała świecić golizną, aczkolwiek naga nie była. Pod spodem miała kusą koszule nocną z koronkowymi wstawkami, ale kto wie kogo spotka na swojej drodze. Wolała nie ryzykować. Szczerze? Troszkę zatęskniła za swoim apartamentem i tym, że tam mogła czuć się o wiele swobodniej.
Nie spiesząc się aż nadto z gracją gimnastyczki zeszła po schodach. Pierwszy przystanek? Kuchnia.
Trafiony, zatopiony. Uśmiechnęła się widząc zaczytanego Bruce'a. Jak zwykle skupiony, nieobecny, biegający myślami za ...kto był ostatnio na topie? Riddler? Joker? ...Czy powinna się martwić o damską część publiczności w postaci Harley i Ivy... jej niegdyś koleżanki pofachu?
- Dzień dobry. Mam dla pana newsa z ostatniej chwili, panie Wayne - Podeszła do niego powoli i objęła w pasie.
- łóżko nie parzy. Można w nim troszkę dłużej pospać - Uśmiechnęła się bezczelnie świdrując go rozbawionym wzrokiem.
--------------------
 
 
 Alfred Pennyworth


Informacje
Wysłany: 2018-03-08, 23:00   

Alfred wrzucił klucz francuski do skrzynki na narzędzia i wytarł swoje zabrudzone smarem dłonie w chustkę, którą chwilę potem wcisnął do kieszeni, notując sobie w głowie by później ją wyprać. Obejrzał się przez ramię, by ostatni raz rzucić okiem na Batmobil i wszedł do windy prowadzącej do posiadłości. Kiedy znalazł się na górze, za pierwszy przystanek obrał sobie pralkę. Wrzucił do niej swoją wcześniej przygotowaną stertę brudnych ubrań oraz, oczywiście, chusteczkę. Skleroza jeszcze go nie łapie. Już miał wstawić pranie, ale zatrzymał palec parę milimetrów przed przyciskiem włączającym metalową maszynę.
- Racja, powinienem sprawdzić sypialnię Bruce'a. Możliwe, że po wczorajszej nocy będzie trzeba coś wyprać... - mruknął pod nosem. zazwyczaj nie przypominał sobie o takich rzeczach tak późno, ale prawie wprowadzenie się Seliny Kyle do rezydencji sporo pozmieniało nie tylko w życiu Wayne'a, lecz także w życiu Alfreda. Zazwyczaj wstawał mniej-więcej o tej samej porze co Bruce (o ile ten w ogóle spał danej nocy), więc mógł robić porządki w sypialni od razu, jednakże przez to, że dziewczyna jego pracodawcy lubi sobie pospać, teraz musiał ostrożnie czekać aż wstanie i wyjdzie. Nie miał jej jednak tego za złe. Doceniał, że dawała "paniczowi" coś na czym może się skupić poza walką z przestępczością, nawet jeżeli nie był jeszcze pewien czy można jej ufać.
Zauważył ją po drodze do sypialni. Była już zbyt daleko by mógł ją przywitać i zobaczyć czy czegoś potrzebuje, więc starając nie rzucać się w oczy, wszedł do pokoju, z którego niedawno wyszła. Wyglądało na to, że pozostawili łózko w dobrym stanie, bez żadnych niechcianych substancji czy ubrań porozrzucanych dookoła. Lokajowi pozostało jedynie poprawić pościele.
Przed powrotem do prania, postanowił sprawdzić czy Bruce czegoś od niego nie chce, w końcu nie spotkał go w Batjaskini. Tak więc po chwili poszukiwań zawitał przed kuchnią.
- Pragnę dodać, że fotel w Batmobilu także nie parzy - Alfred wszedł do pomieszczenia wejściem znajdującym się za plecami kobiety - Przypomniało mi się jak Bruce chodził z taką jedną studentką kinematografii. Na randki jechał z nią do kina samochodowego, a potem w ustronne miejsce... Choć, jeżeli wolicie łóżko, to jest pościelone.
 
 
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Frakcja: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-10, 02:43   

Bruce tak się zaczytał, a właściwie zamyślił, że nawet nie usłyszał jak Selina się zbliża. Co prawda Kotka porusza się bezszelestnie, ale przy swoich wyjątkowo wyczulonych zmysłach jak na zwykłego człowieka, Bruce'owi często udawało się wychwycić gdy nadchodziła - tym razem jednak z zamyśleń wyrwał go dopiero jej głos. Głos, który zawsze sprawia, że po jego ciele przechodzą przyjemne ciarki - nawet w takich chwilach gdzie Bruce jest totalnie pochłonięty misją. Słysząc go delikatnie uniósł kąciki ust do góry, ale nie obrócił się od razu, zrobił to dopiero gdy Selina podeszła i objęła go w pasie, chcąc wyciągnąć od niej całusa. - Witaj kochanie. - Nie obyło się także bez kąśliwego komentarza z jej strony, na który Bruce odpowiedział tylko spojrzeniem. Nie mieli jednak za wiele prywatności bo chwilę po Selinie dołączył i Alfred, którego już jednak Wayne usłyszał - a tak propos słuchu to Alfred miał naprawdę niezły jak na swój wiek, bo słowa Seliny nie były zbyt głośno wypowiedziane, a Pennyworth i tak je usłyszał. Ze swoją standardową miną wysłuchał jego słów, a w momencie gdy ten wspomniał o randkach w kinie samochodowym w jego głowie pojawiło się: Dzięki stary, naprawdę serdeczne dzięki. Znając Cat pociągnie ten temat... jeśli nie teraz, to później. - Alfredzie? - Wyglądało na to, że i Selinie i Alfredowi w przeciwieństwie do Bruce'a dopisywał humor. Zresztą nie było trudno się zorientować że coś go gryzie - zwłaszcza tej dwójce. - Dobrze, że jesteście. - Głośno westchnął, po czym przetarł twarz dłońmi, a następnie zerknął jeszcze przez ramię na ukochaną. - Usiądźcie. - Ton głosu Bruce'a oznaczać mógł jedno - kłopoty... i to sporej skali. Poczekał aż obydwoje to zrobili. - Jest problem. Spory problem. - Bruce zerknął im jeszcze w oczy - pierw Kotce, a następnie Pennyworthowi. - Chodzi o Ligę Zabójców... - Dodał po chwili. Co prawda Wayne jest ostatnią osobą która się spowiada i prosi innych o rady, ale w przypadku Seliny i Alfreda jest inaczej, od kiedy zaczęli być z Kotką w związku powoli bo powoli, ale zaczął się przed nią otwierać, a Alfred? Alfred od zawsze był dla niego głosem rozsądku, kimś kogo mu zabrali w Alejce Zbrodni. Był dla niego ojcem.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Catwoman 


Informacje
Wysłany: 2018-03-20, 13:36   

Nie omieszkała przedłużyć pocałunek. Nie potrafiła przepuścić żadnej okazji. Niczym rozbestwiona kotka korzystała z tego, że przez ten nawet krótki moment, wbrew słownym prztyczkom postanowił należycie przywitać kogoś kto wydrapał sobie siłą ścieżkę do jego względów. Nie zraziła się również obecnością Alfreda. Co prawda wzrok Seliny cały czas świdrował na wskroś błękitne oczy Wayne'a, jak zwykle starając się odczytać jego schowane głęboko emocje, ale nie zamierzała ignorować ani słów Alfreda, ani przejmować się tym "przyłapaniem na gorącym uczynku". Sądząc po komentarzu, to nie pierwszy, ani zapewne ostatni raz, gdy to zrobił.
- Meow. A kiedy mnie zabierzesz na taką wycieczkę? - Poruszyła znacząco brwiami, mrucząc zmysłowym, acz żartobliwym tonem.
Niestety czas żartów szybko dobiegł końca. Zwykle za nic miała sobie poważny ton Bruce'a - a przynajmniej wszystkie znaki na niebie na to wskazywały, teraz jednak wyczuła coś jeszcze. Coś co na pewno wzbudziło w niej niepokój.
- Oho. I tyle było z miłego poranku - Mruknęła odwracając się od Bruce'a by zająć miejsce obok Alfreda. Nie omieszkała również prześwidrować wzrokiem lokaja w poszukiwaniu jakiejkolwiek wskazówki. Przyzwyczaiła się, że nic jej nie mówili, czego nie omieszkała zaznaczyć. Kilka razy. Ostrym słowem. Nigdy nikomu nie wspomniała, ale... lubiła Alfreda. Bardziej za to co robił, a przede wszystkim kim był dla Wayne'a, niż za to jak ją traktował. Lubiła również to, że nie czyhał na jej potknięcie.
Zabieg okazał się być daremny. Alfred również wyglądał na osobę niezorientowaną w temacie, ale na pozór spokojną. Wbrew Selinie. Kotka nie należała do osób cierpliwych.
- Liga Zabójców to zawsze spory problem, Kapitanie Oczywistość, więc może zamiast dramatycznej pauzy powiesz nam o co konkretnie chodzi? - Oparła dłonie na blacie stołu i postukując pazurkami w marmur wyczekiwała na tą 'wiekopomną chwilę'. Uchylenie rąbka tajemnicy.
--------------------
 
 
 Alfred Pennyworth


Informacje
Wysłany: 2018-03-27, 23:04   

Alfred nie liczył, że jego anegdota bezpośrednio uszczęśliwi Bruce'a, ale założył, że pomysł spodoba się kotce, której radość z kolei uszczęśliwiłaby Wayne'a. Eh, rozpracował z Batmanem tyle nikczemnych planów, że nabrał już wprawy w snuciu swoich własnych. Może powinien wskoczyć w kostium i spróbować szczęścia jako superbohater... Nie, sceny akcji są już dawno za nim, teraz jego zadaniem było pomaganie innym bohaterom zza kulis. W biznesie nazywa się to przekazywaniem pochodni.
Mówi się, że jeżeli znasz kogoś dostatecznie długo to potrafisz się z tą osobą komunikować bez słów. Tak też było w tym wypadku. Alfred uważnie obserwował ruchy Bruce'a, od postawy i napięcia mięśni po mimikę. Kamerdyner miał nazwę na gesty, które jego pracodawca właśnie wykonywał - "werble". Nazwa wywodzi się z tego, że zazwyczaj oznaczały nadejście jakichś wieści, zazwyczaj złych. W przekonaniu o nadejściu przykrych wiadomości utwierdziło go: " Dobrze, że jesteście" to nigdy nie znaczyło niczego dobrego.
Skorzystał z propozycji Bruce'a i usiadł na jednym z kuchennych krzeseł, pochylając się nieco do przodu i splatając ze sobą palce obu dłoni. Odprowadził Selinę wzrokiem na miejsce obok niego. Zauważył, że odwzajemniła spojrzenie, próbując wyczytać z niego jakieś informacje... ale zwyczajnie ich nie miał, więc wzruszył tylko delikatnie ramionami. Znał parę złodziejek w swoim życiu, czasem lepiej, czasem gorzej, ale wiedział, że najlepsze z nich miały znakomitą percepcję i potrafiły zauważać nawet nieznaczne ruchy ciała, liczył, że panna Kyle nie jest wyjątkiem od tej reguły.
Samo wspomnienie o lidze wystarczyło by rozruszać trybiki w głowie starszego mężczyzny. Mimo wszystko nie był tu by zgadywać co ma zamiar powiedzieć, tylko go wysłuchać.
Po tym jak Selina pogoniła Wayne'a do mówienia, Alfred spojrzał na niego i przytaknął, sygnalizując, że się z nią zgadza oraz że jest gotów przyjąć do świadomości cokolwiek Batman miał do powiedzenia.
 
 
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Frakcja: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-30, 20:37   

Bruce mimo tego że sytuacja nie była komfortowa, ba, była dosłownie tragiczna nie potrafił sobie przepuścić okazji na pocałunek. Selina dosłownie wydrapała sobie drogę do jego serca i odmieniła go diametralnie. Może na pierwszy rzut oka Bruce wydaje się taki sam jak był wcześniej, ale wprawne oko zauważy że jednak zmienił się mocno. Przede wszystkim przestał ukrywać swoje emocje, a przynajmniej niektóre. Poza tym misja choć wciąż niesamowicie ważna to już nie jest najważniejsza - w tym jednak wypadku można by było pomyśleć inaczej dlatego też nie pociągnął tego co powiedziała Selina, a co zapoczątkował Alfred. Bruce w końcu poinformował zebranych że chodzi o Ligę Zabójców, a Kotka w swoim stylu wbiła mu słowną szpileczkę co w innych okolicznościach spowodowałoby że mężczyzna by się uśmiechnął - jednak nie w tym momencie. - Jak wiecie Ra's zawsze pragnął bym go zastąpił w roli przywódcy Ligi Zabójców. - W tym momencie na twarzach ukochanej i przyjaciela Batmana mogło się pojawić "No i? Przecież on od roku nie żyje." - Myślałem że po jego śmierci temat zostanie zamknięty ale on nawet po teraz nie odpuszcza. - W tym momencie Wayne zacisnął zęby i choć jego słowa były dość enigmatyczne to nie było wątpliwości że plan jest to gruba sprawa. - Tydzień temu w Gotham pojawił się Dusan. Syn Ra'sa. - Zaznaczył kim jest Dusan, gdyż o nim nigdy im nie wspominał, więc mogli myśleć że tylko Talia i Nyssa to jedyne dzieci Głowy Demona. - Przybył po to by wypełnić ostatnią wolę ojca. Po to by przekazać mi pałeczkę w byciu liderem Ligi. Oczywiście od razu odrzuciłem propozycję, jednak stary Ra's był na to gotów i zaznaczył w swoim testamencie że jeśli odmówię to każdego dnia Liga będzie mordować parę z dzieckiem... - Znów krótka pauza z jego strony, a jego zęby i pięści zacisnęły się jeszcze mocniej. - ...dokładnie tam gdzie zginęli moi rodzice. - Jeśli jeszcze kilka chwil temu mieli jakiekolwiek wątpliwości że Bruce przesadza, tak w tym momencie te wątpliwości musiały się ulotnić w powietrzu, a Selina wraz z Alfredem musieli mieć pewność że Bruce jest podstawiony pod ścianą jak nigdy dotąd.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Catwoman 


Informacje
Wysłany: 2018-04-14, 07:51   

Ze spojrzenia Alfreda nie wyczytała niczego więcej, czego sama nie wiedziała. Wydawał się być w tej samej kropce co ona, dlatego go nie dręczyła. Po prostu usiadła obok i przekierowała uwagę na Bruce'a.
Filiżankę z kawą, którą nie wiadomo kiedy zgarnęła z blatu oparła w dłoniach na stole. Czarny sowicie zalany mlekiem okrąg kołysał się przy każdym, nawet najmniejszym ruchu, a wbrew spokoju na twarzy Kociej Królowej, Sel zaczęła się denerwować. Nerwowo przesuwała kciukami po powierzchni porcelany. Robiła to z przyzwyczajenia, jak to rasowa złodziejka, po ciemku poszukiwała zmiennej faktury. Czegoś co również mogło zaciekawić.
Już pierwsze słowa nie przypadły jej do gustu. Wiedziała o tym hicie. Kaprysy Ra's Al Ghula potrafiły przewyższyć i jej widzimisię, a przecież nie tylko Bruce wiedział jaka Sel była humorzasta. Zacisnęła usta by darować sobie ten komentarz. Biorąc pod uwagę charakter Bruce'a i tak powinna się cieszyć, że mężczyzna postanowił podzielić się czymś ZANIM wkroczył do akcji. Alleluja.
Uniosła brew w górę, gdy mężczyzna w końcu oświadczył kto zjawił się w Gotham. Nie znała tego imienia, a miała całkiem dobrą pamięć, więc na pewno nikt taki nie przewinął się w jej życiu, a skoro miało to nadejść postanowiła w ciszy wysłuchać dalszej porcji informacji.
Mieszanka nastrojów jaką jej zgotował mówiąc o testamencie Ghula stanowiło bardzo wybuchowe zestawienie. Od ulgi, gdy oświadczył, że nie zgodził się na przewodnictwo Ligii, po złość przy finiszu. Jej poważna, wręcz zacięta mina wiele mówiła, ale przecież nie zamierzała zostawić tego bez komentarza.
Po pierwsze nie lubiła być do niczego zmuszana, dlatego metoda Ghula na zasadzie 'jeżeli nie zrobisz tego, to tamto' była najgorszym aktem terroru, któremu w pierwszym odruchu nie chciała się poddać.
- Skoro miejsce śmierci rodziców Bruce'a jest takie istotne w tym wszystkim to wysadźmy je w cholerę i po kłopocie - Rzuciła bez zastanowienia. Pomysł szalony? A z drugiej strony czemu nie? Ciała państwa Wayne z tego co pamiętała leżały w krypcie. Po co miał wiecznie 'celebrować' to miejsce. Nie żeby mocno wierzyła w ten pomysł, ale nawet nie ukrywała czym kierowała się wyrzucając z siebie kolejne słowa, na dodatek robiąc to uniesionym głosem.
- Ja nie wiem czy oni nie mają co robić? Skarbie, kup mu klocki lego i po sprawie. Niech się czymś zajmie, skoro jedynym celem w życiu to spełnianie woli swojego ojca - Dodała jeszcze podsumowując osobę Dusana.
- A co do testamentu... dać ci numer do swoich prawników? - Spojrzała na niego z nad filiżanki, którą uniosła by napić się kawy.
--------------------
 
 
 Alfred Pennyworth


Informacje
Wysłany: 2018-04-29, 20:18   

Samo wspomnienie imienia Ra'sa sprawiło, że Aflred zmarszczył czoło i przygryzł wewnętrzną stronę swojego policzka. Nie znosił go chyba nawet bardziej od Jokera. O ile samozwańczy "książę zbrodni" zamierzał torturować Batmana, były przywódca ligi zabójców chciał go sprowadzić na złą ścieżkę. O ile nigdy mu się nie udało, kamerdyner często miał wrażenie, że czasami był bardzo blisko osiągnięcia swego celu. Wieść, że jakimś cudem nie przestał próbować nawet po śmierci zmartwiła Pennywortha. Powinien był się spodziewać, że osoba, której profesją było wprowadzanie skomplikowanych intryg w życie, będzie miała jakieś pośmiertne plany zapasowe.
Starszy mężczyzna już złożył usta by zapytać jak to robi, ale Bruce, jakby czytając mu w myślach, odpowiedział na jeszcze niezadane pytanie. Podniósł brew gdy usłyszał o Dusanie. Nie kojarzył tego imienia z ich bazy danych. To pewnie skleroza w końcu złapała naszego byłego żołnierza, bo przecież Wayne nie miałby powodu by czegoś przed nim ukrywać, racja?
Alfred poczuł jak krew gotuje się w jego żyłach. Plan Ra'sa był zwyczajnie potworny. Znał słabe strony Bruce'a i zaczął je eksploatować. Jednakże nim Alfred zdążył przekazać w ostrych słowach co sądzi o tym szaleńcu, Selina zaczęła swoje rozważania na ten temat. Alfred zapomniał jak bardzo... żywo kotka potrafiła czasami reagować na rzeczy, które jej się nie podobają.
- Panno Kyle - powiedział pełnym cierpliwości tonem, jakim zawsze odzywał się do młodych pomocników Batmana. Położył także rękę na jej ramieniu, starając się ją nieco uspokoić - Nie możemy po prostu wysadzić tego miejsca w powietrze, właśnie dlatego, że jest takie ważne
Mimo różnicy w tonach ich wypowiedzi, lokaj zgadzał się z ogólnymi założeniami tego co powiedziała kobieta. Opierając się jedną dłonią o blat kuchenny, podniósł się na równe nogi i spojrzał Wayne'owi prosto w oczy.
- Bruce, dobrze wiesz, że nie wolno nam nawet negocjować z nimi w takiej sytuacji. Skoro są osłabieni, bez przywódcy, może nawet walczą między sobą o władzę, to może być najlepszy moment na zaatakowanie i zniszczenie ligi, raz na zawsze - powiedział twardo, z każdego jego słowa można było wyczuć niechęć do tamtej podłej organizacji.
 
 
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Frakcja: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-05-18, 18:57   

Nie skomentował słów Seliny, ale jego spojrzenie mówiło wszystko. Nie ma mowy o wyburzeniu tego miejsca. Musiała sama zresztą mieć świadomość tego że nic takiego nie wchodzi w grę. Bruce teraz nie reagował w taki sposób jak zawsze na jej docinki, widać było jak cholernie mocno go to trapi i jak naprawdę jest pogubiony. O czym też świadczył fakt że nie przystąpił wcześniej do akcji tylko podzielił się tym z Seliną i Alfredem. Po wysłuchaniu pierwszej fali wściekłości Seliny i dla kontrastu spokojnego jak zawsze Alfreda, Bruce jeszcze chwilę milczał nim zaczął mówić. Nie mógł jednak tego robić w nieskończoność. - To nie jest takie łatwe. Dusan to jeszcze większy psychopata niż jego ojciec. Zawsze chcący mu zaimponować i zrobić wszystko by ten go traktował tak naprawdę jak syna. Jednak z tego co wiem Ra's nigdy mu tego nie dał. Poza tym tu coś nie gra, on coś kombinuje a spełnienie testamentu ojca to tylko gierka. Nie mogę jednak pozwolić na to by ginęli niewinni, przeze mnie. Przez to że Ra's sobie mnie upatrzył na swojego następcę. - Na chwilę znów zamilkł i zaczął się nad czymś zastanawiać - cały czas jednak nie tracąc kontaktu wzrokowego czy to z Seliną czy to Alfredem. - Oni nie są wcale osłabieni Alfredzie. - Mówiąc to chwycił za dłoń Kotki którą trzymała akurat na blacie. Wtedy też pogłębił spojrzenie w jej oczy i choć przed chwilą mówiła ze złością to można było odnieść wrażenie że Bruce potrzebuje siły jaką ma w sobie Selina. - Większą szansą na ich pokonanie byłoby przejąć ich wojska. Tymczasowo. Można by to też było wykorzystać do tego co się dzieje ostatnio, do tego z czym mierzy się Liga (tu oczywiście miał na myśli Sprawiedliwości). - Ton głosu Bruce'a nie wskazywał na to jakby już podjął decyzję, wręcz przeciwnie, zresztą w innym wypadku ta dyskusja nie miała sensu - ale też wskazywał na to że coś już mu się kłębi w głowie.

/Wybaczcie trochę słabość posta ale muszę się na nowo drożyć po takiej przerwie. Obiecuję że następne będą lepsze!
Sel wiesz że Cię kocham prawda? ♥
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Catwoman 


Informacje
Wysłany: 2018-05-27, 22:17   

Wiedziała jakim spojrzeniem ją uraczy zanim w ogóle je posłał. Tak cholernie dobrze go znała. Nie spodziewała się właściwie niczego innego jak tej niezłomnej powagi. Wbrew pozorom nawet nie miała nadziei, że w tej kwestii w jakikolwiek inny sposób odpowie na docinki, ale chyba nie spodziewał się, że to ją zatrzyma? Hah. Gdyby tak było to nigdy by nie stali tu gdzie stoją. Nigdy by nie borykali się z problemami. Nie było by tego co ich łączy.
Nie żeby ta, pokrętna, silnie łącząca ich relacja to zasługa tylko i wyłącznie upartej Kotki. Ci którzy mieli okazję poznać skomplikowany charakter Seliny Kyle mógł się domyślić, że jej wymarzony facet to nie jakiś bankier, czy nudny prawnik. Co prawda w obu przypadkach mogli okazać się całkiem przydatni, ale tu nigdy nie chodziło o kasę. Nawet nie chodziło o ciekawość jaką w niej wzbudził, ani to kim tak naprawdę był. Zawsze chodziło o to, że obydwoje byli totalnie popieprzeni. Złamani przez życie, przez serie złych wydarzeń, które na zawsze miały odcisnąć piętno, ale czy żałowała? Czy w przeciwnym wypadku miałaby okazję poznać swoją największą miłość?
Po przywołaniu przez Alfreda nawet na niego nie spojrzała, nie oznaczało jednak, że go nie słuchała. Opuściła wzrok na filiżankę kawy. Chwilowo spacyfikowana uściskiem na ramieniu, tonem oraz mimo wszystko wyjaśnieniami próbowała opanować wzburzone emocje i o dziwo podziałało. Niestety nie na długo. Nie znalazła w tym wiecznego ukojenia. Cały czas uparcie wpatrywała się w Bruce'a. Wiedziała, że przesadziła, ale taki miała styl. Zresztą dalsza część wypowiedzi Alfreda jeszcze bardziej przykuła jej uwagę o czym świadczyło uważne spojrzenie skierowane na starszego mężczyznę.
Selina zgadzała się z nim w stu procentach. Negocjacje nie wchodziły w grę, a tym bardziej przejmowanie roli lidera Ligii Cieni. Naprawdę tego jeszcze mu brakowało. IM brakowało.
Kotka wskazała dłonią na Ala tak jakby chciała jeszcze bardziej podkreślić jak z całą swoją świadomością zgadza się z jego zdaniem. Ligę trzeba było zniszczyć raz, a dobrze, a nie bawić się w kotka i myszkę.
Naprawdę musiała bardzo, ale to bardzo powstrzymać chęć przerwania Wayne'owi w połowie zdania. Obawiała się, że jak zrobi to raz to niczego się nie dowie, dlatego zacisnęła mocniej usta. Niestety czasami nad nimi nie panowała. Lepiej dmuchać na zimne. Niestety Bat nie poszedł po rozum do głowy. Nie posłuchał, ani jej rady, ani rady Alfreda. Odczekała do końca, a gdy już powiedział co miał powiedzieć, wysunęła rękę spod dłoni Bruce'a i wstała. Przybliżyła się do mężczyzny i patrząc mu prosto w oczy położyła dłonie na jego szerokich ramionach.
- Ile jeszcze, Bat? Co jeszcze zamierzasz wziąć na swoje barki? I kosztem czego? Bycie Batmanem. Bycie członkiem Ligii, a teraz to? Czy naprawdę tak wiele jesteś winny temu miastu? - Mówiła próbując zachować spokój, ale głos drżał w przypływie emocji. Co gorsza... z przykrością i sama przed sobą musiała przyznać, że jaką decyzję nie podejmie to i tak będzie tuż obok. Kosztem wielu zbitych waz, naczyń, przekleństw i wygrażania się, ale będzie stała obok. Nie była tak silna jak kiedyś, ale wiedziała, że tak to się skończy. Wiedziała już w momencie, gdy uświadomiła sobie jak bardzo go kocha. O czym nie musiał wiedzieć. Nie zamierzała mu niczego ułatwiać, a nuż rozegra to dobrze i mężczyzna odpuści.

//Meow <3
--------------------
 
 
 Alfred Pennyworth


Informacje
Wysłany: 2018-06-14, 16:59   

Starzec mógł być z siebie dumny, wyglądało na to, że nie wypadł z wprawy i nadal potrafił uspokoić nawet najbardziej żywiołowe osoby. Niestety była jedna osoba, na którą nigdy nie potrafił wpłynąć, był nią on sam. Nawet jeżeli tego nie okazywał zbyt dosadnie na zewnątrz, w środku czuł, że najchętniej znalazłby tego całego Dusana i zgniótłby go na miazgę. Nie było to ani trochę realistyczne marzenie, dlatego też było mu o wiele łatwiej trzymać nerwy na wodzy. Ciężko Alfredowi wyobrazić sobie gorszą zbrodnię niż używanie przeszłości mrocznego rycerza przeciwko niemu samemu. Ostatni raz kiedy był tak oburzony miał miejsce przy śmierci Jasona Todda. Każdy taki atak na prywatne życie i uczucia Bruce'a ranił go w niewyobrażalny sposób. Zawsze czuł się jakby ktoś wyrządził krzywdę jego własnemu synu. Stres działał na niego źle, dlatego też by nieco się wytłumić, spróbować wrócić do swoich obowiązków jakby nigdy nic, zająć się jakąś prostą czynnością. Przy wstawaniu, poczuł pod opuszkami palców trochę cukru rozsypanego na blacie. Musiał go przeoczyć. Chwycił ścierkę udekorowaną w czerwoną kratkę i ostrożnie zgarnął białą substancję ze stołu na swoją rękę. Jednym ruchem wyrzucił cukier do kosza, a potem otrzepał resztki cukru z dłoni. Nie przestawał przy tym ani na moment słuchać Wayne'a, wręcz przeciwnie, zaczął zwracać nawet większą uwagę na jego słowa. Kiedy mężczyzna skończył mówić, lokaj opuścił smutno głowę. Dał czas Selinie by mogła przedstawić swoje stanowisko w sprawie. Będzie musiała się przyzwyczaić do tego, że on nigdy nie zamierza przestać. Nie było ciężaru zbyt ciężkiego na jego barki, zbyt wielkiego kosztu, ciosu, po którym by nie wstał, ani argumentu, po którym by się poddał. Upór z jakim trzymał się roli strażnika Gotham zawsze imponował Pennyworthowi, lecz czasami także przerażał. To on zawsze siedział w pierwszym rzędzie by oglądać jak Batman ratuje Gotham, ale często przy tym także niszczy siebie. Nie mowa tu tylko o ranach i połamanych kościach, lecz także o pogarszającym się stanie psychicznym. Nadal pamiętał ten czas, kiedy mroczny rycerz nadal miał poczucie humoru, nadal czuł strach i niepewność... O ile wyzbycie się tych rzeczy sprawiło, że walka z przestępczością idzie mu sprawniej, sprawiło to też, że stał się o wiele smutniejszą osobą. Może naprawdę już zasłużył na przerwę, relaks, szczęście? Nawet jeżeli to miasto nigdy nie przestanie potrzebować Batmana. Nieważne co się z nim stanie, Alfred będzie przy nim, aż do końca.
Oparł rękę, w której trzymał szmatkę o swój bok i spojrzał zmartwionym wzrokiem na Bruce'a.
- Ale jak? - przechylił głowę. Z jego twarzy dało się wyczytać, że nad czymś bardzo intensywnie myśli - Jak zamierzasz nadal trzymać się swoich zasad, przewodząc bandzie ludzi, dla których nie mają one znaczenia? Co jeżeli zażądają od Ciebie czegoś... - tutaj prawie przeszedł w szept - czego nie będziesz mógł zrobić? Co jeżeli będą domagali się byś zaczął kierować ich ku kolejnym zabójstwom? Nie zbuntują się? Jaki jest twój plan, Bruce?
 
 
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Frakcja: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-06-15, 18:10   

Dwójka która siedziała w tym momencie z Brucem w kuchni, znała go najlepiej. W końcu była mowa o kobiecie jego życia, kobiecie która wydrapała swoimi pazurami drogę do jego serca i mężczyźnie który od zawsze był dla niego oparciem, przyjacielem, wręcz ojcem którego stracił - dlatego też nie można się dziwić że pewne rzeczy przewidywali, tak jak Selina wzrok którym ją po chwili uraczył. Po krótkiej chwili Kotka wysunęła swoją dłoń spod ręki Wayne'a, po czym zbliżyła się do mężczyzny, a ten mógł poczuć jej ciepło na swoich ramionach. Sam też objął ją w talii nie bacząc na obecność Alfreda, następnie Cat patrząc mu w oczy zadała pytania na które w pierwszej chwili Bruce nie potrafił odpowiedzieć, a przynajmniej takie można było odnieść wrażenie gdy na chwilę zamilkł. Przez te kilka chwil gdy milczał i wpatrywał się w szmaragdowe tęczówki Seliny, Kotka mogła wyczytać z jego oczu więcej niż z tego co mówił. W między czasie też swoje pytania zadał Alfred, wtedy dopiero Bruce ponownie się odezwał. - Będę Cat. Będę gdy przeze mnie będą ginąć niewinni. - Wiedziała... oboje wiedzieli, że Bruce nie może sobie na to pozwolić, że to by go zniszczyło już całkiem. Mroczny Rycerz choć wydaje się niezłomny, wydaje się człowiekiem którego nie da się złamać to prawda jest zgoła inna. Selina i Alfred wiedzą że to jest tylko powłoka, świetna gra ale Bruce już dawno jest zniszczony, złamany, rozerwany na strzępy i tak naprawdę tylko rodzina, a najbardziej właśnie Selina sprawiają że jeszcze się jakoś trzyma i że nie popadł w totalny obłęd. - Oni będą umierać przeze mnie. Ich krew będzie na moich rękach. - Z każdym kolejnym słowem coraz ciężej Wayne'owi się o tym mówiło i nie było wątpliwości że cały w środku się gotuje, że najchętniej skręcił by kark Dusanowi, ale wchodząc na tą ścieżkę przepadł by całkiem - już nie byłoby dla niego ratunku. Swoją drogą nie tylko on kipiał z każdym słowem, po Kotce też było widać że jest coraz bardziej wściekła, wiedział że najchętniej uwięziłaby go teraz w piwnicy i nie wypuszczała na ulicę przez dłuższy czas, ale wiedział też że czego nie zdecyduje... to go nie zostawi. Nigdy. - Przejmując zastępy Ligii będą musieli mnie słuchać. Jeśli zabronię im zabijać będą musieli to do tego zastosować. Nie będą mogli się sprzeciwić. Mógłbym to też wykorzystać do eliminacji wojsk Darkseida które ponownie zaczęły atakować Ziemię. Na razie to pojedyncze przypadki, ale nie ma wątpliwości że przyjdzie moment i zaatakują masowo. Jeszcze bardziej niż przed rokiem. - Jakby Liga Zabójców to był zbyt mały problem. - Nie podoba mi się jednak w tym wszystkim Dusan. Tu coś nie gra. To jest podstęp wiem o tym, ale nie wiem jaki... ale nie mogę zaryzykować życia niewinnych ludzi. - Mówił do nich obojga, ale jego wzrok cały czas był skierowany na Cat, tak jakby chciał wymóc na niej zmianę zdania, na takie by potwierdziła że dobrze robi. Mimo iż uważała że jest inaczej to on chyba tego potrzebował najbardziej, ale z drugiej strony szanse na to były 1 do 100 000 000.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Catwoman 


Informacje
Wysłany: 2018-07-04, 19:56   

Alfred potrafił ukoić nerwy, fakt. Niestety w przypadku Seliny nie na długo. Pomagało również to, że czuła jego wsparcie. Sam miał ogrom wątpliwości co do decyzji jaką Bruce już podjął. Nie ma co się oszukiwać, że Wayne po prostu szukał tylko i wyłącznie potwierdzenia. Potwierdzenia, że robi dobrze, że tak to powinno wyglądać. Sel natomiast nie zamierzała mu niczego ułatwiać. Nie, gdy stawka była zbyt wysoka.
Miała nadzieje, lecz te okazały się płonne. Ani jej słowa, ani słowa Alfreda najwyraźniej nie dotarły, ponieważ Bruce postanowił ich uraczyć dalszymi teoriami.
- Przez ciebie? - Zadrżała ze złości - Przez ciebie?! - Powtórzyła by jeszcze raz podkreślić absurd tego co powiedział. Odsunęła się, odpychając dłońmi od torsu mężczyzny, nie dając mu żadnej szansy na powstrzymanie jej zachowania. Kiwała głową nie dowierzając słowom, które tu padły. Oczywiście, gdy zacznie analizować na zimno to uświadomi sobie jak bardzo była głupia myśląc, że Bruce pójdzie po rozum do głowy, ale w tym momencie przemawiała przez nią żarząca się krew w żyłach.
- ...Ale nie twoje ręce będą zaciskać się na ich szyi, Bruce, czy ty w końcu zrozumiesz, że nie jesteś nic a nic winny całemu złu tego świata? - Sel czuła się delikatnie mówiąc zawiedziona. Zresztą pokazywała to całą sobą, bo i spojrzenie było pełne negatywnych emocji, a mowa ciała również wskazywała na napięcie. Zgarnęła ręką poły szlafroka tuż nad piersią. Nie miała bata w dłoni, a na czymś musiała zacisnąć pięści by chociaż odrobinkę zapanować nad wzburzonymi emocjami.
- A co z Damianem? Twoim synem, który wybrał ciebie, a nie Ligę. Co z nim? Co mu powiesz? że nagle staniesz się przywódcą terrorystycznej szajki - robiąc dokładnie to czego chciał jego dziadek? - To była jej ostatnia karta. Może i najmocniejsza, ale musiał się liczyć z tym, że Selina Kyle nie przebiera w środkach, a gdy na czymś jej zależy to tym bardziej uderzała z całą siłą. Przecież tu chodziło o życie mężczyzny, którego kocha, na litość boską. Czy on naprawdę tego nie widział? Stary, uparty osioł. Ależ była wściekła.
--------------------
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu Strona 1 z 2 
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 8